Kościół i Klasztor OO. Franciszkanów w Kownie (na Żmudzi)
| Dane tekstu | ||
| Autor | ||
| Tytuł | Kościół i Klasztor OO. Franciszkanów w Kownie (na Żmudzi) | |
| Podtytuł | Kościoły i klasztory zakonów reguły św. Ojca Franciszka w Polsce lub z Polską mających związek | |
| Pochodzenie | „Dzwonek Trzeciego Zakonu Ś. O. N. Franciszka Serafickiego” (Rok I. nr 4. październik 1885) | |
| Wydawca | Zakon Ś. O. N. Franciszka | |
| Data wyd. | 1885 | |
| Druk | Drukarnia „Czasu“ pod zarządem Józefa Łakocińskiego | |
| Miejsce wyd. | Kraków | |
| Źródło | Skany na Commons | |
| Inne | Pobierz jako: EPUB | |
|
| ||
| Indeks stron | ||
Kiedy grożono Polsce zaborem kraju, nikt temu nie chciał wierzyć i nikt nie przypuszczał, żeby coś podobnego mogło nastąpić. Naród polski od wieków na ziemi własnej osiadły, od nikogo nigdy ani piędzi ziemi cudzej nie przywłaszczył, nie mógł więc zrozumieć, żeby kto obcy bez żadnej przyczyny mógł sięgnąć po jej własność. Kiedy zaś podział kraju nastąpił, i sprawdziły się, niestety, co do słowa przepowiednie natchnionego kaznodziei Skargi, przerażenie było okropne, rozpacz nad wszelki wyraz. Z tem wszystkiem Polacy wówczas jeszcze nie mogli przewidzieć wszystkich następstw swego nieszczęścia. Jak sieroty po śmierci matki płaczą nad jej grobem, nieutuleni w żalu, bo matki już niema, jednak w tej chwili nie obejmują myślą całej swej niedoli, jaka ich czeka w przyszłości, pozbawionych opieki matki. Tak i Polacy mogliż przewidzieć, że zabór kraju będzie tylko początkiem mających z tego wyniknąć strasznych następstw. Któż wówczas mógł przewidzieć, że im z czasem zabronią mówić po polsku, zwać się Polakami zakażą, że będą zmuszać do wyrzeczenia się wiary, że będą kasować Biskupstwa, burzyć Kościoły, znosić Klasztory? Wprawdzie dla ułagodzenia ciosu dokonanego zaborem kraju, obiecywano im uroczystemi przysięgami, że wszystko święcie im zachowane będzie — obyczaje narodowe, wiara, instytucye religijne. Lecz możnaż było łudzić się, że te przysięgi będą dotrzymane? Zkądże taka wspaniałomyślność w przyszłości, kiedy obecnie popełnił się tak okrutny gwałt? Jakoż później samą ufność, że te przysięgi będą dotrzymane, przezwano marzeniem, a przypomnienie tych przysiąg — zbrodnią stanu! Celem zaboru, rzecz jasna i oczywista, było przeszkodzenie[1] ujarzmionego narodu w obcy naród, ażeby zaś tego dokonać, postanowiono narzucić mu obcy język, obce obyczaje i wiarę obcą, a więc i nazwę obcą. Gdy jednak to przekształcenie narodu, który tysiąc lat żył życiem własnem, było rzeczą nienaturalną i nie mogła samo przez się dokonać, ztąd ucisk, prześladowanie i nowe gwałty bez granic. Owoż zaraz wślad za zaborem kraju zaczęto najprzód gnębić Unię, a potem znosić klasztory, następnie kasować parafie, Biskupstwa....
I tak co do klasztorów, w r. 1804 w Zabranym kraju, czyli w tak zwanych Zachodnich Guberniach tj. na Litwie, Żmudzi, Wołyniu, Podolu i Ukrainie było 405 klasztorów męzkich, a 51 żeńskich, razem 456 klasztorów, w których było zakonników 3,891, a zakonnic 704. W 1829 r. z tych 456 klasztorów już było tylko 291, tj. w ciągu 25 lat zniesiono 165 klasztorów, w r. zaś 1832 jednym pociągiem pióra Mikołaj I. zniósł 202 klasztory, zostawiając 89, w tych pozostałych 89 klasztorach zburzoną była cała organizacya, zniesiono prowincyalstwa, a naznaczono dwóch księży świeckich, którzy mieli rządzić temi klasztorami z władzą więcej jak prowincyalską. Obecnie z tych 80 po 1832 r. pozostałych, zaledwie w 9 klasztorach zebrani zakonnicy do wymarcia.
Jak dotkliwie uczuł lud tameczny takie burzenie Świątyń Pańskich, stawianych przez tyle wieków, tak wielkim kosztem i taką ofiarą, w których przez tyle wieków tyle pokoleń się modliło do Boga — kto nie był tam, kto nie patrzył na to, o! zapewne, temu trudno będzie i uwierzyć. Czyż ten co miał zawsze do sytości jedzenia zrozumie, co to głód? albo ten, co miał zawsze wszystko, co mu potrzeba, zrozumie, co to nędza?
Żebyśmy mogli tutaj, z łaski Boga, zaopatrzeni we wszelkie potrzeby duchowne, zrozumieć, chociaż w przypuszczeniu, ile tam cierpią nasi rodacy z powodu prześladowania religijnego, przytoczymy tu jeden z licznych podobnych tam zaszłych wypadków bolesnych, jaki zdarzył się przy zamknięciu kościoła OO. Franciszkanów w Kownie na Żmudzi.
