Encyklopedyja powszechna (1859)/Arabska literatura
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Encyklopedyja powszechna |
| Tom | Tom II |
| Rozdział | Arabska literatura |
| Wydawca | S. Orgelbrand |
| Data wyd. | 1859 |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Źródło | Skany na Commons |
| Indeks stron | |
Arabska literatura. Jeżeli Fellahy, to jest Arabowie osiadli po wsiach i miastach, zawczasu już przez ściślejszą organizacyję spółeczną i przez stosunki z ludami ościennemi, również ucywilizowanemi, do niemałego dochodząc stopnia oświaty, ścierali zarazem właściwe cechy swojego charakteru, tedy Beduini, mieszkańcy pustyni, nie podlegający nigdy niczyjej potędze, od obcych ogromną przestrzenią piaszczystą oddzieleni, bardziej jeszcze niż morzem, obyczaje ojców zachowali w pierwotnej czystości, a całą charakteru ich oryginalność i energiję po dziś dzień jeszcze utrzymują. Wolność swą wyżej kładąc nad wygody i bogactwa, w pojedynczych, niepodległych pokoleniach od niepamiętnych czasów przebiegają niezmierzone pustynie między Eufratem i Nilem; całym ich majątkiem są trzody koni, wielbłądów i owiec, które na nieżyznych równinach skąpą znajdują paszę; mieszkanie ich stanowią namioty, z któremi ilekroć trzody ich potrzebują świeżego pastwiska, w towarzystwie żon i dzieci z jednych stepów przenoszą się w drugie. Konstytucyja ich nie wiele jeszcze się różni od najdawniejszej patryjarchalnej; każde pokolenie jest związkiem powinowatych miedzy sobą rodzin, których naczelnicy najdzielniejszego z pomiędzy siebie wybierają wodzem; męztwo i gościnność są wrodzonemi im cnotami. Otóż między tym ludem pasterskim, w niezmiernie odległej już epoce kwitła poezyja. Dumni ze swoich starożytnych początków, które odnoszą aż do bezpośrednich potomków Noëgo, ze swego bogatego i nieskażonego języka, ze swej niepodbitej przez nikogo niezawisłości, z kraju swego, bogatego w widoki mniej wprawdzie zachwycające, ale za to szerokie i dzikie, przejęci samotnemi i niebezpiecznemi wycieczkami w pustynie, ciągłemi między sobą wojnami pokoleń, mściwością, z jaką każdy stara się zemścić za krzywdę pokoleniu jego wyrządzoną, czcią nakoniec ztąd wynikającą dla odwagi i męztwa: wszystkiém tém podtrzymani, i posiadając przytém właściwą już swojej strefie ognistą i żywą fantazyję, cóż dziwnego, że zawczasu zbudzili w sobie ducha poetycznego i całkiem odrębny nadali mu kierunek, zwłaszcza że jednocześnie ogromna cześć, jakiej doznawali u całego pokolenia ci wszyscy, którzy w pieśniach opiewali czyny mężów walecznych, a cnoty szlachetnych, bardziej jeszcze wrodzoną ową skłonność podsycała. Poeta arabski przed Mahometem był zarazem beduinem i wojownikiem; te same walki swojego pokolenia, w których krew swą mężnie przelewał, ognistą następnie czcił pieśnią. Przy wszystkich niesnaskach wewnętrznych poeta ten był zarazem sędzią polubownym; tak wielkim bowiem był szacunek dla daru poetycznego, że strony spierające się, poetów obierały swojemi obrońcami i ich wyrokom chętnie się poddawały. Waleczność, miłość niepodległości, gościnność, wierność w przyjaźni i nienawiści, honor i sprawiedliwość, ożywiały naprzemian utwory tych dawnych poetów; do nich, jako ważny jeszcze żywioł, przybywała pełna żaru miłość, raz rozkoszująca się w powabach zmysłowych, raz zachwycająca serdecznym wyrazem, miłość taka, jaka istnieć tylko mogła