Hamlet (Shakespeare, 1909)/Akt piąty

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor William Shakespeare
Tytuł Hamlet
Podtytuł królewicz duński
Redaktor Piotr Chmielowski
Data wydania 1909
Wydawnictwo Feliks West
Miejsce wyd. Brody
Tłumacz Józef Paszkowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały tekst jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
AKT PIĄTY.



SCENA I.
Cmentarz.
Dwóch Grabarzy z rydlami i  t. d. wchodzi na scenę.

Pierwszy Grabarz. Godziż się po chrześcijańsku grze-
bać kogoś, co samowolnie szuka zbawienia?

Drugi Grabarz. Co się tam o to pytasz; bierz się
lepiej żywo do kopania. Sędzia śledczy był przy niej
i zakwalifikował ją do chrześcijańskiego pogrzebu.

Pierwszy Grabarz. Jak to być może? Nie utopiła
się przecie bez przyczynienia się własnego.
Drugi Grabarz. Powiadam ci, że tak zeznano.

Pierwszy Grabarz. Musiało być przyczynienie się:
10 
a to punkt właśnie stanowi. Kiedy się topię, w takim
razie popełniam czyn, a czyn się popełnia trojako: dzia-
łając, wykonywając i uskuteczniając. Tak więc widzisz:
ona utopiła się z umysłu.

Drugi Grabarz. Ależ, pozwól, przyjacielu kopaczu. —

15 
Pierwszy Grabarz. Gadaj zdrów. Tu płynie woda,
a tu stoi człowiek, dajmy na to: jeżeli człowiek pójdzie
do wody i utopi się, rad nie rad, to jużci nie zaprzeczy
temu, że poszedł; ale jeżeli woda przyjdzie do niego
i zatopi go, to co innego: wtedy nie można powiedzieć,
20 
że on się utopił. Wierzaj mi, kumie, że kto sam nie jest
winien swojej śmierci, ten sam sobie życia nie skraca.

Drugi Grabarz. Czy prawo tak mówi?
Pierwszy Grabarz. Ma się rozumieć: prawo oględzin przez sędziego.

25 
Drugi Grabarz. Chcesz wiedzieć prawdę? Gdyby to
nie była szlachcianka, nie byłaby po chrześcijańsku cho-
wana.
Pierwszy Grabarz. Trafiłeś w sedno. Ale tem gorzej
dla panów dygnitarzy, że większą na tym świecie mają
30 
zachętę do topienia się i wieszania, niż ich współbracia
w Chrystusie. Podaj mi rydel. — Niema starszej szlachty,
jak ogrodnicy, górnicy i grabarze, bo oni idą w prostej
linii od ojca Adama.
Drugi Grabarz. Czy Adam był szlachcicem?
35 
Pierwszy Grabarz. A jakże? On pierwszy przecie broń nosił.

Drugi Grabarz. Ejże, ejże! nie nosił jej wcale.

Pierwszy Grabarz. Czyś Waść poganin? Także Pismo
rozumiesz? Pismo powiada, że Adam ziemię kopał: czy
40 
mógłby kopać ziemię, gdyby nie miał broni (narzędzia)?
Zadam ci jeszcze jedno pytanie; a jeżeli mi sprytnie nie
odpowiesz, to cię nazwę, —

Drugi Grabarz. No, no.

Pierwszy Grabarz. Co to za rzemieślnik, co trwalej
45 
buduje niż mularz, cieśla i majster okrętowy?

Drugi Grabarz. Szubienicznik, bo jego budowla prze-
trzyma tysiąc lokatorów.

Pierwszy Grabarz. Podoba mi się twój dowcip.
Wistocie, szubienica wyświadcza przysługi; ale komu?
50 
oto tym, co się źle zasługują: a ponieważ ty się źle za-
sługujesz Bogu, twierdząc, że szubienica jest trwalsza
niż kościół, powinna ci więc szubienica wyświadczyć swo-
ją przysługę. Ale wróćmy do rzeczy.
Drugi Grabarz. Któż buduje trwalej niż mularz,
55 
cieśla i majster okrętowy?

Pierwszy Grabarz. O to właśnie idzie.
Drugi Grabarz. Zaraz ci powiem.
Pierwszy Grabarz. Słucham.
Drugi Grabarz. Do licha, nie mogę jakoś.

(Hamlet i Horacy ukazują się w pewnej odległości).
60 
Pierwszy Grabarz. Nie łam sobie już nad tem mózgo-
wnicy; osła batem nie popędzisz; a kiedy cię kto o to
jeszcze raz zapyta, to mu powiedz: — grabarz. Domy
jego roboty przetrwają do dnia sądu. Idź do szynku
Johana i przynieś mi półkwaterek gorzałki.
(Drugi Grabarz wychodzi).
(Pierwszy Grabarz kopie i śpiewa).
65 
Za młodu, — o, gdyby ten wiek mógł powrócić!
Miłostki mym były żywiołem;
Pokochać, odkochać, uścisnąć, porzucić,
To u mnie zwyczajnem szło kołem.
Hamlet. Czy ten człowiek nie zna natury swego rze-
70 
miosła? Śpiewa przy kopaniu grobu.

Horacy. Przyzwyczajenie wyrobiło w nim ten rodzaj
swobody.
Hamlet. Tak to bywa we wszystkim; im mniej się
do czego rękę przykłada, tym delikatniejsze jej czucie.

(Pierwszy Grabarz śpiewa).
75 
Lecz starość nie radość napadłszy znienacka,
Zwaliła mię swoim obuchem;
Znikł kuraż i rezon, i mina junacka:
Ni śladu, żem kiedyś był zuchem.
(Wyrzuca czaszkę).
Hamlet. Ta czaszka miała także język i mogła śpie-
80 
wać. Patrz, jak ją poniewiera ten hultaj; pomiata nią,
jak gdyby szczęką Kaina! Może to czaszka jakiego dy-
plomaty, która obfitowała w podejścia, a teraz ją pod-
szedł ten osioł; albo kogoś takiego, co chciał Pana
Boga oszukać? Nieprawdaż?
85 
Horacy. Być może.
Hamlet. Albo jakiego dworaka, który mógł mówić:
dzień dobry, Jaśnie Wielmożny Panie;
jakże zdrowie Waszej Ekscelencyi“? Albo
jakiego zausznika, który chwalił konia mecenasa swego,
90 
aby go od niego wyłudzić? Jak myślisz?

Horacy. Mogłoby to być, Mości Książę.

