Evoë vita!

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Lew Mierzejewski
Tytuł Evoë vita!
Pochodzenie Życie tygodnik
Rok I (wybór)
Wydawca Ludwik Szczepański
Data wydania 1897
Drukarz Drukarnia Narodowa F. K. Pobudkiewicza
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Cały wybór
Pobierz jako: Pobierz Cały wybór jako ePub (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały wybór jako PDF (z zewnętrznego serwera) Pobierz Cały wybór jako MOBI (testowo) (z zewnętrznego serwera)
Indeks stron
LEW MIERZEJEWSKI.



EVOË VITA!

I.

Co to jest życie? Otchłań rozkoszy.
Wieczny żar ognia, róż słodka woń,
Pieśń upojenia, której nie płoszy
Cień ani rozdźwięk, morze rozkoszy,
W przestrzeń wznoszące wód swoich toń.

Co to jest życie? Niebo wśród słońca
Złotem i srebrem płynne jak stal.
Dreszcz zachwycenia, który bez końca
Gwiazd łańcuchami płonąc nad słońca,
Serca podnosi wirem swych fal.

Co to jest życie? Kwiatów muzyka,
Dźwięków girlanda, gwiazd cenny sznur,
Deszcz pocałunków, który zamyka
Usta kochanków, zmysłów muzyka,
Orzeł, co skrzydła z złotych wziął piór.

Co to jest życie? Senność upojeń
Cudem gasząca znany już cud,
Słońce, co złotą chwałę ukojeń
Budząc z omdlenia gromem upojeń
Nie zna zachodu, chociaż ma wschód.

Co to jest życie? Lutnia płomienna,
Żądzą napięcia drżący wciąż łuk,
Kwiatów — opali waza bezdenna,
Świątyń wspaniałość łuną płomienna,
W której wieczyście tai sie Bóg!


II.

Czem jest Mi życie? Szumem lwich skrzydeł,
Który potęgę daje mym snom;
Koniem, co zbywszy uzd i wędzideł,
Z boków wyniosłych blaskiem lśniąc skrzydeł,
Leci przez gromy, sam jako grom.

W niebo podnosząc złote kopyta
Deszczem brylantów w grud bije wał;
Ziemia tententem jęczy i zgrzyta:
W przestrzeń lecimy, gdzie mu kopyta
Spoczną wśród słońca, ognia i strzał.

Żar mię oświetli wschodem purpury,
Oczom zdumionych dając mą krew;
Pierś, w której dziś już dźwięczą marmury,
Wówczas, okryta wichrem purpury,
Serce pokaże, w którem śpi lew!

Sława, za tronem mojej potęgi
Stojąc, rozbudzi śpiże swych surm;
Palce położę w kartach jej księgi
Ślubem, iż mocą własnej potęgi
W bramy niebieskie pójdę na szturm!


Wówczas na gwiazdach bladych w oddali,
Szarfach, wiążących mleczny krąg stref,
Łuna się krwawa nagle rozpali,
Bowiem rażony gromem z oddali
Grzywę podnosząc, zbudzi się lew!






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Michał Dymitr Krajewski.