Jerzy/List IX

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Waleria Marrené
Tytuł Jerzy
Pochodzenie „Jerzy” i „Fragment”
Data wydania 1882
Wydawnictwo Redakcja „Mód Paryzkich”
Druk Władysław Szulc i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
LIST IX.
HENRYK DO JERZEGO.

„Listy twoje zadziwiły mnie bardzo. Silne doprawdy muszą być wrażenia i uczucia, które umysł podobny twemu wytrącają z kolei. Nie mogę zrozumieć, byś ty potrzebował rady albo wsparcia; chwila rozwagi, a znajdziesz w sobie wszystko, co jabym ci mógł powiedzieć; bo ludzie tobie podobni na samych sobie wspierać się tylko mogą. Ty Jerzy będziesz nieraz dźwigał drugich; ciebie nikt, prócz samego ciebie, dźwignąć nie potrafi; jest to koniecznym wynikiem silnej i wysokiej indywidualności twojej. Nikt napróżno nie wyściga innych, nie puszcza się samotnym szlakiem własnych przekonań. Ty sam wiesz o tem dobrze. Odwagi tylko, odwagi i wytrwania! Gdybyś mógł, to radziłbym ci: powracaj natychmiast! Są atmosfery zabójcze dla niektórych duchów, a ta w której się znajdujesz, nie służy ci widocznie. Ale wygłosiłeś sam hardą doktrynę, że kto chce być człowiekiem, powinien panować zewnętrznemu światu; bądźże jej wiernym, zostań i wytrwaj; mniejsza czy cierpieć będziesz, bo w tej chwili spełniasz posłannictwo swoje: oświecasz i wzmacniasz. Analizie i nauce przedstawia się tam mnóstwo problematów. Robisz mi pytania, na które stanowczo odpowiedzieć nie potrafię. Nie odrzucaj jednak rzeczy których dotąd pojąć nie umiemy, jako niemożliwe; teorye powinny stosować się do faktów, a nie fakta do teoryi. My, cośmy zajrzeli w tę otchłań zwaną nauką, wiemy iż stoimy zaledwie na pierwszych szczeblach wiedzy, że w koło nas „nieznane” roztacza się wszędzie. A czy wiesz co kryje się w jego głębiach? Fakt jest zawsze rzeczą możliwą; skoro się spełnił, przyjąć go musisz, choć, jak powiadasz, węgielny kamień wiedzy twojej jest obruszony. Ja sądzę, iż się mylisz w tym względzie, bo węgielnym kamieniem wiedzy naszej jest pokora ducha, w obec wszystkiego co nam nieznane.
Nie godzi się jednak przyjmować bez wahania za fakt wszystkiego, co podpada pod zmysły nasze, bo one mylić się mogą. W tym względzie powinniśmy strzedz się zarówno systematycznej wiary i niewiary. Zanim przyjmiemy fakt zupełnie dla nas niezrozumiały, trzeba poszukać czy naturalnym sposobem nie potrafimy go wytłumaczyć. Rzecz tę ty jeden osądzić możesz. Rozbierz krytycznie fenomena których byłeś świadkiem i którym podlegałeś, przypomnij sobie okoliczności poprzedniego wieczoru, rozmowę z panną Rozalią; czy słowo jakie nie rzuciło w twój umysł zarodu tego snu, który przedstawił ci epizod familijny rodziny Stasi? Czy ten dworzec, sala i portrety nie wprawiły cię w rodzaj marzenia o przeszłości, z którego łatwo uprzedzony umysł mógł wysnuć tę powieść minioną.
Dla mnie jeden fakt jest niewytłumaczony: identyczność ubiorów z portretami których nie widziałeś. Ale czy tu przypadek nie mógł grać ważnej roli? czy zresztą panna Rozalia nie dopełniła słów twoich, naginając je do nieszczęść przeszłości? Rozważ to wszystko na zimno i osądź. Nie zaprzeczam z góry faktom nadprzyrodzonym, choć nie stwierdziłem ich niczem i nigdy; ale przyjmować je należy z nadzwyczajną ostrożnością. Cudowność jest jednym z nałogów ludzkości. Otoczeni od kolebki tajemnicami natury, ubieramy je w kształty dziwaczne, tworzymy widma, które dotąd przed światłem nauki rozpraszały się jak mgła. Nie idzie jednak za tem koniecznie, by wszystko czego zrozumieć nie możemy było mgłą tylko.
Im więcej zastanawiam się nad tem wszystkiem, tem bardziej wierzyć zaczynam, iż niedarmo znalazłeś się wśród tego dziwnego świata, który cię teraz otacza i razi. Duch wysoki z każdej okoliczności skorzystać potrafi, z każdej burzy wyjść powinien jaśniejszym i bogatszym. Zmiana miejsca i otoczenia zbawienną jest dla natury myślącej, bo nastręcza nowe przedmioty analizie i strzeże od zmartwiałości. Ludzie żyjący wiecznie w jednem kole, nabierają pewnych moralnych nałogów, powoli odbijają się od drugich i zamknięci we własnych ideach, stają się niezrozumiali dla reszty świata. Formuła ogarnia istotę, której co chwila przeciwieństwo nie budzi do życia. Atmosfera ciszy wyrobić może cierpliwych pracowników, systemata jednostronne, naukowych móli, lecz nigdy z niej nie wytryśnie żywe słowo prawdy, któreby porwało ludzkość i uniosło ją w przyszłość krokiem olbrzyma.
Chciałbym w tem piśmie dotknąć jeszcze jednego przedmiotu, ale się lękam. Koniec przeszłego listu i cały list ostatni strwożył mnie, bo rozstrój w nim jest wyraźny. Czyż nauka, czyż umysłowa praca mają zabijać serce i zagradzać ci drogę do szczęścia? Któż ci broni być kochanym i kochać, rozwinąć życie w całej pełni? Wiedza rozszerza serce, a serce rozjaśnia umysł; solidarność jest nienaruszona pomiędzy władzami człowieka, a doskonałym rozwojem jego jest harmonia, ten najwyższy wyraz społeczeństwa i jednostki. Jerzy, nie chcę przeczuwać co się dzieje w sercu twojem; ale strzeż go, nie lękaj się zapuścić skalpelu analizy w najtajniejsze zakątki jego. Rozważ zkąd ci przyszło zniechęcenie i smutek; ja nie chcę odgadywać ich przyczyny. Przebacz mi jeśli się mylę; miłość ku tobie czyni mnie oględnym. Ty sam możesz zwątpić o sobie, ale ja o tobie nie zwątpię nigdy. Ludzie jak ty mogą zachwiać się na chwilę, lecz nie upadają.
Do zobaczenia jaknajprędzej. Tymczasem posyłam ci bratnie słowo, którego znów ja może kiedy od ciebie potrzebować będę. Odwagi! odwagi! to pierwsze słowo życia.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Waleria Marrené.