wtenczas, kiedy kobieta nie była jeszcze z życia publicznego strąconą przez Islamizm do więzienia haremu, z towarzyszki poniżoną na niewolnicę. Najdawniejszemi zabytkami poezyi arabskiej są pieśni ludu, które oprócz liryki dużo mają w sobie żywiołów epickich; styl w nich szybki, obrazy światłe i świetne, słów niewiele, okoliczności podrzędne zostawiają się zwykle wyobraźni słuchacza. W formie ich oprócz miary wierszowej, koniecznym jest takie rym; częstokroć nawet jeden i tenże sam rym powtarza się przez cały poemat. Za najpierwszych poetów arabskich uchodzą zwykle Muchalhall i Trabbatu Szarran, równie bajeczni jak ów bohater i poeta Farys, który oburzony zdradą przyjaciół, miał uciec w najodleglejsze pustynie, gdzie życie pędząc z dzikiemi zwierzętami, walczył nietylko z niemi i z ludźmi, ale z orkanami, trąbami powietrznemi i wszystkiemi wzburzonemi żywiołami. Mniej bajecznym jest Szanfara, znakomity wojownik, szybkobiegacz i łucznik, który prowadził życie pełne krwawych przygód, i którego przechował się po nasze czasy poemat, przez znawców ceniony jako jeden z najpiękniejszych w literaturze arabskiej. Podobne pieśni utrzymywały się w podaniu i zachęcały do współzawodnictwa, tak iż z postępem czasu nagromadził się obfity skarb pieśni, zebrany około r. 800 po J.C. przez Abu-Tenemama, który pierwszy spisywał je z podania ustnego, w dziele p. t. Hamasa (Waleczność), obejmującém w dziesięciu księgach utwory 521 poetów i 56 poetek, z których to ostatnich najznakomitszą była Tomadhir, z przydomkiem El Chanza (nos zadarty). Z dawniejszym tym zbiorem łączą się Antologije późniejsze, jedna ułożona około r. 900 przez Abu Boktery, druga około r. 960 przez Abulfaradi Isfahani, pod tytułem: Kitab al Agani (Księga pieśni), w której zebrane są poezyje i życiorysy 395 autorów. Do najsławniejszych poetów z epoki przed Mahometem, należą jeszcze autorowie tak zwanych Moallakat (pieśni zawieszonych), które w liczbie siedmiu, uzyskawszy nagrody na wielkich corocznych igrzyskach poetycznych w Okad, zapisane złotemi literami na perskich jedwabiach, na wieczną pamiątkę zawieszono przy wejściu do starodawnej Kaaby w Mekce; są to poezyje poniekąd historyczne, bo opisujące życie i czyny samych poetów, zarazem jednak elegiczno-dydaktyczne, bo zawierające również ich uczucia i zdania moralne. Poetami tymi byli: Amru (żył jeszcze r. 588 po J. Chr.), Haret (ur. 500 r ), Tarafa, współczesny poprzedzającemu, Suheir czyli Zohair (630), Antara z przydomkiem El Fewares (bohater), Lebid (um. 622 r.), z razu gwałtowny przeciwnik, później gorliwy stronnik Mahometa i Amrilkais. Założyciel islamu Mahomet (ur. 571 r. w Mekce, um. 632 w Medynie), który połączył w jeden naród niezliczone pokolenia swojej ojczyzny, wywiódł Arabów z pustyni na widownię historyi powszechnej, skutkiem czego naturalnie i poezyja ich w nową wstąpić musiała fazę istnienia. Odtąd literatura arabska stała się wielokształtniejszą, obszerniejszą, lecz świetność tę okupywała nieraz kosztem pierwotnej świeżości i siły: żywioł religijny, dodany do niej przez proroka, bynajmniej nie podnosił jej, bo produkcyję poetyczną krępował dogmatem i zmuszał poetę do zważenia każdego utworu wyobraźni, każdej myśli na szali prawowierności, zanim wolno mu było wystąpić z niemi publicznie. Niemniej stanowczym ciosem żywioł ten dotknął poezyję, zamykając w haremie i poniżając kobietę, która