Król, Strzelec i Kania

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Król, Strzelec i Kania
Podtytuł Do Księcia de Conti
Pochodzenie Bajki
Księga dwunasta
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga dwunasta
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga dwunasta jako ePub Pobierz Cała Księga dwunasta jako PDF Pobierz Cała Księga dwunasta jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 777.png


BAJKA  XVI.
KRÓL, STRZELEC I KANIA.
DO KSIĘCIA DE CONTI.

Strzelec, wyszedłszy raz na polowanie,
Schwytał żywcem młodą Kanię.
W dziejach łowiectwa wypadek to rzadki.
Chciał więc Królowi ze swojej zdobyczy
Zrobić podarek; a w myśli już liczy,
Jakie w nagrodę otrzyma dostatki,

Jakie zaszczyty, godności:
Może zostanie stróżem sokolarni?
A może nadzorcą psiarni?
A może łowczym Króla Jegomości?
Pełen otuchy do pałacu spieszy,
I staje wśród dworskiej rzeszy
Trzymając ptaka, jak chcą sokolnicy,
Na rękawicy.
Wtem Kania, dzika i nieokrzesana,
Opuszcza dłoń swego pana,
Usiada (o smutny losie!)
Na Króla nosie,
I ostremi ściska szpony
Nos poświęcony,
Jak gdyby to był nos, ot, lada jaki.
Ztąd prosty wniosek, że ptaki
Niewychowane na królewskim dworze,
Nie wiedzą, kiedy i kogo,
I kto za nos wodzić może.
Strzelec, zdjęty wielką trwogą,
Wabi Kanię ręką, głosem,
Ale Kania nie chce wcale
Rozstać się z królewskim nosem,
I drapiąc go poufale
Zda się, jakby chciała stale
Siedzibę założyć sobie
Na onej twarzy ozdobie.
Odleciała nareszcie. «Najjaśniejszy Panie,

Rzekli dworzanie,
Za taką straszliwą zbrodnię
Wskaż na śmierć Strzelca i Kanię.
— Bynajmniej, Król odrzecze, niech idą swobodnie:
Bo ani głupiego ptaka,
Ani Myśliwca prostaka
Za dobre chęci karać nie przystoi.
Zamiar nie dopiął celu; lecz nos się zagoi,
A Król, co mimowolnych uraz nie przebacza,
Swojej godności uwłacza.»
Tak więc Króla pobłażanie
Ocaliło od śmierci i Strzelca i Kanię.
Czy tak bardzo zgrzeszyli? Kania nieostrożna
Nie wiedziała, że nadto zbliżać się nie można
Do wielkich panów; to było jedyną
Obojga winą.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.