Jak kalina wodę pije?

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Kramsztyk
Tytuł Jak kalina wodę pije?
Pochodzenie Światełko.
Książka dla dzieci
Data wydania 1885
Wydawnictwo Spółka Nakładowa Warszawska
Druk S. Orgelbranda Synowie
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały zbiór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Jak kalina wodę pije?
Rule Segment - Wave - 40px.svg

TTatku! — zawołał mały Stefek, skoro tylko ojciec jego do domu wrócił — ciocia śpiewała nam dziś taką ładną śpiewkę o kalinie, co nad potokiem rosła. Pamiętam nawet początek:

„Rosła kalina z liściem szerokim,
Nad bystrej wody rosła potokiem,
Drobny deszcz piła, rosę zbierała,
W majowem słońcu liście kąpała.“


— To bardzo ładna śpiewka — dodał chłopczyk, ale wie tatko, mnie się zdaje, że to głupia śpiewka, przecież drzewo nie żyje i nie ma ust, jakim więc sposobem kalina mogłaby pić wodę?
— To wcale nie głupie wiersze — rzekł ojciec — drzewa żyją i piją wodę; ale teraz jestem zmęczony, a mama czeka z obiadem, więc później ci to wytłumaczę.
Ojciec nie zapomniał przyrzeczenia i gdy po obiedzie udał się do swego pokoju, przywołał Stefka i tak rozpoczął.
— Wiem, dla czego sądzisz, że drzewo nie żyje. Zdaje ci się że tylko ludzie i zwierzęta żyją, bo chodzą, biegają, skaczą przenoszą się dowolnie z miejsca jednego na drugie; ale nie tylko ruch stanowi życie. Drzewo, chociaż przyrosłe jest do ziemi, choć zawsze nieruchome na jednem miejscu pozostaje, choć nie mówi i nie krzyczy, nie śmieje się i nie płacze, drzewo przecież żyje; żyje inaczej, niż człowiek, inaczej, niż koń lub wróbel, inaczej, niż pszczółka lub ślimak, żyje jednak...
— Ale przecież co się nie rusza, to nie żyje — utrzymywał dalej chłopiec.
— Nie skończyłem jeszcze, zrozumiesz to zaraz lepiej. Przyjrzyj się bliżej drzewu. Czy pamiętasz, że w śpiewce tej wspomniano coś o koralach?
— A, pamiętam: kalina stroiła się w korale.
— Widzę, że dobrze uważałeś, ale czyś też zrozumiał, co to znaczy, w jakie to korale stroiła się kalina?
— O, to zrozumiałem; wiem przecież, że to nie są prawdziwe korale, tylko piękne, czerwone jagódki, które na kalinie rosną; kiedym pierwszy raz kalinę zobaczył, sam myślałem, że to są korale.
— Widzisz więc, — odrzekł ojciec, — że jagódki rosną na kalinie; a w zimie czy także ozdobioną jest ona czerwonemi jagódkami i zielonymi liśćmi?
— O nie! w zimie drzewa wyglądają smutno, na gałęziach nie ma liści ani kwiatów; dopiero na wiosnę ukazują się pączki, potem rozwijają się liście i kwiaty, pamiętam nawet, że kwiatek posiada kielich i koronę, pręciki i słupki, a nakoniec z kwiatków wyrastają owoce. Aha, te czerwone korale — to pewno owoce kaliny.
— Bardzo mnie to cieszy, że pamiętasz tak dobrze, com ci opowiadał i coś sam wiedział. I myślisz jeszcze, że drzewo nie żyje, choć na niem rosną i liście i kwiaty? Kamień nie żyje, bo wygląda zawsze jednakowo, i w lecie i w zimie, był zawsze takim samym, jakim jest dzisiaj, i zawsze takim samym pozostanie, jeżeli go nikt nie poruszy. Drzewo nie zawsze było takiem, jakiem je dziś widzimy: powstało z drobnego nasionka, rosło stopniowo, rozgałęziało się coraz bardziej. I nie zawsze istnieć będzie; gdy się zestarzeje, przestanie już wydawać kwiaty i owoce, uschnie i zwiędnie, nie trwa ono wiecznie, jak kamień. Drobne zioła i krzewy tak samo jak wielkie drzewa wyrastają z nasionek, pokrywają się liśćmi, wydają kwiaty i owoce, a gdy chcemy mówić razem o ziołach, krzewach i drzewach, nazywamy je roślinami. Zioła istnieją tylko przez rok jeden, przez jedno lato, dęby i inne drzewa istnieć mogą przez lat kilkaset, ale żadna roślina nie trwa tak, jak kamień, wiecznie, przez czas nieograniczony; każda powstaje i ginie, a przez ciąg swego istnienia ulega zmianom, przeobrażeniom. To właśnie znaczy, że żyje, chociaż prowadzi życie cichsze, spokojniejsze, skromniejsze, aniżeli zwierzę. Zwierzę rośnie, przyjmuje pokarm, wydaje głos, porusza się i czuje; roślina nie posiada ruchu i czucia, ale rośnie, przyjmuje pokarm i pod tym względem podobna jest do zwierzęcia — żyje więc także. Rozumiesz więc już zapewne, co to znaczy, że drzewo i każda roślina żyje?
