Dyskusja indeksu:Śpiewy historyczne (Niemcewicz)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

ZYGMUNT AUGUST,

Śpiew Historyczny. ur. r. i5aS, )-. 1572.

I.

"Wwyniosłym gmachu dwóch narodów siany Już sie zebrały na dniu uroczystym Poważny senat i święte kapłanyf I stan rycerski z bułatem stalistym.

August na tronie siadł z berłem w prawicy,

W około świetni państwa urzędnicy.

2.

Chodkiewicz z Kmita podnosili laski,

Na litéy szacie mieli drogie zpiecie,

Dzierżał buławę Mikołay Sieniawski,

Miecz niósł Zborowski, Radziwił pieczecie, Zdiąwszy kołpaki, witał naród Pana:

A w tym Augusta mowa usłyszana:

3-

„Ostatni z królów waszych pokolenia,

„O dzieci moie, na tom was zgromadził, „Bym wam ogłosił świetne powodzenia,

,, Z wami o dobru powszecliném się radził, „Żyzne Inflanty z porty obszerncmi,

„Już połączone z dziedzictwy naszemi.

.4*

„Chwała się Polskie okryły rycerze,

„Roman Sanguszko srogiego Wasila,

„Po trzykroć gromi i Ule mu bierze,

„Pod Newlem dzielny oręż Radziwiła^ „Zwycięża, Łaski pędzać naiezdnika,

„Pod Oczakowem obozy zatyka.

5-

%„ Jesteśmy możni, bedziem poteżnemi,

„Jeźli ta Litwa z któréy ród moy wiodę,

.'„Z koroną Polska śluby braterskiemi,

„Złączy się w iedno, dziełem wspólnćy zgody, „ Czegóż, nim umrę, wiecéy mogę żądać, .„Jak ieden naród w dzieciach mych oglądać.

i 6.

Łączmy sie wiecznie, zawołał seym cały,

W tym dway rycerze weszli z chorągwiami,

Na iednéy pogoń, w drugiéy orzeł biały, Obiedwie były owite iaurami,

Litwin z Polakiem na współ sie uieli,

Gmach głosem zadrżał', nic nas nie rozdzieli,

7-

Gdy łzy radosne nie ieden wylewa,

Aż Jan Przerębski wielki Kanclerz Państwar Xiecia Pruskiego do przysięgi wzywa,

I do wyznania wiernego poddaństwa,

Zbliżył sie Albrycht nie bez skrytéy trwogi, Klęknął, i króla uścisnął za nogi.

8-

August mu daiac chorągiew rozwita,

„Jasności waszéy rzekł: odtąd powierzam^

„To xiestwó Pruskie, te ziemie pbfita,

„Ina znak hołdu tym mieczem uderzam,

„W nagrodę'Własnéy i przodków twych cnoty, „ Od króla twego przyim ten łańcuch, złoty.

9-

,,Bądź xiąże wiernym królestwu zacnemu,

.„ Królom co na was tyle łask wyleli,

„Stań sie przydatnym dobru powszechnemu,

„I wspólnych z nami miéy nieprzyiacieli, „Pamietay że Bóg w słuszności wymiarze,

,, Prędzéy czy poźniéy niewdzięczników karze.

Przydatki do Śpiewu o Zygmuncie sluguście.

Rządzący W. Xięstwem Litewskim Zypmunt Au- gust skoro o śmierci królewskiéy wiadomość w Wilnie odebrał, co rychléy spiesz}! do Kra-

kowa: ziechała z nim Barbara z Radziwiłłów wdowa po Gastoldzie Woiewodzie Trockim, któ- rą ieszcze za życia oyca taieinnie zaślubił. By- łi to Pani mimo zazdrości oszczerców, ozdobio- na rzadką pięknością i świetnemi umysłu da- rami.

Ostatnią zwłokom zmarłego oyca oddawszy posługę, młody król wsżystkie obrócił starania, by ulubioną małżonkę co prędzéy koroną kró- lewską uwieńczonąoglądał.Lecznapierwszym zwo- łanym w tym celu seymie, pod pozorem że ślu- by z niewiastą w równości zrodzoną, uwłaczały maiestatu powadze, taż sama równość zawisna że ia nad siebie wywyższaną widziała, naycięższe w dopełnieniu życzeń królewskich stawiła prze- szkody. Powstała na seymie niezmierna wrzawa przeciw małżeństwu temu, naygwałtowniey- szym iéy dowódzcą był Piotr Kmita Woiewoda Krakowski, poduszczony od Bony matki króle- wskićy. Po stracie wdzięków, nic wyniósł éy kobiecie boleśnieyszym nieiest, iak strata wła- dzy. Bona w starości męża nawykła do przewo- dzenia w rządach, z zawziętą niechęcią patrzy- ła na synową, która powabami i dowcipem zda- wała się wyłącznie władać umysłem iey syna. Mimo naygorętszych usiłowali senatu, król stał trwale w przedsięwzięciu swoim, a gdy Piotr Bo- ratyński zaklinał go na Boga, aby się rdzWiodł z królową, a posłyłącząc swe prośby klękli przed tronem, w ten czas młody król z powagą te wy- rzekł słowa: »Co sié stało odstać się nie może, »a wam przystało nie oto mię prosić, iżbych «żonie wiarę złamał, lecz 0 to, iżbych ią każde-

  • inu człowiekowi zachował, przysięgłem mćy

»żonie, téy nieodstąpięj póki mnie Pan Bóg lta

»świecie zachowa, a milsza mi iest wiara moia, niż wszystkie królestwa na świecie.

Rozszedł się seym na niczym, e wzaiemnym poróżnieniem między narodem i królem. Za- przeczała szlachta królowi wykonywanéy dotąd przez przodków iego sądzenia władzy, przecież król sądził, ale nawzaiem nie zwoływał seymu, a gdy Prymas Dzierzgowski do zwołania go przez długi czas nie mogąc nakłonić, rzekł nakoniec, że go sam zwoła, » Bez woli rnoiéy, odpowiedział » August, nigdy się to nie:,tanie, u Prośby nako- niec Tarnowskiego zniewoliły go, że seym zło- żył w Piotrkowie.

