Kościół i klasztor PP. Franciszkanek w Zawichoście
| Dane tekstu | ||
| Autor | ||
| Tytuł | Kościół i klasztor PP. Franciszkanek w Zawichoście | |
| Pochodzenie | Dzwonek Trzeciego Zakonu Świętego Ojca Naszego Franciszka Serafickiego R.1 nr 6 | |
| Wydawca | O. Pius Mianowski | |
| Data wyd. | 1885 | |
| Miejsce wyd. | Kraków | |
| Źródło | Skany na Commons | |
| Inne | Pobierz jako: EPUB | |
|
| ||
| Indeks stron | ||
Sięgnijmy myślą w dawne, bardzo dawne czasy, kiedy Zakon ś. O. N. Franciszka pierwotnie na ziemi polskiej zakładał swe siedziby!
Na tronie Polskim zasiadał wówczas Bolesław zwany Wstydliwy dla cnoty czystości, którą przez wpływ świętéj swéj żony św. Kunegundy Bogu ślubował. Bł. Salomea, bł. Jolanta, św. Jacek, św. Czesław, bł. Wincenty Kadłubek, bł. Bronisława, bł. Grzymisława, bł. Konstancya, bł. Adelaida Domicela, św. Jadwiga — żyli wówczas; oni i tyle, tyle innych jak Prandota, jak Iwo Odrowąż świątobliwych i pobożnych Biskupów i kapłanów i dziewic Bogu poświęconych. W sąsiednim kraju w Czechach, które także wówczas miały swoich własnych królów bł. Agnieszka siostra Wacława III Ottokara, jedna z najgorliwszych córek św. O. Franciszka, będąc Tercyarką poczęła w Czechach stawiać wspaniałe klasztory dla Franciszkanów i Franciszkanek. Zachęcona jéj przykładem pięknym bł. Grzymisława matka Bolesława Wstydliwego, zostawszy sama Tercyarką, wyjednała od syna swego fundacye w Polsce klasztorów dla Franciszkanów w Krakowie, a dla Franciszkanek w Zawichoście.
Klasztor OO. Franciszkanów w Krakowie ukończony został r. 1237, kiedy zaś mianowicie zostały sprowadzone Franciszkanki do Zawichosta, niema historycznéj pewności. Jedni utrzymują, że jednocześnie z Franciszkanami, i że w roku 1241 podczas pierwszego napadu Tatarów zakończonego bitwą Lignicką zburzony został przez nich klasztor Franciszkanek w Zawichoście, i że przytem zamordowano 58 Franciszkanek i 12 Franciszkanów. Może to i było, wszakże pewności niema, zwłaszcza, że gdy w r. 1255 Bolesław Wstydliwy pisał do Papieża Aleksandra IV, prosząc o zatwierdzenie uczynionéj przezeń fundacyi Franciszkanek w Zawichoście, w liście tym nie czyni żadnéj wzmianki ani o morderstwie Franciszkanek, ani o zburzeniu ich klasztoru, co prawdopodobnieby uczynił, gdyby to miało miejsce. Owoż pierwszą pewną historyczną datą fundacyi Franciszkanek w Zawichoście był rok 1255. Lecz jeśli klasztor Franciszkanek w Zawichoście miał dopiero stanąć r. 1255, ztąd jeszcze nie wynika, żeby do tego czasu w Polsce nie było Franciszkanek. Jakoż, jeśli to rzecz pewna, że Prandota Biskup krakowski oblókł bł. Salomeę r. 1242 w habit zakonny (a wcześniéj nie mógł, ponieważ i Biskupem krakowskim dopiero r. 1242 został i bł. Salomea do tego czasu przy mężu Kolomanie, jak zobaczymy, zostawała) i to w Sandomierzu, wnosić można, że wraz z bł. Salomeą w Sandomierzu, gdzie już był klasztor OO. Franciszkanów, były i inne Franciszkanki przeprowadzone następnie roku 1255 do Zawichosta, gdzie też i matka bł. Salomei bł. Grzymisława, jako Tercyarka mieszkała do śmierci swéj zaszłéj w r. 1257. Czy zaś te morderstwa Franciszkanek i Franciszkanów nastąpiły przy drugim napadzie Tatarów, mianowicie w r. 1260, kiedy był zburzony przez nich Sandomierz i umęczeni tam zostali wraz z Sadokiem Dominikanie, również niema pewności, gdyż znowu nie ma o tém żadnéj wzmianki w liście Papieża Aleksandra IV dozwalającego na przeniesienie Franciszkanek do Skały w Grodzisku; wyrażona tam tylko obawa napadów Tatarskich prawdopodobnie, że to przeniesienie nastąpiło przed napadem drugim roku 1260 Tatarów, może w chwili zbliżenia się Tatarów, ponieważ trudno przypuścić, żeby bł. Salomea Przełożona i znana z wielkiéj świątobliwości sama wyjechała, zostawiając w niebezpieczeństwie swe zakonnice. Wreszcie jakiżby miała powód do wyjazdu z Zawichosta, kiedy przedtem ani późniéj nie wydalała się z klasztoru wcale.