— Wiem już teraz, że drzewo żyje, dla tego, że rośnie, ale nie pojmuję, jakim sposobem może się karmić, przecież nie je i nie pije, tak jak zwierzę? — zapytał znów Stefek.
— Jeszcze ci wszystkiego nie powiedziałem. Kalina piła drobny deszcz, bo każda roślina pije wodę, chociaż ust nie posiada. Zrozumiesz nawet łatwo, jak to się dziać może. Przypomnij sobie, co to zachodzi, gdy kawałek cukru jednym koniuszkiem zanurzysz w wodę; wiesz, że wtedy cały kawałek cukru wilgotnieje, to jest — napaja się wodą. Pochodzi to stąd, że w cukrze są drobne otworki, wązkie kanaliki, a w kanalikach takich woda podnosi się zawsze w górę. Przyniosę ci jutro wąziutką rurkę i zobaczysz, że gdy ją jednym końcem pogrążymy w wodę, to woda jakby czepiając się szkła, posunie się wysoko w górę. Przypatrz się lampie; to nie knot przecież, ale nafta w niej się pali, bo jeden knot starczyć może na kilka miesięcy; nafta wszakże znajduje się daleko niżej, aniżeli płomień, i sama się po knocie w górę posuwa; knot bowiem jest dziurkowaty, jakby utworzony z bardzo wązkich rurek czyli kanalików, a nafta po tych kanalikach, jak woda w rurce, pnie się w górę. Owe wąziutkie rurki są prawie tak cienkie, jak włos, i dla tego nazwano je włoskowatemi; mówimy też, że w kawałku cukru albo w knocie płyn podnosi się w górę wskutek włoskowatości. Gdy po umyciu wycieramy się ręcznikiem, to także z powodu włoskowatości zabiera on wodę z rąk naszych i z twarzy. Jeżeli miednica stoi na krześle, a ręcznik przerzucimy przez poręcz tak nieostrożnie, że jednym końcem zanurzy się w wodę, to ona po nim podnosić się będzie stopniowo; ręcznik zmoczy się cały i woda drugim końcem, spadającym z krzesła, spłynie z miednicy na podłogę.
— Oho, — przerwał ojcu wesoło Stefek — zaraz pokażę nową sztukę: powiem, że wyleję wodę z miednicy, chociaż się wcale jej nie dotknę i stać będę zdaleka.
— Możesz to zrobić, — odpowie ojciec, — bylebyś podstawił miskę dla uchronienia podłogi od zalania; aby się ta sztuka udała, pamiętać jednak należy, że koniec zwieszony ręcznika przypadać winien niżej, aniżeli miednica, czyli, że ręcznik dłuższą swą częścią spadać winien po za poręcz. Ale wracajmy do naszego przedmiotu.
Otóż i w drzewie i roślinie każdej są właśnie takie wązkie, włoskowate kanaliki; gdy ziemia jest wilgotna, to znaczy: gdy grunt jest napojony wodą, podnosi się ona w tych kanalikach w górę i rozchodzi po całej roślinie. Roślina znajduje wodę w ziemi i pije ją przy pomocy włoskowatości. A razem z nią czerpie z ziemi i inne pokarmy; woda bowiem rozpuszcza różne materyały, które się w gruncie znajdują, podobnie jak rozpuszcza sól albo cukier. Teraz już zgodzisz się chyba na to, że roślina żywi się, jak człowiek, jak zwierzę, choć nie ma zębów, któremiby gryść mogła bułki lub mięso. Inne ma ona pożywienie, aniżeli my, inaczej je przyjmuje, ale tak samo jak my potrzebuje pokarmu i bez niego żyć by nie mogła.
Kiedy przez czas długi deszczu nie ma, kiedy ziemia wysycha, roślinom brakuje wody do picia, nie mogą czerpać pokarmu, usychają, więdną i przedstawiają się wtedy bardzo smutno; ale niech tylko obfity popada deszczyk, ożywiają się one natychmiast, liście odzyskują piękną swą barwę zieloną, a drzewa wyglądają wesoło, jakby się radowały.
Otóż, tak to rośliny żyją i w taki sposób piją one wodę i pokarm z ziemi czerpią. Gdy będziesz starszym, będziesz się uczył, będziesz czytał, poznasz lepiej, jak misternie urządzone są te kanaliki w roślinie, które są tak wązkie, że tylko przez szkła bardzo powiększające dojrzeć je można; dowiesz się o innych rzeczach, którychbyś teraz nie zrozumiał. Czyż więc powiesz jeszcze, ze to głupia śpiewka o kalinie?
— O nie, tatku, nie będę już mówił, że to głupstwo, czego nie rozumiem. A czy to Mickiewicz te wiersze napisał?
— Nie, napisał je inny poeta, Lenartowicz; napisał on i wiele innych pięknych wierszy; poproś mamy, to ci niektóre z nich przeczyta.

Stanisław Kramsztyk.
Rule Segment - Wave - 40px.svg Rule Segment - Wave - 40px.svg


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Stanisław Kramsztyk.