Festyn w parku

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Tytuł Festyn w parku
Pochodzenie Cisza leśna
Wydawca Księgarnia F. Hoesicka
Data wydania 1928
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron


FESTYN W PARKU

Cały ten świat wiosenny, banalnie szalony,
jest jak festyn popularny w parku:
Papiery, konfetti, chorągwie, festony,
zakochane parki.
Jak festyn jest ten świat. Życie otwiera wiosnę.
Kosze szczęścia, kjoski z wróżbami,
tłumy bezmyślnie radosne
które afisz kolorowy zwabia,
służące w sztucznych jedwabiach,
krawcy z kochankami, studenci,
i zachodzące słońce, które się jak reklama
w oczach olśnionych kręci.
Dźwięczy orkiestra w liściach. Biedni starzy ludzie
przechodzą po ścieżkach majowych.
Płyną smutne, zabawne postacie
szare oczy, obojętne głowy.
— Pocóż tu przyszłam? Z ciekawości?
Z mej ławki patrzę na te obce typy,
na niedzielnych gości —
i słucham równie obcego mi szumu
rozpostartej na niebie lipy,
terkotek, gwizdków, trąbek papierowych

i dalekich ogrodowych słowików —
potem myślę o własnem sercu, o jego też niezrozumiałym krzyku...
i pytam się czemu wschodzi księżyc
czemu kręcą się kolorowe młynki
i dlaczego siadły nagle przy mnie
nieznajome, długonogie dziewczynki.
Już pierwszy nietoperz ogromne zero zakreślił na niebie
Wiatr zimny wieje..,
Ach! naiwnością było tu czekać na ciebie.
Wrócę chyba do domu.
Tu się nic nie zdarza.
Czas stracony. Wieczorna nadchodzi godzina.
— Tak jak sobie ciebie wyobrażam
to nie mógłbyś bywać na festynach...







Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Maria Pawlikowska-Jasnorzewska.