Takie to zatargi oznaczyły pierwsze lata pa- nowania Zygmunta Augusta, szkodliwe zapewne lecz błahe, w porównanie tych które z powodów religiynych opiniy, tyle na ów czas paustw krwią oblewały. Wrodzona w Polakach ludzkość, wyższe oświecenie, powolność w Biskupach, z których większa część a nawet i sam August skrycie nowéy sprzyiali reformie, oddaliły od Polski klęski doznawane gdzieindziéy. Stani- sław Orzechowski Kanonik Przemyski zapozwa- ny od Biskupa swego Jana Dziaduskiego, że bę- dący w stanie duchownym iawnie śmiał żonę poiąć, wniósł sprawę do stanów, zaprzeeeaiac Biskupom sądownictwa, i tyle przez Kmitę, Tar- nowskiego, i innych dokazał, że na seymie Pio- trkowskim zabroniono Biskupom nieść wyroków względem czci i życia. Orzechowski otrzymał rozgrzeszenie od Rzymu, i żonę zachował. Do- tąd możnieysza tylko szlachta wychowanie swo- ie za granicą kończąca, zarażała sie nowowier- ców zdaniami, dziś zdarzony w Krakowie przy- padek, rozpostarł w Polsczé szęrzéy nie równie

Lutra i Kalwina naukę. Studenci pokrzywdzeni w kłótni o nierządnice z sługami Proboszcza Czarnkowskiego, że takióy iakiéy żądali otrzy- mać nie mogli sprawiedliwości, Ucz niwszy mię- dzy sobą zmowę, opuścili szkołę (Jłówna Kra- kowską, i do Prus, Czech, Niemiec, udawszy się na naukę, wszyscy prawie nowowierców przyiełi wyznanie, i za powrotem rozkrzewiali ią po kraiu : do tego stopnia przy końcu pano- wania Zygmunta Augusta pomnożyła się u nas liczba protestantów, iż pięciu tylko senatorów katolików liczono w senacie, a ledwie nie przy- szło do tego, że Biskupów z rady senatu oddalić miano. Król ani miał dosyć woli, ani też’wła- dzy, by wstrzymać tak bystro toczące się nowych zdań potoki, widział, że wszyscy czcili iednego Boga, zachowywali zakon iego, a przez iakie obrządki, roztrzygnieuie tego Bogu zostawiał. Ile inne kraié straciły na prześladowaniu, tyle Polska na tolerancyi zvskała. JNie lała się krew braterska , Gdańśk i Prussy w posłuszeństwie zo- stały, odstrychnićnie się dopiero od tych prawi- deł, za wprowadzeniem Jezuitów i zagadnieniem przez nicli publicznego wychowania, wprowa- dziły do Polski przymus w zdaniach, i powsze- chtićy oświaty zagładę.

Dopełnił Zygmunt August naywyższego ży- czeń swych celu, królowa Barbara koronowaną była na zieździe Krakowskim, przydał, świetno- ści obrządkowi1 temu hołdy xiążąt Pruskiego, i Pomorskiego z Law enburga i Bytowa , krótka ra- dość; umarła w krotce Barbara nie bez silnego pedeyrzenia, zadanéy przez Bonę trucizny. Zy- gmunt August nieutulonym obciążony żalem, ż wielka uczciwością zwłoki iéy odprowadził do

Wił-

Wilna , długo chował pozostałe po niéy pamią- tki, i nie raz skrapiał ie łzami.

W zawartym z rady senatu powtórném mał- żeństwie z Katarzyną Arcyxiężniczką Austry- acką, wdową po Franciszku Konradzie Xciu Man- tuańskim, nieodzyskał król utraconego raz szczę- ścia. Pani ta acz cnót pełna, odrażała nieprzy- jemną ciała postacią, a gdy wielka choroba któ- réy podlegała, odięła wszelką z niéy płodu na- dzieię, silnie król u stolicy Apostolskiéy doma- gał się o rozwód, lecz próżno. Comendoni Nun- cyusz Papieski w Polscze, całkiem dworowi Austriackiemu oddany, sprzeciwiał się temu aż do ostatka, i uporem swoim stał się przyczyną, że Zygmunt August na rozwiązłe puściwszy się życie, zszedł bez potomstwa, a po śmierci iego tron dziedziczny przemieniony w obierczy, spro- wadził na Polskę wszystkie klęski, i nakoniec ostatnią iéy zgubę.

Wkrótce królowa Bona straciwszy rządze- nia królem nadzieię, umyśliła oddalić się do Włoch, blisko czterdziestoletni pobyt iéy w Polscze, wpływ który za życia męża miała do rządów, nienasycona chciwość, uczyniły iąnay- bogatszą onego wieku Panią. Prócz kleynotów i drogich sprzętów, wywiozła w złocie skarby niezmierne, tak dalece, iż stanąwszy w Barze w królestwie Neapolitańskim, pożyczyła Filipowi

II. królowi Hiszpańskiemu 43o,ooo. czer: złot: a tak Pan naybogatszych kruszców świata, po- życzał pieniędzy w narodzie rolnicz\ m zebra- nych; nayoczywistszy dowod, że uprawa ziemi nie zaś kopanie utaionych W niéy kruszców* prawdziwego bogactwa iest źródłem.

Czytać można w Górnickim, iak zpoczątku znaczny z strony Panów Radnych względem wy- prowadzenia skarbów tych zachodził opór; lecz ten co wiezie złoto, łatwo wszystkie ułatwia przeszkody.