Hamlet. Taka to kolej rzeczy. A teraz musi służyć
za rendez-vous robakom i cierpieć szturchańce za-
krystyańskiej łopaty. Co za radykalna przemiana! aż się
95 
głupio robi na sercu. Czyliż utrzymanie tych kości na to
jeno tyle kosztowało, aby z czasem grano w nie jak
w kręgle? Ból czuję w moich na tę myśl.
(Pierwszy Grabarz śpiewa).
Łoże w ziemi i wór zgrzebny
Na pokrycie kości:
100 
Oto cały sprzęt potrzebny
Dla tutejszych gości.
(Wyrzuca czaszkę).
Hamlet. Masz i drugą. Nie jestże to czasem czerep
adwokata? Gdzież się podziały jego kruczki i wykręty,
jego ewentualności[1], jego kazualności i matactwa? Jak
105 
 może znieść, żeby go ten grubianin bił w ciemię swoją
plugawą motyką, i nie wystąpić przeciw niemu z akcyą
o czynną obelgę? Hm! hm! A może też to był swoje-
go czasu jaki wielki posesyonat, który skupował dobra
drogą licytacyi, subhastacyi, komplanacyi, tranzakcyi i ce-
110 
 syi? Na toż mu się zdała czysta masa nieruchomości, aby
sam stawszy się nieruchomością, obrócił się w masę błota?
Nie zdołaliż ci, co mu pisali ewikcye, ewinkować mu więk-
szej przestrzeni, tylko taką, jaką wzdłuż i wszerz pokryje
para fascykułów? Kontrakty kupna jego majątków za-
115 
 ledwieby się w takim obrębie zmieściły; a samże ich
dziedzic nie ma mieć więcej miejsca? Hę?

Horacy. Ani o włos więcej, Mości Książę.
Hamlet. Nie jestże pergamin ze skór baranich?
Horacy. Nieinaczej; i z cielęcych także.

120 
Hamlet. Barany i cielęta z tych, co w nim bezpie-
czeństwa szukają! Muszę pomówić z tym człowiekiem. —
Czyj to grób, przyjacielu?

Pierwszy Grabarz. Mój. —

(Śpiewa).
Oto cały sprzęt potrzebny
125 
Dla tutejszych gości.

Hamlet. Twój, nie przeczę: bo w nim siedzisz.
Pierwszy Grabarz. Waspan w nim nie siedzisz, to też
on nie Waspana; co do mnie, nie siedzę w nim, a jednak
jest moim.

130 
Hamlet. Twoim więc jest, bo w nim stoisz.

Pierwszy Grabarz. Nie stoję w nim; stoję tam pod kościołem.
Hamlet. Któż to jest, co w tym grobie ma leżeć?
Pierwszy Grabarz. Nikt.

135 
Hamlet. Dla kogoż go kopiesz?

Pierwszy Grabarz. Dla kogoś, co był, a więc już
nie jest.

Hamlet. Cięty hultaj! Trzeba nam ważyć słowa, ina-
czej igraszka ich wystrychnie nas na dudków. Zaprawdę,
140 
 mój Horacy, świat się stał tak dowcipnym, od trzech
lat to uważam, że chłop swoim wielkim palcem u nogi
nabawia nagniotków dworaka, następując mu na pięty. —
Od jak dawna jesteś grabarzem?
Pierwszy Grabarz. Dniem, w którym zacząłem tę
145 
 profesyę, był właśnie ten dzień roku z pomiędzy wszyst-
kich innych, w którym nieboszczyk nasz król Hamlet
pobił Fortynbrasa.
Hamlet. Jakże to dawno?
Pierwszy Grabarz. Nie wiesz Waspan? Każdy smyk
150 
 u nas wie o tym. Było to tego dnia, kiedy młody Hamlet
przyszedł na świat; ten sam, co to zwariował i został
wysłany do Anglii.

Hamlet. Czy tak? a dlaczegoż on został wysłany do Anglii?

155 
Pierwszy Grabarz. Dlatego właśnie, że zwaryował.
Ma on tam rozum odzyskać; ale chociażby go nie od-
zyskał, nie będzie tam o to kłopotu.

Hamlet. Dlaczego?

Pierwszy Grabarz. Bo tam tego nie dostrzegą na-
160 
 wet: tam wszyscy waryaci tak jak on.

Hamlet. Skutkiem czegoż on zwaryował?
Pierwszy Grabarz.Skutkiem pewnej przyczyny.
Hamlet. Jakiej przyczyny?
Pierwszy Grabarz.Skutkiem utraty rozumu.

165 
Na jakim gruncie?

Pierwszy Grabarz. Na jakim? Tu w Danii, której
ziemię kopię już od lat trzydziestu.
Hamlet. Jak długo może kto leżeć w ziemi, nim
zgnije?

170 
Pierwszy Grabarz. Jeżeli nie zgnił przed śmiercią
(co się w tych czasach zdarza; mamy bowiem
ciała, które pod tym względem nie czekają, aż się je
w ziemię włoży), to może przeleżeć jakie ośm albo dzie-
więć lat. Garbarz przeleży lat dziewięć.
175 
Hamlet. Dlaczegoż ten jeden więcej niż drudzy?
Pierwszy Grabarz. Bo mu jego rzemiosło tak wygar-
bowało skórę, że kawał czasu może wodę wstrzymać;
a woda, Panie, jest straszliwą naszych grzesznych ciał
niszczycielką. Oto czaszka, która od dwudziestu trzech
180 
 lat leży w ziemi.

Hamlet. Czyjąż ona była?
Pierwszy Grabarz. Sławnego wartogłowa. Czyją na-
przykład, jak myślicie?
Hamlet. Nie domyślam się wcale.

185 
Pierwszy Grabarz. Żeby go morówka porwała! Przy-
pominam sobie, jak mi wylał na głowę całą flaszkę ró-
żanego likworu. Ta czaszka była własnością Joryka[2], kró-
lewskiego błazna.
Hamlet (podnosząc czaszkę). Jego?

Pierwszy Grabarz.Jego samego.

190 
Hamlet. Biedny Joryku! Znałem go, mój Ho-
racy; był to człowiek niewyczerpany w żartach, nie-
zrównanego humoru; mało tysiąc razy piastował mię na
ręku, a teraz, — jakże mię jego widok odraża i aż
w gardle ściska! Tu wisiały owe wargi, które nie wiem
195 
 jak często całowałem. Gdzież są teraz twoje drwinki,
twoje wyskoki, twoje śpiewki, twoje koncepta, przy któ-
rych cały stół trząsł się od śmiechu? Nic-że z nich nie
pozostało na wyszydzenie twojej własnej teraźniejszej
miny? Mógłżeś do tego stopnia zesztywnieć? Idź-że te-
200 
 raz do gotowalni modnej damy i powiedz jej, że cho-
ciażby się na cal grubo malowała, przecież się takiej fi-
zyognomii doczeka. Pobudź ją przez to do śmiechu. —
Proszę cię, mój Horacy, powiedz mi jedną rzecz.

