Flectamus genua (Kasprowicz, 1912)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

IV.

FLECTAMUS GENUA.

W proch! w proch przed blaskiem, który z serc wytryska
I serca wzajem zapładnia, że kwitną
Jako te lilie, patrzące w błękitną
Toń niebieskiego nad nami sklepiska.

W proch! w proch! choć w tobie szatany zazgrzytną,
Choć wić się będzie, jako żmija ślizka,
Ta przemoc złego, która gwałtem ściska
W swoich pierścieniach wszystką żądzę szczytną!

W proch! w proch upadnij!... Zaklęcia daremne!
Świadomość siebie stracił syn człowieczy,
Gdy raz trującej zakosztował cieczy:

Zamiast przed słońcem zginać korną szyję,
Z którego powstał, ach! i którem żyje,
Czci niszczycielki swe — potęgi ciemne...



Grafika na koniec utworu.jpg

Zobacz też[edytuj]


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jan Kasprowicz.