Spory w Inflanciecli miedzy W. Mistrzem kawalerów mieczowych Walterem Fiirstenberg i Arcybiskupem Ryskim Wilhelmem Brande- burskim stały sięwr. i556. powodem krotkiéy do Inllant wyprawy, lecz długiéy potym z Mo- skwa i Szwecyą woynv. W. Mistrz pod pozorem, że Arcybiskup chciał Polscze poddać Inflanty, wtrącił go do wiezienia, a upominający się o obel- ge tę Kasper Łącki poseł Polski, w zgiełku pospólstwa zabitym został. Obrażony tém zuch- walstwem i krzywdą krewnego Zygmunt August, z pospolitym ruszeniem pod Pozwolę przycią- gnął ; przestraszony W. Mistrz potęgą królew- ską, sam się stawił do obozu Monarchy, i padł- szy do nóg królewskich błagał przebaczenia; o- swobodzony Arcy-biskup, W. Mistrz 60,000 tala- rów kosztów woiennych zapłacił, Inflanty pod opiekę królowi iako W. Xięciu Litewskiemu od- daiąc. Żyzna ziemia, otwarte do handlu porta, świetnym dla Polski stawały się nabyciem, gdy- by nabycie to równie było dzielnie popartym iak pozyskanym szczęśliwie. Przyłączenie do Polski tak pięknéy krainy, wznieciło zazdrość w sąsiadach; Car Moskiewski Wasil Iwanowicz napuszony Kazanu i Astrachanuzaborem, acz nie posiadaiący iak część Rusi (gdy druga zostawa- ła pod panowaniem Polski) pierwszy wszech- wladcą kraiów Ruskich nazywać się zaczął, do zawiści politycznéy przyczyniła się zazdrość mi- łości* żadał Iwan ręki Katarzyny siostry krolew-

skiéy, ta odrzuciwszy go, oddala 5ą Janowi Fin- landskiemu xięciu krolew'icowi Szwedzkiemu; roz- gniewany Iwan, z licznem woyskiem napadł In- flanty, i w nicli pożogi i okrucieństwa swe sze- rzyć rozpoczął. Zgładzony zdradą Moskiewską W. Mistrz Fiirstenberg; następca iego Ketler dla tym większego zachęcenia Polaków do bronie- nia tych kraiów, zrzekł się W. Mistrzowstwa nad Inflantami, biorąc za to w maństwo Kurlandya pod terniż warunkami co i Prussy. Niechciano znać ważności téy bogatéy i handlowey ziemi, bronił iéy pomyślnie Alexander Połubiński acz e nielicznym Woyskiem Litewskim, lecz zosta- wione bez obrony porty, unikaiac okrucieństw Moskiewskich, poddały się Szwedom. Z trudno- ścią otrzymał Zygmunt na seymach małe od Po- laków posiłki, te prowadzone wraz z Litwą od biegłych i odważnych wodzów, Grzegorza Chod- kiewicza, Mikolaia Radziwiłła, Kmity, Paca, i innych, mimo pomyślności we wszystkich stoczo- nych bitwach, niewyparły nieprzyjaciela z przy- właszczonych prowincyy. Opieszałość, niewo- ienny umysł króla, niepomału do nieukończe- nia woyny téy przyczyniły się: zebrał był Zygmunt August pod Radoszycami do 100,000 woyska, ale gdy zamiast uderzenia na nieprzyjaciela, czekał na wieści o buncie maiącym w Moskwie wybuch- nąć, zeszła dogodna pora, i woysko rozeszło się do domów. Wziął wprawdzie Roman San- guszko Ułę, lecz Moskwa przy Połocku została.

W ciągu téy woyny Moskiewskiéy, Woyciech Laski Woiewoda Sieradzki zaprzyinzni wszy się z Greczynem Janem Gracyanem, mieniącym się bydź z lieraklidów plemienia, z niemałą 11 ay wyż- szego rządu zniewagą, bez wiedzy króla i sta-

i4*

nów, wtargnął na Wołoszczyznę, poraził Hospo- dara Alexaudra, i na mieyscu iego Gracyana o- sadził, iuż Gracyan poiąć miał za żonę córkę Marcina Zborowskiego Wdy Krakowskiego, gdy Wołoszczyzna bunt przeciw niemu podniosła, i Tomżę pod imieniem Stefana obrała. Niespo- koyny Łaski namawia Dymitra Wiśniowieckie- go, by Wołoszczyznę podbił dla siebie. Wiśnio- wiecki wschodzi z woyskiem, Tomża ze wszy- stkiemi siły ciągnie przeciw niemu, bierze w niewolą i do Carogrodu odsyła, gdzie ginie nie- szczęsny W iśniowiecki zawieszony żebrem na ha- ku i strzałami przeszyty. Przywrócony dawny ho- spodar. Wyprawa ta przedsięwzięta zuchwałością prywatnych, ledwie nie uwikłała Polski całey w ciężką z Turkami woynę. Ważnym był w panowa- niu Augusta i dzieiach Polskich rok i56g. w nim bowiem nastąpiła na seymie Lubelskim osta- teczna uniia między Polską i Litwą, i bezdzietny Zygmunt naganną, fatalną dla nas wspaniałością zrzekł się na tym seymie dziedzictwa do tronu, Prussy, Podlasie, Wołyń, Podole, Ukrainę, wie- cznerai czasy do Korony przyłączył. Obwarowa- no, by Inflanty wspólnie do obu należały naro- dów, przepisano porządek seymowania imieysca w senacie w sposób, iaki ieszcze za naszych wi- dzieliśmy czasów. Na tymże seymie Albrecht xiążę Pruskie publicznie hołd krolowi oddawał, pozwolono pierwszy raz nietylko xiążętom linii Frankońskiey, ale i posłom Joachima II. Mar-

frabi Brandeburskiego dotykać się chorągwi leczącemu Lennikowi podanéy, a to iak znak następstwa gdy ród iego wygaśnie, i ten mniéy zwaiany na ów czas obrządek, usłał drogę do przyszłey domu Brandeburskiego wielkości.

Wspaniały przyimowania hołdu tego obrzą- dek, dostatecznie opisany iest w kronice Gwa- gnina: nie będzie może od rzeczy choć ułomki onego w przydatku tém umieścić. Opowiedzia- wszy okazałość z iaką król szedł na maiestat, mówi świadek oczywisty Gwagnin w te słowa:

