Dzwony (Liebert, 1934)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jerzy Liebert
Tytuł Dzwony
Pochodzenie Poezje
Data wydania 1934
Wydawnictwo Księgarnia F. Hoesicka
Druk Bracia Drapczyńscy
Miejsce wyd. Warszawa
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
DZWONY

I
Wykuwała nas z bronzu wieczność.

Twarde dźwięki słodkie dla ucha,
Ale ranią Bogiem i miażdżą.
Każdego kto się zasłucha.

My dzwony, dzwony szumiące,

Jak łany spęczniałe ziarnem —
Mówimy do was pokarmem,
Mówimy chlebem białym.

My dzwony wśród dzwonów najmniejsze,

Do ciebie wołamy wyłącznie —
Nie myśl, że niby na łące,
W naszych szumach utoniesz i spoczniesz.



II
Niewzruszone są nasze wieże,

A przecież stoją na ziemi,
Dźwiękiem mocnym, dźwiękiem powszednim
Rozdzierają wieczność pacierzem.

Tym, którym w serce zagląda

Krzew miłości — pali i kłuje —
O świcie przy naszem biciu,
Bóg ciernie z serca wyjmuje.

W naszych tonów krótkich komendzie —

Surowa jest rzeczywistość.
Wyrąbałyśmy drogę pokorze,
By szły po niej męstwo i czystość.



III
Jak pługi o pługi dzwoniące,

Chcemy z ziemi wyorać kościół,
Rozcinamy skorupę jałową,
Docieramy do gliny wieczności.

Kołysałeś się pośród ludzi,

Dzwon ci pusty w piersiach łomotał,
Pękł dzwon głuchy i dzwon samotny,
Gdy dźwięk nasz do ciebie dotarł.

Naprzód dźwięk ten nosiłeś dla siebie,

Ale dźwięk się na ludzi rozpinał,
Odnalazłeś ten sam dźwięk w innych —
I stała się jedna rodzina.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Jerzy Liebert.