Dziennik Dolnośląski nr 0/Miesiące nadziei

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
>>> Dane tekstu >>>
Autor Anita Tyszkowska
Tytuł Miesiące nadziei
Pochodzenie Dziennik Dolnośląski nr 0
Redaktor Włodzimierz Suleja
Data wydania 31 sierpnia 1990
Wydawnictwo Norpol-Press sp. z o.o.
Miejsce wyd. Wrocław
Źródło Skany na Commons
Okładka lub karta tytułowa
Indeks stron

Miesiące
nadziei



ANITA TYSZKOWSKA



Taki tytuł nosi otwarta dzisiaj w Muzeum Historycznym w Ratuszu wystawa, poświęcona 108 miesiącom — od Sierpnia '80 do sierpnia '89. Między tym Sierpniem z dużej litery a tym sierpniem drugim działo się wiele i to „wiele” znalazło wyraz w zdjęciach, plakatach, znaczkach, w artykułach prasowych i ulotkach... Wymienienie zresztą wszystkich form, w jakich przejawiało się bujne życie polityczne owych „miesięcy nadziei”, byłoby bardzo, bardzo trudne. Organizatorzy wystawy i jej komisarz, pani Halina Okólska, stanęli przed prawdziwą klęską urodzaju. Po surowej selekcji znalazło się w salach Ratusza około dwustu pięćdziesięciu zdjęć — bardzo zresztą różnych. Większość z nich została muzeum nieodpłatnie przekazana przez wrocławskiego fotoreportera Wiesława Dębickiego.

Otwiera wystawę zdjęcie generała Jaruzelskiego, wygłaszającego swoje słynne przemówienie 13 grudnia — choć oczywiście są i zdjęcia sprzed stanu wojennego, ta fotografia w szczególny sposób, być może nieco absurdalny, podkreśla ... nadzieję. Zdjęcia z walk na moście Grunwaldzkim, z procesów Frasyniuka i Bednarza, portrety sędziów i prokuratorów. Reprodukcje fotografii, na których widać ślady wpinania ich w skoroszyty — a na fotografiach zdemolowane wnętrza. Te zdjęcia zostały przekazane przez Służbę Bezpieczeństwa i przez NIK. SB przekazała również sprzęt techniczny, w tym aparaturę Radia „Solidarność”.
Wiele eksponatów pochodzi od prywatnych ofiarodawców — przede wszystkim od panów Stanisława Smazy i Henryka Szulca. Inny ofiarodawca — anonimowy — dał na wystawę zabytek w cenionym przez znawców stylu lat sześćdziesiątych — adapter, który służył do robienia podkładu muzycznego do pierwszej audycji Radia „S” we Wrocławiu.
Kiedy w trakcie przygotowywania wystawy pytałam kierownika Działu Dziejów Wrocławia, pana Marka Buraka, ile mniej więcej eksponatów zgromadzono, uzyskałam odpowiedź tyleż nieprecyzyjną, co prawdziwą — „parę worków”. W tych „paru workach” są dokumenty związane nie tylko z „Solidarnością”, lecz także — i to wydaje mi się szczególnie cenne i interesujące — z wszystkimi innymi nurtami życia politycznego owych dziewięciu lat. Ci, którzy na wystawę się wybiorą, będą mogli zobaczyć także ulotki wydawane przez KW PZPR i „fałszywki”, w pewnych okresach obficie pojawiające się na mieście, dokumenty ugrupowań związkowych i politycznych, nie zawsze, szczególnie z upływem czasu, utożsamiających się z linią NSZZ „Solidarność”.
Wspaniały jest zebrany przez organizatorów wystawy zbiór specyficznych dla tego czasu znaczków — „guzików”. Doskonale pamiętam pierwszy taki znaczek — duży, prostokątny, nie całkiem biały z czerwonym napisem i powiewającą nad nim chorągiewką, która potem okazała się chorągiewką nadziei.
Ekspozycja kończy się w momencie, kiedy zaczęło się normalne życie — czerwcowe wybory, lato roku 1989... Prezentowana w układzie chronologiczno-problemowym, jest naprawdę doskonałą lekcją historii, historii, którą wszyscy przeżywaliśmy. Istnieje taki ciągle powtarzany, dosyć pretensjonalny cytat z Gałczyńskiego — ocalić od zapomnienia. Twórcy „Miesięcy nadziei” rzeczywiście bardzo wiele ocalili od zapomnienia.
Równocześnie organizatorów wystawy — Muzeum Historyczne i Zarząd Regionu Dolny Śląsk NSZZ „Solidarność” nieśmiało proszę, aby nie była to tylko akcja rocznicowa — trzeba bowiem zbierać świadectwa czasu, żebyśmy potem nie musieli poszukiwać czasu straconego.

Miesiące nadziei.jpg

13 grudnia 1981 widziany 31 sierpnia 1990 roku.

Foto: Marek Grotowski


Tekst udostępniony jest na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 3.0.
Dodatkowe informacje o autorach i źródle znajdują się na stronie dyskusji.