»Potém król wszedł do iednego domu prze- »ciwko maiestatowi, na to porządnie sposobio- »nego, i sam się w ubiór królewski do takióy »sprawy należący (który Łacinnicy zowią nesti- »tns rega/is solennis) iako wsuleiaty, w dalma- Jitykę, iw piwiał złotogłowy ubrał, koronę też »złotą królewską ślicznemi perłami i drogiemi jikamieniami ozdobnie sadzoną, na głowę wło- »żył, i rękawice kosztownemi kamieniami ozdo- »bione na ręce wdział. Ubrawszy się szedł na ma- »iestat, a wprzód i pozad szli Panowie senato- rowie i Rada co przednieysza duchowna i swie- »cka: miecz gołynaobie strony ostry, Andrzey »Zborowski Miecznik korony a iabłko złote ze »złotym krzyżem Piotr Zborowski Woiewoda nSandomirski, sceptrum zaś królewskie Myszko- »wskiWda Krakowski przed królem nieśli. A gdy »król Jmść na maiestacie usiadł, czterech przed- «nieyszych paniąt Pruskich od xcia swego przy- ccszedłszy, i dostoyność królewską pokornie po- »zdrowiwszy, ieden z nich oracye wdzięcznemi »słowy imienien Pana swego odprawował. Prży- »wołany potem xiązę Fryderyk Albrycht ukla- «dnemisłowy wdzięczność swoią rozwodził. Po- ntem zaraz przystąpiło xiążę przed maiestat kro- »lewski bliżéy, tamże z wielka i poważną uczci- »wością za nogi króla Jmść obłapiło , gdzie mu »król chorągiew białą na ktoréy był wyrażony norzeł czarny ze złotemi na piersiach literami S. »A. z reku swych dał.

Wb

»Po wykonaniu przysięgi 'wierności i posłu- »szeństwa, król wziąwszy miecz goły onym xcia »który się nachylił trzy rnzy po grzbiecie we- 3dług zwyczaiu przepasał, potem nań łańcuch zło-

włożył.» Nieszczęśliwa zaciętość Nuncyusza Komondoniego , w niedaniu królowi rozwodu, z niemiłą mu małżonką Katarzyną Austryacką, powodem była że August puściwszy się na nie- wstrzemieźliwe roskosze, nadużyciem icli dni swoie przykrócił. W r. 17 Lipca w Knyszy- nie, wiecéy przez kobiety otoczony niż przez lekarzow, w 52 roku wieku swego, życia doko- nał.

Pan ten do siedemnastego roku przez 7nat- ke rolową Bonę w towarzystwie samych kobiet trzymany, nie nabył w nim woiennego ducha, wrodzona atoli zdatność, pilność rodziców w wy- borze nauczycieli, uczyniły go biegłym w uniie- iętnościach i językach: po łacinie i włosku rów- nie mówił doskonale ialc mową oyczystą. Lubił ięzyk Polski i rozkrzewiał go w Litwie, kochał nauki, krasomostwo, poezya, nadobne kunszta osobliwie muzykę. Pozostały nam do dnia dzi- sieyszego głos iego na seymie uniowym, świad- czy iego przywiązanie do Polski, iego wymowę, umysł szlachetny i od wszelkich wolen przesądów. Zachęcał uczonych i uczeni pod berłem iego kwi- tnęli, z licznéy na owe wieki Augusta xięgarni, widać na wielu mieyscach wiele xiąg z herbami i imieniem iego: stały, nieprzełamany nawet w zachowaniu powagi królewskiéy, ale niedosyć śmiały, by powciągnąć rozwiązłą szlachty swy wo- lą, ugiąć ią do płacenia podatków , i skwapliwe- go na woienne wyprawy ciągnienia; przecież za tego króla świetną i potężną była Polska nasza,

piąciu udzielnych xiążąt hołdowało krolom na- szym, jakoto: xiążę Szczeciński na Pomorzu u Odry, xiażę Pruski, dwóch hospodarow Maltań- ski i Wołoski, nakoniec xiążę Kurlandzki. Uchwa- lono w i56a. podatek na utrzymanie stałego ku obronie kraiu żołnierza, a to z kwarty czyli z czwartéy części dochodów i dóbr stołowych królewskich, i posiadaiących starostwa: poda- tek ten nie musiał być znacznym, kiedy we dwa lala po ustanowieniu onego, mimo nielicznych przeciw Moskwie wypraw, żołd woysku zaległy wynosił do czterech milionow' złotych dzisiey- szych. Naywiekszy dank sławynależy sięZygmun- towi Augustowi, za niedopuszczenie prześla- dowczego ducha w religiynych opiniiach , kie- dy wszędy wrzały umysły, a o niedościgłe ta- iemnice krew się wylewała, Zygmunt upominał, by nikogo nie kłócono o obrządek, iaki bydź są- dzi naylepszym wczczeniu twórcy swoiego, lecz by wszyscy iak iednéy oyczyzny synowie zgo- dnie radzili, mężnie swe piersi zastawiali za iéy obronę. Nie ustąpił on nic z zostawionych sobie od Przodków prerogatyw i powagi krolewskiéy, ie- źli ich nie powrócił do téy tęgości którą miały za Kazimierza W, naybard/.iéy króla Ludwika, Alexandra winić o to należy, łatwiey było tym, co władzę dzierżeli zatrzymać ią w reku swoich, iak raz wypuszczoną odzyskać, i od wieków przy- wykłą iuż do swywoli szlachtę uiąć w kluby su- rowe. Jemu winniśmy nierozdzielne odtąd dwóch narodów połączenie, ciężko mu atoli darować tę łatwość, z którą zrzekł się dziedzictwa nad Li- twą i osierocony tron bez opatrzenia następcy zostawił: rozsądni chętnie byliby na to przysta-

li, zręczny szalunek dostoieńst w i Starostw mógł

uiąć wyniosłych i chciwych; lecz w tern oddale- niu wieków niewiadomi przeszkód iakie na ów czas zacliodzić mogły, winie téy więcéy może fol- gować , niżeli i;i powiększać przystoi.

Uwagi nad Królami z rodu Jagiełłów.

