Historja chłopów polskich w zarysie/Tom I/I

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Aleksander Świętochowski
Tytuł Historja chłopów polskich w zarysie
Podtytuł Tom I. W Polsce niepodległej
Wydawca Wydawnictwo Polskie
Data wydania 1925
Druk W. L. Anczyc i Spółka
Miejsce wyd. Lwów — Poznań
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tom I
Pobierz jako: Pobierz Cały tom I jako ePub Pobierz Cały tom I jako PDF Pobierz Cały tom I jako MOBI
Indeks stron
I.
Mniemania historyków polskich o pochodzeniu chłopów. Naruszewicz. Bielowski. Maciejowski. Lelewel. Szajnocha. Kętrzyński. Bartoszewicz. Piekosiński. Smolka. Małecki. Bobrzyński. Marylski. Grabski. Koneczny. Hipoteza najazdu.

Ostre przeciwieństwo między klasami społecznemi od wieków rodziło i utrwalało wiarę w odmienne ich pochodzenie. Wiara ta była o tyle uzasadniona, że warstwy niższe, upośledzone i do spółżycia z innemi niedopuszczone, powstawały głównie z ludności podbitej i jeńców wojennych. W Polsce, w której podczas średnich wieków z częstych wypraw sprowadzano obcych brańców i zamieniano na niewolników, w której zwłaszcza od XV w. coraz mocniej i głębiej zarysowywały się prawno-polityczne różnice między szlachtą a ludem, między panami a poddanymi, musiało powstać przekonanie o ich odmiennym rodowodzie. Spotykamy je też wcześnie i często pod postacią domysłu lub rozumowania pisarzów polskich. Naruszewicz[1] zaszczepił szlachtę jako obcą płonkę na pniu rodzimym. «Ojcowie nasi — twierdzi on — przyszli w przodkach swoich Słowianach do tego kraju zbrojno, jak wszystkie teraźniejsze narody. Te kupy najezdnicze pod swoimi wodzami, opanowawszy ziemie cudze, cokolwiek w nich dawnych rodaków znaleźli, prawem drapieżnem wojny za swoje wzięli, role ich między siebie podzielili, samych w niewolniczy stan obracając, obyczajem Franków, Sasów, Normanów i innych narodów. Najezdnik mocny, zbrojny, choć obcy, został panem, dziedzicem, szlachcicem, to jest rycerzem (eques), bo wojskowo służył, tubylec poddanym i chleborobem, to jest chłopem».
Za Naruszewiczem idzie szereg historyków, wywodzących naród polski z dwu gniazd odmiennych.
A. Bielowski, potrosze poeta, przy pomocy fantazji sprowadził Lechitów-rycerzy aż z Iliryi, dokąd przeniósł nasze podania bajeczne jako wątki historyczne.
Podobnie uczynił w swej bałamutnej opowieści W. A. Maciejowski[2]. Związawszy wiadomości kronikarskie dowolnie i bezładnie, umieścił prarodziców Polski nad Łabą. Byli to Łazi, Lachowie, mieszkający tam oddawna łącznie z Litami (Litwinami) i stanowiący śród tamtejszych Słowian warstwę obywatelską. W ciągu VI—VIII w. rozdwoili się: nadłabiańscy zanikli a Lachowie przenieśli się nad Wisłę, gdzie stanęli na czele Polan, śród których wytworzyli rycerstwo — szlachtę. Wcieliwszy się w nich, byli ich mistrzami i przewodnikami. W innem dziele, o ile z chaotycznie i luźnie związanych lub wcale niespojonych zdań i cudacznych wywodów językowych odgadnąć można, Maciejowski mniema, że Lachy-szlachta «porozumieli się» z kmieciami. Król osadzał na roli czynszowników lub «uchopionych» na polu bitwy jeńców, którzy dzielili los chłopów. Kim właściwie był «kmieć», «czynszownik autonomiczny», który «w gminach przodował» ze szlachcicem, pomimo wielu nieuzgodnionych określeń, pomimo przyczepienia go do Geto-Daków i Greków, domyśleć się niepodobna.
