Gospodarz (Grochowiak, 1978)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Stanisław Grochowiak
Tytuł Gospodarz
Pochodzenie Wiersze wybrane
Wydawca Spółdzielnia Wydawnicza „Czytelnik”
Data wydania 1978
Druk Zakłady Graficzne „Dom Słowa Polskiego”
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
Gospodarz


Jeszcze tylko od ognisk polatuje Woń —
Duch niespokojny.
Jeszcze tylko za progiem trzaśnie piorunem o ziemię
Bóg — Woźnica.
Jeszcze jarzębina osypie blade skronie panny
I staje panna w cierniach
Jak Płonący Ogrójec.

Po kościach zimno — świecami tam grzeją.
Po cmentarzach gwarno — dąb rozpuścił liście.
Biegają palce dąbrowę,
Stukają do wrót:
„A kto tam?” — zapytasz,
„My swoi, my swoi”.

A nie ma gościny, bracia. Chrustu nie ma, jadła,
Ledwom zaczął wieczerzać z mym ptakiem —
Dzwonem pogrzebnym.
Już tu grabieżczy kulig w złocistej zamieci?

I tkliwie,
Najczulej
Ujmuję biczysko
Pioruna — przez Boga w gradzie porzucone —
Gonię lichwiarzy z domostwa świątyni.


Potem przez — mrozem okwiecone — oczy
Długo oglądam odwrót pokostniałych palców.

Płyną pełną szelestu, wirującą rzeką
W ciepłe gęby zwierząt.

Ogrzeją tam paznokcie.
Tam im chudoba.





Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa 3.0 Polska.