Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Florencja
[61] FLORENCJA
Namiot nieba zielony
Triumfalny jak łuk
Umarł św. Jan smukły
Nie mogę odnaleźć głowy
Przedziera czarny pastuch
Mgłę Andrea del Sarto
Apostołów dwunastu
Rozrzuca tragiczne ręce
Nie wyjść gdzie białe gołębie
Pusty się kulę jak fartuch
O zwinąć wielkie namioty
Zwieszone nad puste głębie
Krzyczą święci na murach
Ja z nimi jestem więziony
Nam wszystkim rozpaczać nie warto
Zamknionym w palących lazurach
Rozbić te mury o Janie
Wylecieć pod namiot zielony
Niech chaos na nowo się stanie
Który w nas woła
Na zawsze jam potępiony
Jak głowa Michała-Anioła.
|