Za mgławicę historyczną, z której powstał świat polski, uważa Lechitów również Lelewel[3]. Według niego szczep ten dzielił się na wiele ludów, śród których przewagę mieli Polanie. W tym «zlewku» jednak klasowo górowali Lechici, których potomkowie przezwali się «z-lechcicami, z-lachcicami, szlachcicami». Powoli jako rycerze, przywłaszczyli sobie «chorągiewność» i zapomocą herbów odróżnili się od gminu, kmieci. Przed wprowadzeniem chrześcijaństwa cała ludność była wolna. Z dwu klas społecznych: lechicka wyrażała arystokratyczną zasadę nierówności, kmieca — gminną zasadę równości. Posiadanie ziemi też było dwojakie: bezpośrednie, niezależne — lechickie, i pośrednie, zależne — kmiece. Własność była nieznana; posiadano ziemię pod warunkiem obowiązków.
Daleko większą wyrazistość i stanowczość nadał owemu przypuszczeniu K. Szajnocha[4]. Jego zdaniem Lachowie byli Skandynawami, którzy osiedli naprzód na wybrzeżu Bałtyckiem, stamtąd jako najeźdcy przybyli nad Wisłę i zawojowali tuziemczy lud słowiański. Z upadkiem Popiela zniknął Lechityzm a z Piastem powstał słowianizm, który jednak dopasował się do porządku lechickiego. Hipotezę swoją uzasadnia Szajnocha mocno naciąganemi wywodami językowemi i legendowemi.
W. Kętrzyński[5] znajduje między Łabą a Wisłą tubylcze plemię słowiańskie Lygów, z których powstali Lechowie, między którymi zapanowali Polanie. J. Bartoszewicz[6] wyprowadza Lechów z Chrobacji (VI w.), a nazwisko ich od wyrazu lecha — dział ziemi, łan. Szczep ten rozgałęził się na kilka konarów — Polan, Mazowszan, Pomorzan i t. d., między którymi najsilniejsi byli Polanie. «Lud, kmiecie, stał przy małych posiadłościach, niepodzielnych, zależnych od gminy lub posiadaczów ziem obszernych, ale klasa dostojniejsza Lechów brała w posiadanie, przyswajała sobie ziemie obszerne, podzielne, które nazywała wolą. Oba stany, równe sobie w radzie, postępowały zgodnie, uprawiały i zarządzały ojcowizną w dobrem porozumieniu». Sioło (gmina) było jak gdyby spółką rolniczą, którą władał starszy. Opole było rozszerzonem siołem, wytworzonem dla wyższych potrzeb i rządzonem przez wybranych starszych. Była to więc rzeczpospolita gminowładna. Z początku role były jednakowe a pastwiska wspólne. Między siołami i opolami rozpościerały się lasy, puszcze, bagna, stepy stanowiące własność «niczyją», chociaż zapewne należały do opola. «Nikt nie miał własności osobistej, dziedzicznej jak dziś, bo łan, który (ktoś) uprawiał, był tylko wieczystą dzierżawą, którą trzymał od gminy, opola. Łany owe nie przechodziły drogą własności w podział między synów; były dane na utrzymanie całej rodzinie». Obejmowali je synowie najstarsi. «Drudzy, jeśli im się nie podobało zostać na ziemi ojca, jako czeladka rodziny, domownicy, mogli szukać sobie dalej siedziby, osobne brać łany, których nigdy niedostatku nie było». Łan taki nie mógł być rozdrabiany dlatego, że na nim spoczywały pewne ciężary. «Rolnicy dzierżawą wieczystą na tej ziemi osiadli nazywali się kmieciami».
Bartoszewicz był tak rozkochany w przeszłości Polski, że nawet w tych obrazach, w których mu nie brakło materjału źródłowego, nie mógł powstrzymać się od podmalowywania ich barwami sielanki. Tem bardziej zaś ulegał tej skłonności, gdy skazany był jak w obecnym wypadku, na domysły.
Z najbogatszą wiedzą, z największym trudem i najśmielszym rozmachem wyobraźni przedstawił pierwociny społeczeństwa polskiego a w nich położenie ludu F. Piekosiński[7], twórca słynnej «hipotezy najazdu». Według niego na obszarze między Odrą, Wartą, Notecią i Wisłą żył przybyły z Azji (VI w.) szczep lechicki, myśliwsko-pastersko-rolniczv. W dziejach jego zaszedł bardzo doniosły wypadek: między Odrą i Wartą zjawiła się obca drużyna wojenna. Był to inny szczep lechicki, mieszkający w sąsiedztwie Normandów duńskich, który, party od zachodu, musiał (VIII—IX w.) opuścić swoje siedziby pod wodzą książąt, a naczelnem zwierzchnictwem najpotężniejszej między nimi dynastji Popielów i osiadł po obu stronach Warty, w okolicach Gniezna i Poznania. Niezorganizowani wojskowo tubylcy poddali się przybyszom. «Żyjący rodami w gminowładnem urządzeniu pod swymi starostami, nieznający ani władzy książęcej, ani centralizacji, ani siły zbrojnej, ulegli z łatwością Lechitom nadłabskim, u których rycerstwo i sztuka prowadzenia wojny, z powodu ciągłego sąsiedztwa i ciągłych utarczek z dwoma najwybitniejszymi wówczas narodami — Sasani i Skandynawami — w wysokim stopniu była rozwinięta».
