Gwiazda (Wazow)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Iwan Wazow
Tytuł Gwiazda
Podtytuł Legenda wschodnia
Pochodzenie Wybór nowel
Data wydania 1904
Wydawnictwo Drukarnia
A. T. Jezierskiego
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Józefa Anc
Źródło skany na Commons
Indeks stron
Gwiazda.

(LEGENDA WSCHODNIA).

Zdala od rozległych równin Mezopotamii, na południe od Libanu, pewnej jasnej nocy, gdy niebo zasiane było błyszczącemi gwiazdami, które drżały, jak żywe brylanty, wśród ciszy uśpionego świata zabłysła niespodzianie nowa gwiazda.
Gwiazda ta, której dotąd żadne ludzkie oko nie widziało, była jasną, wielką, promienną gwiazdą, na podobieństwo małego słońca, jej silny blask przyćmiewał sąsiednie gwiazdy, drgające na sklepieniu niebios.
I gwiazda ta ukazała się na zachodzie.
Ludzie, którzy ją spostrzegli, zadziwili się, a wieść o jej pojawieniu rozeszła się szybko po wszystkich miastach i siołach państwa. I wszyscy to podziwiali i pytali się, co wróży ten znak niebieski.
I nikt nic nie wiedział.
Piątej nocy wieść o cudownej gwieździe doszła do uszu trzech znakomitych i sławnych mędrców w Chaldei, ludzi biegłych w księgach, którzy umieli patrzeć w przyszłość i czytać w zakrytych jej tajnikach.
Ci, gdy zobaczyli tę gwiazdę, zadziwili się bardzo i zaniepokoili. Żaden bowiem z nich nie mógł, pomimo głębokiej swej mądrości, odgadnąć co zapowiada światu to nowe światło niebieskie. I mówili oni pomiędzy sobą:
— Przejrzyjmy stare księgi proroków. Może w nich jest coś napisanego o tem niebieskiem zjawisku.
I zabrali się z wielką pilnością do przeglądania starej mądrości dokumentów, napisanych na papyrusie i zajęczych skórach.
Trzy dni i trzy noce mędrcy zatapiali się w pismach proroków, czytali je, wyjaśniali, chcąc znaleźć odpowiedź pożądaną.
Aż na schyłku trzeciej nocy mędrcy wydali okrzyk wielkiej radości, bo znaleźli w księgach przepowiednię tej cudownej gwiazdy.
Dawne proroctwo przepowiadało, że przyjdą nowe czasy, gdy na zachodzie, w ziemi Judzkiej, narodzi się król. A znakiem jego narodzin będzie nowa, świetna gwiazda, która wzejdzie na zachodzie, wprost nad miejscem narodzin nowego króla.
I zaczęli rozmawiać pomiędzy sobą mędrcy. A pierwszy z nich rzekł:
— Żaden król dotąd pomiędzy ludźmi nie był zapowiedziany przez podobną gwiazdę. Wielcy królowie ziemi panowali i rozkazywali, a ich pojawienie się nie było zapowiadane podobnem cudownem zjawiskiem. Bezwątpienia, nowy król będzie większym od Wielkiego Sezostrysa, którego sława rozbrzmiewała od stubramych Teb, nad błogosławionym Nilem, aż do wierzchołków Libanu, pokrytych wysokimi cedrami; on będzie potężniejszym od wszechmocnego Cyrusa, który zaciężył prawicą swoją nad wszystkiemi ziemiami i królestwami, leżącemi pomiędzy morzem Zachodniem a falami oceanu Ciepłego na wschodzie, i od Aleksandra Macedońskiego, który swoim zwycięzkim mieczem rozpostarł swe panowanie od śnieżnych szczytów Tracyi, aż do źródeł świętego Gangesu.
Drugi mędrzec rzekł stroskany:
— Drżyj, nieszczęśliwa ziemio, bo straszny zdobywca dziś się rodzi! Pola twoje będą znowu pokryte ludzkiemi trupami, a twoje rzeki i przejrzyste potoki zobaczą fale swoje czerwonemi od krwi ludzkiej i nigdy dotąd tyle płaczu i łkania nie wzbiło się ku niebiosom!
Trzeci mędrzec dodał:
— Błogosławione niech będą nasze białe włosy, bo one są dla nas radosnym znakiem i nadzieją, że nie dożyjemy tych strasznych dni, kiedy to dziś narodzony silny król wyrośnie i zmężnieje, a cięciem swej szabli pokryje ziemię krwawemi trupami, zgliszczami, pożarami, łzami i rozpaczą. Albowiem wszelka sława królewska wznosi się na ruinach, a wszelkie zwycięztwo okupuje się obrzydliwością spustoszenia.
Wtedy wszyscy trzej mędrcy rzekli:
— Szczęśliwiśmy, że nie dożyjemy tego dnia strasznego.
Potem mówili o imieniu nowego króla i pożądali koniecznie poznać imię nowego zdobywcy ziemi, którą ma pokryć krwią i gruzami.
Więc znowu szukali i znaleźli tajemnicze znaki w księdze mądrości. Utrudzili się bardzo, zanim odgadli tajemniczą treść tych znaków.
Wreszcie ze zdumieniem odkryli, że imię nowego króla będzie:
Miłość!
I zdziwili się wielce magowie, a serca ich się rozradowały, bo znikły wszystkie ich lęki o losy ludzkości.
Wtedy rzekli:
— Błogosławieni jesteśmy, trzykrotnie błogosławieni, że doczekaliśmy się narodzin króla Miłości. Pójdźmy i oddajmy mu pokłon, a gwiazda ta nas do Niego zawiedzie
I trzej magowie z posiwiałemi brodami wzięli z sobą najwonniejsze kadzidła, myrrę i złoto, aby je złożyć w ofierze przy kolebce dobrego króla, i skierowali swe kroki ku górom Libanu.
A gwiazda szła przed nimi, pokazując im drogę.







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Iwan Wazow i tłumacza: Józefa Anc.