Hymn węglarzy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania


Hymn węglarzy • Felicjan Faleński
Hymn węglarzy
Felicjan Faleński

Hej dziesięciu! czas do dzieła,
Ciemna zgliszcz drużyno!
Jeszcze Polska nie zginęła,
Gdy za Polskę giną!
Niechaj dziewczę się nie lęka
Zasmolonej twarzy —
Czarna twarz, lecz serce, ręka
Czyste u węglarzy.

Węglem zgliszcz z rodzinnej wioski,
Na więzienia ścianie,
Baltazara groźne głoski
Smutny pisz, młodzianie —
Przyjdzie wiatr, co czarne słowa
W ćmiący blask rozżarzy —
Wtedy będzie w bój gotowa
Ciemna czerń węglarzy.

Co tak zewsząd przez kurzawę
Krwią ku niebu błyska?
To są naszych siół i krwawe
Grodów zgorzeliska.
A wśród zgliszcz i zamieszania
Co tam z cicha gwarzy?
To się sobie chyłkiem słania
Ciemny rój węglarzy.

Tam, u kraty, nagie mury
Pismoż zdobi czyje?
To testament więźnia, który
Gdzieś w kopalniach gnije.
Tę ostatnią wolę świętą
Spełnić któż się waży?
Cicho! — właśnie w pomoc wzięto
Ciemną czerń węglarzy.

Ręka w rękę! ciemne kruki!
Czerni pracowita!
Tylko milczkiem — chyłkiem — póki
Krwawy dzień nie świta!
Dziś z nas każdy skryty, niemy —
Ale Bóg nam zdarzy,
Że wnet w pełną pierś hukniemy
Grzmiący hymn węglarzy!


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Felicjan Faleński.