Excelsior (Longfellow, przeł. Gaszyński, 1882)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henry Wadsworth Longfellow
Tytuł Excelsior
Pochodzenie Antologia poetów obcych
Data wydania 1882
Wydawnictwo H. Altenberg
Drukarz F. A. Brockhaus
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz Konstanty Gaszyński
Tytuł orygin. Excelsior
Źródło Skany na Commons
Inne Cała antologia
Pobierz jako: Pobierz Cała antologia jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała antologia jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cała antologia jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
Antologia poetów obcych p0048 - Longfellow.jpg

EXCELSIOR.
(Z LONGFELLOWA)[1]
1807 † 1882.

Już szary cień nocy opadał z zachodu;
Przez wioskę alpejską, śród śniegu i lodu,
Przechodził młodzieniec, chorągiew niósł białą,
A na tej chorągwi to godło jaśniało:
Excelsior!

Posępne i smutne miał czoło, — lecz oczy
Błyskały jak oręż gdy z pochwy wyskoczy;
A głosem swym dźwięcznym, jak trąbą bronzową,
W nieznanym języku, nieznane brzmiał słowo:
Excelsior!



Tu cicho i błogo śród chatek górali,
Tu każde ognisko płomieniem się pali,
A nad nim, jak widma gleczerów urwiska!
I głuchy mu jęk się przez usta przeciska:
Excelsior!

— „O! wstrzymaj się, wstrzymaj!“ — głos starca go wzywa;
„Patrz! burza na chmurach nadciąga straszliwa!
Czy słyszysz, jak huczą potoki wezbrane?“ —
Za całą odpowiedź, brzmi słowo nieznane:
Excelsior!

— „O! zostań się!“ — dziewczę przynęca go czule...
Twe czoło stroskane na piersiach utulę!“
W błękitnych źrenicach łzy wstrzymać nie zdołał,
Lecz z smętnem westchnieniem raz jeszcze zawołał:
Excelsior!

— „Od świerków, wichrami strzaskanych, chroń głowę!
A bacz nadewszystko na zaspy śniegowe!“
Te były ostatnie od starca przestrogi —
A głos odpowiada gdzieś z górnej już drogi:
Excelsior!

Nazajutrz, o świcie porannym, w tej porze,
Gdy w cichym świętego Bernarda klasztorze,

Hymn modłów pobożnych rozlewa się w pieniach,
Krzyk jakiś przeleciał po zmarłych przestrzeniach:
Excelsior!

Po pilnem szukaniu, po długim obiegu,
Pies wierny odkopał wędrowca z pod śniegu;
W skostniałej już dłoni chorągiew miał białą,
A na tej chorągwi to godło jaśniało:
Excelsior!

Tu leżał on martwy śród mglistej zawiei,
Lecz z słodkim na ustach uśmiechem nadziei;
A ztamtąd — gdzie czyste i jasne lazury,
Jak gwiazda lecąca, spadł jakiś głos z góry:
Excelsior!

Konstanty Gaszyński.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Henry Wadsworth Longfellow i tłumacza: Konstanty Gaszyński.
  1. Longfellow należy do poetów amerykańskich.