Erotyki (Zbierzchowski)/Kamiennej

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Zbierzchowski
Tytuł Kamiennej
Pochodzenie Groteski erotyczne
Data wydania 1923
Wydawnictwo Spółka Nakładowa „Odrodzenie“
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


KAMIENNEJ.

Litość w duszy twej zamarła,
Serce skamieniało w głaz,
Nigdyś pierwsza nie otwarła
Ramion swych w kochania czas.
A gdy strasznej męki koło
Duszę mą porwało w splot,
Uśmiechałaś się wesoło,
Tak jak się uśmiecha trzpiot.
 
Ktoś ty? nieraz się pytałem,
Duszo! daj mi jakiś znak!
Czy w tem ciele pięknem, białem
Serca najzupełniej brak?
Marmurowy kawał głazu
W świat rzucony przez zły los,
W którym dotąd ani razu
Boski się nie ozwał głos.

Cudnych piersi twych marmury
Ranią tak jak twarda stal.
Jabym wziął cię na tortury,
Smażył w ogniu, wbił na pal,
Palce dziko wplótł w warkoczach,
W których połysk miedzi drga.

Patrzył czy w twych zimnych oczach
Nie zabłyśnie jedna łza.

Czy pamiętasz Tuhaj-Beja
Straszną i powolną śmierć?
Mgła co chwila oczy skleja,
Rani wyostrzona żerdź.
Obraz straszny i ponury,
Na myśl samą chwyta ziąb...
Takiej życzę ci tortury
Za cierpienia mego głąb.

Choć szatana jesteś siostrą,
Co do piekła ciagnie[1] bram,
Przecież sądzę cię za ostro,
Więc przekleństwo inne mam.
Oby nigdy serca manną
Karmić się nie dano ci
I pozostań starą panną
Aż po koniec swoich dni.




Przypisy

  1. Przypis własny Wikiźródeł Błąd w druku; powinno być – ciągnie.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Zbierzchowski.