Kiermasz (Szymonowic, 1921)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Szymon Szymonowic
Tytuł Kiermasz
Pochodzenie Sielanki (1614) i inne wiersze polskie
Redaktor Jan Łoś
Wydawca Polska Akademia Umiejętności
Data wydania 1921
Druk Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Całe Sielanki
Pobierz jako: Pobierz Całe Sielanki jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Całe Sielanki jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Całe Sielanki jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Sielanka dziewiąta.
Kiermasz.
Thyrsis, Menalka.

THYRSIS.

To z kiermaszu Menalka?


MENALKA.

Z kiermaszu, moj bracie.
Aza nie znać?


THYRSIS.

Znać, aż mi miło patrzyć na cię.


MENALKA.

To dlaczego? czy, żem się trochę więcej napił?


THYRSIS.

Nie dla tego; czemuś się tak prędko pokwapił?

Jeszcze ledwie z południa, a wieczor biesiady
5

Najlepszym jest powodem; czyś się jakiej zwady
Obawał[1]? czy cię insza sprawa wywabiła?


MENALKA.

Młodsza się tam czeladka tańcem zabawiła,
A w domu pustki; trzeba wyrozumieć młodzi.

Nam starszym na mało się biesiada przygodzi.
10

THYRSIS.

Pospolicie ojcowie naszy tak działali:
Czeladce we dni święte tańcow pozwalali:
Sami się zabawiali domem, a bywała
Czeladź dobra, i długo miejsca się trzymała.


MENALKA.
Mało nie prawda; a dziś w rzeczy ją chowamy
15

W więtszej grozie, a częściej źle o niej słychamy.
Nie obmawiam nikogo: i tu u sąsiada
Co się dzieje? Chociaj tam nie bywa biesiada.
Chociaj czeladź trzymają gorzej niż w klastorze,

Przedsię co rok bywają z bykowym[2] we dworze.
20

THYRSIS.

Tak to bywa: i twarda kryga[3] na kieł bierze:
Złe i miękkie wędzidło. Najlepiej stać w mierze.
Ale coście za kiermasz mieli? było siła
Luda? czy się już i ta niwa wyrodziła?


MENALKA.
Wie to Pan Bog, co teraz za czasy nastały!
25

Przed laty zewsząd bywał gmin ludu niemały;
A dziś o nabożeństwie więcej coś gadają.
A starożvt[n]e święte zwyczaje ustają.


THYRSIS.

Tak to idzie, jak żywo, skoro ludzie nowi

Nastaną, wedle głowy swej każdy stanowi;
30

Stare gani, ano więc, co się uleżało
Długiemi laty, lepiej, żeby się chowało.
Ale wżdy były pieśni jakie i muzyka?


MENALKA.

I o tym nie wiem, co rzec; wszystko się pomyka

Na doł: zginęli dawni dobrzy kantorowie[4],
35

A miasto nich leda kto muzykiem się zowie.
I pieśni marne jakieś, nastrzępione słowki,
Bez rzeczy, a w nich gańby[5] tylko i przymowki.
Przedtym lub święte boskie nieśmiertelne chwały,

Lub mężnych bohatyrow dzieje w uszach brzmiały,
40

Lubo co wesołego; teraz świat jakoby
Wszystek warczy, i zwykłe umilkły ozdoby.
I to nie dziwna[6]; jakie dzieje, takie pienie:
Bo na te rymopisy nie bywa baczenie,

Jedno u ludzi wielkich, ktorzy świetne sprawy
45

Swoje chcą, aby wiecznej dostąpili sławy.
A gdy świat gnuśność, albo nikczemność osiędzie,
Co ma śpiewać rymopis? abo jakie będzie
Miał miejsce u tych, ktorzy radziby zgasili

Słońce na niebie, a tym błędy swe pokryli?
50

A iż ludzkie języki przedsię nie prożnują,
W uściech się same prawie przymowki formują.


THYRSIS.

Ale wżdy i z tej miary było co grzecznego[7]?


MENALKA.

Było cożkolwiek; lecz ja nie pomnie wszystkiego.


