Erotyki (Zbierzchowski)/Kamiennej
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Kamiennej |
| Pochodzenie | Groteski erotyczne |
| Wydawca | Spółka Nakładowa „Odrodzenie“ |
| Data wyd. | 1923 |
| Miejsce wyd. | Lwów |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały tekst |
| Indeks stron | |
Litość w duszy twej zamarła,
Serce skamieniało w głaz,
Nigdyś pierwsza nie otwarła
Ramion swych w kochania czas.
A gdy strasznej męki koło
Duszę mą porwało w splot,
Uśmiechałaś się wesoło,
Tak jak się uśmiecha trzpiot.
Ktoś ty? nieraz się pytałem,
Duszo! daj mi jakiś znak!
Czy w tem ciele pięknem, białem
Serca najzupełniej brak?
Marmurowy kawał głazu
W świat rzucony przez zły los,
W którym dotąd ani razu
Boski się nie ozwał głos.
Cudnych piersi twych marmury
Ranią tak jak twarda stal.
Jabym wziął cię na tortury,
Smażył w ogniu, wbił na pal,
Palce dziko wplótł w warkoczach,
W których połysk miedzi drga.
Patrzył czy w twych zimnych oczach
Nie zabłyśnie jedna łza.
Czy pamiętasz Tuhaj-Beja
Straszną i powolną śmierć?
Mgła co chwila oczy skleja,
Rani wyostrzona żerdź.
Obraz straszny i ponury,
Na myśl samą chwyta ziąb...
Takiej życzę ci tortury
Za cierpienia mego głąb.
Choć szatana jesteś siostrą,
Co do piekła ciagnie[1] bram,
Przecież sądzę cię za ostro,
Więc przekleństwo inne mam.
Oby nigdy serca manną
Karmić się nie dano ci
I pozostań starą panną
Aż po koniec swoich dni.