Horacy. Co, mój książę?

205 
Hamlet. Czy myślisz, że Aleksander W. tak samo
w ziemi wyglądał?

Horacy. Zupełnie tak.
Hamlet. I tak samo pachniał? Brr!

(Odrzuca czaszkę).

Horacy. Zupełnie tak, Mości Książę.

Hamlet. Jak nikczemna dola może się stać naszym
210 
 udziałem! Nie mogłażby wyobraźnia, idąc w trop za szla-
chetnym prochem Aleksandra, znaleźć go na ostatku za-
tykającego dziurę w beczce?

Horacy. Tak brać rzeczy, byłoby to brać je za ściśle.

Hamlet. Bynajmniej; możnaby go tam przeprowadzić,
215 
 najlżej biorąc i z wszelkiem prawdopodobieństwem, np.
w taki sposób: Aleksander umarł, Aleksander został
pogrzebiony, Aleksander w proch się obrócił; proch jest
ziemią, z ziemi robimy kit, i dlaczegóżbyśmy tym kitem,
w który on się zamienił, nie mogli zalepić beczki piwa?
220 
Potężny Cezar przedzierzgnął się w glinę,
Którą przed wiatrem chłop zatkał szczelinę.
Prochem, przed którym świat zginał kolana,
Dzisiaj chałupy oblepiona ściana!...
Lecz cicho, cicho, — patrz: król tu nadchodzi.
(Księża procesyonalnie wchodzą, za nimi niosą zwłoki Ofelii; tuż za zwłokami postępuje Laertes i żałobnicy: potem Król, Królowa i ich orszak).
225 
 Królowa, cały dwór. Czyjże to pogrzeb?
I ceremonia skrócona! To znaczy,
Że ten, którego zwłoki tak prowadzą,
Sam sobie musiał rozpaczliwą dłonią
Odebrać życie. Ktoś to z wyższej klasy.
230 
 Odstąpmy na bok i patrzmy.
(Usuwa się z Horacym na stronę).

Laertes. Jakiż obrządek pozostaje?
Hamlet.Jest to
Laertes, zacny młodzian. Uważajmy.
Laertes. Jakiż obrządek jeszcze pozostaje?

Ksiądz. Posunęliśmy ten akt tak daleko,
235 
 Jak tylko przepis nam pozwala. Śmierć jej
Była wątpliwą, i gdyby najwyższy
Nakaz nie przemógł ścisłości prawideł,
W niepoświęconej musiałaby ziemi
Przeleżeć do dnia sądu. Miasto modłów,
240 
 Spadłyby na nią gruzy i kamienie;
Tak zaś zachowa swój dziewiczy wieniec,
I towarzyszyć jej będzie do grobu
Kwiat i dźwięk dzwonów.

Laertes.Więcej nic?

Ksiądz.Nic więcej.
Skazilibyśmy nasz kapłański urząd,
245 
 Gdybyśmy nad nią requiem śpiewali,
Tak jak to czynim tym, co bogobojnie
Oddali ducha.
Laertes.Spuśćcie ją do grobu, —
Niechaj z tych pięknych, nieskalanych szczątków
Fiołki wykwitną! — A ty, twardy księże,
250 
 Wiedz, że pomiędzy chórami aniołów
Wznosić się będzie moja siostra wtedy,
Gdy się ty w prochu wić będziesz.

Hamlet.Ofelia!

Królowa. (sypiąc kwiaty). Najmilsza z dziewic, bądź zdrowa! — Myślałam
Że będziesz żoną mojego Hamleta;
255 
 Prędzej się w kwiaty spodziewałam stroić
Twoje małżeńskie łoże, niż mogiłę.
Laertes. Trzykroć trzydzieści razy ciężka biada
Niech na przeklętą głowę tego spada,
Kto twój bogaty umysł grzesznie zmącił! —
260 
 Nie sypcie ciężkiej ziemi, niech się jeszcze
Raz jej kochanym widokiem napieszczę!
(Wskakując w grób).
Walcie proch teraz na dwojakie zwłoki,
Aż usypiecie kurhan tak wysoki
Jak Pelion[3], albo prujący obłoki
265 
 Podniebny Olimp.
Hamlet (ukazując się). Co to jest za człowiek,
Którego boleść brzmi z taką przesadą?
Którego objaw żalu zatrzymuje
Gwiazdy w ich biegu i obraca one
W słuchaczy osłupiałych? To ja jestem,
270 
 Hamlet, syn Danii.
(Wskakuje w grób).

Laertes.Poleć duszę czartu!
Hamlet. Źle się Waść modlisz. Puść mi gardło, proszę;
Bo choć nie jestem prędki i drażliwy,
Ale mam w sobie coś niebezpiecznego,
Czego ci radzę strzedz się. Odejm rękę.

275 
Król. Hola! Rozdzielcie ich.

Królowa.Hamlecie, synu!
Dworzanie. Panowie, —
Horacy.Hamuj się, łaskawy Książę.

(Dworzanie rozdzielają ich i obadwaj wychodzą z grobu).

Hamlet. Walczyć z nim będę o lepszą dopóty,
Dopóki powiek na wieki nie zawrę.
Królowa. O co, mój synu?
Hamlet.Kochałem Ofelię:

280 
 Tysiącby braci z całą swą miłością
Nie mogło memu wyrównać uczuciu. —
Cóżbyś ty dla niej uczynił?

Król (do Laertesa).To nowy
Wyskok szaleństwa.
Królowa (podobnież). O, miej wzgląd na niego!

285 
Hamlet. Mów, do pioruna! Mów, cobyś uczynił?
Jesteśli gotów płakać, bić się, pościć?
Dać się rozedrzeć? rzekę wypić do dna?
Jeść krokodyle? I jam także gotów.
Przyszedłżeś tutaj jęczeć, w grób jej skakać
Dla urągania mi? Daj się z nią razem
Żywcem pogrzebać, i ja to uczynię;
A jeśli prawisz o górach, niech na nas
Runą miliony włók ziemi, aż z sapu
Powstały kopiec, stercząc w głąb’ eteru,
295 
 Ossę[4] w brodawkę zmieni. Jeśli umiesz
Szermować gębą, i ja to potrafię.
Królowa. Szał to, któremu chwilowo ulega;
Gdy go ominie, wraz jak gołębica,
Po wylężeniu swoich złotych piskląt,
300 
 Potulnie zwiesi głowę i zamilknie.
Hamlet. Powiedz mi Waćpan, co się to ma znaczyć,
Że się obchodzisz ze mną tak niegodnie?
Jam ci tak sprzyjał! Ale mniejsza o to:
Niech się Herkules światu sili starczyć,
305 
 Zawsze kot miauczéć będzie, a pies warczéć.
(Wychodzi).