Ów rodzimy szczep lechicki był jednolitą masą społeczną ludzi wolnych, ugrupowaną w dwu klasach: pierwsza żyła w osadach zbiorowych, utworzonych z rozmnożonych rodów, a mających nazwy od przodków-założycieli z końcówką na ice (Bolechowice od Bolecha, Dalechowice od Dalecha i t. p.), druga zakładała gospodarstwa osobne, jako własność jednostkową na większych przestrzeniach z nazwami przymiotnikowemi na ow i in (Bolechów, Czarnocin i t. p.) Tych było więcej, gdyż na obszarze Polski Piastowskiej naliczono ich 7700, tamtych mniej, bo tylko 3100. Później powstały wsie narocznikowe albo narokowe około grodów — z nazwami od zajęć (Szczytniki, Grotniki, Zerdniki i t. p.), wsie wojskowe, włodycze z nazwami od założyciela w liczbie mnogiej (Bieńki, Damiany i t. p.), wsie na prawie niemieckiem, wreszcie najpóźniej (XVI w.) przysiołki z nazwami od położenia i przeznaczenia (Suchodoły, Niwy, Ujazdy i t. p.). Organizacją wyższego rzędu ponad wsią było opole, początkowo oparte na podstawie rodowej, później — na terytorjalnej. Był to związek kilku lub kilkunastu wsi przyległych, związanych potrzebami wzajemnej pomocy i obrony. Osobliwą organizacją były wsie setkowe. Piastowie, sprowadzając jeńców z wojen, zakładali i obsadzali nimi duże wsie z dziesięciu rodzin pod nadzorem dziesiętników, które łączyły się w większe całości (po dziesięć) pod zarządem setników. Ci odbierali daniny, a w czasie wojny stawali ze swymi dziesiętnikami do szeregu.
Najezdniczy szczep lechicki, liczebnie słabszy, przez dwa następne wieki ustala się i organizuje w nowej ojczyźnie, buduje grody i osadza w nich rycerstwo; klasę wyższą, jednodworczą, tuziemców wciela do swych drużyn wojskowych, niższą osadza pod grodami i każe jej pełnić służby dla załóg (naroczniki), na całą zaś ludność nakłada daniny. Wódz naczelny (książę) przybyłego szczepu był wyłącznym właścicielem całej zdobytej ziemi i wyłącznym panem podbitej ludności, która stała się niewolną, chociaż nie niewolniczą. Szczęśliwe wojny za Chrobrego utrwaliły panowanie przybyłych Lechitów, organizacja zaś kościelna, przez jego ojca rozpoczęta a przez niego wykończona, «nadała ostatecznie temu zlewkowi dwóch odmiennych, choć jednoplemienych szczepów charakter jednolitego państwa». Za tego króla istniały trzy klasy społeczne: 1) poddańcza, wieśniacy tuziemni, jeńcy wojenni na roli, obcokrajowcy i niewolnicy w służbie u rycerstwa; 2) rycerstwo pospolite, szeregowe, rdzeń szczepu przybyłego, do którego włączono wyższą warstwę tubylców; 3) rycerstwo przedniejsze, czyli znakowe, potomkowie książąt i rycerzy najezdnych. Z tych klas tylko wieśniacza posiadała ziemię; za Chrobrego bowiem rycerstwo jeszcze nie osiedliło się, znakowe przebywało na dworze lub po grodach, jako naczelnicy, szeregowe w grodach, a głównie w obozach. Bolesław Krzywousty zniósł te obozy, a przebywające rycerstwo szeregowe (kilkadziesiąt tysięcy) obdarował ziemią. Każdy ród książęcy otrzymał około 100 wsi, właściwie pustych ziem, ich ludność bowiem, należąca do przedniejszej klasy tuziemców, została jeszcze przed trzema wiekami z nich usunięta i wcielona do rycerstwa szeregowego. Wartość tych posiadłości ziemskich zależała od możności zasiedlenia ich niewolnikami. Tym sposobem na początku XIII w. wszystkie trzy klasy posiadały ziemię, chociaż to stosunku między niemi nie zmieniło: w dalszym ciągu na rycerstwie spoczywała służba wojskowa, a na ludzie — powinności i daniny.
