Fin de siècle/Niewinność

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Astarot
Tytuł Niewinność
Pochodzenie Fin de siècle
Wydawca Karol Wachtl
Data wydania 1899
Miejsce wyd. Łódź
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
NIEWINNOŚĆ.

Naszych kobiet cnota nieskalana
Jest podobną do Westy świątyni, —
Które dziewczę pragnie ją zachować,
Niech z młodości swej ofiarę czyni.

I w mogile żywcem niech pogrzebie
Uśmiechnięte oczy, czar oblicza,
Żadnych ogniów wzniecać jej nie wolno,
Prócz jednego tylko Westy znicza.

Sama się z anioła degraduje,
Sama schodzi z górnych sfer na ziemię;
Odtąd nigdy już nie będzie mogła
Chadzać w męskich zachwytów djademie.

Niewzruszony wielki kamień młyński
Nosi, zamiast serca, w piersi próżnej,
Kto ją błaga o... miłości kapkę,
Ten nie wskóra nic — nawet z jałmużny.


NIEWINNOŚĆ.


Lecz złośliwi szepcą mi oszczerce,
Iż, gdy pewną jest, że nikt nie patrzy,
Znowu z skrytki wydobywa serce
I w cichości wybranemu świadczy.

Kiedy patrzysz na jej skromną minkę,
Na dziewiczą niepozorną postać,
Czyż pomyślałbyś, że czeka chwili,
By sam na sam z tobą się pozostać.

Nikt się temu dziwić nie powinien,
Takie szare ma biedaczka życie,
Że z okazji cichej korzystając,
Gdy rozświetla je — to już obficie.

I tłómaczy ją też najzupełniej
To przysłowie, że każda świętoszka,
Jeśli tylko na... grzech zasługuje,
Zawsze znajdzie swojego pieszczoszka.

Lecz, na szczęście, Westy kult... pozorny,
Coraz bardziej już wychodzi z mody
I nie trudno wybić go na zawsze
Dla małżeństwa — zwłaszcza z główki młodej.

Że »westalka« budzi w otoczeniu
Cichy zachwyt — cóż jej po tem lichu,
Lepszy jest wielbiciel jeden — głośny,
Od tysiąca, co wielbią po cichu.


Jej dewizą jest: Nic, albo wszystko! —
Jak na wojnie, tak też i w miłości —
Bez uprzedzeń każdy też jej przyzna,
Że korzystać umie z sposobności.

Jak najchętniej upada »westalka«,
Lecz się bacznie strzeże, żeby nie »paść«;
Co innego przy rzadkiej okazji,
Kiedy leci na łeb... choćby w przepaść.

A i wtedy niezmiernie pamięta,
W subtelności podobna mimozie,
Że gdy ginąć — to już ginąć pięknie!
A gdy upaść — to w prześlicznej pozie!


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Karol Wachtl.