Król. Horacy, proszę cię, miej go na oku.

(Horacy wychodzi).
(Do Laertesa).
Uzbrój cierpliwość tem, co ułożone
Pomiędzy nami; rzecz się sama składa. —
Gertrudo, każ tam komu nad nim czuwać. —
310 
 Grób ten mieć będzie wkrótce żywy pomnik,
A my spokojność; lecz nim to się stanie,
Cierpliwie nasze prowadźmy zadanie.
(Wszyscy wychodzą).


SCENA II.
Sala w zamku.
HAMLET i HORACY.

Hamlet. Dosyć już o tem; słuchaj teraz dalej.
Pamiętasz dobrze całą okoliczność?
Horacy. Pamiętam, Mości Książę.

Hamlet.W duszy mojej
Wrzał jakiś rodzaj walki, skutkiem której
Ani na chwilę nie zmrużyłem oka.
Zdawało mi się, żem był w położeniu
Gorszem niż więzień przykuty do galer.
Nagle, i niech się święci owa nagłość!
Trzeba ci bowiem wiedzieć, że nie wszystko
10 
Bywa po dyable, co czynimy nagle;
Że owszem czasem niezastanowienie
Lepiej nam służy, niż najumiejętniej
Skombinowane plany; co dowodzi,
Że jakieś dobre bóstwo kształt nadaje
15 
Naszym działaniom z gruba obciosanym.

Horacy. To pewna.

Hamlet.Nagle przywdziałem kapotę
I wyskoczywszy z kajuty, omackiem
Szukałem miejsca, gdzie spali; znalazłem
Wreszcie robaków, wyjąłem ich pakiet,
20 
I powróciłem z nim do mego kąta.
Strach tak dalece zrobił mię niepomnym
Na delikatność, żem rozpieczętował
Depeszę, w której odkryłem, — cóż na to
Powiesz, Horacy? — królewskie szelmostwo:
25 
Jawne wezwanie, mnóstwem różnych racyj
Naszpikowane, w imię dobra Danii
I Anglii dobra, z którem się istnienie
Takiego jak ja upiora nie zgadza,
Aby za odebraniem niniejszego,
30 
Bez ceremonii i bez zwłoki, nawet
Na wyostrzenie miecza nie czekając,
Głowa mi była zdjęta.

Horacy.Czy podobna?
Hamlet. Oto dokument: przejrz go w wolnej chwili.
A teraz, chceszli wiedzieć, com ja zrobił?
Horacy. Błagam cię, panie, powiedz.

35 
Hamlet.Tak wplątany
W hultajskie sidła, nie zdołałem jeszcze
Do mego mózgu z prologiem wystąpić,
Gdy on już zaczął swoją rolę. Siadłem
I napisałem inny list, jak tylko
40 
Mogłem najpiękniej. Dawniej, naśladując
Przykład uczonych naszych i statystów,
Za ujmę miałem sobie pięknie pisać,
I zadawałem sobie wielką pracę
Nad zapomnieniem tego kunsztu: teraz
45 
Wyświadczył mi on nadzwyczajnie ważną
Przysługę. Chceszli usłyszeć, co w sobie
Mój list zawierał?

Horacy.Pragnę, Mości Książę.

Hamlet. Oto zaklęcie jak najuroczystsze
50 
Ze strony króla: jeśli Anglia szczerze
Chce mu dać dowód hołdowniczej wiary;
Jeśli stosunki między nami mają
Kwitnąć jak palma; jeśli pokój stale
Ma nam zaplatać swą girlandę z kłosów,
I stać jak średnik między okresami
55 
Naszej przyjaźni; (takich szumnych jeśli
Było tam więcej), aby, w takim razie,
Angielski władca, wraz po odczytaniu
I rozpoznaniu treści tego pisma,
Nie namyślając się i ćwierć sekundy,
60 
Oddawców jego, bez spowiedzi nawet,
Ze świata sprzątnąć kazał.

Horacy.Jakżeś, Panie,
Zapieczętował to pismo?

Hamlet.Tu właśnie
Najwidoczniejszy był wpływ Opatrzności:
Miałem przy sobie sygnet mego ojca,
65 
Rznięty zupełnie tak, jak pieczęć Danii.
Złożywszy tedy list na wzór tamtego,
I opatrzywszy stemplem i adresem,
Niepostrzeżenie wsadziłem podrzutka
W miejsce prawego pomiotu. Nazajutrz
70 
Mieliśmy bitwę morską; wiesz już resztę.

Horacy. Tak więc Rozenkranc i Gildenstern poszli
Na śmierć niechybną.

Hamlet.Sami jej szukali:
Sumienie moje spokojne w tej mierze.
Własne ich wścibstwo wtrąciło ich w przepaść.
75 
Biada podrzędnym istotom, gdy wchodzą
Pomiędzy ostrza potężnych szermierzy.

Horacy. Cóż to za człowiek z tego króla!

Hamlet.Mamże
Jeszcze się wahać? On mi zabił ojca;
Zhańbił mi matkę; stawił się na pogrzeb
80 
Między elekcyą a prawami memi;
Na życie moje tak podstępnie godził.
Nie będzież to czyn najzupełniej zgodny
Z słusznością, dać mu odwet tem ramieniem?
I nie byłożby to krzyczącą rzeczą
85 
Pozwolić, aby się taki skir[5] dłużej
Wpośród nas szerzył?

Horacy.Wkrótce mu zapewne
Doniosą z Anglii o skutku poselstwa.

Hamlet. Zapewne: trzeba mi przeto się śpieszyć.
Życie człowieka zdmuchnąć jest to tyle,
90 
Co zliczyć jeden. Przykro mi jednakże,
Żem się zapomniał względem Laertesa;
W obrazie bowiem jego losu widzę
Wierne odbicie mojej własnej doli.
Cenię go bardzo: słysząc wszakże owe
95 
Przechwałki jego boleści, nie mogłem
Być panem siebie.
(Wchodzi Ozryk).

Ozryk. Stokroć szczęśliwa chwila, która nam
pozwoliła Waszą Mość ujrzeć znowu.

Hamlet. Pokornie dziękuję Waćpanu. (Na stronie do
100 
 Horacego).
Czy znasz tę muchę wodną?[6]

Horacy. Nie. Mości Książę.

Hamlet. Tem lepiej dla zbawienia duszy twojej, bo
znać go jest występkiem. Ma on pod dostatkiem ziemi
i żyznej. Niech bydlę jakie będzie panem między
105 
 bydlętami, wnet będzie miało swój żłób przy królewskim
stole. To istna sroka, ale, jak powiadam, hojnie
uposażona błotem.
Ozryk. Łaskawy Książę, jeżeli Wasza Książęca Mość
masz czas wolny, miałbym szczęście zakomunikować
110 
 mu ;coś z polecenia Jego Królewskiej Mości.