Kolonizacja niemiecka, zakładająca wsie samorządne na własnem prawie, zmnieniającem powinności i daniny na czynsz, pociągnęła wieśniaków, zwłaszcza potomków przybyszów zaodrzańskich, do tworzenia osad na tej samej podstawie. To byli właśnie pierwsi kmiecie polscy. Nie są więc oni starym płodem samorodnym, lecz późniejszym tworem osad na prawie niemieckiem. Ściśle tedy biorąc, zarówno szlachta, jak częściowo kmiecie są według Piekosińskiego żywiołem napływowym, zmienionym tylko późniejszemi domieszkami. Powtarzając, z małemi dopełnieniami i poprawkami swoje pierwotne wywody i domniemania w Obronie hipotezy najazdu, zamknął ją tem ogólnem twierdzeniem: «Najazd zburzył urządzenia podbitego plemienia i zaprowadził rządy absolutne; zniósł starostów opolnych jako reprezentantów ludu a zaprowadził komesów grodowych z ramienia księcia; zniósł również samoistność pokoleń, zakładając w ich okolicach grody i ujmując ludność podbitą w żelazny pierścień organizacji grodowej; uchylił ludność autochtoniczną, jako niebezpieczną, od obrony grodów, w których z ludności najezdczej poosadzał stałe załogi; dając im do posługi z ludności podbitej naroczników i zabezpieczając ich wyżywienie daniną stróża w tym celu nałożoną; dla zabezpieczenia własnych ludzi nałożył na ludność podbitą odpowiedzialność wspólną i wreszcie poddał ludność podbitą w pewien rodzaj lekkiej niewoli, ograniczając jej wolność osobistą stałem do gleby przywiązaniem».
Chociaż teorja Piekosińskiego, do której jeszcze powrócimy, nie posiada dostatecznego oparcia w źródłach i jest rzeczywiście tylko hipotezą w znacznej mierze wysnutą z domniemań, należy przyznać, że ona, jeśli nie przekonywa, to ujmuje swem prawdopodobieństwem, spoistością i śmiałością. Od 40 lat jest przedmiotem dowodowych i gołosłownych zaprzeczeń, ale żaden historyk nie postawił lepszej, bardziej przekonywującej. Nawet „wyznawcy jednorodności pochodzenia szlachty i chłopów polskich muszą przyznać, że «chociażbyśmy chwilę zajęcia obecnej Polski odsunęli do bardzo dalekiej starożytności, trudno byłoby przypuścić, ażeby przed nimi nie było innych ludów i to ludów osiadłych»[8]. Znakomity w swych sądach, niezmiernie oględny i ścisły badacz, S. Łaguna[9], poddawszy teorję Piekosińskiego gruntownej krytyce, wzamian za nią nie postawił w tym przedmiocie własnej, pomimo że miał do tego większe uzdolnienie i prawo, niż wielu jej przeciwników.
