Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Gogol
[25]
GOGOL
Ciepły deszczyk wisi
Ciągną ciche chmury
W dalekościach szarych
Zielone kopuły
Nieskończone drogi
Taplą się gliniaste
Szerokie rozłogi
W dali: senne miasta
Domki wesolutkie
Ganki z winogradem
Oczy niezabudki
Liczka trochę blade
Za siwym futorem
Coś się skrywać musi —
Serca trochę chore
Na tej świętej Rusi
Pola rozorane
Czarne wrony kraczą
Widać już z telegi:
Czarne drzewa szepcą
Przyjechać wieczorem
Gdy berwiona płoną —
I twarz skrywszy w dłoniach
Zapłakać cichutko.
|