Encyklopedyja powszechna (1859)/Archeologija
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Encyklopedyja powszechna |
| Tom | Tom II |
| Rozdział | Archeologija |
| Wydawca | S. Orgelbrand |
| Data wyd. | 1859 |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Źródło | Skany na Commons |
| Indeks stron | |
Archeologija (z greckiego: archaios dawny, starożytny i logos mowa, nauka). Wyraz ten, w najobszerniejszém swém znaczeniu i podług źródłosłowu, obejmuje całą naukę starożytności, tak ze względu pomników, jako i literatury, co w dzisiejszém, zwykłém znaczeniu, ze względu na pomniki sztuki starożytnej, właściwiej zwaćby się winno archeografiją. Gdy jednak prawdziwy archeolog przy objaśnianiu pomników nie może się obejść bez pomocy autorów klassycznych, z drugiej zaś strony, gdy też pomniki wyjaśniają liczne i zawikłane trudności, u starożytnych pisarzy napotykane, wyraz przeto archeologija uzyskał w tém pojęciu prawo obywatelstwa w świecie naukowym. Pomiędzy historyją sztuki u starożytnych, erudycyją, a archeologiją, wielkie zachodzą różnice. Pierwsza naucza o usiłowaniach i próbach najstarożytniejszych ludów i następnych pokoleń, dążących do materyjalnego odnoszenia piękna powstałego w umyśle człowieka, jaką koleją duch ludzki od niewolniczego naśladownictwa wzniósł się stopniowo do zupełnego wzoru piękności idealnej, której świat nasz nie posiadał, i w jaki sposób z pomocą allegoryi i umówionych środków człowiek zdołał urzeczywistnić utwory swej wyobraźni. Erudycyja szczególniej odnosi się do textu starożytnych autorów, tłómaczy, objaśnia, prostuje błędy, jakie niewiadomość wprowadzić w nie mogła, a jeżeli jest filozoficzną, wtedy przez porównanie faktów danych i ściśle spostrzeganych, wnioskuje o prawdziwym stanie ducha i obyczajów starożytnych ludów. Archeologija zaś ogranicza się opisaniem i objaśnieniem pomników, dziełem ich rąk będących. Dowodzić potrzeby archeologii jest rzeczą zbyteczną. Jest ona najwierniejszym przewodnikiem historyi starożytnej, i wtenczas tylko użyteczność jej popadłaby w wątpliwość, gdybyśmy zwątpili o potrzebie historyi. Cała historyja epoki przedhomerycznej zawiera się w archeologii; czasom późniejszym nie brak na opisach i opowiadaniach, lecz głębokie badanie tych opisów wykazuje ślady różnych postronnych wpływów i okoliczności, podających często autorowi za prawdę to, czego nie było, lub też co było inaczej. Tucydydes opisujący wojny domowe całej Grecyi, zdradza swe ateńskie pochodzenie. Pomniki przeciwnie nie należą do żadnego stronnictwa, podają one fakta z naiwną szczerością, a przecząc historykowi, zarzucając mu błąd lub kłamstwo; historyja starożytna zyskuje i objaśnia się ich świadectwem; dla ludzi sławnych, podaje ich prawdziwe imiona i wyobrażenia; dla ludów, ich początek, religiję, obrzędy, ukształcenie cywilne, polityczne, ekonomiczne, administracyjne, ich postęp i rozwój na drodze cywilizacyi i wiadomości pożytecznych, obyczaje publiczne i domowe, ich sposób życia, prawdy które znali i błędy jakich uniknąć nie byli w możności; dla miejsc daje niezbite dowody, z których geografija starożytna czerpie ważne zasoby, i bez których istniećby nie mogła; dla czasu, epoki pewne, błyszczące jak jasne drogoskazy, rozpraszające ciemność wieków. Archeologija więc ma za przedmiot nakreślić za pomocą pomników obraz starożytnej spółeczności. Celem jej jest człowiek i dzieła rąk jego, wszystkie pomniki najpospolitsze i najzwyczajniejsze zawierają na swém dnie jakiś fakt pewny, a połączenie tych różnorodnych faktów jest moralną statystyką starożytnego towarzystwa. Uważana z tego stanowiska archeologija zasługuje na nazwę nauki; przekonywa nas o swej użyteczności, a i jedna nas sobie rozmaitością sposobów służących do jej badania. Odżywia ona w naszych oczach i przenosi nas w towarzystwo wielkich ludów i wielkich mężów przeszłości, w ich historyi szukamy naszej i nie możemy się oprzeć popędowi wspólnego porównywania ich pojęć i zwyczajów z naszemi, ich przeznaczeń