Król Edyp/Epeisodion III

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Sofokles
Tytuł Król Edyp
Rozdział Epeisodion III
Data wydania 1947 (1922)
Wydawnictwo Zakład Narodowy im. Ossolińskich
Miejsce wyd. Kraków
Tłumacz Kazimierz Morawski
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron

JOKASTA

O głowy miasta, dobrem mi się zdało
Do domów bożych pójść, przybrawszy ręce
W wieńce i wonne dla bogów kadzidła.
Bo troski różne zawładły nadmiernie

Duchem Edypa; i nie jak rozumny
915 

Nowe on wieści według dawnych waży,
Lecz tym, co grozę wróżą, się poddaje.
Więc gdy mu żadnej nie wlałam otuchy,
Do ciebie, żeś tu bliski, Apollinie,

Z prośbą się teraz zwracam i błaganiem,
920 

Żebyś nam ulgi przysporzył ty zbożnej.
Bo teraz my tu wszyscy zatroskani,
Patrząc na trwogi sternika tej nawy.

(Przybywa Posłaniec z Koryntu)
POSŁANIEC Z KORYNTU

Czy mógłbym od was dowiedzieć się, kumy,

Gdzie tu mieszkanie jest króla Edypa.
925 

Lub raczej mówcie, gdzie teraz przebywa.

CHÓR

Otóż dom jego, a on sam jest w domu
I otóż żona, matka jego dzieci.

POSŁANIEC

Niechajby szczęsna ze szczęsnymi żyła,

Ona, co prawą jest jego małżonką.
930 
JOKASTA

Niechaj i tobie Bóg szczęści, boś pięknie
Nas tu pozdrowił; lecz wyjaw przyczynę
Twego przybycia, jaką wieść przynosisz.

POSŁANIEC

 
Dobrą wieść niosę dla domu i męża.

JOKASTA
Jaką nowinę? Skądże to przybywasz?
935 
POSŁANIEC

Z Koryntu, — słowa, które wnet wypowiem,
Sprawią ci radość — a może i troskę.

JOKASTA

Cóż to, co siłę podwójną mieć może?

POSŁANIEC

Jego chcą ludzie Istmijskiej krainy[1]

Posadzić na tron; tak o tem mówiono.
940 
JOKASTA

Cóż? czyż już stary Polybos nie rządzi?

POSŁANIEC

Przestał, bo śmierć go zabrała do grobu.

JOKASTA

Cóż znowu? umarł więc, starcze, Polybos?

POSŁANIEC

Niech zginę, jeśli prawdy nie wyrzekłem.

JOKASTA
Donieś więc o tem, służebno, co prędzej
945 

Mojemu panu. O bogów wyrocznie!
Cóż się to stało? Z trwogi przed tym mężem
Uciekał Edyp, by snadź go nie zabił.
A teraz los weń — nie Edyp ugodził.

EDYP
O najmilejsza ma żono, Jokasto,
950 

Pocoś mnie tutaj wywołała z domu?

JOKASTA

Wysłuchaj tego człowieka i rozważ,
Jako się pustym okazał głos bogów.

EDYP

Co on za jeden i cóż nam zwiastuje?

JOKASTA
Idzie z Koryntu z nowiną o ojcu,
955 

Że już nie żyje Polybos, że — skonał.

EDYP

Cóż to przybyszu! Sam mów, co przynosisz.

POSŁANIEC

Jeśli to wprzódy mam tobie obwieszczać,
Wiedz, że ów człowiek już poszedł na mary.

EDYP
Podstęp go, czyli zwaliła choroba?
960 
POSŁANIEC

Drobna niekiedy rzecz starca powali.

EDYP

A więc z słabości skończył, jak się zdaje.

POSŁANIEC

I z miary wieku, która nań przypadła.

EDYP

Przebóg! pocóżby, o żono, kto zważał

Na Pytji trony, niebieskie świergoty[2]
965 

Ptaków, za których-to głosów przewodem
Ja ojcobójcą być miałem; toć teraz
Ten już pod ziemią, a ja zaś oszczepu
Ani się tknąłem; więc chyba tęknota

Za mną go zmogła; — tak byłbym zabójcą.
970 

Zabrawszy tedy grożące wyrocznie,
Legł on w Hadesie i starł je na nice.

