Kobiety Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego/Inne kobiety

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Piotr Chmielowski
Tytuł Kobiety Mickiewicza, Słowackiego i Krasińskiego
Podtytuł Zarys literacki
Data wydania 1886
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Wł. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


XVIII.
Inne kobiety.

Pominęliśmy kilka sylwetek lub zaledwie naszkicowanych postaci, które dla dokładności i zupełności obrazu choć wyliczyć nam wypada. Nie stracą one bynajmniej na braku bliższego określenia, jeżeli wskażemy typy główne, do których się mniej lub więcej zbliżają. Jest bowiem rzeczą godną uwagi, że Słowacki, tak obfity w stwarzaniu charakterów niewieścich, niewielki kładł nacisk na ich rozmaitość; a powtóre, że, kochając się w rysach oderwanych, które umiał świetnie przed czytelnikami rozwijać, prawie nigdy nie wykończał swoich postaci, z jednej je tylko strony ukazując. Wprawdzie sąd ten o wiele złagodzić może ta okoliczność, że utwory Słowackiego, mianowicie pośmiertne, doszły nas w stanie ułamkowym: brakuje może scen najważniejszych, które mogłyby dać pole do głębszych nad kreacyami jego refleksyj: — ale i w poematach za życia pisanych podobne niedokładności zauważyć nie trudno.
Z tych właśnie powodów niektóre postaci przedstawiamy tylko ogólnikowo. Tak np. o Alinie, siostrze Balladyny, cóżby się dało więcej powiedzieć nad to, że była białą, dobrą, niewinną; że kochała szczerze nie złoto ani zaszczyty, ale osobę same, że wyrzekłaby się nawet własnego szczęścia, — oddałaby dzban malin, gdyby ją siostrzyczka ładnie poprosiła Jest-to postać w zasadzie ta sama co liilla, Amelia i t. p. Nie zmieniając w niczem słów, możnaby podobnież określić Salomeę (w dramacie Horsztyński) z tym tylko dodatkiem, że w niej podobieństwo do Amelii jest jeszcze większe: o ile bowiem domyślać się należy, stosunek jej do Szczęsnego był taki, jak Amelii do Zbigniewa. Kocha młodego człowieka; ale wie, co winna mężowi, chociaż nie widomemu; pobożna, unosi myśl ku niebu, błagając je o pomoc i wytrwałość na ciernistej drodze życia; dziecinna i naiwna bawi się np. obrazkiem, przedstawiają cym jakąś świętą, która białą lilią uderza lwa po nosie!., Posłuszna, szczęśliwą jest, gdy mąż daje jej jakie polecenia...
W słowach znowu Amelii (w tymże dramacie) słyszymy dźwięk poświęcenia, szczerej pobożności, ale zarazem i dźwięk trzeźwej myśli, co ją zbliża z Dyaną albo z Anielą. Kocha brata nadewszystko. „Gdybym nie była twoją siostrą — powiada do niego — to musiałabym zostać twoją narzeczoną... albo mniszką...“ Przypatrując się jej bliżej, możebyśmy zobaczyli pewien, głęboko skrywany odcień rozpaczy bezwiednej — smutno jej, a nie widzi jasno przyczyny tego smutku, tej boleści tajemnej, jaka dręczy biedne jej serce... Ironia brata nie zraża Amelii; z pogodnym czołem słucha jego namiętnych tyrad. Miłość jest cierpliwa...
„Słaba, sucherlawa“ Agnieszka (w dramacie Złota Czaszka) jest najrealniej ze wszystkich u Słowackiego przedstawioną postacią kobiecą. Urodzona w małem miasteczku, wychowana przez rodziców bez żadnego prawie wykształcenia, nie posiada wcale idealno-romantycznych zapędów. Rysem charakterystycznym jest upór zarówno w drobnostkach jak i w rzeczach wielkiej wagi np. w sprawie zamążpójścia. Rodzice chcą ją wydać za „drewnianego człowieka w aksamicie“ — ona z całą, energią dziewiczego wstrętu odrzuca niemiłego konkurenta, tembardziej, że już wybrała sobie ukochanego, z którym się potajemnie wieczorami widuje... Oto wszystko, co o niej wiemy. Zresztą jest małomówna; pamiętamy tylko te słowa proste, ale ważne: „ Weź sobie mama ten kornecik z różami — ja niczego nie chcę! ani prezentów, ani czego. Tylko zostawcie mnie w spokojności! Czy ja wasza niewolnica? czyja wasz haman? Czy ja sobie nie mogę kupić pokoju? Zostawcie mię, zostawcie, zostawcie!.. Powiedz mama... że ja siebie zabiję i pana Gąskę (konkurenta) otruję!..“ Dziewczę pomimo słabości ciała miało duszę energiczną...
Nie myślę wyczerpywać całego spisu nazwisk, jakie we fragmentach napotykamy; niepodobna atoli pominąć milczeniem jednaj z najśliczniej chociaż przypuszczalnie tylko skreślonych postaci, jaką jest Syberyna (we fragmencie dramatu Krakus), dzikie dziecię przyrody, wychowane wśród śniegów i lodów. Jak człowiek pierwotny, wszędzie widzi żywe istoty., Tyś mi pokazał wczoraj tulipan — mówi do ojca — myślałam, że to jest duch ze zlotemi oczyma, w głębi swego serca żywy wczoraj dotknęłam się listka pokrzywy i ukąszona biłam ten kwiat ręką...“ Czysta, wstydliwa, choć ogniem miłości już przepełniona,,jak kwiat nieotwarty a pełny woni w zatulonych liściach“. Zalotność i miła do pewnego stopnia obłuda przebija się w tej niewinnej dziewicy. Ojciec, przyjechawszy do kraju Lechów, miał dla niej wybrać męża i w tym celu kazał jej udawać niewidomą. Rozkaz wypełniła z całą swobodą i wprawą, która zdziwiła samego ojca:

„Ojcze, gdzie czoło?
Gdzie drzwi? Ja, ojcze, nie widzę“ — i prosto
Patrzała w oczy mi gwiazdami dwoma
Rozwidnionemi ogniem i uśmiechem...

Od tej napół sennej, napół rzeczywistej postaci łatwe mamy przejście do istot, zaludniających świat fantastyczny poety.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Piotr Chmielowski.