i naszych nadziei. By spełnić to posłannictwo, archeologija grzebie w popiołach pierwotnych ludów, świątynie i bóżnice nauczają o ich religii, roboty publiczne o potrzebach spółecznych i środkach wynalezionych dla zadosyć uczynienia takowym; sprzęty i naczynia o obyczajach, zwyczajach i skłonnościach pojedynczych indywiduów, oraz o zwyczajach całego narodu, zbytek o bogactwach w stanie ekonomii publicznej, arcydzieła o ich sztuce, tak jak utwory literatury o potędze ich wyobraźni i stopniu naukowego wykształcenia. Nieprzezwyciężony pociąg zwraca nas ku owym czasom, ciemnym nawet dla historyi, a jest tem silniejszy, że na każdym kroku znajdujemy to, co nas najwyżej obchodzi — człowieka. Popęd ten, mający cel tak szlachetny, nie jest czczym egoizmem, jest to ze wszech miar chwalebna duma intelligencyi, odszukującej samej siebie we wszystkich zagasłych plemionach, wszędzie gdzie tchnęły jej objawy; żądza odbudowania swych własnych kronik, żądza przekonania, że ludzkość wierna samej sobie i bóstwu, które nadało jej władzę i nakreśliło granice, wszystkie swe usiłowania i cele kierowała zawsze do postępu i udoskonalenia. Dziedziną archeologii jest świat zamieszkany niegdyś przez ludy zagrzebane pod jego powierzchnią, która dziś dźwiga nowe narody. To pole studyjów jest niezmierne, zręczny przewodnik jest niezbędny temu, kto chce przebiegać te zatarte prawie drogi. Podania historyczne zachowały pamięć minionych wydarzeń, a krytyka archeologiczna naznacza każdemu pomnikowi jego właściwy początek. Starożytnik dzisiejszy udaje się w tę drogę, nauczony doświadczeniem swych poprzedników. Pod jednym tylko względem sztuki, archeologija pokaże mu, że każdy naród, z powodów pewnych i niewątpliwych, przyjął styl właściwy sobie, który albo przechowywał, jako dowód poszanowania dla innych starożytnych zwyczajów, jako środek uwiecznienia się przez charakter narodowy i uświęcony, albo z żalem i wstrętem wyrzekał się go dopiero wtedy, gdy zatrzymany w swym rozwoju i wzroście przez nową jaką potęgę, zmuszony był wyrzec się zarazem swego istnienia niezawisłego i socyjalnego. Egipt jest dowodem pierwszego systematu, Etruryja drugiego; tamten podbity przez Persów i Greków, nakazał poszanowanie swych zwyczajów i pod oczyma zwycięzców pracował tak jak za czasów Sezostrysa; ta, uległszy naprzód wpływowi osad greckich we Włoszech, rozbryzgła się potém pod razami miecza rzymskiego. Grecyja przeciwnie, przebiegła wszystkie stopnie artystycznego doskonalenia się, od najniezgrabniejszych mass, aż do najszczytniejszych utworów. Oto trzy charakterystyczne cechy w historyi trzech sławnych ludów. Obowiązkiem archeologiji jest badanie stylu każdego ludu i epoki każdego stylu; historyja pisana, spostrzeżenia krytyki literackiej i nauka języków starożytnych są środkami, które w połączeniu ze znajomością sztuki kierować będą lubownikiem i uczonym w badaniu starożytności; geografija, chronologija, historyja religii i obyczajów starożytnych dopełnią innych braków. Archeologija obejmuje różne oddziały sztuki. Najpierw budownictwo prowadzi do poszukiwań nad rozmaitemi gmachami każdego ludu, ich proporcyjami i ozdobami. Od budownictwa przechodzi się do utworów sztuki, służących za upięknienie świątyń, pałaców i innych budowli, i naturalnie nasuwa się rzeźbiarstwo. Tu trzeba rozróżnić posągi i płaskorzeźby, rozebrać wszystko co należy do statuownictwa, plastyki czyli modelownictwa i toreutyki to jest snycerstwa, wyszukiwać materyjały używane przez starożytnych rzeźbiarzy: marmur, kamień, glinę, wosk, narzędzia, środki i sposoby jakiemi się posługiwali. Malarstwo nasuwa uwagi tyczące się jego początku, wyrobu i przygotowywania farb, sposobu malowania na marmurze, kości słoniowej, drzewie, płótnie i fresków albo eukaustyki. Rzeźba drogich kamieni stanowi oddzielną gałęź badań, gdzie rozróżnić wypada wyrzynanie i kamee, kamienie noszące cechy i nazwiska rzeźbiarzy; gałąź ta prowadzi do gliptyki. Mozaika nastręcza źródło spostrzeżeń nad