THYRSIS.
Cokolwiek pomnisz, niech też będę uczesnikiem.
55

A tym czasem przysiądźmy tu pod tym chłodnikem.
Aż się słońce przesili: zwykł znoj głowie szkodzić.


MENALKA.

Pieszczonym tylko głowom źle po słońcu chodzić;
Nam robotnym nie wadzi. Pomału pojdziemy,

A rozmawiając lżejszą drogę uczyniemy.
60

Jedna mi się tam grzeczna widziała drużyna,
Ktora Dijannę i jej brata Apollina
Wielbiła na przemiany: na dwie stronie stali;
Ci przestawali, drudzy po nich zaczynali.


PIERWSZA STRONA.
Muzy, nadobne Muzy, prożno was pożąda
65

Oglądać człek zawisny; kto was nie ogląda,
Nigdy ozdobnym, zawsze wzgardzonym być musi.
Kto was zazna, kto darow waszych raz zakusi[8].
Nigdy wzgardzonym, zawsze ozdobnym się stawi:

Najszczęśliwszy, kto z wami do śmierci wiek trawi.
70

WTORA STRONA.

Zazdrość mowi: nie mistrz to, co po trosze śpiewa,
I co się, jako morze, z pieśnią nie wylewa.
Apollo zazdrość nogą potrąci, i rzecze:
Wielka egipska rzeka wiele błota wlecze;

A pszczołki, co wdzięczny miod w Hymecie zbierają,
75

Z małych się, a przezornych[9] strugow napawają.


PIERWSZA STRONA.

Gdzie Apollo okiem swym wejrzy, owce w wełnę
Odzieją się, wymiona mleka będą pełne:
Będą jagnięta swoję cząstkę wysysały,

I dworniczki swą także będą wydajały.
80

Ktora jedno rodziła, będzie dwoje miała:
Te u cycka, a drugich będzie donaszała.


WTORA STRONA.

Pan mi na stado moje pojrzał okiem krzywym;
Zaraz koźlęta głosem wrzasnęły straszliwym:

Bydło jęło grześć[10] ziemię, owce powieszały
85

Głowy i zwykłej swojej pasze zaniechały:
I teraz skora tylko włoczą się a kości.
Barzo pasterzom boskiej potrzeba litości.


PIERWSZA STRONA.

Apollo zawsze młody, Pallas zawsze panna;

Apollo z łuku strzela, strzela i Dijanna
90

Srebrne strzały Dijanna z łuku wypuściła,
Jedną w jawor, drugą w dąb twardy ugodziła,
Trzecią we lwy, a czwartą ani we lwy, ani
W jawory, ale kogoś zuchwalszego rani;

A rani całe miasto, gdzie zbojcy mięszkają,
95

Co miedzy swym a obcym rożnice nie mają.
Nieszczęśni, ktorych ona gniewem swym dosięże!
Tam bydło morem, zboże złym gradem polęże!
Starcowie młode syny będą grześć, a żony

Leda gdzie potyrają płod niedonoszony;
100

Abo w niewolstwie będą nędznice rodziły.
Jej strzały każdego z nog prawie obaliły.


WTORA STRONA.

Apollo gra na lutni, Pallas pięknie śpiwa;
Apollo biesiad, żartow Dijanna zażywa.

Wesoła myśl nie bywa nigdy zazdrośliwa[11].
105

Szczerym ludziom Dijanna zawsze sprzyjaźliwa[12]:
W ktory dom ona pośle swoj promień wesoły,
Tam żyznie pola rodzą, tam pełne stodoły,

Pełne obory bydła, pełno majętności,

Ludzie zdrowi, i w sile trwają do starości;
100

Młodź się nadobna rodzi, rodzicow słuchają
Synowie, ani żony z wstydu wykraczają;
Każdy szanuje, kogo szanować przystoi;
Nigdy swar i niezgoda w domu nie postoi:

Zołwice[13] i bratowe u jednego stołu.
115

I świekry, i niewiestki[14] jadają pospołu.


PIERWSZA STRONA.