Jednym z jej pogromców był S. Smolka[10]. Uważa on ją w głównej osnowie za bajkę. Odwołując niektóre swoje twierdzenia z dawniejszej pracy (Mieszko Stary), rozróżnia w pierwotnej Polsce historycznej dwie klasy ludowe. Pierwsza — to ludzie wolni: podlegają władzy książęcej, spełniają powinności, obowiązani są do niektórych danin na korzyść księcia i służby wojskowej. Druga — to przypisańcy (adscripticii), będący wlasnością kościoła i prawdopodobnie pochodzący od jego niewolników, podlegają władzy panów duchownych i dla nich pracują; spełniają powinności należne księciu, ale są wolni od służby wojskowej, z wyjątkiem obrony kraju. Ludność poddańcza dóbr magnackich znajdowała się w tem samem położeniu, co przypisańcy dóbr kościelnych: była własnością pana i tylko wykonywała pewne powinności względem księcia. Spory między swymi poddanymi sądził pan, w sprawach z cudzymi — gród książęcy... «Znaczna część warstwy społecznej, którą zowiemy «dziedzicami», postradała grunty wskutek bankructwa i albo weszła w skład ludności niewolnej, albo też szukała chleba na stanowisku czynszowników w dobrach kościelnych». Dziedzic — zdaniem Smolki — jest włodyką, czyli posiadającym własność. «Z włodyków składała się cała społeczność szczepów lechickich w prastarej dobie przed powstaniem Polski, a obok pojęcia włodyki istniało pojęcie księcia (dynasty plemiennego) i jego niewolników, osadzonych na dobrach książęcych». Z owych dynastów powstała szlachta, z niewolników rozrodziła się ludność nieswobodna, przywiązana do gleby, a z jądra dawnych szczepów lechickich, przerzedzonego ubytkami w dalszym rozwoju stosunków społecznych, pozostały dziś jeszcze resztki w tłumnych rzeszach szlachty zaściankowej. Pierwotny więc ustrój społeczny był taki: nieliczna szlachta rodowa, liczna klasa włodyków, jądro tworzącego się narodu i ludność niewolna, przywiązana do gleby w posiadłościach dynastów, księcia i kościoła.
A. Małecki[11], również przeciwnik hipotezy najazdu, kreśli odmienny obraz pierwotnej Polski. Książę, najwyższy administrator, sędzia i wódz, był jednocześnie wyłącznym i dziedzicznym panem całego kraju. Za Piastów społeczeństwo składało się z rodów uprzywilejowanych szlachectwem i rozmaitych odmian pospólstwa. To zaś zawierało w sobie: 1) niewolników, głównie z jeńców wojennych, osobiście poddanych swemu panu, bez jakichkolwiek obowiązków poza nim i bez własności; 2) ziemian wolnych, ani osobiście ani rzeczowo nikomu niepodległych; posiadali oni własność, którą mogli dzielić i sprzedawać, z której ponosili ciężary publiczne, nie mieli jednak prawa dziedziczenia w linjach bocznych; powoli ta klasa znikła, połowa jej przeszła do szlachty, a połowa do kmieci; 3) z czynszowników, którzy siedzieli na łanach pańskich i za prawo użytkowania z nich wnosili opłatę.
W późniejszej pracy, poświęconej objaśnieniu t. zw. Księgi Henrykowskiej, o której później mówić będziemy, z zawartych w niej dowodów kupna-sprzedaży wnioskuje Małecki, że w XIII w. była w Polsce ludność wieśniacza wolna, posiadająca ziemię na własność. Mianowała się ona rozmaicie: dziedzice (heredes), dziedziczni (hereditarii), posiadacze (possessores), prości (simplicii), biedni (pauperes), wieśniacy (rustici), rolnicy (agricolae), ziemianie (terrigenae), miejscowi (ingenui), przebywacze (incolae), wolni (liberi) i t. d.
W trzeciej wreszcie pracy poddał Małecki ostrej i szczegółowej krytyce lechityzm. Wykazuje on, że Lechitami zwały Polaków ludy ościenne, zwłaszcza południowe, jak my nazywamy Germanów Niemcami, lub Italów — Włochami. Nazwa zaś ta odnosiła się głównie do Małopolski, a nieuważni kronikarze uznali ją za swojską i obejmującą cały szczep polski.
Małecki mniema, ze «pasmo pomysłów lechickich wyprzędło się do ostatniej nitki». Otóż nie wyprzędło się. Pojęcie, jego wyraz, który przez wieki utrwalił się w tradycji, w języku, w nauce, niełatwo da się podważyć najmocniejszym dowodom. Chociaż więc najstarsze, polskie i obce źródła historyczne nie znają Lechitów, których podobno pierwszy Kadłubek wprowadził do walki z Aleksandrem W., długo jeszcze pozostaną praojcami naszego narodu. Wątpimy przeto, czy Małecki wyleczył historjografję polską z «obłędu lechickiego», jak przypuszczał K. Potkański. «Teorje lechickie — powiada on[12] — były rodzajem karuzelu: twórcy ich mieli złudzenie, że posuwali się naprzód, w rzeczywistości zaś kręcili się wkółko aż do zawrotu głowy. My dzisiaj musimy coprędzej zsiąść z tego konika».