kamieniami twardemi, kryształami i sześcianami szkła, wchodzącemi w skład mozaik, wreszcie nad pewnemi wskazanemi sposobami układania takowych. Wazony ciekawe są ze względu na kształty wytworne i dziwaczne i rzeźby oraz malowidła które je zdobią. Wazony greckie z gliny palonej, niewłaściwie etruskami zwane, dopełniają zakresu naszych wiadomości mytologicznych. Wazony z sardonixu przedstawiają typy pierwiastków naturalnych nieocenionej wartości, których ojczyzna i gatunek są dla nas tajemnicą; porcelanowe, kryształowe, złote i srebrne, dają nam wyobrażenie nieznanej dla nas zręczności i zbytku. Brązowe i z metalów pospolitych wchodzą w zakres naczyń religijnych, wojennych, cywilnych i domowych i wielką są pomocą przy budowach historycznych. W przyborach religijnych należy obserwować ołtarze, trójnogi, lampy, topory i sescepity czyli tasaki do uderzania ofiar, patery do zbierania ich krwi, preferykule, sinykle i aspergile (ob.) czyli kropielnice do rozlewania wody święconej. Pomiędzy przyborami wojennemi kaski, miecze, tarcze, knenudy czyli podgoleniaki i znaki wojenne; pomiędzy naczyniami domowemi świeczniki, lampy, pierścienie, armile czyli naramienniki, fibule to jest zausznice, różne ozdoby i ubiory obojga płci. Numizmatyka czyli nauka o medalach i monetach, stanowi nader ważny dział archeologii, przez związek swój z astronomiją, historyja, chronologiją, rysunkiem, rzeźbą i ikonografiją, która jest sama przez się nader zajmującą. Dalej pomniki piśmienne, napisy na marmurze, kamieniu, papirusie i pargaminie, prowadzące wprost do lingwistyki, to jest badań narzeczy starożytnych i do paleografii, zkąd przechodzi się do dyplomatyki i heraldyki, to jest nauki o przywilejach i herbach. Styl każdego pomnika jest pierwszą jego pochodzenia skazówką, oko wprawne i wyćwiczone wytrawnego znawcy nie pomięsza figury egipskiej z etruską, chociaż mają niektóre wspólne rysy; odróżni posąg grecki od rzymskiego, chociaż wszystkie dzieła sztuki rzymskiej są utworem artystów greckich; toż samo stosuje się do najmniejszych nawet pręcików, a znajomość stylu właściwego każdemu ze starożytnych ludów, jest wiadomością najważniejszą i najpożyteczniejszą dla archeologa. W liczbie ludów starożytnych, których pomniki dostarczają nam przedmiotu badań, wymieniemy Egipcyjan, Greków, Italiotów czyli pierwiastkowych mieszkańców Włoch, Gallów i Rzymian. Są oprócz tego starożytności azyjatyckie, znajduje się znaczna liczba dawnych pomników amerykańskich, pamiątek skandynawskich i t. p. Dla Azyi w historyi sztuk i nauk ważne nawet przypada miejsce, lecz stanowi ona świat oddzielny, z właściwemi sobie systematami i dziwami, nie dosyć jest zespolona z zwykłemi naszemi naukami i systematem edukacyjnym, aby w tym artykule zająć miejsce odpowiadające całej jej możności, nie wzbudza zresztą tak ogólnego zajęcia, jak pomniki Greków, którzy podbili Egipt, lub Rzymian, którzy pochłonęli Grecyję i Galliję. W oddzielnych więc ustępach każdemu poświęconych krajowi, postaramy się zamieścić pomniki archeologiczne na szczególną zasługujące wzmiankę. Archeologija jako nauka nieznaną była starożytnym. Egipt stojący u progu cywilizowanej spółeczności, nie miał za sobą starożytności, któreby potrzebował badać; Grecyja przyjęła od niego prawa i ustawy, a genijusz grecki wydoskonalił sztuki, zebrane jako zarodek na brzegach Nilu. Gallija była odosobnioną jak jej druidowie; starożytni Italioci giną w ciemności wieków, a Rzym wyniósł z Grecyi dzieła wielkiej ceny, jako łupy, lecz nie jako przedmioty studyjów; zrabował także w Egipcie kilka obelisków i posągów, lecz były to tylko trofea zwycięztw: w umyśle zwycięzcy nie mieściły się cele archeologa. Pauzanijasz był prostym lubownikiem, opisuje on wprawdzie ze starannością pomniki greckie, lecz nie czyni żadnych nad niemi studyjów, archeologija urodzić się miała jeszcze. Jest ona jedném z dobrodziejstw odrodzenia w Europie sztuk i nauk, i datuje od tej na zawsze pamiętnej epoki. Dante i Petrarka. czerpiąc w