Kościół Panny Maryi w Paryżu/Księga trzynasta/III
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Kościół Panny Maryi w Paryżu |
| Podtytuł | (Notre Dame de Paris) |
| Rozdział | Ożenienie Febusa |
| Wydawca | Księgarnia S. Bukowieckiego |
| Data wyd. | 1900 |
| Druk | W. Dunin i S-ka |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Tłumacz | Marceli Skotnicki |
| Tytuł orygin. | Notre Dame de Paris |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cała księga trzynasta Cały tekst |
| Indeks stron | |
Tego samego dnia, kiedy z bruku sprzątnięto ciało Klaudyusza Frollo, Quasimodo znikł z katedry.
Dużo wieści chodziło o tym wypadku. Mówiono, że przyszedł dzień, w którym, na mocy zawartego wspólnie kontraktu, Quasimodo, to jest szatan, porwał Klaudyusza Frollo, to jest czarnoksiężnika. Utrzymywano nawet, że to on z pewnością, zdruzgotał ciało, aby wziąć duszę, podobnie jak małpy tłuką łupiny orzechów, aby wyjąć z nich ziarna.
Dlatego też Klaudyusza Frollo nie pochowano w ziemi poświęcanej.
Ludwik XI umarł w rok potem, w Sierpniu 1483 roku.
Został Piotr Grintoire. Ten ocalił kozę i miał powodzenie w tragedyach. Zakosztowawszy kolejno filozofii, astrologii, alchemii, architektury, hermetyki i wielu innych tym podobnych niedorzeczności, skończył na tragedyi, najniedorzeczniejszej ze wszystkich. W rachunkach Izby Obrachunkowej z roku 1483 znajdujemy: „Janowi Marchand i Piotrowi Grintoire, cieśli i autorowi, za przedstawienie dyalogu w czasie pobytu posłów flamandzkich, sto liwrów.“
Febus de Châteaupers także skończył tragicznie, bo się ożenił.