odtąd już tylko cielesne zaspokajała żądze. Pomimo to nie należy mniemać, jakoby literatura arabska od Mahometa, wraz z rodzinną naiwnością utraciła na sile produkcyjnej; po nim też pojawiali się wielcy poeci, zwłaszcza dydaktycy, których posiadamy mnóstwo poematów właściwie dydaktycznych, oraz bajek i satyr, jakoteż prozą pisane prześliczne powiastki, romanse i rozliczne utwory humorystyczne, znane pod nazwą makamów. Jednego tylko rodzaju t.j. poezyi dramatycznej Arabowie nigdy nie posiadali. Sam Koran zresztą, który tém jest dla Muzułmanów, czém dla nas Biblija, niemniej zadziwiającym jest również pomnikiem literackim; nie pisał go jednak sam Mahomet, lecz dopiero po śmierci jego z ustnych podań i z porozrzucanych po nim zabytków piśmiennych, zebranym został w jedną całość przez kalifów Abubekra i Otmana. Księga ta, składająca się z 114 rozdziałów (sury, t. j. stopnie, szeregi), pisana jest prozą rytmiczną, niekiedy nawet rymową, a jakkolwiek bardzo często ogranicza się na retorycznych apostrofach, przecież nierzadko też znaleść w niej można ustępy prawdziwie poetyczne, pełne rzeczywistego ognia fantazyi. (Koran wydany został w przekładzie polskim Mirży Buczackiego: Warszawa, 1858 r.; na język francuzki przełożył go ziomek nasz, Wojciech Kazimirski). Obok Koranu ważną jest także pod względem religijnym Sunna, księga zawierająca fakta i nauki z życia Mahometa, zebrana około roku 950 przez Bochari, której główni stronnicy nazywają się od niej sunnitami. Z poetów arabskich po Mahomecie godniejsi wspomnienia są: elegik Ibu Dureid (838—932) i sławny na całym Wschodzie Mutanabbi czyli Motenebbi (915—965), którego Dywan aż czterdziestu między Arabami doczekał się kommentatorów; z nich dwaj: Abulala (973—1058) i Tograi (um. 1121) sami znakomitymi byli poetami. Jako satyryk odznaczył się współczesny Mahometa Tabit, który nie oszczędzał samego proroka; jako dydaktycy: Meidani (um. 1125), którego dzieło Medina ol Emsal obejmuje do 7,000 przysłów, oraz Zamakszary (um. 1143) i Szakru, który w utworach swoich Atwakos-Seheb (Złote naszyjniki) i Atbakos Seheb (Złote tarcze), urocze formą złożyli prawidła mądrości i moralności wschodniej. Sławny bajkopisarz arabski Lokman zdaje się, że był tylko osobą bajeczną, bo zbiorową; z bajek jemu przypisywanych doszło nas jedynie 41 (w przekładzie polskim wyszły w Wilnie, 1818 r.); z epopei zwierzęcych najznakomitszą jest Kalila we Dimna (Głupi i chytry szakal), przełożona ze staroperskiego przez Persa Rusbeha, zwanego zwykle Abdalla ben Mokaffa (um. 760). Przy nich wymienić należy cudowne powiastki, z których najbardziej znane są, zebrane pod tytułem: Elf Leik (Tysiąc i jedna nocy; tłómaczone na język polski podług Gallanda), oraz sławny romans rycerski Antara (ob.), spisany w VI wieku ery mahometańskiej, przez poetę i lekarza Ibn ees Saig. Zupełnie właściwemi literaturze arabskiej, są pełne dowcipu i humoru Makamy, t. j.: rozprawy, prelekcyje, właściwie wesołe powieści; najcelniejszym w tym rodzaju poezyi był Hariri (1054—1121), który ich zostawił aż pięćdziesiąt. — Kiedy poezyja po Mahomecie utrzymywała się i ciągle rozwijała samoistnie, Arabowie coraz nowe zdobywając kraje, niezmierne też czynili zdobycze w dziedzinie naukowej, użyźnione zwłaszcza umiejętném orędownictwem kalifów z dynastyi Abassydów. Przedewszystkiem wymienimy tu historyków, a raczej kronikarzy