JOKASTA

Czy nie mówiłam ci tego już dawno?

EDYP

Mówiłaś, ale mną władnęła trwoga.

JOKASTA
Nadal więc nie bierz tych rzeczy do serca.
975 
EDYP

Lecz matki łoże, czyż nie ma mnie trwożyć?

JOKASTA

Czemużby troskał się człowiek, co w ręku
Losu, przyszłości przewidzieć nie zdolny?

Jeszcze najlepiej żyć tak — od dnia do dnia.

A tych miłostek z matką się nie strachaj,
980 

Bo wielu ludzi już we śnie z matkami
Się miłowało; swobodnie ten żyje,
Kto snu mamidła lekko sobie waży.

EDYP

Pięknem byłoby to wszystko, coś rzekła,

Gdyby nie matka — przy życiu; że żyje,
985 

Choć pięknie mówisz, ja muszę się trwożyć.

JOKASTA

I z grobu ojca nie zabłysł ci promień?

EDYP

Zabłysł, nie przeczę, lecz matki się boję.

POSŁANIEC

Jakaż niewiasta tak wielce was trwoży?

EDYP
Meropa, starcze, żona Polybosa.
990 
POSŁANIEC

Cóż więc takiego, co grozę wam sprawia?

EDYP

Straszliwa wróżba zesłana od bogów.

POSŁANIEC

Poznać ją można, czy milczeć musicie?

EDYP

Owszem, znać możesz. Loksjas[3] mi zwiastował

Niegdyś, że matkę obejmę na łożu
995 

I że własnego ojca krew przeleję.
Przeto ja długo, by złego się ustrzec,
Mijałem Korynt, na szczęście; lecz przecież
Patrzeć w rodziców oblicze rozkoszą.

POSŁANIEC
Czyż dla tej trwogi uszedłeś ty z kraju?
1000 
EDYP

 
Tak, starcze, nie chcąc być ojca mordercą.

POSŁANIEC

Czemuż więc dotąd, o władco, z tej trwogi
Cię nie wywiodłem, gdym przybył tu chętny?

EDYP

A przecież wdzięczność zyskałbyś tem wielką.

POSŁANIEC
Potom tu przybył, by skoro do domu
1005 

Wrócisz, i mnie się też co okroiło.

EDYP

O! z rodzicami nie stanę pospołu!

POSŁANIEC

Synu, toć jasnem, iż nie wiesz, co czynisz.

EDYP

Jakto, mój stary, poucz mnie, na bogi!

POSŁANIEC
Czyż dla tych ludzi unikasz ty domu?
1010 
EDYP

W trwodze, by Febus się jasno nie ziścił.

POSŁANIEC

Byś od rodziców nie przejął zakały?

EDYP

To właśnie ciągle, o starcze, mnie trwoży.

POSŁANIEC

Więc nie wiesz, że się strachasz bez powodu.

EDYP
Jakoż? gdy jestem tych dzieckiem rodziców.
1015 
POSŁANIEC

Polybos tobie żadnym nie był krewnym.

EDYP

 
Cóż to, Polybos nie byłby mi ojcem?

POSŁANIEC

Nie więcej ojcem odemnie, lecz równym.

EDYP

Skądby się ojciec z tym równał, co nie jest?

POSŁANIEC
Wszakże ni ja cię spłodziłem, ni tamten.
1020 
EDYP

Więc skądże wtedy on mienił mnie synem?

POSŁANIEC

Wiedz, iż z rąk moich otrzymał cię w darze.

EDYP

I z obcej ręki przyjąwszy, tak kochał?

POSŁANIEC

Bezdzietność takie mu dała uczucia.

EDYP
A tyś mnie kupił, czy znalazł przypadkiem?
1025 
POSŁANIEC

Znalazłem w krętych Kiteronu jarach.

EDYP

Jakże dostałeś się do tych ostępów?

POSŁANIEC

Górskiemu bydłu za pastucha byłem.

EDYP

Pastuchem byłeś wędrownym i płatnym?

POSŁANIEC
I twym wybawcą natenczas, o synu.
1030 
EDYP

A w jakiej ty mnie zeszedłeś potrzebie?

POSŁANIEC

Stopy nóg twoich dać mogą świadectwo.

