Przejdź do zawartości

Dziwne przygody miłosne Rouletabilla/XXV

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Gaston Leroux
Tytuł Dziwne przygody miłosne Rouletabilla
Wydawca G. Seyfarth (Józef Georgeon)
Data wyd. 1918
Druk Drukarnia W. A. Szyjkowskiego
Miejsce wyd. Lwów
Tłumacz anonimowy
Tytuł orygin. Les étranges noces de Rouletabille
Źródło Skany na Commons
Inne Cały tekst
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron


XXV.
Ostatnia przygoda pana Kasbeka.

— Już czas. Już pewnie czas! — zawołała nagle Iwana.
Powstał, złożył pocałunek na czole narzeczonej, potem spojrzał na zegarek.
— Już piąta! — powiedział głośno. Po sekundzie powtórzył jeszcze dobitniej: — Już jest godzina piąta! — Wreszcie za chwilę krzyknął niemal: — Piąta godzina! Wychodzimy!
Podniosła się portyera i rzerzaniec otworzył drzwi wpuszczając znowu czarną księżniczkę. Przybliżyła się do Rouletabilla i powiedziała oschłym tonem:
— Muszę zaczekać na Kasbeka!
— W liście, który pani oddałem odparł poważnie i z naciskiem Rouletabille jest powiedziane wyraźnie, że jeśli do piątej godziny Kasbek nie przyjdzie, winna nas pani puścić!
— To prawda! — rzekła dama. — Ale Kasbek powiedział mi wyraźnie sam, bym bez jego wiedzy niczego nie przedsiębrała. Zresztą niema żadnej pewności, że nie przyjdzie.
— Proszę pani! Ponieważ Kasbek przedsięwziął wobec mnie pewne ostrożności, abym, zabrawszy Iwanę, nie ogłosił wiadomości o skarbcu nowemu rządowi, przeto i ja przedsięwziąłem wobec niego te same ostrożności i oświadczam kategorycznie, że jeśli pięć minut po piątej nie będziemy na ulicy i zupełnie bezpieczni, to moi przyjaciele, którym zostawiłem zlecenie i którzy mnie oczekują w umówionem miejscu, natychmiast udadzą się do prezydenta ministrów i oddadzą mu mój referat, zawierający dokładne dane, co do skarbca. Pani, zostawiam pani pięć minut do namysłu!
Kanende Hanum znikła.
Już jej nie widzieli więcej. Nie upłynęło jeszcze pięć minut, a już zjawił się rzezaniec, odprowadził ich do przedpokoju, gdzie kawas otworzył im drzwi i skłonił się bardzo uprzejmie.
Wskoczyli do powozu, który ruszył tęgim kłusem, w stronę dzielnicy Pera.
— No, nareszcie! — zawołała Iwana, opuszczając główkę na ramieniu Rouletabilla.
Rouletabille powiedział:
— Kasbek nie mógł przybyć, bo nie żyje!
— Co mówisz? — zdziwiła się Iwana.
— Posłuchaj mnie. Po odkryciu skarbca, raz tylko spuściłem się pod wodę z Kasbekiem, zachowując wielkie ostrożności, by znaleźć drogę powrotną. Następnych nocy, Kasbek schodził do skarbca sam. Ponieważ zaś obawiałem się wypadku, zmusiłem go, by mi dał list. że dzisiaj, o godzinie piątej, ma mi cię wydać ta stara, na wypadek, gdyby nie przybył. Zmusiłem go pogróżką, że wszystko powiem rządowi. Kasbek dał list gdyż wiedział, że mi idzie tylko o ciebie. Nie tknąłem niczego. Pierwszą torbę klejnotów, złożyłem w jego ręce, na dowód odnalezienia skarbca. Są to bogactwa, zbrodnią zgromadzone. Takie klejnoty przynoszą nieszczęście. Stało się to z Abdul Hamidem, Gawłowem, a także z Kasbekiem.
Dzisiejszej nocy napróżno czekaliśmy przy baszcie, powrotu Kasbeka. Ubrałem się w skafander i zeszedłem na dno. Spostrzegłem, że drzwi zostały zamknięte i nie mogłem odnaleźć ich nawet. Prawdopodobnie, musiał to uczynić sam Kasbek. Abdul Hamid musiał mieć do dyspozycyi system zamków, działających zarówno z zewnątrz, jak i z wewnątrz. Musiał się zamykać, gdy był w skarbcu, aby mu nie przeszkadzano. Kasbek musiał przypadkiem dotknąć jakiegoś guzika i drzwi obracalne zawarły się za nim. Nie umiał ich zapewne otworzyć. Razem tedy, z Gawłowem, pochowani leżą na skarbach sułtańskich. Ale co ci to Iwano?
— Strach nie przejmuje, gdy widzę tyle trupów wokoło naszego szczęścia. Zdaje mi się, że te duchy przyjdą i rozłączą nas jeszcze!
— Iwano! Mówisz od rzeczy! Cóż myśmy winni? Zresztą, jakże możesz wierzyć w duchy?
— Czy ja wiem? Czy wogóle jest jakaś pewność? Lepiej, uciekajmy stąd! Do Paryża, do Paryża!



Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Gaston Leroux i tłumacza: anonimowy.