Polacy w dawnych czasach tem się jedynie różnili od innych narodów, że nie lubili stawiać na placach publicznych pomników, tylko w Kościele, które były pomnikami ich wdzięczności ku Bogu, do Boga bowiem wszystko odnosili, uznając, że wszystko mieli od Boga. Historya naszych Kościołów i Klasztorów jest bardzo ciekawą, i łączy się z historyą narodu. Wszystkie niemal Kościoły i Klasztory wystawione były na jakąś szczególniejszą pamiątkę. Owoż i kościół i klasztor OO. Franciszkanów w Kownie jest także pomnikiem historycznym — wielkiéj wagi. — Nieprzyjaźń Witolda z Jagiełłą wielkiem nieszczęściem groziła Polsce i Litwie, zwłaszcza, że Witold był jednym z najznakomitszych ówczesnych wojowników i miał niezrównane przymioty, które mu jednały wielu stronników. Obok tych jednak przymiotów był niezmiernie dumny i chciwy władzy. Trudno nawet przewidzieć, coby się stało, gdyby tu nieprzyjaźń Witolda i Jagiełły rozwinęła się dalej. Tylko Opatrzności św., czuwającéj nad polskim narodem, mającym wyższe przeznaczenie należy przypisać ustanie tej nieprzyjaźni. Owoż na pamiątkę pojednania się z Jagiełłą, Witold wystawił w Kownie nad samym brzegiem Niemna prześliczny, cudnie pięknej architektury gotyckiej z czerwonéj cegły Kościół i Klasztor dla OO. Franciszkanów ze wspaniałą wieżą. Kościół ten był pod wezwaniem Wniebowzięcia Matki Bożej i wystawiony został r. 1409. Był on najdawniejszym Kościołem w Kownie. Pamiątka więc to nasza narodowa. Oprócz tej pamiątki Kościół ten i Klasztor ma nadto jeszcze i inne pamiątki, krwawe, należące do historyi kościelnej. W tym bowiem Kościele w czasie najścia Szwedów dwa razy wszyscy zakonnicy byli wymordowani w okrutny sposób z nienawiści ku nim heretyckiej. Pierwszy raz r. 1655; kiedy zaś drugi raz, nie wiemy. (Ob. Encykl. Koś. V. 580). W tym czasie kościół wraz z klasztorem został spalony. Podźwignął go r. 1669 Hieronim Michał Iwanowski, oboźny Miński. Po powtórnem znowu odnowieniu na nowo poświęcił go r. 1742 biskup Wileński Zienkowicz. Kiedy r. 1775 zniesiono Zakon Jezuitów, OO. Franciszkanie objęli po nich zarząd szkoły i takowy utrzymywali sami do 1806 r. W roku 1812 podczas wojny francuskiej kościół obrócony był na magazyn zbożowy i wielce uszkodzony. Odrestaurował go ze składek miejscowy O. Gwardyan X. Grzegorz Golicki. Kiedy r. 1832 rząd moskiewski zniósł 202 klasztory, a w tej liczbie i 31 klasztorów Franciszkańskich, Kowieński klasztor tym razem ocalał wraz z innemi 10 klasztorami. Nienadługo atoli ocalał; przyszła i na niego kolej. Jakoż wydany został rozkaz zamknięcia i tego kościoła. Bolesna ta wiadomość wnet się rozeszła po całem mieście i wszyscy spieszyli pożegnać się z kościołem i jeszcze raz ostatni pomodlić się w tym kościele, w którym blizko 450 lat odprawiała się chwała Boża. Jeszcze słońce nie weszło, a już cały kościół był przepełniony ludem i otoczony zewnątrz wokoło klęczącymi. W konfesyonałach nie można było podołać zadającym spowiedzi. Każdy chciał jeszcze ostatni raz przyjąć tu Komunię św. Msza po Mszy wychodziła, nakoniec zadzwoniono ostatni raz we wszystkie dzwony i wyszła ostatnia Msza św. Odezwał się organ, ale wślad za tem, powstał taki płacz i jęki żałosne, że zagłuszyły głos organu. Po Mszy św. wyszli OO. Franciszkanie z krzyżem przed ołtarz, a Ojciec Gwardyan wyjął puszkę z Najśw. Sakramentem i pobłogosławił lud. Wiadomo jak Żmudzini są pobożni, jak przywiązani są do swoich księży i do kościołów. W czasie więc tego ostatniego błogosławieństwa Najśw. Sakramentu, żałość była tak wielka i tak gwałtowna, że zdawało się koniec świata nastąpi. Patrząc na ten widok rozdzierający, serce się krajało. Jakoż w tym powszechnem wylaniu uczuć żałosnych, jedna pani Pajewska upadła, i na miejscu umarła, serce jej pękło. Najśw. Sakrament wyniesiono następnie do Fary. Kościół został zamknięty, stał pustką. Jedną razą Car przejeżdżając przez Kowno, uderzony został pięknością opuszczonego kościoła — i kazał go przerobić — na cerkiew szyzmatycką.
Czytelniku pobożny! Odczuj w sercu twem boleść i żałość nieszczęśliwych Litwinów; tam dotąd nieustaje srogie prześladowanie Kościoła. Westchnij z głębi serca do Boga prosząc o litość, o koniec ucisku i prześladowania.
Przepuść Panie, przepuść ludowi Twemu, a nie bądź na nas zagniewany na wieki!
- ↑
Najprawdopodobniej błąd w druku; możliwe, iż zamiast przeszkodzenie winno być pojawiające się w następnym zdaniu przekształcenie.