Hamlet. Z całem natężeniem ducha gotów jestem
to coś odebrać. Zrób Pan właściwy użytek ze swojej
czapki: czapka stworzona dla głowy.

Ozryk. Dziękuję Waszej Książęcej Mości: bardzo
115 
 dziś gorąco.

Hamlet. Gdzież tam! raczej bardzo zimno: wiatr
z północy.
Ozryk. Wistocie, Mości Książę, zimno jakoś.

Hamlet. Podobno jednak masz Waćpan słuszność:
120 
 parno jest i gorąco; tylko moje usposobienie...
Ozryk. Nadzwyczajnie, Mości Książę; tak jest parno,
parno, że wypowiedzieć tego nie umiem. Łaskawy Książę, Król
Jegomość kazał mi Waszej Książęcej Mości oznajmić,
że wielki na Waszą Książęcą Mość zakład stawił.
125 
 Rzecz się ma tak.

Hamlet. Nie zapominajże Waćpan, bardzo proszę.

(Pokazuje mu, aby włożył kapelusz).
Ozryk. Nie, Mości Książę; doprawdy, dla własnej
mojej wygody. Od niejakiego czasu jest tu na dworze
Laertes nieporównany młodzian, pełen najwytworniejszych
130 
 przymiotów, nadzwyczaj miły w towarzystwie i
dystyngowany w obejściu. Na honor, jestto, że użyję
poetycznego wyrażenia, istny inwentarz albo kalendarz
ukształcenia, bo znajdziesz w nim, Mości Książę, kwintesencyę
tego wszystkiego, co prawdziwie ukształcony człowiek
135 
 znaleźć pragnie.
Hamlet. Mości Panie, zalety jego nie cierpią
upośledzenia w ustach Waćpana; jakkolwiek wyliczenie ich
kategoryczne nabawiłoby arytmetykę pamięciową zawrotu
głowy i jeszczeby mogło rzecz oddać tylko ogólnie,
140 
 ze względu na wysoki stopień jego ogłady. Co do mnie,
sprowadzając pochwały do najprostszych wyrazów, mam
go za młodego człowieka wielkich nadziei; za zlewek
cnót tak rzadkich i szacownych, że, bez przesady
mówiąc, podobnem do niego jest zwierciadło, w którem
145 
się przegląda; kto zaś idzie w jego ślady, jest jego
cieniem, niczem więcej.

Ozryk. Opis Waszej Książęcej Mości ze wszech miar
trafny.

Hamlet. Do czegoż to zmierza, mój Panie? W
150 
 jakimże celu chuchamy na tę doskonałość naszym
ułomnym oddechem?

Hamlet. Jakto? Mości Książę?
Horacy. Trzeba mu to przełożyć na jego rodowity język.
Hamlet. Co znaczy wyjechanie na harc z tym panem?

155 
Ozryk. Wasza Książęca Mość mówi o Laertesie?

Horacy. Worek jego już próżny, wysypał całą
gotówkę dowcipu.
Hamlet. Nie inaczej, o Laertesie.
Ozryk. Widzę, że Książę Pan nie jesteś nieumiejętny.

160 
Hamlet. Cieszę się, że Pan to widzisz; lubo,
zaprawdę, niewiele mogę na tem zyskać. Cóż dalej?
Ozryk. Widzę, że Książę Pan nie jesteś nieumiejętny
w ocenieniu znakomitej wyższości Laertesa.
Hamlet. Nie mogę tego przyznać, nie porównawszy
165 
 się z nim poprzednio; znać bowiem drugich dokładnie
jest to znać samego siebie.

Ozryk. Mówię o jego wyższości we władaniu bronią,
powszechna bowiem opinia uważa go za nieporównanego
w tym kunszcie.

170 
Hamlet. W jakimże on rodzaju broni tak jest
mocny?

Ozryk. Na rapiery i puginały.
Hamlet. W dwóch aż rodzajach broni tak odrę-
bnych? Cóż dalej?

175 
Ozryk. Król Jegomość stawił w zakład sześć barba-
ryjskich koni; on zaś, ile wiem, sześć francuskich szpad
i puginałów, z należytemi do nich przyborami, jakoto:
pendentami, pasami i t. d. Z pomiędzy tych zaprzęgów,
trzy są wistocie bardzo ozdobne, odpowiednie garnitu-
180 
 rowi, nader misternie wyrobione i świeżego pomysłu.

Hamlet. Co Pan nazywasz zaprzęgami?
Horacy. Będziesz się Książę musiał unosić jeszcze
nad kutasami, nim się dowiesz końca.
Ozryk. Zaprzęgi, Mości Książę, to pendenty.

185 
Hamlet. Wyrażenie to byłoby bardziej z rzeczą
spokrewnione, gdybyśmy armaty mogli nosić u boku:
tymczasem jednak przyjmijmy je za pendenty. Tak więc
sześć barbaryjskich koni z jednej strony, a z drugiej,
sześć francuskich rożnów, z ich przyborami i trzy świe-
190 
 żego pomysłu zaprzęgi. To prawdziwie francuski zakład
przeciw duńskiemu. O cóż on stawiony?
Ozryk. Król Jegomość założył się, że w spotkaniu
z Waszą Książęcą Mością w dwunastu pchnięciach z o-
bojej strony, Laertes pokonany będzie, dawszy trzy fory[7].
195 
 Szansa więc Jego do szansy Laertesa ma się jak dwana-
ście do dziewięciu; i zarazby się to rozstrzygnęło, gdy-
byś Książę Pan raczył przychylnie odpowiedzieć.

Hamlet. A gdybym odpowiedział: nie?

Ozryk. Chciałem powiedzieć, gdybyś Książę Pan ra-
200 
 czył osobą swoją odpowiedzieć temu zadaniu.
Hamlet. Będę się tu przechadzał w tej sali: jest-
to czas, w którym używam wytchnienia. Jeżeli ten pan
ma ochotę i Królowi Jegomości to dogadza, mogę im
służyć zaraz. Niech przyniosą florety. Rozegram ten za-
205 
 kład na rzecz króla; jeżeli zaś mi się nie powiedzie,
zyskam tylko na własny mój rachunek trochę konfuzyi
i kontuzyi[8].

Ozryk. Mamże to odnieść w tym sposobie?

Hamlet. W tym duchu; z przyozdobieniami, jakie
210 
 się Panu stosownemi wydadzą.

Ozryk. Polecam Waszej Książęcej Mości moje u-
sługi.

(Wychodzi).

Hamlet. Uniżony, uniżony. Dobrze czyni, że się sam
poleca; żaden ludzki język nie uczyniłby tego.

