Dziady część III/Ustęp/Przedmieścia stolicy

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Adam Mickiewicz
Tytuł Dziady część III
Redaktor Józef Kallenbach
Wydawca Krakowska Spółka Wydawnicza
Data wydania 1920
Druk Druk. L. Anczyca i Spółki
Miejsce wyd. Kraków
Źródło Skany na Commons
Inne Pobierz jako: Pobierz jako ePub Pobierz jako PDF Pobierz jako MOBI
Cały tekst
Pobierz jako: Pobierz Cały tekst jako ePub Pobierz Cały tekst jako PDF Pobierz Cały tekst jako MOBI
Indeks stron
PRZEDMIEŚCIA STOLICY[1]

Zdala, już zdala widno, że stolica.
Po obu stronach wielkiej, pysznej drogi,
Rzędy pałaców. Tu, niby kaplica
Z kopułą, z krzyżem; tam, jak siana stogi
       5 Posągi stoją pod słomą i śniegiem;
Owdzie, za kolumn korynckich szeregiem,
Gmach z płaskim dachem, pałac letni, włoski;
Obok, japońskie, mandaryńskie kioski,
Albo z klassycznych czasów Katarzyny
       10 Świeżo małpione klassyczne ruiny.[2]
Różnych porządków, różnych kształtów domy,
Jako zwierzęta z różnych końców ziemi,
Za parkanami stoją żelaznemi,
W osobnych klatkach. — Jeden niewidomy[3]

       15 Pałac krajowéj ich architektury,[4]
Wymysł ich głowy, dziecko ich natury.[5]
Jakże tych gmachów cudowna robota:
Tyle kamieni na kępach śród błota!
W Rzymie, by dźwignąć teatr dla cezarów,
       20 Musiano niegdyś wylać rzekę złota:[6]
Na tém przedmieściu podłe sługi carów,
By swe rozkoszne zamtuzy dźwignęli,[7]
Ocean naszej krwi i łez wyleli.

Żeby zwieźć głazy do tych obelisków,[8]
       25 Ileż wymyślić trzeba było spisków,
Ilu niewinnych wygnać albo zabić,
Ile ziem naszych okraść i zagrabić;[9]
Póki krwią Litwy, łzami Ukrainy,
I złotem Polski hojnie zakupiono[10]
       30 Wszystko, co mają Paryże, Londyny,
I po modnemu gmachy wystrojono,[11]
Szampanem zmyto podłogi buffetów
I wydeptano krokiem menuetów.[12]

Teraz tu pusto. — Dwór w mieście zimuje,
       35 I dworskie muchy, ciągnące za wonią
Carskiego ściérwa, za niém w miasto gonią.
Teraz w tych gmachach wiatr tylko tańcuje;[13]
Panowie w mieście, car w mieście. — Do miasta[14]

Leci kibitka. Zimno, śnieżno było;[15]
       40 Z zegarów miejskich zagrzmiała dwunasta,[16]
A słońce już się na zachód chyliło,[17]
Niebios sklepienie otwarte szeroko,[18]
Bez żadnéj chmurki; czcze, ciche i czyste,
Bez żadnej barwy, blado przezroczyste,
       45 Jako zmarzłego podróżnika oko.

Przed nami miasto. Nad miastem do góry,[19]
Wznoszą się dziwnie, jak podniebne grody,
Słupy i ściany, krużganki i mury,[20]
Jak babilońskie wiszące ogrody:
       50 To dymy z dwiestu tysięcy kominów
Prosto i gęsto kolumnami lecą;[21]
Te, jak marmury kararyjskie świecą,[22]
Tamte się żarzą iskrami rubinów;[23]
W górze wierzchołki zginają i łączą,
       55 Kręcą w krużganki i łukami plączą[24]
I ścian i dachów malują widziadła: —
Jak owe miasto, co nagle powstanie
Ze śródziemnego czystych wód zwierciadła,
Lub na Libijskim wybuchnie tumanie,[25]

       60 I wabi oko podróżnych zdaleka,
I wiecznie stoi, i wiecznie ucieka.[26]
Już zdjęto łańcuch, bramy otwierają;[27]
Trzęsą, badają, pytają — wpuszczają.


Przypisy

  1. Przedmieścia Stolicy, w R1 i R2 napis: Petersburg.
  2. w. 10 Świéżo ] Sztucznie R1.
  3. w. 14 osobnych ] żelaznych R1.
  4. w. 15 ich architektury ] rossyjskiej struktury R1.
  5. w. 16 w R1: Godzien krajowców, godzien ich natury!
  6. w. 20 ob. Objaśnienia Poety na końcu.
  7. w. 22 zamtuzy, wyraz staropolski, z niemieckiego g’sammthaus, dom schadzek, dom rozpusty.
    zamtuzy dźwignęli ] domy podźwignęli R1.
  8. w. 24 do R1, R2; w wydaniach O1, O2 błędnie od.
  9. w. 27 w R1: Ileż ziem polskich trzeba było zgrabić.
  10. w. 29 w R1: Złotem Korony zdala nakupiono.
  11. w. 31 gmachy ] gmach ten R1.
  12. w. 33 w R1: Tańcząc przy nutach francuskich balletów.
  13. w. 37 Teraz w tych gmachach ] A po ich salach R1.
  14. w. 38 Panowie] Oni są R1.
  15. w. 39 śnieżno ] sucho R1.
  16. w. 40 ob. Objaśnienia Poety na końcu.
  17. w. 41 chyliło ] skłoniło R1.
  18. w. 42 otwarte szeroko ] odkryte szeroko R1.
  19. w. 46 Przed nami ] Przedemną R1.
  20. w. 48 w R1: słupy krużganki i ściany i mury.
  21. w. 51—52 w R1: Gęstemi słupy prosto w niebo lecą
    Te przeciw słońcu jak marmury świecą
    Tamże na marginesie dopisano jako warjant:
    Mroźnem powietrzem prosto w niebo lecą,
    Te w słońcu jako marmur biały świecą.
  22. w. 52 marmury kararyjskie, z miasteczka włoskiego Carrara, słynne z białości i delikatności.
  23. w. 53 w R1: Na tamtych iskry pereł i rubinów.
  24. w. 55 w krużganki ] krużgankiem R1.
  25. w. 59 Libijski tuman oznacza tu podłoże afrykańskie dla złudy optycznej (fata margana).
    Libijskiem wybuchnie ] piaszczystym Libijskim R1.
  26. w. 61 Ob. Objaśnienia Poety.
  27. w. 62—63 w R1: Podjęto łańcuch — badają u bramy,
    Kibitka carska — do miasta wjeżdżamy.
    w R2: Już zdjęto łańcuch, badają u bramy:
    »Wygnańcy z Litwy« — wpuszczają, wjeżdżamy.
    Po tych wierszach w R1, R2 bez żadnego nagłówka w dalszym ciągu: Za dawnych greckich i Italskich czasów.


Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Adam Mickiewicz.