Fragment (Lepiej stokroć z kozaki żyć na dzikiéj Siczy...)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
X. Fragment.




„Lepiéj stokroć z kozaki żyć na dzikiéj Siczy;
Bo tam zbiegłe hultajstwo kiedy co w zdobyczy
Z granicznych urwie sieliszcz, co los zdarzył komu,
Nie weźmie mu ni sotnik, ni koszowy z domu.
Chodzi z fajką bezpieczny Sawka po majdanie
W cześnika szarawarach, w podsędka żupanie.
Na kłusaku pancernym harcuje Mikita,
Skąd wziął, jak to obróci, żaden go nie pyta.
Nie wart-że się ojczyzną kraj taki zwać godnie,
Gdzie same w porównaniu cnotami są zbrodnie?
Gdzie chcąc ujść szarpaniny, niejedenby może
Złotą wolność za grube oddał Zaporoże?

Tamby przecie bezpiecznie, jak sobie zasłużył,
Czy borysa, czy chleba pytlowego użył?
I żył lepiéj w szałasach z dziegciowemi gbury,
Niż z jaśnie wielmożnemi pany łupiskóry.
Dziś człowiek nie wie, komu zasiewa i młóci;
Lada kto mu stodołę i lamus przewróci.
Naśle łotrów najemnych, pograbi, pokosi,
Porąbie, porozgradza, spali, powynosi.
A sprawiedliwość kędy? Czekajże jéj zgoła,
Kiedy umarli trąbę usłyszą anioła.
Żebyś chciał co takiego i pod sercem zaszyć,
Każdy ma prawo wydrzéć, kto może ustraszyć.
Jeden dzień, żeby czego nie wzięto, nie minie;
Siedzi człek w domu, jako liwrant w magazynie.
Ten grosza, tamten zboża, ów chce, byś dał koni.
A za co? Bo masz, a nikt ciebie nie obroni.
Daj furaż, pies wie za co włożony drapieżnie,
Pój miodem, tucz kurami mundurowe leżnie.
I chociaż na obronę publiczną mniéj zdatnych,
Na wysys krwi twéj własnéj chowasz zbójców płatnych.
Pan stawi karczmę, zajrząc, że masz grosz z arędy,
Ksiądz bierze krowę, że wiersz prześpiewał z agendy.
A gdy zgubić do reszty zechce dopust boży,
Ot, tobie pozew woźny o wioskę położy:
Że od dwóch set lat siedząc nie na twojéj włości,
Masz ustąpić dziedzictwa księciu jegomości“.
Tak się żalił przede mną szlachcic niepomału,
Od świętego nieborak zdarty trybunału.
A że wszystko straciwszy, nie mógł skończyć sprawy,
Szedł o kiju, Astrei szukać, do Warszawy.
Kiwnąłem głową, myśląc: „Żal mi patrzéć na cię!
Dyabła w pałki z tym kijem wskurasz, miły bracie!
Było tu wiele takich, co mieli i cugi
I pieniądze, i jeszcze porobili długi
Na poparcie spraw swoich; a przecie ich świętem
Tak dobrze sprawiedliwość wytrzepała prętem,
Że drugi do szeląga od grzesznéj mamony
Wolen zostawszy, z niczym powrócił do żony.
Sami-to tylko u nas tak szczęśliwi sędzie:
Inny chłopka nie mając, ani ziemi piędzie,
Jak ów Jakób za Jordan, przeszedł Wisłę z drągiem,
A powróci z ładownych wozów długim ciągiem“ etc.