215 
Horacy. Ta czajka lata[9] z skorupą od jaja na głowie.
Hamlet. On komplementa stroił już do cycka, nim
go ssać zaczął. Jestto jedna z baniek tego wietrznego świa-
ta, wydęta tchnieniem mody i przybrana w konwencyonal-
ną szatę; rodzaj szumowiny różnorodnych pierwiastków,
220 
 łudzącej oczy zarówno najciemniejszej jak najświatlej-
szej opinii; ale dmuchnij tylko, natychmiast pryśnie bąbel.
(Jeden z Dworzan wchodzi).
Dworzanin. Mości Książę, Jego Królewska Mość
przesłał Waszej Wysokości pozdrowienie przez Ozryka,
który wróciwszy oznajmił mu, że Książę czekasz na nie-
225 
 go w tej sali. Przysyła on mnie teraz z zapytaniem, czy
Wasza Książęca Mość trwasz w chęci fechtowania się
z Laertesem, czyli też żądasz zwłoki.
Hamlet. Stały jestem w mych postanowieniach, a te
są zgodne z życzeniami króla. Jestli on gotów, moja
230 
 gotowość nie zostanie w tyle, tak teraz jak kiedykolwiek,
przypuszczając, że zawsze będę do tego równie sposobny
jak teraz.

Dworzanin. Król i królowa i wszyscy inni nadejdą
tu niebawem.

235 
Hamlet. I owszem.

Dworzanin. Królowa życzy sobie, abyś Książę prze-
mówił kilka uprzejmych słów do Laertesa, nim się z nim
spotkasz.
Hamlet. Korzystać będę z jej upomnienia.

(Dworzanin wychodzi).
240 
Horacy. Przegrasz ten zakład, Książę.

Hamlet. Nie sądzę; od czasu jego wyjazdu do
Francyi, nie przestawałem się ćwiczyć: wygram przy
korzystnych warunkach. Nie uwierzysz jednak, jak mi
coś ciężko na sercu; ale to nic.

245 
Horacy. Drogi Książę.

Hamlet. To dzieciństwo: jakiś rodzaj przeczucia, któ-
reby mogło zastraszyć kobietę.

Horacy. Jeżeli dusza twoja, Panie, czuje wstręt ja-
kowy, bądź jej posłuszny. Pójdę ich wstrzymać od przy-
250 
 bycia tu; powiem, że się Książę nie czujesz usposobio-
nym.
Hamlet. Daj pokój; drwię z wróżb. Lichy nawet wró-
bel nie padnie bez szczególnego dopuszczenia Opatrzno-
ści. Jeżeli się to stanie teraz, nie stanie się później;
255 
 jeżeli się później nie stanie, stanie się teraz; jeżeli nie
teraz, to musi się stać później: wszystko na tem, żeby
być w pogotowiu. Ponieważ nikt nie wie, co ma utracić,
cóż szkodzi, że to coś wcześniej utraci?
(Król, Królowa, Laertes, Ozryk, Dworzanie, Słudzy z floretami i inne osoby wchodzą na scenę).

Król. Synu Hamlecie, weź tę dłoń z rąk moich.

(Łączy rękę Laertesa z ręką Hamleta)
260 
Hamlet. Przebacz mi Waćpan, krzywdę-m ci wyrządził;
Lecz przebacz jako honorowy człowiek.
Wszyscy tu wiedzą i pan sam wiesz pewnie,
Jak ciężka trapi mię niemoc umysłu.
Oświadczam przeto, iż to, com uczynił,
265 
 W grubiański sposób ubliżającego
Twojemu sercu, czci twej lub stopniowi,
Nie było niczem innem jak szaleństwem.
Czyliż to Hamlet skrzywdził Laertesa?
Nie: Hamlet bowiem nie był samym sobą.
270 
 Skoro więc Hamlet nie sam był krzywdzącym,
Więc Hamlet temu nic nie winien; Hamlet
Zaprzecza temu. Któż więc temu winien?
Jego szaleństwo. W takim razie Hamlet
Sam raczej także został pokrzywdzony:
275 
 Szaleństwo jego było jego wrogiem.
Oby to moje wyparcie się jawne
Wszelkiej złej względem Waćpana intencyi,
Mogło mię w jego szlachetnym uznaniu
Tak uniewinnić, jak gdybym był na wiatr
280 
 Wypuścił strzałę, która po za domem
Trafiła brata mojego.
Laertes.Dość na tem
Mojemu sercu, któreby mię było
W tym razie głównie skłaniało do zemsty:
Wszakże stosując się do praw honoru,
285 
 Muszę się zdala mieć od pojednania,
Dopóki starsi mężowie, uznanej
W rzeczach honoru powagi,
Nie upoważnią mię do tego kroku,
I nie wyrzekną, że sławy mej żadna
290 
 Nie kazi plama. Tymczasem atoli
Przyjmuję, Panie, ofiarę twych uczuć
Jako prawdziwą i uwłaczać onej
Nie myślę.
Hamlet. Z serca dziękuję Waćpanu,
Swobodnie mogę teraz ten braterski
295 
 Zakład rozegrać. Podajcie mi floret.

Laertes. Podajcie i mnie także.
Hamlet.Laertesie,
Biegłość twa wobec mojego fuszerstwa,
Jak gwiazda błyszczeć będzie wpośród nocy.
Laertes. Żartujesz ze mnie, Książę.
Hamlet.Nie, na honor.

300 
Król. Ozryk, podaj florety. Hamlecie,
Znasz już warunki zakładu?

Hamlet.Znam, Panie.
Wasza Królewska Mość zawarowałeś
For słabszej stronie.

Król.Nie skutkiem obawy:
Widziałem dawniej was obu. Laertes
305 
 Postąpił odtąd, dlatego for daje.

Laertes. Ten jest za ciężki dla mnie, dajcie inny.
Hamlet. Ten mi do ręki. Są-li to florety
Równej długości?
Ozryk.Równej, Mości Książę.

Król. Postawcie kubki z winem tu na stole.
310 
 Gdy Hamlet zada pierwszy cios lub drugi,
Lub gdy zwycięsko odparuje trzeci,
Niech wtedy działa zagrzmią z wszystkich wałów;
Król spełni toast za zdrowie Hamleta
I w puhar jego wrzuci perłę, droższą
315 
 Niż te, co czterech z rzędu duńskich królów
Dyadem zdobiły. Przynieście puhary.
Niech trąby kotłom, a kotły armatom,
Armaty niebu, a niebiosa ziemi
Oznajmią grzmiącem echem, że król pije
320 
 Na cześć Hamleta. Zacznijcie teraz;
A wy, sędziowie, baczcie pilnym okiem.

Hamlet. Dalej więc!
Laertes.Jestem w pogotowiu, Panie.