Dijanna, gdy nabije zubrow, albo łosi,
Abo dzikich świń, z wozow Alcydes je znosi.
Śmieją się mu bogowie, a najwięcej jego

Macocha, gdy na grzbiecie lub zubra całego
120

Dźwiga, lub wieprza, choć go posoką pluskają,
On ich jeszcze potrząsa, że nogami drgają.


WTORA STRONA.

Nie tylko się Apollo obiera[15] Muzami:
Gdy potrzeba, umie on władać i wojnami.

Apollo krokodyla srogiego położył,
125

Apollo setnorękie[16] dziewięsiły pożył.[17]
Kiedy pokoj, nadobna z Muzami zabawa;
Dobrze idzie z rozumem i Marsowa sprawa.


PIERWSZA STRONA.

Chytre słowa Alcydes do Dijanny mawia:

Nie zawsze się myślistwo twe dobrze obławia.
130

Na co liche zające lub sarny bijają?
Ciebie niechaj narody ludzkie przyznawają
Dobrodziejką, jako mnie: mało się przygodzi
Zajączek, lubo sarna, i mało zaszkodzi;

Zubrowie szkodźcy[18] wielcy, także świnia dzika:
155

Na te niechaj smycz twoja mężne charty zmyka[19].


WTORA STRONA.

Dobrze Alcydes mawia: bo jednoż staranie
O małym, a z wielkiego więcej się dostanie.
Bo on rad siła[20] bierze. I wielcy krolowie,

Gdyby na Alcydowym polegali słowie,
140

Raczej by Wołhę, abo Dunaj wojowali,
A z tamtych państw bogate plony zawracali.
Mniejby do ukrzywdzenia bywało przyczyny,
I stałyby w pokojach domowe chrościny.


PIERWSZA STRONA.
Merkuryjus, o dzieci, małem ubłagany,
145

Jemu mleko, albo miod z barci urzezany.
Nie tak Alcydes: jemu potrzeba tłustego
Wołu, albo barana z trzody wybranego.
Ale też wilkow broni; małą rożność mają:

Wilcyli, czyli stroże stado wyjadają.
150

WTORA STRONA.

Ciężki puklerz, lecz ciała wszystkiego on strzeże,
I miasta mają swoje baszty, swoje wieże.
Więcej pies zje, niż owca: a co owce mają
Pasterze, dobrą karmią duże psy chowają.

Małem trzeba ochraniać wiela: kto żałuje
155

Mała dla wiela, często na wszystkim szkoduje.


MENALKA.

Tu. zda mi się, przestali: jednym się widziała
Nieżadna piosnka, drugim inaczej się zdała.


[THYRSIS].

Ale już dom przed nami. Ustąpmy ku chłodu:

I ty nogom spoczyniesz z dalekiego chodu,
160

I w święto z przyjacielem zabawić się godzi.
Tym czasem o wieczerzej żonka się zachodzi[21].



Przypisy

  1. Obawać się — obawiać się
  2. bykowe — kara za uwiedzenie poddanki
  3. kryga twarda — surowe chowanie
  4. Kantor — śpiewak
  5. gańba — przygana
  6. Dziwia. Od tego wiersza według pierwodruku przemawia Thyrsis, ale jest to dalszy ciąg mowy Menalki. Dalej także osoby pomylone, co się tu prostuje.
  7. grzeczny — dorzeczny, nadobny, piękny
  8. zakusić — pokosztować
  9. przezorny — przezroczysty
  10. grześć — grzebać
  11. zazdrośliwy — zazdrosny
  12. sprzyjaźliwy — przyjazny
  13. zołwica — siostra męża
  14. niewiestka — synowa
  15. obierać się (Muzami) — opiekować się
  16. setnoręki — sto rąk mający
  17. dziewięsił — olbrzym
  18. szkodźca — szkodnik
  19. zmykać (o smyczy) — puszczać
  20. siła — wiele
  21. zachodzić się o czem — zakrzątnąć się koło czego


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autorów: Jan Łoś, Szymon Szymonowic.