Odmienną genezę społeczeństwa polskiego wyprowadza M. Bobrzyński[13]. Najniżej w niem stali niewolnicy, rekrutujący się głównie z jeńców wojennych i z przestępców ukaranych w ten sposób za pewne zbrodnie. Należeli oni do osób prywatnych, stanowili część ich mienia, mogli być sprzedawani, nie mieli przystępu do sądów, nie pełnili żadnych posług publicznych i nie ponosili żadnych innych ciężarów oprócz względem swych panów. Niewolni byli również przypisańcy, ludzie oddani przez swych panów Kościołowi. Książęta osadzali niewolników około swych warownych grodów, jako rzemieślników, stawających w potrzebie do obrony kraju.
Włościanie (rustici), którzy nie byli niewolnikami, mieszkali tylko w dobrach monarchy: nie posiadali własności gruntowej, lecz pracując na ziemiach nadanych, opłacali użytkowanie z nich powinnościami i daninami. Książę nadawał Kościołowi dobra z ludnością, osobom prywatnym bez ludności, chyba z niewolnikami. Osobną kategorję stanowili wolni (liberati). Rycerstwo było klasą pełnoprawną i uprzywilejowaną, która posiadała ziemię z nadań monarchy. Nie uiszczała ona z nich opłat żadnych, gdyż «wszystkie ciężary poddańcze opierały się nie na samej ziemi, lecz na ludności». Osobną klasę stanowiło duchowieństwo.
Po wprowadzeniu chrześcijaństwa i wywyższeniu się dynastji Piastów zaszły głębokie zmiany w ustroju Polski. Wszystkie inne dynastje książęce zamieniły się na szlachtę rodową, możnowładczą, która otrzymała wielkie obszary ziemi (XII w.). Ogół ludności, czyli dziedzice, przeszli pod wyłączną władzę Piastów. Powstał stan duchowny, oparty na wielkiej własności gruntowej, darowanej mu naprzód przez monarchę, a potem przez możnych panów. Wytworzył się stan rycerski, którego dawniej nie było, bo u ludów drobnych wszyscy są obowiązani do służby wojskowej. Wielkie państwo nie mogło odrywać wielu ludzi od pracy produkcyjnej. Początkowo rycerstwo było na utrzymaniu księcia, następnie zrzucając z siebie to brzemię, zaczął on je obdarzać ziemią, która go nic nie kosztowała. Ta zmiana oddziałała również na «dziedziców». W dobrach kościelnych zmieszali się oni z niewolnikami w jedną masę poddańczą.
Autorowie najnowszych przyczynków do historji chłopów polskich, stanęli na gruncie ich pokrewieństwa plemiennego ze szlachtą. Według A. Marylskiego[14] «szlachta polska powstała z ludności tubylczej wieśniaczej, pełniącej służbę zbrojną u księcia». Ludność wiejska składała się z włościan wolnych, posiadających ziemię dziedzicznie prawem własności, z niewolnych brańców, rzemieślników i przybyszów. Autor opiera się na Księdze Henrykowskiej i wywodach Małeckiego. W zaraniu historji polskiej widzi on chłopa jako niezależnego gospodarza i właściciela ziemi, który «ma dostęp do wyżyn społecznych i obowiązek służby wojskowej». W XIII w. zaczyna ten gospodarz bankrutować i wyprzedawać swoje dziedzictwo, a upada skutkiem niemożności utrzymania się z nędznej produkcji rolnej, rozdrabniania własności, odłużenia, porzucania ojcowizny i t. d. Odtąd zaczyna się jego zależność.