(Składają się).

Hamlet. To raz.
Laertes.Nie.
Hamlet.Niechaj sędziowie rozstrzygną.
Ozryk. Dotknięcie było jawne.
Laertes.Dobrze; dalej!

325 
Król. Stójcie! Hej wina! Ta perła do ciebie
Należy, synu; piję za twe zdrowie.
Oddajcie puhar księciu.
(Odgłos trąb i huk dział).

Hamlet.Poczekajcie
Niech się załatwię pierwej z drugiem pchnięciem.
Dalej!

(Składają się).

To drugi raz: cóż Waćpan na to?

330 
Laertes. Dotknąłeś, Mości Książę: nie zaprzeczam.

Król. Nasz syn wygrywa.
Królowa.On tłustej kompleksyi
I tchu krótkiego. Hamlecie, masz chustkę,
Obetrzyj sobie czoło; matka pije
Za powodzenie twoje.
Hamlet.Dobra matko.
Król. Gertrudo, nie pij.

335 
Królowa.Czemu? wybacz, Panie.

Król. (na stronie). Zatruty był ten kielich, już zapóźno.
Hamlet. Nie mogę teraz pić, Pani; za chwilę.
Królowa. Czekaj, obetrę ci twarz.
Laertes. (do króla).Teraz, Panie,
Ja go ugodzę.
Król.Powątpiewam o tem.

340 
Laertes. (na stronie). Ależ zrobię to wbrew swemu sumieniu.

Hamlet. No, Laertesie: żarty ze mnie stroisz.
Proszę cię, natrzyj z całą gwałtownością,
Bo mógłbym myśleć, że mię masz za fryca.
Laertes. Sam tego żądasz, Książę; dobrze zatem.

(Składają się).

Ozryk. Chybione z obu stron.

345 
Laertes.Pilnuj się teraz.
(Laertes rani Hamleta; poczem w zapale przemieniają rapiry [10] i Hamlet rani Laertesa).

Król. Hola, rozdzielcie ich, zbyt się zażarli.
Hamlet. Nie: jeszcze, jeszcze.

(Królowa pada).

Ozryk.Patrzcie, co się dzieje
Z Królową.
Horacy. Z obu krew ciecze: O! Panie,
Tyś ranny.
Ozryk. Jestżeś ranny, Laertesie?

350 
Laertes. Jak bekas w własne złowiłem się sidło;
Słusznie ofiarą padam własnej zdrady.

Hamlet. Cóż to królowej?
Król.Omdlała z przestrachu,
Widząc cię rannym.
Królowa.Nie, nie, ten to napój,
Ten napój, drogi Hamlecie! ten napój;
Jestem otrutą.

(Umiera).
355 
Hamlet. O, podłości! Hola!
Pozamykajcie drzwi! szukajcie zdrajcy!
(Laertes pada).
Laertes. Oto tu leży. Zgubionyś, Hamlecie.
Nie uratują-ć żadne leki świata;
I pół godziny życia niema w tobie.
360 
 Narzędzie zdrady sam trzymasz w swej ręce
Nieprzytępione i zatrute. Wpadłem
W ten sam dół, który-m wykopał pod tobą.
Już nie powstanę; królowa otruta;
Nie mogę dłużej mówić; Król, król winien.
365 
Hamlet. Więc i to ostrze zatrute? Trucizno,
Dokończ swojego dzieła.
(Przebija Króla).
370 
Ozryk i inni.Zdrada! zdrada!

Król. Ratujcie! to nic, nic, draśnięty-m tylko.
Hamlet. Wszeteczny, zbójczy, przeklęty Duńczyku,
Wysącz ten kielich. A co? jest w nim perła?
Idź w ślad za moją matką.

(Król umiera).
Laertes.Sprawiedliwą
375 
 Śmierć poniósł; on to sam jad ten przyrządzał.
Przebaczmy sobie wzajem, cny Hamlecie;
Niech duszy twojej nie cięży śmierć moja
I mego ojca, ani twoja mojej!
(Umiera).
Hamlet. Niechaj ci nieba jej nie pamiętają!
380 
 Za tobą zaraz pójdę. O, Horacy!
Umieram. — Żegnam cię, matko nieszczęsna!
Wam, co stoicie tu bladzi i drżący,
Mógłbym ja, gdybym miał czas, wiele rzeczy
Powiedzieć; ale śmierć, ten srogi kapral,
385 
 Stoi nademną. Umieram, Horacy;
Ty pozostajesz. Wytłómacz mą sprawę
Tym, co jej zblizka nie znają.

Horacy.Nic z tego.
Więcej mam w sobie krwi rzymskiej niż duńskiej.
Jeszcze tam trochę jest wina!

Hamlet.Człowieku,
390 
 Jeśli masz serce, oddaj mi ten kielich! —
Oddaj, na Boga! Jak upośledzone
Imię-by po mnie pozostało, gdyby
Ta tajemnica nie miała wyjść na jaw.
O, mój Horacy! jeśli kiedykolwiek
395 
 W poczciwem sercu twojem miałem miejsce,
Wyrzecz się jeszcze na chwilę zbawienia,
I ponieś trudy oddychania dłużej
W zepsutej atmosferze tego świata
Dla objaśnienia moich dziejów. —
(Marsz w odległości i wystrzały).
Cóż to
Za zgiełk wojenny?
400 
Ozryk.To młody Fortynbras,
Wracając z polskiej wojny, daje salwy
Angielskim posłom.
Hamlet.Żegnam cię, Horacy;
Potęga jadu mroczy zmysły moje.
Angielskich posłów już się nie doczekam!
405 
 Lecz przepowiadam ci, że wybór padnie
Na Fortynbrasa. Za nim konający
Głos daję: powiedz mu to i wyjaśnij,
Co poprzedziło. Reszta jest milczeniem.
(Umiera).
Horacy. Pękło cne serce. — Dobranoc, mój Książę!
410 
 Niechaj ci do snu nucą chóry niebian!
(Marsz za sceną).

Po co ten odgłos aż tu?

(Fortynbras i angielscy Posłowie z orszakiem swoim wchodzą).

Fortynbras.Niech zobaczę
Na własne oczy. —
Horacy.Cóż to chcecie widzieć?
Czy chcecie ujrzeć coś nadzwyczajnego,
Lub żałosnego nad wszelkie wyrazy:
Przestańcie szukać dalej.