Półtrzeci a wieku upływa, iak ostatni z domu Jagiellońskiego Zygmunt August żyć poprzestał. Wiele politycznych błędów i królowi temu i po- przednikom iego sprawiedliwie zarzucić można, widziemy w nich świetne przymioty, odwagę, miłość sprawiedliwości, szlachetność, dobroć i hoyność: lecz nieupatruiem rzadkiego w narodzie naszym przymiotu, nie postrzegamy mówię, po- trzebnéy tęgości. Nie powstał między niemi żaden maż wielki, któryby raz śmiało i dzielnie poczyna- iac, ugiął niespokoynych i pysznych, utwierdził następstwo, przepisał rząd w którymby i król sil- ny i naród wolny, postępowali razem do potęgi, szczęścia i sławy; ślepa ufność, zbyteczna sła- bość, powolność, były rodu tego zakała. Cięż- ko darować Władysławowi Jagielle, że tylekroć i tak haniebnie dał się Cesarzowi Zygmuntowi oszukać, że nie zgniótł iak mógł był niebezpie- cznéy Krzyżaków potęgi, nieodzyskał Szląska iak mógł był odzyskać. Po nim pokazał się tyl- ko Warneńczyk, z odgłosu niąztwa i śmierci nie-

szczęsney, znany u naszych : brat iego Kazimierz w czterdziestosześcioletnim panowaniu zyskał cześć Prus, lecz utracił, Witolda niezmierne na Moskwie podbicia, utracił Czechy, oddawane dru- giemu synowi iego, utracił wiecéy, bo potrzebną królom powagę. Osłabili ią bardziéyieszcze syno- wie iego Olbracht i Alexander. Ciężko było dwom ostatnim Zygmuntom tę raz z rak wypu- szczoną władzę odzyskać nazad, odpadł za Zy-

fmunta I. Smoleńsk, za Augusta Połock. Wiel- ie to są zaiste i ciężkie błędy, przecież wieki panowania icłi, co mowie samo wspomnienie Imienia Jagiełłów niewymawiane iak ze czcią wzbudza wdziecznośc, porusza rozrzewnieniem serce każdego Polaka. Coż iest, co w duszach na- szych uczucia te wznieca? chyba to, że w tak do- brym iak nasz narodzie, silnieyszą iest pamięć do- brodzieystwnadpamiecpopełnionych błędów. Ja- koż trudno niewyznać, żeśmy wiele winni zacnemu plemieniowi Jagiełłów. Oni to spoili wiedno ciało dwa potężne narody, które inaczéy iak sąsiedzkie i zawisnę siebie, długo nawzaiem niszczyłyby się orężem; nieposiadali oni wyniosłey podbiiaczów chciwości, niezmuszeni orężem, lecz nieci łaska- wością poddali się dobrowolniepodberłoich, mie- szkańcy Prus i Inflant, w Węgrzech, Czechach, we Szwecyi nawet, ilekroć osierociał tron iaki, gdzież ludy udawały się po nowego Pana ? do Jagiełłów, do tvch którzy słynęli z oycowskićy prawdziwie dobroci, z wiernego zachowywania swobod i poprzysiężonych narodowi przyrzeczeń! Lecz umysł ludzki unoszący się za tym co świe- tnie uderza, wysławia drogo zawsze kosztuiące ludzkości podbicia, zamilcza cnoty spokoyne, czcił ie atoli naród nasz, wdzięcznym był zanie.

Ogołocenie tronu z potrzebnéy dla dobra i bez- pieczeństwa publicznego władzy, równie chci- wości znclrwałéy szlachty iak słabości tych kró- lów przypisać należy. JNieprzewidy wał niebaczny naród, że podkopuiąc władzę królewską, uiarz- miaiąc rolników, skracaiąc przemysł i wolność mieszczan, rozpierał węgielne kamienie, na któ- rych spoczywały całości bezpieczeństwo powsze- chne. Przodkowie nasi niebaczni na fatalne w przyszłości tylu nadużyć skutki, cieszyli się przytomnych swobód użyciem. Trwało to oma- mienie aż do dnia, wktóryin zgasł ostatni z tylu królów potomek. W ten czas zerwał sięnazawsze luby i ścisł .* związek między pasmem siedmiu kró- lów zkrwiiednéy, i z tylu pokoleniami rodu Pol- skiego; dwa wieki wspólnie doznawanych złych i dobrych kolei, rozciągnięte do dwóch morz ob- szernego Państwa granice, tyle świetnych zwy- ćięztw, wzaiemnych dobrodzieystw i usług, iedna mowa, zwyczaie, korzyści, spoiły panuiących i pod- danych równie słodkiemi iak pokrewieństwo ogni- wy. Dziś tylko pozostał żal i wspomnienia wdzię- czności! każdy patrzaiąc na zwłoki Augusta wspo- minał, że iak on pod nim, tak oyciec, dziady, i naddziady iego , żyli pod naddziadami z teyże krwi panów. Otworzyłże rodu swoiego xięgi, wszędzie dobroczynności ich znalazł zapisy, te- mu dostoieństwo lub włości nadane, ten pod Ja- giełłami walczył szczęśliwie, ów pod niemiż chlu- bnie za oyczyznę poległ. Wsaystko więc co iest tylko sercu ludzkiemu lubym,i korzyści i chluba isława i długie pamiątki, wszystko tnowię wspól- ne było mięizy narodem i Jagiellońskim ple- mieniem. Powiększał sie żal przez niepowróco- ną iuż stratę. iNadeszły czasy mniéy świetne,

Henryk Wnlczyus/.

Z' /KrzyX-f( S'jti'//: /////'

/In //ir/t /ti- '-s

pag.219-

mniey szczęśliwe, za nicli Jeszcze rzucone przez nas samych zepsucia i niezgod nasiona, przy- wiodły stopniami klęski, a nakoniec ostatnią Zgubę! któż się zadziwi, że oycowie nasi i my sami żyiący w tych smutnych cznsiech, porów- nywaląc nasze poniżanie i słabość z świetnością i potęgą wieków Jagiellońskich, uniesieni uwiel- bieniem dla nich, tkliwe cofamy wejrzenie na ród, który nam tyle przypomina i szczęścia i sła- wy,

HENRYK WALEZYUSZ,

Śpiew Historyczny, ur. 1531 "f 1689,

i,

Już Zygmunt August z Jagiełłów ostatni Na śmiertelnych leżał marach,

Senat,, kapłani, lud z nami pobratni,

W kola przy świętych ofiarach,

Stal w ciężkim, żalu: wszędy płacz i iekl

I smutnych dzwo.nów przeraźliwie dźwięki.

2.

To martwe ciała i ten kir śmiertelny Wszystkim w pamięci wystawiał,

Jak przez lat dwieście rod Jagiełłów dzielny Polskę powiększał i wsławiał.

Wspominał każdy nadane swobody

Świetne zwycieztwa, podbite narody.

Sięgał po berło Iwan xiażę Ruski,

Walezy z brzegów Sekwany I Jan król Szwedzki i Xiażę Rakuski,

Lecz w chęciach dzieła się stany, Niezgoda swoie roznieca pochodnie,

I rzeź gotuie, i okropne zbrodnie.