EDYP

Biada mi, dawne wspominasz niedole.

POSŁANIEC

Ja zdjąłem pęta z twoich stóp przebitych.

EDYP
Z pieluch więc straszną wyniosłem ohydę?
1035 
POSŁANIEC

Od nóg nabrzmiałych nadano ci imię.[4]

EDYP

Przebóg, mów, ojciec je nadał czy matka?

POSŁANIEC

Nie wiem, wie lepiej ten, co mi cię zwierzył.

EDYP

Nie sam mnie zszedłeś, lecz z innejś wziął ręki?

POSŁANIEC
Nie sam, lecz inny cię wydał mi pastuch.
1040 
EDYP

Któż on? Czy zdołasz go jeszcze oznaczyć?

POSŁANIEC

Mówiono, że był u Laiosa w służbie.

EDYP

W służbie u króla dawnego tej ziemi?

POSŁANIEC

A jużci; pasał on Laiosa trzody.

EDYP
Czy on przy życiu, czy mógłbym go widzieć?
1045 
POSŁANIEC

Miejscowi ludzie to wiedziećby mogli.

EDYP

Czyż więc wśród ludzi, którzy tu obecni,
Zna kto człowieka, którego on wskazał,
Czy go nie widział czy w polach, czy w domu?

Mówcie, bo światła nadarza się pora.
1050 
CHÓR

Nie znam innego krom sługi, którego
Wezwać już z pola kazałeś. Jokasta
Chyba najlepszej udzieli wskazówki.

EDYP

Żono, czy znasz ty człowieka, za którym

Posłałem w pole, o którym ten prawi?
1055 
JOKASTA

Cóż? kto mu w myśli? nie zważaj ty na to,
Słów tu mówionych nie pomnij na próżno.

EDYP

Rzecz niepodobna, bym takie poszlaki
Dzierżąc, nie badał mego pochodzenia.

JOKASTA
Jeśli, na bogów, życie tobie miłe,
1060 

Nie badaj tego; mej starczy katuszy.

EDYP

Odwagi! nic ci nie ujmie, chociażbym
Z dziadów i ojców pochodził niewoli.

JOKASTA

Jednak mnie słuchaj, błagam, nie czyń tego.

EDYP
Zbytnia uległość nie zawrze mi prawdy.
1065 
JOKASTA

Z serca najlepszą ci służę poradą.

EDYP

Co zwiesz najlepszem, oddawna mnie dręczy.

JOKASTA

Nieszczęsny, niechbyś nie wiedział, kim jesteś.

EDYP

Czyż mi nie stawią wnet tego pastucha?

Ta — niech się cieszy świetnością swych przodków.
1070 
JOKASTA

Biada, nieszczęsny, to jedno już słowo
Rzeknę, a głos ten już będzie ostatnim.

(Wybiega ze sceny)
CHÓR

Dlaczegóż żona w tak dzikiej rozpaczy
Precz stąd wybiegła? Edypie? Strach zbiera,

Że jaka klęska w milczeniu się zerwie.
1075 
EDYP

 
Niechaj się zrywa; ja jednak mojego
Dojdę początku, chociażby był marnym.
Tej pono, że jest wyniosłą niewiastą,
Mojej nędzoty powstydzić się przyjdzie.

Ja zaś, co synem losu się być mienię
1080 

Dobrotliwego, nie doznam shańbienia,
On-to mi matką, a druhy miesiące
Dały mi szmaty i dały szkarłaty.
Wobec tej matki zmiany się nie boję,

Gdy poznam w pełni pochodzenie moje.
1085 


Przypisy

  1. w. 939. Istmijska kraina = Korynt, leżący w pobliżu Istmosu, czyli przesmyka Korynckiego.
  2. w. 965–966. Pytji trony — por. obj. na str. 25. — Świergoty ptaków — Edyp ma na myśli wróżenie z lotu i głosów ptaków.
  3. w. 994. Loksias — przydomek delfickiego Apollina od przymiotnika loxos, skrzywiony, ciemny, dwuznaczny.
  4. w. 1036. Od nóg nabrzmiałych nadano ci imię — ob. we Wstępie str. 3.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Sofokles i tłumacza: Kazimierz Morawski.