Gromy Jowisza

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Gromy Jowisza
Pochodzenie Bajki
Księga ósma
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga ósma
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga ósma jako ePub Pobierz Cała Księga ósma jako PDF Pobierz Cała Księga ósma jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 538.png


BAJKA  XX.
GROMY JOWISZA.

Jowisz, zrażony błędy naszemi,
Rzekł kiedyś: «Dość tej sromoty!
Wytępię ludzi; przestwory ziemi
Inne zaludnią istoty.
Byłem cierpliwy, byłem łaskawy;
Przez długie wieki, daremnie
Oczekiwałem żalu, poprawy,

A świat natrząsał się ze mnie.
Ja cześć przywrócę Bogów potędze:
Merkury! bież do Plutona;
Z trzech najstraszliwszą przywiedź mi Jędzę,
Niech się czas zemsty dokona.
Powiedz, że z całym cierpień nawałem
Może rozgościć się w świecie.
O śmiertelnicy! zbyt was kochałem...
Teraz, niewdzięczni, zginiecie!»
Ale gniew Boga minął niebawem.
Słuchajcie, o władcy ziemi!
Zawsze przeważa łaska nad prawem
Pomiędzy nieśmiertelnemi.
Z woli Jowisza gdy naszym losem
Wy rozrządzacie jedynie,
Pomiędzy gniewem i gniewu ciosem,
Pomnijcie, niech noc upłynie.

Pobiegł Merkury lekkiemi kroki
W straszliwe piekieł ciemnice,
Kędy spełniają Bogów wyroki
Trzy wężowłose siostrzyce.
Alekto była najsroższą pono
W nieubłaganych Jędz gronie,
Więc przed Megerą i Tyzyfoną
Pierwszeństwo dał Alektonie.
Dumna z wyboru, Furya zaciekła
Rzucając królestwo cieni

Na Styks przysięgła i bramy Piekła,
Że świat do szczętu wypleni.
Lecz Jowisz chmurnem przyjął obliczem
Wieść o tak strasznej przysiędze,
I znów do Piekieł odprawił z niczem
Okrutną i mściwą Jędzę.
Natomiast gromów ognistych pęki
Na krnąbrne rzucił narody;
Lecz grom, z ojcowskiej wypadłszy ręki,
Zahuczał — i zgasł bez szkody.
Ludzie, tą łaską rozzuchwaleni,
Znów w błędy popadli stare.
Olimp jął szemrać. «Kiedyż się zmieni
Twa groźba w przykładną karę?
— Przysięgam na to, Jowisz odpowie,
Że nowe zgromadzę strzały:
Te nie zawiodą już, o Bogowie!
W pustynię świat zmienię cały.
— Próżno się łudzisz, odrzekły Bogi;
Niegroźną jest ojca ręka:
Ciosy jej słabe, choć wyrok srogi;
Tych ciosów świat się nie lęka.
Jeżeli ludzkość ma być skarana
Za tyle wieków niecnoty,
Wezwij Cyklopów, wezwij Wulkana,
Niech inne ukują groty.»
Podjął się pracy Wulkan ochoczy
I ukuł piorun dwojaki:

Jeden, co z drogi nigdy nie zboczy
Rozdarłszy powietrzne szlaki;
Drugi, na trwogę stworzon jedynie,
Olśniewa i huczy srodze,
Lecz zawsze pada w skały, w pustynie,
A nieraz gubi się w drodze.
Pierwszym Olimpu rządzi potęga:
Alekto ciska go blada;
Ten zaś, co nigdy celu nie sięga,
Z dłoni Jowisza wypada.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.