Katorżnik/Rozdział XII

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jan Siwiński
Tytuł Katorżnik
Podtytuł czyli Pamiętniki Sybiraka
Data wydania 1905
Wydawnictwo Spółka Wydawnicza Polska
Drukarz Drukarnia „Czasu“
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
Rozdział xii.

Tobolsk.

To wszystko cośmy dotąd przebyli w Europie lub Azyi rosyjskiej, to było niczem jeszcze w porównaniu z tem, co nas czekało do przebycia w Syberyi. Pierwszym na tej drodze krokiem, pierwszem w tej otchłani piekielnej miastem Syberyjskiem jest miasto Tobolsk.
Tobolsk ma podobieństwo do Rzymu; zbudowany jest na siedmiu pagórkach. Miasto nie tak duże, jak rozwleczone; ma jednak w lecie piękny widok na rzeki, które go wzięły w dwuramienny swój uścisk. Z jednej strony otacza go rzeka Tobol, z drugiej zaś Irtysz.
Z Rosyi do Tobolska rząd w rozmaity sposób transportuje więźni, jednych tak jak nas extra-pocztą, innych, zwłaszcza letnią porą, rzekami t. j. tratwami, lub statkami parowymi. Nas przyjechało wówczas do Tobolska 80 politycznych, a że do tej liczby trzeba dodać drugie tyle żandarmów, stąd też wypływa, że nasz tabor składał się II 40 kibitek na całej tej przestrzeni od Niżno-Nowogrodu aż do Tobolska i że owe kibitki na każdej stacyi pocztowej musiały być w pogotowiu i czekać na nas, gdyż kto się spóźnił to dostawał baty! W Tobolsku też zastaliśmy już sporą liczbę więźni, lecz byli to sami zbrodniarze, lub brodiagi czyli włóczęgi. Według statystyki rosyjskiej faktem jest, że rząd rosyjski wysyła do Syberyi rok rocznie wszelkich kategoryi więźni 12.000!
Z tych dwunastu tysięcy w ciągu drogi 2/3 ucieka lub wymiera, a 1/3 zaledwie dochodzi do miejsca przeznaczenia. Z Tobolska bowiem rozpoczyna się dla wszystkich kategoryj więźni piesza podróż tak zwanym: Etapnom pariadkom.
Etapy, są to rządowe budynki o czterech ubikacyach: 1) sala dla kajdaniarzy, 2) sala dla niekajdaniarzy, 3) sala dla kobiet i żonatych, 4) sala dla posieleńców, t. j. osób transportowanych lub zasądzonych na osiedlenie w Syberyi.
Etapy są dwojakiego rodzaju: cały etap i pół etap, Cały etap jest ten, w którym partya ma dniówkę, t. j. odpoczynek po dwudniowym marszu. Taki etap jest obszerny i jest zarazem siedzibą komendanta etapu i żołnierzy, którzy pełnią służbę etapną. Na komendanta etapu zwykle przeznacza rząd takie indywiduum, które się dosłużyło stopnia oficerskiego z prostego sołdata, lub takich, którzy zostali dyscyplinarnie wydaleni z armii — lub innych satrapów, których się wstydzi mieć w armii — ludzi bez wykształcenia, wyrzutków społeczeństwa, gorszych nawet od tych brodiagów! Oficer czyli komendant etapu, chociażby nawet był kiedyś porządnym człowiekiem, skoro go tylko za karę rząd na etap przeznaczy, to taki człowiek jest stracony moralnie, jest pozbawiony wszystkiego: świata, życia, towarzystwa — staje się wściekłym na cały świat, a że ma do czynienia ze samymi tylko zbrodniarzami i wyrzutkami społeczeństwa, przeto i sam staje się tyranem, barbarzyńcą, sam w końcu zwyrodnieje.
Żołnierze zaś, są to przeważnie miejscowi, z tego samego powiatu lub gubernii — rezerwiści lub landwerzyści, którzy albo zaraz na stacyi, albo w blizkości mają żony i gospodarstwo. Służba tych etapnych żolnierzy jest też nudna i monotonna. Partya taka więźniów regularnie przychodzi co tydzień na etap.
Otóż z pełnego etapu oficer z żołnierzami wychodzi ze swej stacyi wcześniej lub później — to zależy od odległości — i przybywa jeszcze przed przybyciem partyi, którą konwojuje taki sam oficer ze stacyi poprzedniej.
Tutaj obydwaj oficerowie i obydwa wojska nocują; a na drugi dzień odbiera przybyły oficer papiery partyjne, t. j. spis osób, do jakiej kategoryi kto należy; następnie rachują i przeliczają całą partyę, ustawioną w szeregi na deszczu lub mrozie, nieraz i po 10 razy, gdyż brodiagi częstokroć sami bałamucą — i nareszcie po sprawdzeniu i zakwitowaniu odbioru partyi — każdy oficer wraca do siebie, ten z żolnierzami, a ten z partyą do swego etapu. Następnego dnia dniówka, t. j. odpoczynek. Po dniówce znów odprowadza się partye na etap następny i t. d.
Tym sposobem służba etapna ma 5 dni w każdym tygodniu zajęte przyprowadzaniem i odprowadzaniem więźni, a resztę zaś czasu obraca na pełnienie służby etapnej, t. j. czyszczenie, zamiatanie, usuwanie śniegów, rąbanie drzewa i t. p.
Do Tobolska przyjeżdża się jeszcze po ludzku i na prawach ogólno-społecznych. W Tobolsku już raz na zawsze utraca się i prawa i charakter człowieka, a nabywa się miana „katorżnika“! Od Tobolska począwszy nie wolno przywdziać na siebie żadnego własnego odzienia, a tylko kazionne czyli rządowe. Przed wyprawą otrzymaliśmy wszyscy, tak zbrodniarze, jak i my polityczni, jednakowe od stóp do głowy aresztanckie ubranie, a mianowicie:
1. otrzymaliśmy katy, to jest obuwie podobne do czółna — jest to trzewik olbrzymiej wielkości, do którego się nazuwa trzyłokciową z grubego sukna onuckę,
2. szarawary czyli spodnie z rozciętemi do zapinania na guziki nogawicami, również z sukna grubego, szarego koloru, które można zdjąć każdej chwili, nie zdejmując kajdan,
3. koszul 2, gaci 2 pary, też na guziki zapinane do zdejmywania przez kajdany, wszystko to ze zgrzebnego płótna,
4. korzuszek krótki, tak zwany pólszubek,
5. korzuch długi czyli szuba,
6. czapka futrzana z zawiasami, t. j. z ruchomym daszkiem na przód, na kark i uszy,
7. rękawice po łokcie skórzane,
8. szynel czyli właściwie hałat. Ten hałat czyli płaszcz jest najważniejszym ubraniem i każdy musi go nosić na sobie — gdyż na plecach tego hałata jest z czerwonego sukna wykrojony i wszyty as karowy, który z daleka wskazuje aresztanta, katorżnika! Każda gubernia Sybirska wydaje takie same hałaty aresztantom, z tą tylko różnicą, że każda gubernia wstawia inne asy karowe: to z czerwonego, to z czarnego, to z żółtego sukna, jako swe godło gubernialne.
Tak więc wyekwipowani i przyozdobieni w czarwone asy, po ośmiodniowym odpoczynku, wyruszyliśmy z Tobolska dnia 20. grudnia 1863 roku, tak zwanem etapnem pariadkom.


