Dzionek
| <<< Dane tekstu >>> | |
| Autor | |
| Tytuł | Dzionek |
| Pochodzenie | Bajki i powiastki dla dzieci z celniejszych bajko-pisarzy polskich wybrane |
| Wydawca | nakład Ernesta Wilhelma Günthera |
| Data wyd. | 1850 |
| Miejsce wyd. | Leszno |
| Źródło | Skany na Commons |
| Inne | Cały tekst |
| Indeks stron | |
Już słoneczko wstało,
Kwiatki powitało,
A dziecinka śpi w łóżeczku,
I nic nie wié o słoneczku.
Bije ósma godzina:
Przebudza się dziecina,
Nim przetrze oczki, nim wstanie,
Nim zmówi paciérz, nim zjé śniadanie,
Nim złoży pościel, posprząta,
Już i dziewiąta.
Po dziewiątéj odpoczywa,
A cichutko czas upływa.
Po spoczynku, dziécię płoche
Pobawi się znowu trochę,
Idą figle i swawole,
Aż tu i obiad na stole.
Przy obiedzie, odpuść Boże,
Któż o czasie myśléć może.
Po nim daléj do ogródka!
Tam rozrywka niby krótka,
Aż tu już i koło trzeciéj,
Do piątéj czas jak nic zleci,
I nadejdzie wieczór ciemny.
I ponury i przyjemny.
Bije ósma godzina,
Mrużyć oczki zaczyna,
I dzioneczek upłynął,
Błysnął, mignął i zginął.
Tak i życie człowieka
Cicho, szybko ucieka;
A więc z każdéj chwileczki
Korzystajcie dziateczki!