Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Filozof
[101] FILOZOF. Czy mam złoto, czy bez złota,
Zawszem żwawy i wesoły;
Poczciwego zdobi cnota,
Ani mu wstyd kiedy goły.
Żony nie mam, mieć jéj nie chcę,
Bo znam co to być żonatym;
Próżna duma mnie łechce,
I na cóż mam być bogatym?
Gdy mi dobrze idą rzeczy,
Fortunie bardzo dziękuję;
Gdy mi swoich względów przeczy.
Wcale się tém nie turbuję. [102]
Żeby mię niewiem jak srogim
Ciosem, fortuna ściskała,
Nie zrobi mnie tak ubogim,
By mi cnota nie została.
Niewielkich skarbów potrzeba
Na moje drobne ekspensa:
Żyję bez białego chleba
I bez kosztownego mięsa.
Ni mnie trzeba kosztu na to,
Żebym coś na świecie znaczył;
Ani się stroję bogato,
By mię ktoś przywitać raczył.
Nie zabieram spółki z temi,
Których przyjaźń ma kosztować,
Bo nie chcę pieniędzmi memi
Przyjaciół sobie kupować.
Przyjaźń, co odbiega w nędzy,
Co się nie jedna z przymioty,
Co jest tylko dla pieniędzy,
Traci u mnie imię cnoty.
Tak więc żyjąc w własnym domu,
Mam się za dość bogatego;
Kiedym niedłużny nikomu,
Kontent jestem z losu mego.
|