W. Grabski[15] uznaje również wspólność pochodzenia szlachty i chłopów. Rody, które były pierwszą formą organizacji społecznej, z biegiem czasu różnicowały się zamożnością i zdolnością bojową. «Czynnik starszeństwa rodowego, większej majętności i przewodnictwa w potrzebach wojennych wytworzył w zaraniu dziejów naszych dostateczne podstawy do wyodrębnienia się z pośród ogółu prostej ludności rolniczej, związanej w rody pospolite, osobnych rodów, zaliczonych do zwierzchniczych... Szlachta tedy polska pochodzi z rolników, którzy utrzymali grunt w ręku własnych rodów i którzy jednocześnie byli wojownikami, broniąc najpierw spokojnego posiadania ziemi całej rzeszy rodów plemiennych, którzy następnie tworzyli siłę zbrojną, ustalającą granice dla powstającego państwa polskiego i siłę twórczą budowy pierwszych podwalin państwowości polskiej... Pan, dziedzic wioski, właściciel pełny gruntu jest to wytwór pierwszej epoki Piastowskiej; powstał on z woja, który i w prasłowiańskiej epoce istniał od najdawniejszych czasów, który należał do najzdolniejszych do służby publicznej rodów z czasów wędrówek i pierwotnego osiedlenia, który stanowił kadry drużyn książęcych, który miał niewolników, przypisywał ich do gruntu wyrabianego z pod lasu i który swoje własne gospodarstwo, przypadłe z podziału wsi rodowej, zaokrąglał i powiększał nadaniami księcia. Woj-rycerz utrzymał swe prawa do gruntu wobec wszechwładnego księcia przez swoje usługi wojenne; chłop je utracił, gdyż po rozprzężeniu się rodu władza starosty rodowego przeszła do księcia i jego sługi, a głowa rodziny chłopskiej, niezdolnej do posług wojennych, nie zdołała wytworzyć sobie praw staroście rodowemu przysługujących i musiała się zadowolić stanowiskiem zależnem».
Chociaż autor nie czerpie dowodów ze źródeł historycznych, a nawet nie zna widocznie ich najważniejszych opracowań w tym przedmiocie, przedstawia proces wytwarzania się klasy chłopów w przedhistorji i historji pierwotnej z taką stanowczością, jak gdyby nie dostrzegał żadnych zagadek i wątpliwości. Stąd też jego wywody są nieraz przędzą rozumującej i rozstrzygającej fantazji, niezawsze poruszającej się w granicach prawdopodobieństwa, a tem mniej prawdy.
Wszystkie dociekania i domysły w przedmiocie historycznej genealogji chłopów mają jeden punkt wspólny — uważają ich za żywioł pierwotny rodzimy. Jedyny — o ile mi wiadomo — wyjątek od tej zgody stanowi twierdzenie F. Konecznego[16]. «Geneza społeczeństwa polskiego — dowodzi on — jest szlachecka. W Polsce szlachta stanowi warstwę pierwotną, najstarszą, bezwarunkowo starszą od ludu wiejskiego. Ponieważ organizacja rodowa sięga czasów przedhistorycznych, ród zaś uzupełniał się tylko przez urodzenie, należy przyjąć, że wszyscy rodowcy okresu Piastowskiego są potomkami autochtonów z czasów przedhistorycznych. A czyż autochtonowie mogą popaść gromadnie we własnym kraju w stan ograniczenia wolności osobistej lub rzeczowej? Musiałby wydarzyć się jakiś szczególny fakt historyczny, któryby można wskazać jako przyczynę takiego dziwu, a którego w polskich dziejach nie było. Tylko obcy stają się niewolnymi». Aforyzm niespodziewany pod piórem historyka!
Przedstawione tu poglądy nie wyczerpują wszystkich głosów, uczestniczących w sporze o pierwociny społeczeństwa polskiego, należą jednak do najpoważniejszych i uwydatniają punkty najbardziej wątpliwe oraz różnice zdań najostrzej zarysowane. Kwestja pochodzenia ludu polskiego zajmowała zawsze żywo umysły, a nawet wplatała się w starcia stronnictw i kierunków opinji społecznej. «Teorja najazdu — mówi W. Smoleński[17] — bez względu na wartość naukową posiadała w XVIII w. doniosłość moralnego pocisku, z jej bowiem stanowiska klasa uprzywilejowana i bogactwo, i stanowisko społeczne zawdzięczała tylko przemocy. Podanie w wątpliwość moralności środków, użytych ku zajęciu posiadanej przez szlachtę pozycji, rozszerzało podstawę do walki i podawało przeciwnikom niezgorszy od innych argument». Zagadka była tak drażniąca, że nie mogli oprzeć się pokusie rozwiązania jej, bodaj gołosłownie, pisarze, którzy nie mieścili jej w obrębie swych badań i rozważań[18]. W ostatnich czasach to rzucanie głosów na jedną lub drugą szalę zwolniało[19], bo osłabła potrzeba posługiwania się argumentami z tego źródła, nowe światło nie wpadło w ciemnię naszej przeszlości. «Problemat ten — mówi Malecki[20] — należy do najzawilszych, jak może żadne drugie pytanie, do najsporniejszych, pomimo że od lat 70 zgórą umysły nasze zaprząta... Pierwiastków Polski — dodaje w innem miejscu — jako państwa i narodu przed przyjęciem chrześcijaństwa nie udało się dotąd rozświecić najmozolniejszym poszukiwaniom. I tak to pewnie pozostanie na zawsze».