4-

,W ten czas poważny cnota i latami Firley przed szyki wychodzi,

Braterskim głosem słodyczą, prośbami, Zburzone chuci łagodzi,

"Woła ktokolwiek Oyczyznę miłuie,

Niechay większości zdania ustępuie.

5.

Tu mnostwo głosem ogromnym wykrzyka, Echo te śluby roznosi,

Życzymy wszyscy mieć królem Henryka, Prymas w niebo ręce wznosi,

Razi powietrze ciężkich dzwonów brzmienie, I ludu radość i kapłanów pienie.

6.

Piękny to widok, prawo nader chlubne, Gdy naród króla obiera,

Dlaczegóż duma przez rozterki zgubne, Wszystka z nich korzyść odbiera, Czemuż nieznaiac iak karcić swywolę,

Gwałceniem prawa, gotować niewolę.

7'

Wybrany Henryk niedługo nam włada,

Gdy o śmierci brata słyszy,

Rączego konia natychmiast dosiada,

I samotrzeć w nocnéy ciszy, dy w śnie głębokim wszystko pogrążone., Nieścigłym pędem dąży w obca stronę.

&

Posłany za nim w tropy Jan z Tenczyna,

Już go dognał w Szląskiéy ziemi,

„Ach! iakaż, rzecze, o królu przyczyna ,

„Dzieli cię z tobie wiernemi!

„Rzucasz lud sławny dzielnemi zawody,

„By na burzliwe puszczać się niezgody. 9*,

„Niedość zawielkim królestwo dla ciebie,

„Co Donu, Dźwiny dosięga,

„Na prawach, bitném rycerstwie w potrzebi«, „Spoczywa twoia potęga,

„Nie gardź tém berłem, co Piastowie śmieli, „I ich następcy ze sława dzierżeli.

10.

„Jeźli czcze blaski, i bogactwa świetne „Wpośród nas się nie znachodzą, „Znaydziesz lud wierny i dusze szlachetne, „Co ci te dary nagrodzą,

„Ach! i nie ma dla nas. zbyt ciężki ćy ofiary,

„By ci dadź dowod poślubionéy wiary.

11.

Mówiąc, sztyletu z zapiersi dobywa,

Mimo króla przeleknienie,

Uderza i krwią własną się oblewa,

Niech, rzecze, krwi téy strumienie, Stwierdza me słowa i będą dowodem,

Z iakim o królu dzielisz się narodem.

12.

Król na to łzami rzewnemi zalany,

Woła o zacny narodzie!

Głosem oyczyzny iestem powołany,

Radzie iéy w cieżkićy przygodzie, Powrócę iednak, a ten co was ceni,

Nigdy swych chęci dla was nie odmieni.

Przydatki do Śpiewu o Henryku IVuleży uszu,

Przvszła nakoniec chwila o którą niebaczna przodków naszych gorliwość dobiiała się tak dłu- go. Osierocony bez króla i wodza naród żadnym niepowściągnięty hamulcem, wśród zbroynego mnóstwa, niezgody w zdaniach, wśród waru burz- liwych namieiętności przystępował do nowego Pana wyboru. Już rozdwojenie w zdaniach re- ligiynycb, liczba potężnych kandydatów zale- canych przez naymożnieysze w Polscze domy, ten pierwszy wstęp wolnych elekcyy, fatalnym mogły były uczynic, gdyby cnota, miłość dobra publicznego nad iimemi chuciami nie przema- gały ieszcze w Polakach. Przydać i to należy, że odscienne dwory, szanowały ieszcze naród Pol- ski, ani się ważyły iak poźnićy mieszać do obrad naszych , a Polacy ilekroć niepodniecani od cudzych, ilekroć zostawieni sobie, łatwo nieporozumienia swe, braterskiem godzą affek- tem. Zwołany przez Prymasa Uchańskiego na- ród , na wybór nowego króla, ustanowił porzą- dek elekcyi, sądy kapturowe dla oddawania su- rowćy w czasie bezkrólewia sprawiedliwości, wziął nakoniec wszystkie środki, by zapewnić porządek i bezpieczeństwo każdego. ]Na tym to seymie rozważono, czyli w wyborze króla gło- sować iniał każdy szlachcic z osobna, czyli tyl- ko wybrani na seym Posłowie, młody na ów czas Zamoyskinieprzewiduiączapewne skutków, ten tylko ieden widząc sposób, by Austryaka utrzymywanego przez możnych oddalić, łatwo

popularniejsze utrzymał zdanie. Czterech Mo- narchów ubiegało się o tron Polski, Ernest Ar- cy xiążę Austryacki syn Maxymiliana drugiego, Henryk Walezyusz brat Karola IX, Car Moskiew- ski Iwan Wasilewicz nowo obwieścił seymuią- cym , iż gdy tak słabi monarchowie iakiemi są Cesarz Niemiecki i król Francuzki, staraią się

0 koronę Polską, spodziewa się, iż nie zechcą Polacy obok nich, mieścić naydawnieyszego i

1 naypotężnieyszego monarchy na świecie, iakim. był Car Moskiewski, że przeto nie iest dalekim od przyięcia korony, byleby mu za to odstąpio- no xięstwo Kiiowskie i całe Inflanty. Odesłano bez odpowiedzi poselstwo takowe. Czwartym kandydatem lecz mało wspieranym był Jan król Szwedzki, maż Katarzyny siostry ostatnie- go Zygmunta; wahały sie strony miedzy Erne- stem i Walezyuszeni; Jan Montluk Biskup Walen- cji poseł Francuzki, zręczny, uprzeymy , w obie- tnicach, lioyny bez miary, niezmierna większość pociągnął za xiążęciem Francuzkim. Świadczą owocześni dzieiopisowie. iż taki był zapał za Fran- cuzami, że nikogo innego szlachta sobie wspo- minać nie dala. Lecz gdy Prymas królem obwo- łuie Henryka xięcia Andegaweńskiego, partya protestancka maiąc na czele Jana Firleia Mar- szałka W. Kor: ustepuie za Pragę pod Grochow, w krotce atoli Firley dał znakomity dowod umiar- kowania i obywatelstwa swoiego, acz z słusz- nych r.ader powodów przeciwnym był wyboro- wi Henryka, acz silny w przyiacioł, wolał po- święcić swe zdania, niż stać się domowćy woy- ny przyczyną: wysłał wiec do Prymasa, że i on i strona iego zezwalaią na Henryka, byleby ten pokóy miedzy dysydentami zaprzysiągł, a brat

iego Karol IX. toż samo co w Polscze bezpie- czeństwo, zapewnił Hugonotom we Francyi. Montluk wszystko obiecał, i następuiące mię- dzy narodem i Henrykiem podpisał warunki:

i. Pokóy wieczny z Francyą.

