Przejdź do zawartości

Encyklopedyja powszechna (1859)/Arcybiskupstwo krakowskie

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Julian Bartoszewicz
Tytuł Encyklopedyja powszechna
Tom Tom II
Rozdział Arcybiskupstwo krakowskie
Wydawca S. Orgelbrand
Data wyd. 1859
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Indeks stron
Artykuł w Wikipedii Artykuł w Wikipedii

 ArcybiskupstweArcybiskupstwo krakowskie, jest tylko pamiątką historyczną. Podług Maciejowskiego (Hist. Prawodawstw, tom II, nowe wydanie), taka jest historyja tego arcybiskupstwa. Był w Krakowie arcybiskup jeszcze za państwa morawskiego i za Świętopełka; arcybiskup ten był obrządku słowiańskiego. Po upadku państwa Świętopełkowego, ocalała dyjecezyja krakowska, tylko że później nie arcybiskupi, ale biskupi rządzili. Kiedy Bolesław Chrobry zdobył Kraków i Chrobacyję, urządzając Kościół chrześcijański w nowych ziemiach swojego państwa, miał w r. 1000 podnieść w Krakowie pierwszy raz arcybiskupstwo, ale już łacińskie, nie zaś słowiańskie. Gallus wyraźnie albowiem mówi, że za Chrobrego dwa były u nas arcybiskupstwa, a każde ze swemi suffraganijami, co też powtarza za nim Wincenty, zwany Kadłubkiem. Gniezno jedno było stolicą arcybiskupią, ale gdy kronikarze nie wskazują drugiej, Maciejowski za nich twierdzi, że to był Kraków. Dytmar przez dumę narodową nie chciał uznać tego faktu i krakowską dyjecezyję uważał po niemiecku za suffraganiję arcybiskupstwa gnieźnieńskiego czy magdeburgskiego. Bolesław Chrobry w tych stronach szeroko zakreślił granice swojego państwa, zdobył Czechy, przeszedł Tatry i zajął Węgry aż po Cissę, wreszcie Ruś Czerwoną odebrał. Kraków tedy mógł być i był metropoliją dla tych rozległych krain na południu. Zresztą jest wyraźne świadectwo kronik, że obadwaj arcybiskupi polscy znajdowali się przy zgonie wielkiego króla, że się za niego modlili. Że arcybiskupstwo w Krakowie później istniało, są na to historyczne dowody (ob. Arcybiskupstwa polskie, Aaron arcybiskup krakowski). Miało to być w czasach, kiedy Kazimierz Odnowiciel podnosił z upadku królestwo, Aaron arcybiskup krakowski chwilowo przywłaszczał wtedy sobie władzę duchowną po nad całą Polską, gdy arcybiskupa w Gnieźnie po śmierci Bosuty (ob.) nie było. Maciejowski następny upadek arcybiskupstwa w Krakowie przypisuje kłótniom zakonników łacińskich ze słowiańskiemi, czyli jak ich niewłaściwie nazywa, Bazylijanów z Benedyktynami. Łacińscy rychło wzięli górę, albowiem bez Benedyktynów nie obeszło się wtedy na dworze króla polskiego; posłowali za granicę, ważne posługi wewnątrz kraju wypełniali. Opaci tynieccy byli od czasu Aarona stałemi kanonikami w Krakowie. Patrzało z niechęcią duchowieństwo świeckie na to mnichów dowolne w Kościele panowanie i dokazało wreszcie swego, ale przy tej okoliczności arcybiskupstwo krakowskie zniżone było do rzędu biskupstw. Już legat papiezki Gwaldo w r. 1104 godził z sobą dwóch biskupów w Krakowie i składał ich ze stolicy, potém kustosz tyniecki, który dotąd ściśle trzymał się Krakowa zerwał z niemi i poddał się klasztorowi klunijackiemu. Idzi kardynał kończąc zaczęte przez Gwaldona dzieło, ponowił w r. 1125 ostre nakazy, żeby Tyniec słuchał się biskupa, bo już o arcybiskupstwie nie było więcej mowy. Lambert Zula, następca Aarona, byłby takim sposobem, niewinny wcale tego lenistwa, który na niego historycy wkładają, że niby to pierwszy zaniedbał starać się o palijusz arcybiskupi. Wywód Maciejowskiego zupełnie oryginalny, nowy, ale na samych domysłach się opiera, ma jednak za sobą to prawdopodobieństwo, że podania o arcybiskupstwie krakowskiém były kiedyś mocno wkorzenione, skoro w dwa potém blizko wieki, sprawa o arcybiskupstwo na nowo wychodzi na jaśnię, nawet wyrokuje już w niej stolica apostolska. Iwo Odrowąż biskup krakowski (1218 do 1229) umyślnie odbywał podróż do Rzymu, żeby wyrobić sobie i następcom swoim palijusz. Długosz powiada, że celu podróży dopiął, ale że wracając do ojczyzny, umarł w drodze i tak się skończyło z arcybiskupstwem krakowskiém. To tłomaczenie się nie zdaje, gdyby była bulla na podniesienie biskupstwa do stopnia metropolii, śmierć Iwona nicby tu nie szkodziła, a następca Iwona Wisław, zostałby arcybiskupem. Prędzej tedy przypuścić, że tej bulli wcale nie było, że co najwięcej, Iwon otrzymał pewne obietnice od stolicy apostolskiej, np. że gdyby książę krakowski nie miał nic przeciwko temu, Rzym łaski swej nie odmówi. Gdy Iwon umarł, a Wisław mógł nie wiedzieć o szczegółach jego dyplomacyi, rzecz cała ostatecznie przepadła. Maciejowski sądzi, że głównie brak suffraganii, po ustaniu chwilowego władztwa Chrobrego w szeroko zakreślonych granicach mógł być głównym powodem do upadku arcybiskupstwa. W lat pięćset przeszło po Iwonie Odrowążu, jeszcze raz, ale to już szczerze myślano o postanowieniu arcybiskupstwa w Krakowie, ale tutaj już nieradzono się żadnej powagi podania, a była po prostu konieczność lego chwilowa, wywołana okolicznościami, historyją, biegiem wypadków. Po pierwszym rozbiorze, Lwów odpadł do Galicyi, po drugim Gniezno do Pruss i w nowém Królestwie, w którem Stanisław August miał panować po sejmie grodzieńskim, nie było żadnego arcybiskupa, a być musiał. Powody religijne i polityczne za tą koniecznością przemawiały, skoro Polska musiała mieć prymasa. Postanowiono tedy najdawniejsze, najszanowniejsze z ówczesnych biskupstw w rzeczypospolitej to jest krakowskie, podnieść do stopnia arcybiskupstwa i przywiązać do niego prymasostwo. Brat królewski książę Michał Jerzy arcybiskup gnieźnieński gotował się zająć tę stolicę, którą już i tak długo za biskupa Sołtyka jako administrator zarządzał. Ale nadeszła wojna Kościuszkowska i trzeci podział kraju, a rzecz cała skończyła się na projekcie.  Jul. B. 


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Julian Bartoszewicz.