[61]FATA MORGANA.
Nie tam, gdzie nieba strop, palącym dysząc znojem,
W powietrze leje żar i wskroś tęsknotą tchnie,
I gdzie czerwony step piasczystem łonem swojem
W bezbrzeżną tonąc dal, w ponurym drzemie śnie;
Nie tam, gdzie z braku wód znużona karawana
Leniwy wlecze krok, brnąc w piasku po kolana,
Gdzie smagły stepów syn, Beduin z chmurnym wzrokiem,
Swój zaostrzony słuch wytęża nadaremnie,
I chwyta każdy dźwięk, i tęskni potajemnie,
Śród tych zamarłych stron, pod niebem tem szerokiem,
Nie tam, lecz tutaj, tu, gdzie zorza taka blada,
I gdzie w wilgotną mgłę blask słońca tęsknie wpada,
Tu śród północnych stref, ja marzę... ileż razy
Dowietrzny szereg widm i światła i obrazy!...
[62]
ZegnajcieŻegnajcie wszyscy wy, współbiesiadnicy mili,
Wy, coście ze mną wraz za głośną sławę pili!
Od moich dawnych snów uciekam w szlak surowy;
Ja innych kwiatów chcę.chcę, ja zorzy szukam nowej,
I inna sława dziś błysnęła mi w oddali
W tajemnej czarów mgle... Nie szczękiem groźnej stali,
Nie ślepych mocą sił, nie krwią, co bucha z łona, —
O, sława ta nie tem zdobyta i kupiona:
Z tablicą mądrych praw, z cudowną pieśnią wieszcza,
Przed cichy kroczy tłum i tam się zjawia ona,
I wróżbą wielkich dzieł zdziwiony słuch upieszcza,
I wszystkich podłych dróg klnąc ciemność i zawiłość,
Zwiastuje prawdy blask, wszechwolność i wszechmiłość!
Na głowie wieniec ma, nie z mogił smętnych szyków
Zebrane kwiaty w nim — i tron jej nie ruina:
Ma ona zastęp sług, lecz nie ma niewolników,
Modlitwę zna bez łez, wesołość zna bez wina.
Nie gwarna uczta jej — lecz za to wolna droga
Prowadzi przed jej stół. I nie pytają tam:
„Gdzie jest ojczyzna twa? W jakiego wierzysz Boga?
Za kogoś wznosił miecz, czyś ty podobny nam?!..!“
„Przybądźcie wszyscy tu, przybądźcie prawem gości:
Ktokolwiek zrobił coś dla prawdy, dla miłości,
Kto walczyć z mrokiem, z złem, szedł śmiało na bezdroże;
Kto kroplę szczęścia wlał w ludzkiego bólu morze!“
I oto idą już... od wschodu, od zachodu,
Z południa pysznych pól, z północnych idą śniegów...
Ach, słyszę brata głos — jak zabrzmiał śród szeregów.
............
............
Wiem, niestety
Że to jest tylko sen, dziwaczny sen poety,
Co może nigdy, ach, nie wcieli się w tym bycie,
A ja zeń, Boże mój, me całe czerpię życie!
[63]
Gdy śmierć i zło i mrok ze wszystkich pełzną stron,
Ten sen użycza sił i wiarą moją — on
Jak cherubina blask lśni śród cmentarnej głuszy,
Tak lśni mi wiara ta, o Panie moich losów!
Więc nie daj zniknączniknąć jej ze smutnych mych niebiosów,
Nie dozwól zgasnąć jej w zbolałej mojej duszy!