Jakoś to będzie (Fredro)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Aleksander Fredro
Tytuł Jakoś to będzie
Pochodzenie Dzieła Aleksandra Fredry tom XIII
Data wydania 1880
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Drukarz Wł. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron

JAKOŚ TO BĘDZIE.



Wzrosłeś w błogosławionéj ojczystéj krainie,
Gdzie to mlekiem i miodem, jak mówią, zdrój płynie;
Wzniosłeś świętéj Wiary warownie wspaniałe,
Tobie hymny śpiewały pokolenia całe;
Wspierałeś własnem mieniem i broniłeś siłą,
W twojéj duszy niecnoty i plamki nie było;
Ale często niestety swoim byłeś wrogiem,
Zuchwała lekkomyślność stała się nałogiem;
Na ościerz twego domu rozwarłeś podwoje,
Pasożytnych przyjaciół obsiadły cię roje;
Zbytek, wystawność miejsce gościnności wzięły,
Po nich pycha i duma jak powój się pięły.
W cieplarniach obce kwiaty w chwast się wyradzały,
A rodzinne obszary odłogiem leżały.

Z ręki, co sieje dary szczodrze i paradnie,
Jeśli jéj nie zasilasz, nic w końcu nie padnie.
Gdy się nad tobą nieba zakryły na chwilę,
Mówiłeś: Miną chmurki, jak minęło tyle.
Puszczałeś swoję łódkę bez steru i żagli;
A kiedy już przezorność do powrotu nagli,
Niepomny skał podwodnych i wirowéj fali
Rzekłeś: Jakoś to będzie, i płynąłeś daléj.
Tymczasem zaś sąsiedzi, niegdyś przyjaciele,
Rośli w mądrość, zamożność, lecz i w chytrość wiele,
Silni i skłonni teraz do pieniackich sporów,
Jeden żądał od ciebie ponadbrzeżnych borów,
Drugi litych kopalni, kawał stepu trzeci,
Oddawna powiązane rozstawili sieci.
Bezczelną napaść zwykle odpiera się siłą,
Lecz strwonionych w nieładzie sił już dziś nie było;
Jednego z trzech przeciw dwom wezwałeś obrony,
A obrońca najpierwszy stanął z drugiéj strony;
Obdarto cię, złupiono, wszyscy byli w zgodzie,
Ale dla tego mądrym nie byłeś po szkodzie
I znowu w swojéj łódce, którą burza niosła,
Mówiąc „Jakoś to będzie“ — drzémałeś u wiosła.
I w rzeczy było jakoś, ale jakoś gorzéj,
Złe pędziło szalenie, coraz, coraz sporzéj,
Aż nareszcie niewoli chwyciły cię kleszcze,
A jednak, jednak całkiem nie zginąłeś jeszcze;
Ale, jeśli na obcym stawać będziesz targu,
Jeśli sam się nie zbudzisz z wiecznego letargu,
Nie odzyszczesz ufności silnéj w samym sobie,
Jeśli w bezwładnéj zawsze zostaniesz żałobie,

Wtenczas czeka cię tylko ponura budowa,
Na któréj ciemnéj bramie wyryte te słowa:
Hospitale incurabilium.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Aleksander Fredro.