Jeleń ścigany, mknąc rączemi skoki, Zoczył szczep winny, gęsty i wysoki; Dopadł go, skrył się wśród bujnej zieleni I pewnej uszedł zagłady: Psy zgubiły zwierza ślady, Stanęli łowcy stropieni. Cisza dokoła, milczy blizka knieja; Więc głodny Jeleń, niebacznie,
Swojego zbawcę, swego dobrodzieja Skubać i ogryzać zacznie. Ten czyn niewdzięczny nie uszedł bez kary. Słysząc szmer liści, zażarte ogary Wpadły w Jelenia ukrycie, I w znieważonej przez siebie winnicy Postradał życie. Oto wasz los, niewdzięcznicy!
[389]