i geografów, pomiędzy któremi odznaczali się: Wakedi (umarł 822 po J. Chr.), Kotaiba (um. 889), Ettabari (um. 922), Masudi (um. 957), Abulfeda, Hamza, Said ebn Batrik (później, jako chrześcijanin, zwany Eutychijusz) i Abilkara. Z większą jeszcze gorliwością pracowali Arabowie w naukach matematycznych i przyrodzonych, głównie też w medycynie; z matematyków najsławniejsi byli: Al Faryani, Al Batani, Al Sufi, Medżur, Junis, Abul Wefa, Al Heisenn, Gebr ebn Afla, Abu Maaszer, Al Baydadi, Al Snigrari, Ben Muza, o których jednak wyznać należy, że z pracą w przedmiotach matematycznych, łączyli częstokroć najdziwaczniejsze marzenia astrologiczne. Tak samo też i naturaliści, jakkolwiek znakomitym postępem odznaczający się, mącili świat szarlatanizmem alchemii; z nich najgodniejsi wzmianki są: Al Keudi, Chalid ben Jesyd, Jahia ben Serabi, Honain, Aben Guefit, Arrasi, Iza ben Ali, Maswija, Avicenna czyli Ben Sina i Abul Kazem, dwaj ostatni ze wszystkich najsławniejsi. Z niemniejszą usilnością uprawiali Arabowie również nauki abstrakcyjne, zwłaszcza odkąd szkoła teologiczna Sofi, t. j. ludzi odzianych wełną, założona w 760 r. przez Abu Haszema, krzewiła kierunek mistyczno-filozoficzny. — Okres działalności naukowej Arabów, rozpoczyna się wraz z panowaniem kalify Almanzora (753 r.) i rozwija się głównie pod kalifami Harun al Raszydem i Al Mamun, kiedy jednocześnie nauka i sztuka arabska, zakwitły pod Ommijadami w Hiszpanii; najwięcej zaś do tego szybkiego rozwoju przyczyniły się podjęte z rozkazu kalifów przekłady autorów greckich. Za ich to pomocą wykształcili się uczeni arabscy w medycynie, matematyce, astronomii i geografii. Dzieła Arystotelesa treści nauk przyrodzonych, głównie przewodniczące im w tych naukach, zapoznawały ich zarazem z jego systematem filozoficznym, wielokrotnie wprawdzie pomąconym słabemi przekładami i płytkiemi kommentarzami; do najdawniejszych Arystotelików arabskich należeli: wymieniony już Al Kendi (kwitł około r. 800) i Al Forabi (um. 966 r.). Sławniejszym od nich, był wielki również jako lekarz Avicenna (ur. 984, umarł 1064), którego chęć wiedzy była tak wielką, że w Bagdadzie bez ustanku siadywał nad księgami Arystotelesa, szedł do meczetu prosić Allę o ułatwienie mu zrozumienia miejsc ciemniejszych, czytywał całemi nocami, sen winem spędzał z powiek, a gdy jednak zasypiał, śnił tylko o przedmiotach swego badania. W dwudziestym pierwszym roku życia Avicenna już zaczął pisać dzieła filozoficzne, z których wymieniają: Logikę, Fizykę i Metafizykę. Późniejszy nieco Al Gazel (um. 1111 r.) starał się za pomocą filozofii Arystotelesa udowodnić dogmata koranu. Jako naturalista odznaczał się, współczesny mu Al Gazali (um. 1111 r.), który oprócz tego prawierności islamu bronił przeciw zasadom Arystotelesowskim i neoplatonicznym; filozofiję natury uprawiał Tofail (umarł 1190 roku w Sewilli), w sławnym zwłaszcza romansie p. t.: Hai ebn Tokdan (Człowiek natury); jego uczeń Averroes (właściwie: Abul Walid Mohammed ebn Achmed ebn Mohammed ebn Roszd, um. 1217 r.), z pomiędzy wszystkich uczonych arabskich największej dostąpił sławy, chociaż i jego usiłowania ograniczały się na bardzo dowcipnych wprawdzie kommentarzach do Arystotelesa, za co też w ogromném był poszanowaniu u wszystkich scholastyków. Geografiję Arabowie uprawiali wspólnie z matematyka; systematycznie wykładał ją Abulfeda. F. H. L.