Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Kąpiel rytualna
[205]KĄPIEL RYTUALNA
Siarczysty mróz... Niewiasty dwie
Dziewczynę piękną wiodą,
By ją przed ślubem, jak Bóg chce,
Oczyścić rzeczną wodą.
„Nie lękaj się, rozjaśnij wzrok —
Pan znak już daje z nieba;
Już zaszło słońce, już jest zmrok —
Zanurzyć się już trzeba.
„Nie grymaś, nie przeczuwaj bied —
Toć Bóg jest z nami wszędzie;
Jak rybka wskocz i wyskocz wnet —
Na zdrowie ci to będzie.“
Ach, wiotkie ciało drży, jak wić,
W zimowej zawierusze:
Gdy żyda chcesz małżonką być,
Zawczasu znoś katusze!
Dziewczyna weszła, wyszła z wód —
O ciepłej myśli szacie:
Nieszczęsna! próżny był twój trud —
MężczyznąMężczyzna spojrzał na cię!
Znów piękne ciało — pośród drżeń —
Zanurza biedna w toni:
A tamten stoi wciąż, jak pień,
I oczy zwraca do niej.
Mróz tnie, śnieg oczy ćmi, jak dym,
I broi śród powietrza,
Skostniały ręce ciotkom cnym —
Dziewczyna coraz bledsza.
[206]
„Zrób, jak obrządek uczy nas,
Nie wzdragaj się, kochanie:
Bluźnierca znikł — wejdź jeszcze raz,
Wejdź, nic ci się nie stanie.“
Nie zmaże tego ludzka dłoń,
Co stoi w rytuale...
Dziewczyna weszła w rzeki toń,
Lecz nie wróciła wcale.
|