starych rękopismach, zbierali starożytne napisy. Medale zwróciły na siebie uwagę śpiewaka Laury; zbiór takowych przesłał on królowi Karolowi IV, podając jako wzór do naśladowania wielkich monarchów, których wyobrażeuia złożył mu w ofierze. Starożytne malowidła odkryte zostały w XVI wieku, w onej właśnie epoce, gdy zaczęto rozprawiać nad teoryją tej sztuki; Laokoon ukazał się w tymże czasie, Rafael i Michał Anioł studyjowali antyki, rzeźbione kamienie, wielkie zwaliska budownictwa rzymskiego i greckiego; uczeni zastanawiali się i w dziełach sztuki, szukali objaśnień nad pisanemi podaniami starożytności; właściwa nauka archeologii ukazała się światu. Wawrzyniec Medyceusz zaprowadził we Florencyi publiczny wykład tej nauki; historyja sztuki i jej teoryja czerpały się w tém samém źródle. Winckelmann natchniony przez arcytwory, pisał swe wielkie dzieło, i genijusz tego męża utrwalił i napiętnował związek sztuk z archeologiją. Po licznych monografijach, albo szczegółowych opisach pojedynczych pomników, nastąpiły rozprawy ogółowe, częstokroć przedwczesne płody zbyt pośpiesznej gorliwości. Systemata oparte na domysłach, zastępowały miejsce mylnych teoryj, lecz rozum ludzki kształcił się i wybierał fałszywe światło, wyprowadzał częstokroć na jaw prawdy ukryte. Tak jak fizyka oczyściła się z swych błędów, tak i archeologija pozbyła się fałszywych systematów. Nauka rosła i zapuszczała głębokie korzenie. Ludwik XIV założył Akademiję napisów i sztuk pięknych, Rzym objaśniał pomniki swej przeszłej świetności, odważni podróżnicy odgrzebywali starożytną Grecyją, cały świat uczony był wielką pracownią, w której usiłowano sztuka po sztuce odrodzić starożytność. Graevius i Grenovius w obszernych swych zbiorach zgromadzili rozstrzelone płody tych wszystkich trudów, Gruter i Muratori tworzyli systematyczną całość z napisów rzymskiego świata; Montfaucon tłómaczył za pomocą pomników zwyczaje i obyczaje starożytnych, don Martin religiję Gallów, Baxter starożytności brytańskie, a Kircher jak nowy Edyp rozwiązywał zagadki egipskie. Wiek upłyniony utworzył prawdziwą naukę starożytności; zbyt śmiałe przypuszczenia, zbyt naiwne objaśnienia ustąpiły przed prawdą; przybywanie pomników, zakładanie muzeów, zamiłowanie zbiorów prywatnych, przymnożyły środków czynienia spostrzeżeń i porównań, a każdy dział nauki znalazł swych mistrzów i pisarzy; hr de Caylus ułożył spis chronologiczny pomników z różnych wieków; Morcelli zaprowadził system klassyfikacyi napisów według treści; Eckhel uporządkował studyja nad medalami; Raschke spisał je alfabetycznie; Passen i Dempster otworzyli Lanzemu drogę do narzeczy i pomników włoskich, poprzedzających założenie Rzymu; odkryto zwaliska Pompei i Herkulanum, ksiądz Barthélémy odbudowywał Grecyję Peryklesa z jej własnych szczątków. Zoega odkopywał ścieżki wiodące do starożytnego Egiptu, nadszedł wreszcie Visconti, który uzupełnił ogrom tych wszystkich prac i usiłowań. Początek naszego wieku wywołał rewolucyję w nauce archeologii, ukształcona Francyja podbiła uczony Egipt, archeologija odszukała swą kolebkę. Starożytność grecka znalazła tam swój początek, nowe światło ułatwiało badanie nad jednym i nad drugą, wspaniałe dzieło było owocem prac i usiłowań wyznaczonej w tym celu przez Bonapartego komissyi. Millin zaczął objaśniać starożytność figuryczną (antiquitas figurata), jego Zbiór waz malowanych i Opisanie grobowców Kanossy, są dziełami szacownemi; Mongez wydał słownik starożytności, dla sztuki i nauki wielką będący pomocą. W innych krajach archeologija licznych ma adeptów: w Neapolu i Rzymie Rossi, Carcani, Fea, Festa; we Florencji Micali, Zannoni, Ingherami i hr. Capponi; w Medyjolanie rodziny Cattaneo i Malaspina; w Turynie Ballonie; we Francyi Raoul Rochette, Lenormant, de Saulcy, książę de Luynes jeden z największych protektorów sztuki, Vitet Didron oraz Champolhon-Figeac, który dopełnił i ułożył alfabet hieroglificzny; w Niemczech Lessing, Heyne, Hirt, Meyer, Bettiger, Panofka i Feuerbach.