Hymn do Matki Boskiéj

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
HYMN
DO
MATKI BOSKIEJ.



Na początku było słowo,
A słowo idące z Boga,
W czystość ciała lilijową,
Przyjęła panna uboga
Przez świętego ducha wiew,
Gdy nad schyloną w pokorze
Brzmiały wszystkie chóry Boże,
Wszechpochwalny Panu śpiew.
Niebo całe, ziemia cała,
W jedną wielką pieśń się zlała,
Drżeniem twory przebiegł cud;
Przez to jedno Boże tchnienie

Rozjaśniło się stworzenie
Na wschodzącéj prawdy wschód.
I co dla świata było tajemnicą,
Aniołom pieśnią, a szatanom trwogą,
Tobie się stało pod strzechą ubogą,
O przenajświętsza dziewico!
Tobie klęczącéj w obliczu obłoka,
Przepowiedzianéj proroctwem proroka,
Poczętéj w Bogu gdy poczynał świat;
Któréj oblicze rozjaśnił w jutrzence,
Na ziemi rozwił twe kształty panięce,
W srebrzystéj lilii kwiat.
O! Panno, panno, jakoś wielce zbożna,
Przez twe poczęcie, przez niepokalane,
Me racz spoglądać na Polskę jak zdrożna,
Ale racz spojrzeć na ranę.
Jakże głęboka, otwarta szeroko,
Jak z niéj ostatnie włokna krwi się wloką,
Ostatni z piersi dobywa się dech;
Ludy bez serca i króle kamienie,
Pamięć stracona, zatyłe sumienie,
Niemiłosierdzie i śmiech.

O! Panno, panno, jakoś łaski pełna,
Spojrz jak baranka potargana wełna,
Żałoby, jęki i rzeź;
W obliczu nieba zagniewanéj twarzy,
Nad strasznie smętną krainą cmentarzy
Oczy błagalne wznieś.
Spraw, niechaj Panno jako w wieków dali
Na poświęconéj blask nosimy stali
Przed nadchodzącą nieszczęść nawałnicą,
I niechaj kościół, gdy świat się zachwieje,
Z bark twéj skrzydlatéj wiary promienieje,
Boga Rodzico!



Poezje Teofila Lenartowicza t1 page028.png





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Teofil Lenartowicz.