Encyklopedyja powszechna (1859)/Apteczka domowa
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Encyklopedyja powszechna |
| Tom | Tom II |
| Rozdział | Apteczka domowa |
| Wydawca | S. Orgelbrand |
| Data wyd. | 1859 |
| Miejsce wyd. | Warszawa |
| Źródło | Skany na Commons |
| Indeks stron | |
Apteczka domowa. Znana gościnność Polaków i potrzeba przyjmowania osób: już to zajeżdżających przypadkowo, już umyślnie, pojedyńczo lub gromadnie w pewnych dniach, skłaniała dwory staro-szlacheckie na wsi, do zaopatrywania się w takie artykuły, ażeby w chwili stanowczej nie brakowało niczego. Ztąd apteczki domowej dwa były rodzaje: dla zdrowia i wygody lub przyjemności; czyli pierwsze zawierające lekarstwa, drugie przysmaki. W tym celu bywała osobna izdebka na schowanie przeznaczona, mieszcząc w sobie zapasy uporządkowane, poznaczone w butlach, słojach, workach, woreczkach, siatkach na mnogich pułkach, lub pozawieszane na gwoździach, całe od góry do spodu okrywając ściany. U mniej dostatnich szafka jedna lub druga obejmowała wszystko. W oddziale leków, znajdowały się: wody, wódki z piesków młodych, zajączków, królików, bocianów i t. d. w alembik włożonych wodą lub wódką nalanych; z roślin, zacząwszy od wonnej konwalii i róży aż do bławatków, dzięglu, ruty, piołunu. Była i woda marcowa płeć piękną u niewiast konserwująca, lub deszczowa w czasie grzmotów i piorunów zebrana. Zachowywano sadła i tłustości, poczynając od ludzkiego (które nabywano zwykle od katów), także psie, ze świń, gęsi, niedźwiedzi, borsuków, zajęcy, wilków i lisów. Dryakwie: z żab, węży, jaszczurek i wszelkich gadów, śmielsze gospodynie robiły w domu, albo sprowadzano weneckie. Octy, nadewszystko malinowe, konwalijowe, fijałkowe, porzeczkowe, berberysowe i t. p. być musiały koniecznie, oraz zioła wszelkiego rodzaju: to całkowicie suszone, to pewne ich części, którym jedynie przyznawano skutek. Także bursztyn, jałowiec, mirę i inne kadzidła. Dziewczęta dworskie i ze wsi, za nagrodą lub z obowiązku i myśliwi dostarczali wszystkiego. Do apteczki przyjemnej i dla wygody tylko, należały: wódki zaprawne, słodkie lub gorzkie, nalewki, likwory i wszelkiego rodzaju kordyjały; konfitury, soki, powidła, serki gomółki, krajanki, pierniczki, makowniki, owoce suszone, marynowane, w cukrze lub miodzie osmarzane, wszelkie wety, specyjaliki, marynaty, słowem było to wszystko co przekąską zwano. Aby to wszystko umieć zrobić i podołać, potrzeba było wielkiej biegłości. Gdy córki szlacheckie wyuczyły się tego wszystkiego od matek, sąsiadek, lub z książek, szły dopiero za mąż.