а. Sprowadzenie i utrzymywanie na żołdzie swym w Polscze 4.000. piechoty Waśko- nów czyli Gaskończyków.

5. Wystawienie floty na morzu Bałtyckim.

4. Wnoszenie corocznie 43o,ooo. złotych do Polski z udzielonych sobie dochodów we Francyi. *)

5.-Święte dotrzymanie wszystkich praw tole- rancyi, i obietnic przez posła Francuzkiego iawnie lub potaiemnie uczynionych.

б. Nakoniec warowana narodowi wolność w przypadku niedotrzymania słowa przez króla, wypowiedzenia mu posłuszeństwa i zrzuce- nia się z podległości, a gdybym, mówiły pacta Conventa(co niech Bóg oddali) w czymkol- wiek przysięgę mą zgwałcił, wolni od po- słuszeństwa, naprzeciw mnie zostaną wszy- scy królestwa tego mieszkańcy, i owszem tymże samym rozwiązuie ich z wierności mnie zaprzysiężonéy. Otłtąd warunek ten co do słowa we wszystkie Pacta conventa wpisywany był.

Wysłani do Francyi po nowego króla posło- wie, zadziwili wszystkich, mowi Thuanus, umie- ietnością. w naukach, biegłością w ięzykach ob- cych, piękną ciała urodą, i niewidzianym prze- pychem szat, zbroi i koni. Po niemałych zwło- kach

  • ) Złoty, był na ów czas wart ośm złotych naszych.

kach stanął Henryk na granicach Polskich dnia z5 Stycznia iryjA- Gracyan wżyciu Komendo- niego wspomina, iż 18,000 zbroynego rycerstwa Polskiego wyiecliało naprzeciw królowi, i że Henryk patrząc na postać ich żołnierską i dziel- ność, na świetność i przepych zbroi, rzekł: Do- pi ero dzisiaj sadzę się królem, ukropny przy- padek zachmurzył wesołą koronacyi krolewskiéy uroczystość. Samuel Zborowski , człowiek zu- chwały i możny, idąc z innemi Pany na zamek królewski, przemówił się z Janem Tęozyńśkim Kasztelanem Woynickim, oddawna niemiłym iuż sobie, i na poiedynek go wyzwał; na rozruch ten Jędrzey Wapowski Kasztelan Przemyski, gdy chce zwaśnionych godzić, uderzony od Zboro- wskiego cżekanem wkrótce z rany umarł. Za-

fiozwany Zborowski przed sąd, wyrokiem kró- ewskim skazany na wygnanie, lecz bez odiecia jak prawa chciały majątku i sławy: kara tak bła- ha za występek tak wielki, źle w narodzie o spra- wiedliwości nowego króla tuszyć kazała. "Wyla- ne wkrótce na ród mężobóycy laski, powiększy- ły niechęćpubliczną. Za wakowane bowiem poFir- leiu WoiewództwoKrakowskie, kasztelaniia Prze- myska po Wapow skini, Henryk oddał pierwszą rodzonemu Samuela, drugą Drohoiewskiemu po- winowatemu Zborowskich. Cztćry miesięczny pobyt królewski w Polscze, spędzony był na bie- siadach i krotnfilach, widać atoli było, iż król tęsknił za dawną oyczyzną swoią. Śmierć brata Karola IX. króla Francuzkiego, ziedriała mu porę powrócenia do nióy. Nie dość cierpli wy, by cze- kać zezwolenia od seymu, listy do Panów ra- dnych zostawiwszy w sypialnym pokoiu, whocy dnia 18 Lipca wsiadłszy na klacz Turecką samo

t5

ośm potajemnie ujechał. Nazajutrz, mówi Biel- ski: j) nasi wstawszy bardzo rano przyjdą. na za- 3)mek, zwłaszcza xiądz Podkanclerzy, kołacą na jjpokóy, odezwać się nikt nie chce, a też tam »nikt nie był, tylko chlopiątko młode spało na Młóżku królewskim , na którym pościeli nie by- jło, patrząc nienaydą tylko listy na stole, które »krói odieżdżaiąc zostawił, zaczym rozruch był »niemały w zamku, a na mieście trwoga wielka.

Puścili się w pogoń za królem Jan z'l eczyna Podkomorzy królewski, i Mikołay Zebrzydowski poźniéy wielki marszałek, dościgli go za Pszczy- ną na Saląskiéy granicy: próżne były usiło- wania ich, by nazad powrócił, przyrzekł Krolla nie opuści ani tego królestwa ani przyiaoi.,!, i na znak aflektu zdjął z palca swego pierścień i Tęczyńskiemu go oddal *).

Uderzeniesie przezeń sztyletem W rękę, wspo- mniane przez Michel Montaigne Chwalkowski w dziele swoim pod tytułem Singularia cjuaedam. Polonica: innym nieco sposobem rzecz tę po- daie, a to w te słowa: Circa (liscessuni Regis Henrici e Polonia in Galliam, hoc singulare notanchun, quoi. cum Joann.es (Jomes i u Ten- czyn Re^e/n insecutus esset et humi prosl.ratus rogassec ut al ins/ituto resisleret, Rex proposiu sui tenax in lachrimas solutas fuerit , ac circa. valedictionem uteri/ue ex inciso digilo alteriui sangvinem biberit.

Pierścień ten e familii TęciSyńskich przeniósł sie tlo Sienią^ wskich, a od nich do J. O. X. Czartoryskiego G. Z. P.

STEFAN BATORY,

Śpiew Historyczny. ur. i537, } i586i

i.

TTcza nas dzieie, i obrstz Tiiesprzeczny, Ciągłych zwycięstw pod. Stefanem,

Co może Polska, kiedy kr Al walécżny;

Umie byiiź wodzeni i Panem, 2.

