Korsarz (Byron)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor George Gordon Byron
Tytuł Korsarz
Pochodzenie Antologia poetów obcych
Data wydania 1882
Wydawnictwo H. Altenberg
Drukarz F. A. Brockhaus
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Karol Sienkiewicz
Źródło Skany na Commons
Inne Cała antologia
Pobierz jako: Pobierz Cała antologia jako ePub Pobierz Cała antologia jako PDF Pobierz Cała antologia jako MOBI
Indeks stron
KORSARZ.
(Z LORDA BYRONA.)

Po igrającej wodzie sinych oceanów,
Jak nasza myśl bez granic, jak nasz duch bez panów,
Gdziekolwiek pędzą wiatry, pienią się bałwany,
Tam nasz dom, tam ojczyzna, tam świat nam poddany.
Królujem tu bez tamy śród tego przestworza,
Flaga nasza, jak berło, wznosi się nad morza.
Naszem jest, dzikie życie pędzić po bałwanach,
Mieniać trudy na rozkosz, radować się w zmianach.

Oh! któż to pojmie? — nie ty, co więzion w wygodzie,
Na burzliwej, z niewygód, usychałbyś wodzie;
Ni ty, gnuśnych rozkoszy czcicielu niewieści,
Co cię sen nie usypia, pieszczota nie pieści.
Któż to pojmie? My tylko męże serc hartownych
Miotać się po bałwanach zwykli niehamownych.
Radość własnej krzepkości, krew wrząca, burzliwa,
Iskrą jakąś, tych szlaków wędrowca, przeszywa;
Rozkochany on w boju goni się za bojem,
Raduje się, gdzie reszta upada pod znojem —
Na co bledną lękliwi, z tem rad się próbuje,
A gdzie słaby omdlewa, tam najsilniej czuje.
Czuje we wzdętej piersi myśli igrające,
Naprężone nadzieje i serce rosnące.
Zlękniesz się taki śmierci gdy z nim mrą i wrogi?
Chyba że śmierć jest wieczny, jest spoczynek srogi.
Lecz gdy przyjść musi: przychodź! Kwiat życia użyty,
Po czem, jedno mu — w łożu, czy w boju dobity.
Gdy lękliwiec struchlały lubując w konaniu,
Liczy dni przechorzałe na gnuśnem posłaniu,
Słaby śmiercią pogardzić, słaby żyć w męczarni,
Tuli się do pościeli, — dla nas dość na darni.
Gdy mu jęki po jękach wleką z tego świata
Rozpaczającą duszę: nas, jeden dech zmiata.
Niech taki szuka chluby w swych urnach, w swym grobie,
Niech kto życie zmarnował, grób ozłaca sobie;

Nam, gdzie zginiem, — w łzach braci świetność pogrzebowa:
Nasze ciała szeroki ocean pochowa.
Odżyjem w ucztach bratnich; tam krążąc dokoła,
Radosna czara, ległych imiona wywoła.
Dadzą też cieniom naszym najmilszy nagrobek,
Gdy dzieląc łup, żelaznej odwagi zarobek,
Rzekną, smutnemi czoło chmurząc wspomnieniami:
Jakby się bracia nasi cieszyli dziś z nami!

Karol Sienkiewicz.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: George Gordon Byron i tłumacza: Karol Sienkiewicz.