Dzban z mlekiem

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
<<< Dane tekstu >>>
Autor Jean de La Fontaine
Tytuł Dzban z mlekiem
Pochodzenie Bajki
Księga siódma
Wydawca Jan Noskowski
Data wydania 1876
Miejsce wyd. Warszawa
Tłumacz Władysław Noskowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cała Księga siódma
Pobierz jako: Pobierz Cała Księga siódma jako ePub Pobierz Cała Księga siódma jako PDF Pobierz Cała Księga siódma jako MOBI
Cały zbiór
Pobierz jako: Pobierz Cały zbiór jako ePub Pobierz Cały zbiór jako PDF Pobierz Cały zbiór jako MOBI
Indeks stron
PL Jean de La Fontaine Bajki 1876 434.png


BAJKA  X.
DZBAN Z MLEKIEM.

Ledwie od wschodu zaświtał poranek,
Pani Piotrowa, oszczędna niewiasta,
Niosąc na głowie pełen mleka dzbanek,
Na targ ruszyła do miasta.
Podróż nudna i daleka:
Więc, dla rozrywki, skrzętna gospodyni
Jęła rozmyślać, ile też uczyni
Taki ogromny dzban mleka,


DZBAN Z MLEKIEM.

I żwawe stawiając kroki
Liczy zawczasu złotówki i grosze,
Dwie kopy jaj kupuje, nasadza trzy kwoki,
Widzi już z jaj kurczęta, a z kurcząt kokosze.
W marzeniu wszystko zawsze wije się jak z płatka.
Więc marzy: «Lis się wkradnie... ba! to go przepłoszę;
A zresztą... co tam! choć porwie kurczaka,
Zawszeć mi spora zostanie gromadka:
Sprzedam — i kupię prosiaka!
Kupiłam; sadzam w karmnik i tuczę potrochu:
Kilka ziemniaków, garstka otrąb, grochu,
Jest wieprz!... a jużci tymczasem
Wielkanoc będzie za pasem;
Sprzedam na szynki, i w czasu niewiele,
Kiedy nadejdzie przednówek,
Za marny pieniądz kupię na przychówek
Dojną króweczkę i cielę!
Dopieroż radość będzie, gdy zobaczę,
Jak mój ciołaczek na pastwisku skacze!»
To mówiąc, podskakuje, radością przejęta:
Brzdęk!... dzban prysnął o ziemię. Krowa, wieprz, kurczęta
Razem z mlekiem przepadły; a Piotrowa, w trwodze,
Zebrawszy swoich marzeń zgruchotane szczątki,
Wraca przepraszać męża; bowiem Piotr, niebodze
Za szkodę nieraz daje dobitne pamiątki.

Któż z nas nie marzy na jawie?
Nie stawia zamków na lodzie?

Kiedy na skrzydłach rojeń, duch w swobodzie
Do niebios wzbija się prawie,
Wtedy, zarówno mędrzec czy szalony,
Podbija światy i obala trony.
I ja, gdy lotnej myśli puszczę wodze,
Mniemam się bohaterem; poddanych miliony
Sypią złoto i róże na zwycięzcy drodze:
Jestem królem, największym potentatem w świecie...
Potem — budzę się nagle, i znowu znachodzę
Pióro w dłoni miast berła — i pustki w kalecie.






Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronach autora: Jean de La Fontaine i tłumacza: Władysław Noskowski.