Erotyki (Zbierzchowski)/Akord jesienny

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Henryk Zbierzchowski
Tytuł Akord jesienny
Pochodzenie Na łuku tęsknoty
Data wydania 1923
Wydawnictwo Spółka Nakładowa „Odrodzenie“
Miejsce wyd. Lwów
Źródło Skany na commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron


AKORD JESIENNY.

Znów jesień...
Przyszła tak nagle.
Rozpędów i uniesień
Zwinąłem żagle,
Karmi mą duszę smutek
Dali czystych, bezdennych.
Znam siłę owych trutek
Jesiennych.
Jakieś wspomnienie gra...
Myśleć o niem boleśnie.
Znowu się żegnać trza
Z czemś, co więcej nie wskrześnie,
Choćbyś w strasznej rozterce
Do krwi poranił serce,
Swe biedne serce.
Podle jakoś na świecie
I życie dziwnie pieskie,
Pozwólcie dziś poecie
Na sentymentu łezkę,
Bo gdy się człek wyżali
Lżej mu się robi przecie
I taczkę swą pcha dalej.
Gdzieś jest morze niebieskie,
W kraju kwiatów i wina,

Któreśmy tak kochali,
Gdzieś tam żyje dziewczyna,
Która ma dobre ręce,
Zdolne ukoić w męce.
Gdzieś jest taka godzina,
Która serca nie straszy
Wspomnień twarzą okrutną,
Tylko w tej Polsce naszej
Tak jakoś smutno...




Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Henryk Zbierzchowski.