415 
Fortynbras.Czy zniszczenie
Tron tu obrało sobie? — Dumna śmierci,
W twem ciemnem królestwie, jakież dziś święto,
Żeś tak morderczo, za jednym zamachem,
Tyle książęcych głów ścięła!
Pierwszy Poseł.Ten widok
420 
 Zbyt jest okropny. Spóźniony nasz przyjazd:
Głuche są uszy tego, który miał nam
Dać posłuchanie, aby się dowiedzieć,
Że zadość stało się jego żądaniu
I że Rozenkranc wespół z Gildensternem
425 
 Straceni; któż nam podziękuje za to?
Horacy. Nie on zapewne, chociażby ku temu
Miał odpowiednie warunki żywota;
Nigdy on bowiem ich śmierci nie pragnął.
Lecz skoro, po tych fatalnych wypadkach,
430 
 Wy z polskiej wojny a wy z granic Anglii
Tak bezpośrednio przybywacie, każcież,
Aby te zwłoki wysoko na marach
Na widok były wystawione; mnie zaś
Pozwólcie wszem tu wobec i każdemu
435 
 Nieświadomemu prawdy opowiedzieć,
Jak się to stało. Przyjdzie wam usłyszeć
O czynach krwawych, wszetecznych, wyrodnych,
O chłostach trafu, przypadkowych mordach,
O śmierciach skutkiem zdrady lub przemocy,
440 
 O mężobójczych planach, które spadły
Na wynalazcy głowę. O tem wszystkiem,
Ja wam dać mogę wieść dokładną.
Fortynbras.Pilno
Nam to usłyszeć. Niechaj się w tym celu
Niezwłocznie zbierze czoło waszych mężów.
445 
 Co się mnie tyczy, z boleścią przyjmuję,
Co mi przyjazny los zdarza; mam bowiem
Do tego kraju z dawien dawna prawa,
Które obecnie muszę poprzeć.
Horacy.O tem
Będę miał także coś do powiedzenia,
450 
 Zgodnie z życzeniem tego, co już nigdy
Nie wyda głosu; ale pierwej muszę
Wypełnić tamto, aby obłęd ludzki
Więcej tymczasem klęsk i niefortunnych
Przygód nie zrządził.
Fortynbras.Niech czterech dowódców
455 
 Złoży Hamleta, jako bohatera,
Na wywyższeniu; niewątpliwie bowiem
Wielkim-by wzorem królów się okazał,
Dożywszy berła; a gdy orszak, ciało
Jego niosący, postępować będzie,
460 
 Niechaj muzyka i salwy rozgłośnie,
Czem był, zaświadczą. Wynieście te zwłoki. —
Widok to zgodny z okolicą wojny
Ale w tem miejscu bardzo nieprzystojny. —
Marsz! Każcie dać ognia z dział.
(Marsz pogrzebowy).
(Wychodzą unosząc zwłoki; poczem huk dział słyszeć się daje).



Przypisy

  1. ewentualność — jakaś nieprzewidziana okoliczność. — kazualność wyjątkowy wypadek; akcya (tu) = proces, sprawa. — komplanacya = dobrowolna umowa stron poróżnionych. — tranzakcya = układ; cesya = ustąpienie swych praw czy uroszczeń; ewikcya = zabezpieczenie na jakim kawałku ziemi, czy wogóle na jakiejś rzeczy mającej wartość; ewinkować (dla gry słów) = zabezpieczyć, upewnić; fascykuł = zwitek papierów.
  2. Joryk = Jerzy.
  3. Pelion (dzisiaj: Zagora) — pasmo gór w Tessalii. Olimp — pasmo gór między Tessalią a Macedonią; sławne w mitologii greckiej jako siedziba bogów.
  4. Ossa — pasmo gór tessalskich; pomiędzy nią a Olimpem leżała sławna z urodzajności dolina Tempe.
  5. skir (canker) = rak (choroba).
  6. „znasz tę muchę wodną“? Owe muchy, które na stojących wodach skaczą w różnych kierunkach, przedstawiają wielkie podobieństwo do dworskich próżniaków.
  7. „trzy fory“. Jeden z bardzo dokładnych niemieckich komentatorów, Dr. Elze, objaśnia powyższe warunki w ten sposób: „Dwanaście ma być pchnięć, a Hamlet ma mieć trzy fory, Hamlet więc może być najwięcej siedm razy trafiony: jeżeli będzie trafiony ósmy raz, przegrywa zakład. Laertes zaś może być trafiony tylko cztery razy; jeteli będzie trafiony po raz piąty, przegrywa“. Taka zdaje się być rzeczywiście myśl tego zakładu, ale objaśnienie to potrzebuje jeszcze objaśnienia. Ażeby dokładnie poznać na czem owa korzyść Hamleta zależy, trzeba naprzód ustanowić pewną wspólną obu zapaśnikom najwyższą liczbę pchnięć dobrych. Ta liczba nie może być inną jak cztery. Od tej liczby zaczynają się trzy fory Hamleta, to jest trzy dobre pchnięcia Laertesa, które się nie liczą. Ósme pchnięcie przechyla tym sposobem szalę na jedną lub na drugą stronę; jeżeli ono będzie dobre dla Laertesa, Hamlet przegrywa; jeżeli dla Hamleta, Laertes zostaje zwyciężony.
  8. konfuzya = zawstydzenie. Kontuzya = skaleczenie.
  9. „ta czajka lata“. Wyrażenie to używane w Anglii w sposobie przysłowia na oznaczenie kogoś usłużnie wścibskiego
  10. „przemieniają rapiry“. Jak tę zmianę rozumieć? Jakimby sposobem, w zapale zapaśnicy mogli jej dokonać? Jak się ta akcya na scenie Szekspira odbywała? To pozostaje wątpliwem. Ponieważ jednak owa zmiana rapirów do tego zamierza, aby Hamlet zadał także cios śmiertelny Laertesowi, mogłoby więc być, że ona nie nastąpiła przypadkowo; ponieważ zaś królowi w gruncie zależało na tem, aby się pozbył i Laertesa, jako niegodnego wspólnika, nasuwa się więc prawdopodobny domysł, że on mógł na tę zmianę wpływać. Nie ma wprawdzie w tekście żadnej wzmianki, któraby ten wpływ zdradzała, ale czy Szekspir potrzebował koniecznie kłaść w usta to, co się mogło objawić w akcyi? Z drugiej zaś strony, pisząc, nie dbał o dokładne oznaczenie akcyi, bo pisał nie dla czytającej publiczności, ale dla sceny, z którą był w bezpośredniem zetknięciu; stąd wątpliwość dla wydawców, i pole do hipotecznych wniosków. Tieck tak sobie powyższy szczegół wystawia: w głębi sceny stoi stół, na którym leżą rapiry; po każdem pchnięciu z obojej strony następuje przerwa, w czasie której zapaśnicy przechadzają się, dla odpocznienia; rapiry są składane na swoje miejsce; przed ostatniem zaś pchnięciem jeden z dworzan, z poduszczenia króla, przemienia je nieznacznie.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: William Shakespeare i tłumacza: Józef Paszkowski.