Zkądże powstała ta powieść o zamordowaniu Franciszkanów i Franciszkanek w Zawichoście? Jaroszewicz w „Matce Świętych Polsce“, powiada, że zaczerpnął o tem wiadomość i wypisał podane przez się imiona zamordowanych z akt Sandomierskich. Może późniejsze dokładniejsze badania stwierdzą tę wiadomość o morderstwach, tymczasem musimy poprzestać na tych tylko szczegółach, które historya za pewne podaje, mianowicie, że roku 1255 nastąpiła pierwsza fundacya Franciszkanek w Zawichoście, że następnie 1257 roku na Sejmie w Nowem Mieście Korczynie Bolesław wydał akt erekcyi klasztoru, hojnie go uposażając, że roku 1257 zmarła tam bł. Grzymisława i miała tam dla siebie wystawiony nagrobek, że Franciszkanki następnie roku 1260 przeniosły się na Skałę w Grodzisku, i w końcu, że wystawiony tam wspaniały z ciosu kościół i klasztor do dzisiejszych czasów przetrwał, utrzymywany do niedawna przez OO. Franciszkanów, którzy w opuszczonym przez Franciszkanki klasztorze zamieszkali byli, chociaż i wpierw tam jednocześnie z Franciszkankami mieli swój klasztorek obok kościoła Franciszkanek, który obsługiwali, i ostatecznie, że jak fundacye roku 1255 tak i przeniesienie do Grodziska roku 1260 zatwierdził był Papież Aleksander IV. Nadto wreszcie, że utrzymywały tam Franciszkanki szpital i szkołę, i że Przełożoną ich była bł. Salomea. O niéj téż jako pierwszéj Przełożonéj tego klasztoru dodajemy kilka słów, zwłaszcza, że wszyscy niemal piszący jéj żywot poczynili zwłaszcza co do dat niektóre omyłki.
Bł. Salomea córka Leszka Białego (urodzonego około 1188 roku), tego, który nie chciał nawet dla korony opuścić swego przyjaciela Goworka Wojewody Sandomierskiego, i który dopiero po wielkiem zwycięztwie nad wiarołomnymi Rusinami pod Zawichostem otrzymanem wsławiony takową osiągnął i w ślad zatem wraz z życiem takową utracił zamordowany roku 1227 w Gąsawie. Matką jéj była wyżéj wzmiankowana bł. Grzymisława córka Jarosława Wszewołodonicza księcia Ruskiego z linii książąt Włodzimierskich nad Klazmą, zaślubiona Leszkowi r. 1208. Bł. Salomea urodziła się r. 1211 (wedle Naruszewicza) na Zamku krakowskim. Zaledwie miała lat 3, ze względów politycznych, zamówiona została Kolomanowi synowi Andrzeja króla Węgierskiego, tego, który roku 1219 podejmował wojnę krzyżową dla odzyskania Ziemi świętéj. Czy wpierw była na dworze królewskim węgierskim, jak podają niektórzy, czy została wprost zawieziona przez bł. Wincentego Kadłubka do Halicza i tam wraz z Kolomanem ukoronowana na królowę Halicką — nie ma pewności. To tylko pewna, że w roku 1215 po zdobyciu przez zmiennych Rusinów pod dowództwem ks. Mścisława Halicza, wraz z Kolomanem broniącym się w kościele Panny Maryi wzięta do niewoli i zawieziona do Torszka w głąb Rusi Wschodniéj, gdzie przez dwa lata do 1217 r. w więzieniu zostawała. Owoż notujemy, na co dotąd nie zwrócono uwagi, że bł. Salomea pierwsza z narodu polskiego wywiezioną była w tak dalekie strony, na północ nad Moskwą, za rzeką Wołgą (Torżok dziś w Twerskiéj gubernii). Z tego powodu dzisiejsi tak liczni w tamtych stronach wygnańcy polscy słusznie powinni byli obrać sobie za Patronkę św. Salomeę. W kilka lat późniéj, bo w r. 1219, w tymże samym Torżku zmarł ów ks. Mścisław, który z Halicza wziął był w niewolę bł. Salomeę.