Nim zapoznamy się bliżej z etapom, muszę obznajomić czytelnika, co to jest katorżnik i jak on wygląda. Otóż katorżnikiem jest ten, kto popełnił zbrodnię, za którą zestał zasądzony do tak zwanych robót katorżnych, t. j. do robót ciężkich fortecznych lub kopalń syberyjskich. Katorżnikiem zowie się i dlatego, że jest piętnowany! To napiętnowanie odbywa się zaraz po zasądzeniu w następujący sposób: rozpala się stampilę czyli pieczęć do czerwoności, macza w rozczynie farby hemicznej i na prawem policzku wypala dużą literę
K zielonego koloru, na czole zaś
A, a na lewem policzku
T, co znaczy
„Kat“ czyli Katorżnik.
Taki człowiek stracony już na zawsze, gdyż owo piętno hańby musi nosić do śmierci!
Tych zaś uciekinierów bezdomnych, których łapią w czasie ucieczki, a którzy nie przyznają się do swego nazwiska, ani występku, tylko nazywają się niepomniszczemi — piętnuje rząd na prawej łopatce mianem: brodiaga czyli włóczęga.
Szczęściem dla nas, że ten barbarzyński sposób piętnowania ludzi został co tylko przed naszem zasądzeniem zniesiony, gdyż i my bylibyśmy nosili na naszych czołach piętno „Kat“.
Obecnie golą tylko połowę głowy katorżnikom, któremu to prawu i my podlegaliśmy.

separator poziomy


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Siwiński.