Zachowaj mię, o Sprawco niebieskiego domu,
Prawdy nie masz na ziemi, nie masz ufać komu!
Nie usłyszysz, jedno kłam: ustyć pochlebiają,
A w chytrem sercu jadu śmiertelnego tają.
Bodaj źle zginął każdy człowiek nieprawdziwy,
Każdy chytry pochlebca i każdy chełpliwy;
Mówią bowiem: z ust naszych dobrze się mieć mamy,
Każdy w swej gębie wolen, my pana nie znamy.
A Pan zaś, słysząc ludzi nędznych narzekanie
I płacz nieutulony i ciężkie wzdychanie:
Powstanę ja (powiada) na ratunek smutnych,
A wyrwę je z niewolej tyrannów okrutnych.
Pańskie słowa są czyste, i prózne przygany,
Pańskie słowa brant[1] szczery, siedmkroć przelewany.
Panie, Ty nas zachowaj od ludzi zdradliwych,
Złych zewsząd pełno, kiedy władza jest złośliwych.