Po powrocie z tego wygnania prawdopodobnie bł. Salomea wraz z Kolomanem zostawała w Haliczu, i znowu ztamtąd przymuszona była ustąpić do Węgier. Kiedy zaś Tatarzy roku 1241 wpadli byli do Polski, i równocześnie plądrowali po Węgrzech szerząc wszędzie straszne spustoszenie, w liczbie mężnych obrońców swéj ojczyzny stanął i Koloman. Ranny atoli śmiertelnie w bitwie nad rzeką Sujoną (Naruszewicz IV, 307) wraz z bł. Salomeą i bratem swym Bellą królem Węgierskim zamierzał w Polsce szukać schronienia i w tym celu już przeprawiał się przez Karpaty, spotkał się tam wszakże z Bolesławem Wstydliwym, który również przed Tatarami uchodził do Węgier z matką swą bł. Grzymisławą i żoną św. Kunegundą. Smutne spotkanie! Bolesław osiadł był w Pieninach nad Dunajcem, gdzie zaś błogosławiona Salomea swego męża Kolomana z ran zmarłego pochowała — nie wiadomo. (Mylną była wiadomość jakoby Koloman otruty był przez Rusinów w Haliczu). Po śmierci Kolomana i po odejściu Tatarów, bł. Salomea udała się do Sandomierza — tam, jak mówiliśmy, została przez biskupa Prandotę obleczoną w habit i następnie po krótkim pobycie w założonym roku 1255 klasztorze w Zawichoście, roku 1260 przeprowadziła swoje zakonnice do Grodziska na Skałę, gdzie roku 1268 swe błogosławione życie zakończyła. Pochowaną wedle życzenia w klasztorze OO. Franciszkanów w Krakowie.
Na zaniesioną do Papieża Aleksandra VII prośbę od Jana Kazimierza o beatyfikacyę Salomei, Ojciec św. poruczył roku 1660 tę sprawę Kongregacyi Obrzędów, która w roku 1661 poleciła Biskupowi krakowskiemu przeprowadzenie kanonicznego w tym celu procesu. Proces ten kanoniczny rozpoczęty 16 Lipca 1663 roku, ukończony został 7 Marca 1665 roku i przesłany do Rzymu. R. 1673 6 Maja Kongregacya Obrzędów potwierdziła przedstawienie Biskupa krakowskiego, a tegoż roku 23 Września Ojciec św. Klemens X wydał dekret uznający Salomeę Błogosławioną. Tegoż roku 16 Listopada Sufragan krakowski, ks. Oborski, uroczystym obchodem w Krakowie i procesyą z relikwiami bł. Salomei po Rynku ogłosił wyrok Stolicy Apostolskiéj. W czasie tego obchodu zdarzyło się, że rozniosła się w mieście, nie wiadomo zkąd powstała, wiadomość o zwycięztwie nad Turkami. I rzeczywiście wkrótce nadeszło potwierdzenie téj wiadomości, zwycięztwo pod Chocimem otrzymane zostało 13 Listopada.
Franciszkanki w Grodzisku na Skale zostawały aż do roku 1325, w którym przeprowadzone zostały do Krakowa do kościoła św. Andrzeja, przy którym dotąd zostają. Kościół ten św. Andrzeja podczas zburzenia Krakowa przez Tatarów jedyny tylko ocalał, mężnie broniony.
