Imionnik

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Artur Oppman
Tytuł Imionnik
Pochodzenie Pieśni o sławie
Data wydania 1917
Wydawnictwo Gebethner i Wolff
Druk Zakłady Graficzne B. Wierzbicki i S-ka
Miejsce wyd. Warszawa, Lublin, Łódź, Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


IMIONNIK.

Jakby senna harfiana muzyka
Zaśpiewała piosenką miłosną,
Ze starego kartek imionnika
Dawno zgasłą zapachniało wiosną.
Coś tam płacze, coś tęskni szalenie,
Jakby serce żywem czuciem drży...
I wionęło dalekie wspomnienie...
Grób i uśmiech... kochanie i łzy...

Jak na trąbce pobudka radosna
W takt zadzwoni zapału i męstwa...
Dawna, dawna, bohaterska wiosna
Z orlich czasów Warszawskiego Księstwa...
Wielka zorza na szlaku podniebnym...
Loch otwarty, jak spełniony sen...
I śród ptaków złotego ze srebrnym
Z róż i laurów malowane: N...


Nad zgliszczami piękna Sława wzlata
I kwiat sypie na sarmackie zimy...
Wierszyk polski z francuskim się brata,
Ktoś z legionów kreśli włoskie rymy...
Tkliwych westchnień niepomny Filidy
Dafnis biegnie na ofiarę krwi...
Godło czasu: chorągwie i dzidy —
I dewiza: «Honneur et Patrie...»

Wodza słowa z pod Lipska ostatnie:
Jęk narodu posłany do Boga...
Dwu rąk blizkich uściśnienie bratnie:
Tam do Francyi... tam do Polski droga...
Włosy czyjeś, napis serce rwący:
«W życia wiośnie znalazł chlubny zgon...»
I liść suchy z tej wierzby płaczącéj
Z nad mogiły, gdzie spoczywa — On...

Pamięć w sercu pozostała na dnie,
Ale inny maj zawitał świeży...
Tak ułanom na konikach ładnie,
Tacy dzielni gwardyi grenadyerzy!
Ledwo wstanie nad Warszawą słońce,
Na Plac Saski publiczka, jak w dym...
W imionniku serce gorejące
I sztabowy adjutancik w niém...


Lecą, lecą słóweczka z pod piórka...
Nieostrożną kartkę wyciąć może?
Gra kapela dawnego mazurka,
Jakieś dawne majaczeją zorze...
Czujne gwiazdy... sztafety i ronty...
Łuny w górze, w dole oczy skrzą...
W imionniku któryś tam dziewiąty...
Wpół zatarty, wpół zalany łzą...

Coraz nowa rodzi się piosenka
Na pożółkłych stronicach sztambucha...
Potem: krzyżyk: Kicki — Ostrołęka,
Potem: przejście granicy... noc głucha...
Stary sztambuch, jak ogród cmentarny,
Zda się, jeszcze tchnie mogilna woń...
I kawałek wstążki modroczarnéj
Przylepiła kochająca dłoń...

Jakby senna harfiana muzyka
Zaśpiewała piosenką miłosną,
Ze starego kartek imionnika
Dawno zgasłą zapachniało wiosną.
Coś tam płacze, coś tęskni szalenie,
Jakby serce żywem czuciem drży...
I wionęło dalekie wspomnienie...
Grób i uśmiech... kochanie i łzy...







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Artur Oppman.