Królewicz, Magnat, Kupiec i Pasterz

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Królewicz, Magnat, Kupiec i Pasterz
Pochodzenie Bajki
Księga dziesiąta
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga dziesiąta
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga dziesiąta jako ePub Pobierz Cała Księga dziesiąta jako PDF Pobierz Cała Księga dziesiąta jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 681.png


BAJKA  XVI.
KRÓLEWICZ, MAGNAT, KUPIEC I PASTERZ.

Wzdęta burzą wód głębina,
Rzuciła kiedyś na obce wybrzeża
Kupca, Magnata, Królewskiego syna
I Pasterza.
Nic nie unieśli z rozbicia,
Prócz życia.
Cóż miało począć to grono podróżne?
Umierać z głodu? prosić o jałmużnę?

A głód doskwierał; więc nie tracąc czasu,
Siedli wśród lasu
I zaczęła się narada.
Królewicz na losy biada:
Jakże śmiał dotknąć cios niezasłużony
Jego, dziedzica korony!
Rozprawiał o tem długo i szeroko.
Magnat nos zwiesił, kupiec łamał dłonie
I łzawe przecierał oko.
Tylko Pasterz, w całem gronie,
Radził, złej doli w oczy spojrzeć śmiało.
«Nie płaczcie, mówił, na co to się zdało?
Ot, lepiej niech każdy, szczerze,
Do roboty się zabierze:
Świat cały przecie można obejść pracą.»
Pasterz śmiał to powiedzieć? Zuchwalec! ladaco!
Śmiał wyrzec mądre zdanie, przy królewskim synu,
Człowiek z gminu!
Szczęściem, że ludzi niedola jednoczy,
Więc mu to uszło na sucho.
Kupiec westchnął, obtarł oczy
I rzecze z dobrą otuchą:
«Gdy, wedle Pasterza zdania,
Praca ma być naszym celem,
Zostanę nauczycielem;
Będę uczył mnożenia i odejmowania.
— Ja, rzekł Królewicz, moi przyjaciele,
Kurs dyplomacyi otworzę.

— Ja zaś, rzekł Magnat, nie umiem zbyt wiele,
Więc ujeżdżalnię założę.
— W tych słowach, odparł Pasterz, dobra chęć się mieści:
Lecz miesiąc ma dni trzydzieści;
Nim za naukę zyskacie pieniądze,
Wprzód wszyscy pójdziem do grobu;
Cały wasz rozum, jak sądzę,
Nie znajdzie na to sposobu.
W biedzie, dłoń więcej znaczy, niźli głowa:
Dłoń was od śmierci zachowa.»
Poszedł do lasu, chrust powiązał w pęki,
Sprzedał go w mieście, i pracą swej ręki
Żywił ich cały miesiąc. Mimo swej mądrości,
Byliby do Plutona poszli jak najprościej,
Wykładać politykę i odejmowanie.

Czyż nie prawda, że w biedzie, dłoń za głowę stanie?
Cenną rzeczą jest mądrość; lecz gdy głód dokuczy,
Nieraz mędrca prostaczek rozumu nauczy.





KONIEC KSIĘGI DZIESIĄTEJ.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.