Oprócz tego klasztoru Franciszkanki miały jeszcze w Polsce klasztory:
1) W Starym Sączu roku 1270 fundowany przez św. Kunegundę, zmarłą 1292 r. tamże.
2) W Gnieźnie roku 1259 wystawiony przez Bolesława ks. Kaliskiego. W tym klasztorze mieszkała bł. Jolanta siostra św. Kunegundy, zmarła 1298 roku. W tymże klasztorze roku 1290 uczyniły śluby trzy księżniczki: Eufemia, córka Przemysława Wielkopolskiego i dwie córki Henryka ks. Wrocławskiego Helena i Elżbieta.
3) W Kaliszu powstał klasztor staraniem księży Franciszkanów roku 1618.
4) W Szremie roku 1623 również przez Franciszkanów założony.
5) W Chęcinach roku 1644 fundacyi księcia Mikołaja Świrskiego.
Piękną pamiątkę po sobie zostawiły Franciszkanki nietylko w historyi kościelnéj jako pobożne zakonnice, ściśle pełniące swą regułę i przejęte duchem wzajemnéj zakonnéj w Bogu miłości, lecz i w historyi narodowéj, jako te, które przez tyle wieków utrzymując wzorowe szkoły wychowały tyle pokoleń. A jak wychowały? Po owocach poznacie je. Dawne staropolskie cnoty, zkądże brały początek? jeśli nie od bogobojnych niewiast polskich, które to wszystko zawdzięczały tym szkołom pobożnym Franciszkanek. A nadto tyle tam tradycyj starożytnych łączących ich z dawną sławą Polski, sprawiły, że te szkoły dając religijne wychowanie, jednocześnie wychowywały swe uczennice i w przekazanéj im przez ich założycielkę bł. Salomeę, miłości Ojczyzny. I zaprawdę, dopokąd Polki pobierały wychowanie u Franciszkanek w Krakowie, w Sączu i w Gnieźnie, inaczéj było w Polsce. Gdy się zaczęły kształcić na wzorach francuskich i niemieckich, i nadto, gdy nauczycielkami zostały francuski a niemki bonami, wszystko się odmieniło. — Rodzina jest podstawą Ojczyzny, a obyczaje rodziny zależą bezwzględnie od niewiast. A te będą takiemi, jakiemi je wychowują szkoły i nauczycielki i wreszcie ich, tak po cudzoziemsku zwane, bony. Cudzoziemskie i światowe wychowania niewiast prowadzi je do próżności, téj próżności, która nie lubi swego kółka rodzinnego i progu domowego, i nie zadowalnia się piastowaniem dziatek u kolebki, lecz szuka po za obrębem domowym rozrywek i przyjemności światowych, i świat obcy wprowadza na łono Ojczyzny.
Kiedyś, kiedyś może dopiero, chyba aż na ostatecznym sądzie, kiedy się wszystko wykryje i wyjaśni, okaże się, ile to Polska ma do zawdzięczenia tym pokornym Franciszkankom przez wychowanie w pobożności i w pokorze Polek, i ile nieszczęść i bodaj czy niewszystkie nieszczęścia sprowadzone na Polskę zostały przez światowe i cudzoziemskie wychowanie, rugujące w sercach niewieścich wraz wiarą, z pobożnością i cnoty domowe i miłość Ojczyzny. Nie dlatego wszakże tylko szkoły Franciszkanek są wyborne, że są klasztorne, lecz dlatego, że przechowały tradycyjnie wychowanie religijno-narodowe. Mogąć i klasztorne szkoły być w duchu cudzoziemskim, zwłaszcza, gdy mistrzyni szkoły od któréj zależy głównie cały szkoły kierunek będzie cudzoziemką albo i Polką, ale wychowaną po cudzoziemsku, i więcéj dbałą o języki obce, niżli o język polski, ba, nawet więcéj niżli o religię. Religijne znowu wychowanie nie całkiem zależy od nauczyciela religii. Wiele na to wpływa, jaki duch ożywia wychowawcze zgromadzenie zakonnic, z któremi ciągle uczennice przestają.