Mimo tej złej wróżby jej autor usiłował przeniknąć poza grubą zasłonę w głąb przedhistorji — więc i my nie zrażajmy się jego ostrzeżeniem. Ale przedtem zobaczmy, jakie było położenie chłopów podczas Średnich Wieków w zachodnich państwach Europy i w Rosji.


Przypisy

  1. Historja narodu polskiego, Lipsk 1836, X, 51.
  2. Pierwotne dzieje Polski i Litwy, Warszawa 1876; Geto-Daki, nadwiślańskich i naddnieprzańskich Polan przodkowie, Warszawa 1855; Historja włościan od czasów najdawniejszych aż do drugiej połowy XIX w., Warszawa 1874.
  3. «Stracone obywatelstwo stanu kmiecego» (Polska Wieków Średnich, Poznań 1851, III), Polska, dzieje i rzeczy jej, Poznań 1855, VIII, s. 53.
  4. «Lechicki początek Polski» (Dzieła, Warszawa 1877, IV). Wyraz szlachta ma pochodzić od niemieckiego schlagen — bić, rodzić, stąd dawne dolnoniemieckie szlachta, dzisiejsze Geschlecht. Lach ma być wyrazem skandynawskim, znaczy dziś: towarzystwo a dawniej — towarzysz.
  5. Die Lygier, Poznań 1868. Tu mamy inną etymologję: Łęg, Ług, Lyg, Lech.
  6. Historja pierwotna Polski, Kraków, 1878, I, s. 146, 445 i in.
  7. «O powstaniu społeczeństwa polskiego» (Rozpr. i sprawozd. z posiedz. wydz. hist. fil. Akad. Um. Kraków 1881), W obronie hipotezy najazdu Kraków 1882, Ludność wieśniacza w Polsce w dobie Piastowskiej, Kraków 1896. O dynastycznem szlachty polskiej pochodzeniu, Kraków 1888. Rycerstwo polskie wieków średnich, Kraków 1896—1906.
  8. W. Grabski, Społeczne gospodarstwo agrarne, Warszawa 1923, str. 43.
  9. «Nowa hipoteza o pochodzeniu szlachty polskiej» (Kwartalnik histor. Lwów 1890).
  10. «Uwagi o pierwotnym ustroju społecznym Polski» (Rozpr. i sprawozd. z posiedzenia wydz. hist. fil. Akad. Um., Kraków 1881).
  11. «Wewnętrzny ustrój w pierwotnej Polsce» (Przewodnik naukowo-literacki, Lwów 1875). «Ludność wolna w Księdze Henrykowskiej» (Kwartalnik histor., Lwów 1894), Lechici w świetle historycznej krytyki, wyd. 2, Lwów 1907.
  12. «Lechica» (Kwartalnik hist., Lwów 1898).
  13. «Geneza społeczeństwa polskiego» (Rozpr. i sprawozd. z posiedz. wydz. hist. fil. Akad. Um., Kraków 1891).
  14. Historja włościan, str. 54, 90, 115.
  15. Społeczne gospodarstwo agrarne w Polsce, Warszawa, 1923, str. 70, 81, 82, 90, 102.
  16. Polskie Logos a Ethos, Poznań 1921, str. 51.
  17. Kuźnica Kołłątajowska, Kraków 1885, str. 74.
  18. Karol Sienkiewicz w liście do Lelewela: «Tak mnie ujął Szajnocha rozwinięciem myśli Czackiego, że się skłaniam do uważania Lechów za Normanów». (Rocznik Tow. hist. lit. w Paryżu, Poznań 1872, str. 544).
  19. S. Kutrzeba (Kwart. hist. 1908, str. 258): — «Za teorją najazdu nie oświadczył się nikt». K. Tymieniecki (Procesy twórcze formowania się społeczeństwa polskiego w Wiekach Średnich, Warszawa 1921, str. 354): — «Teorja najazdu, jako źródła zróżnicowania się społeczeństwa na naszym gruncie nie posiada za sobą żadnych argumentów historycznych». Chyba nie argumentów, ale dowodów.
  20. «Ludność wolna», «Wewnątrzny ustrój».


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Aleksander Świętochowski.