Kasa

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Lucjan Szenwald
Tytuł Kasa
Pochodzenie Utwory poetyckie
Wydawca Spółdzielnia Wydawnicza „Książka”
Data wydania 1946
Druk Zakłady Graficzne „Książka”
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Kasa


W nieruchomych wybłyskach metalowych klamek,
oślepłymi oczami wbita w szarą nicość,
ponuro waży w dłoniach zaciśnięty zamek,
opatrzony żelazną gwiazdą — tajemnicą.

Bonanse meksykańskie, Tagi, Kalifornie
płyną wrącym strumieniem w hebanowe muszle;
i wypełnia się skrzynia, pęcznieje potwornie
i — jeszcze jedna kropla — a pęknie i buchnie.

Daremnie jęczy, wyje, skowyczy i skomli,
że połknięty kwadrylion dusi ją i gniecie,
prosi o włamywacza, żeby ją uwolnił
i diamentowym nożem czarną ranę przeciął.

Daremnie krew puszczają purpurowe diabły,
krew czarną i spienioną, warczącą boleśnie —
w czerepie zahuczały tysiączne kowadła!
Hej! Czerep rozbić! Czerep! — Bo padnie i zdechnie.

W bezwładny przesyt walą okrwawione młoty!
Hej! Wymioty złociste! Metalowa flegma!
Błyskiem w zbielałe oczy! W uszy kołowroty!
Skrzydeł jej! Niech wyrzyga i niech wichry przegna!

Pęd w szyby! Rozsadzone przezroczyste błony.
Pęd w szyby! Już w powietrzu, na ogromnych torach.

Na zenicie migocą monety zielone,
a wśród monet steruje srebrny księżyc — dolar.

Rozniosły czarne pudło wichry i tajfuny
i już wiatr porankowy po pustkowiu hasał.
gdy coś pękło i brzękło, uderzyło w struny:
eksplodowało słońce — wielką światła kasą — — —

Skamander, 1926 r.



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Lucjan Szenwald.