Jechał Sobek do Warsęgi

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Tytuł Jechał Sobek do Warsęgi
Pochodzenie Bukiet pieśni światowych
Redaktor Józef Chociszewski
Wydawca Jarosław Leitgeber
Data wydania 1901
Miejsce wyd. Poznań
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron

Jechał Sobek do Warsęgi na welekeyą;
Najął sobie na przedmieściu w karczmie stancyą,
I jęli go przyjaciele na piwko prosić,
A on im się famulią zaczął wynosić.
Dziadek mój był kasztelanem, miał siwą brodę,
A wujaszek wojewodą bo woził wodę,
A i tatuś mój najmilszy pieszo nie chodził,
Gdy po czworo koni na noc w pole wywodził.
Mać też moja nie umarli, chociaż nie żyją,
Bo umieli kreślić, guślić i spalili ją!
A mój wójcio był hetmanem z buławą dużą,
Chodził ci on do Puławic na noc na stróżą.
Jeden stryj mój był starostą, wie o tem wielu,
Starostował na niejednem w karczmie weselu.
Drugi stryj był podstarości, dawno nie żyje;
Dosyć wcześnie przed starością zdzierzgli mu szyję,

Trzeci stryjek był stolnikiem, stoły nakrywał,
A ten czwarty był podstolim, fafurki zmywał.
Któż się teraz z famulii mojej wydziwi?
Wszyscy byli zacni ludzie, wszyscy uczciwi.




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: anonimowy.