Ledwie Batory osiągnął koronę,

Car Iwan Wkroczył do Litwy,

Rewel i Ryga woyskiem oblężone,

Już się zwodzą ciężkie bitwy.

&

WWendzie przemożna gdy iuż silą godzi,

Lud chcę poddać bramy Miasta,

Gdy wśród strwożonych urzędników wchodzi) Cudnéy urody niewiasta,

4-'

intnieżto, rzecze, mnie 6labéy kobiec}ęj Wspominać co polska ćnota,

Że was kaydany czekai.i nie wiecie,

A nas okropna sromota.

S.

Ja niéche z wami wstydnéy dzielić wlnyj Przed obcym Czoła ńie żegné

Ńie będé patrzyć ńa niegodne czyny,

Wolną niewiastą polegnę.

Tu iedną ręką sztylet biorąc lśknący,

Uderza w śnieżne swe łono,

Druga na prochy ciska lont tJeiący,

X gubi nie męskie grono.

.7;

Słyszy to Stefan, gniewem się zapala, Gromadzi swoich rycerzy,

-Jak morz spienionych wzdęta wichrem fala, Zwycięzki oręż swóy szerzy.

8-

Przykrólu Bekiesz z Wegierską piechota, Zamoyski z pułki czarnemi,

Walczyli, kto się więcéy dzielna cnotą,

I czyny wsławi świetnemi.

9-

Już dziełem meztwa, i woiennéy sztuki, Połock, Uświata, Rewela,

1 naieżone spiżem Wielkołuki,

Poznały swego mściciela.

10.

Radziwiłł niosąc śmierć i spustoszenie ,

Nad ogromną Wołgą staie,

Uczuły ciężar Polskiego ramienia,

Niezwiedzone dotąd kraie.

11.

Car z gmachów swoich z niewielu stronniki, Widzi rzeź, pogorzeliska,

Patrzy na swoich pierzchaiące szyki,

Żal ciężki serce mu ściska.

12.

Już go ostatnia czekała zniewaga,

Lud tyrana odstępował,

W ten czas ugięty gdy pokoiu błaga,

Król Polski winę darował.

Jak tylko boie ukończył zawzięte,

Innym się trudem zaymuie,

Wskrzesza nauki, daie prawa święte,

I szczęście państwa gruntuie.

14.

W stolicy Litwy kędy szczek oręża,

Kędy trąb raziły brzmienia,

Na glos naukom przychylnego męża,

Muz dziewięciu brzmiały pienia.

15.

Batory wszystek dla kraiu wylany,

Wrócił Polscze wieki złote,

Przestępstwu srogi i nieubłagany,

Korzył dumę wznosił cnotę*

16.

Dzielnością swoia on mógł był poprawie,

Naród pogrążon w swycli wadach,

I możne państwo na przyszłaśc postawie,

Na wiekuistych zasadach.

  • 7'

Inaczćy geniusz zawistny narodu,

Inaczéy wyroki chciały,

Wśród zbawiennego dla Polski zawodu,

Skończył dni szczęścia i chwały.

--0-

Przydatki do Śpiewu o Stefanie Batorym.

Nie posiadał Henryk żadnych świetnych przy- miotów któreby go sercom Polaków zalecać

miały, hoynośćiednak, przystępność, skłonność do godów i biesiad ziednały mu przywiązanie wielu z pierwszéy młodzieży, widzieliśmy tego dowody vf Teńczyńskim i Zborowskim, przydać do liczby téy należy Karnkowskiego Biskupa Ku- jawskiego, o którym dzieiopisowie mówią, że go król wjelce miłował i on króla. Ci więc ró- żnemi sposobami, obietnicami prędkiego Henry- ka powrotu, zwłoczyli nowego Pana wybranie, nakoniec naznaczono Henrykowi do powrotu dzień 12 Maia, na który gdy nie stanął, złożono seym w Stężycy.

Ogłoszono bezkrólewie, dzień 7 Listopada, na nową wyznaczaiąc elekcyą, Nagliły ią wszczę- te na południu rozruchy, Świerczowski posiłku- jąc Iwonie Hospodara Wołoch, liołdownika Polskiego, przeciw Piotrowi który toż hospodar- stwo pod nim u Turków podkupił przez zdradę tychże Wołochów, zginął dokazuiąc cudów wa- leczności. Hau Tatarski wpadł na bezbronną Ukrainę i 20,000 dusz zabrał w niewolą. Nie na- kłoniły te kieski rozdwoionych, do predkiego wyboru umysłów : stanęli znow na zawodzie Er- nest i Maxymilian arcy xiążęta Austryaccy, znie- nu Jan król Szwedzki z synem Zygmuntem, Al- fons xiąże Ferary iModeny, i Stefan Batory xią- żę Siedmiogrodzkie, szlachta na któréy czela był Jan Zamoyski popierali Piasta, podaiącjana Kostkę Woiewodę Sandomierskiego i Tenczyń- skiego Wdę Bełzkiego, lecz gdy ci odpowiedzie- li, że przekładała nad królowanie prawo wybiera- nia Królów Jan Zamoyski z całym stanem ry- cerskim ogłosił za Pana Annę Jagiellonkę osta- tnią siostrę Zygmunta Augusta, naznaczając iéy za małżonka Stefana Batorego, Przeciwnie sta-

tj Prymas Uchański z Biskupami i przednieysze- mi z Panów, ogłosił królem Arcy-xięcia Maxymi- liana.

Wysłano z obu stron do obranych poselstwa, Prymas dla partyi swoiéy złożył ziazd w Łowi- czu, Zamoyski dla swoich w Jędrzeiowie. Tu tak silnie zebrała sie szrachta, iż rzekłbyś, że Po- lacy chcieli obce podbiiać królestwa, nie swoie oddawać. Jeden tylko z duchownych Kranko- Wski Biskup Kuiawski złączył się z Zamoyskim, ogłoszono za nieprzyjaciół ovczyzny wszystkich, którzy za Maxymilianem trzymali, a gdy ten na- radza sie z rzeszą Niemiecką czyli maprzyiąć ko- ronę Polską czy nie, Samuel Zborowski tenże sam co Wapowskiego zabił w kilkaset koni przy- bywa z Stefanem do Polski, nowy król korono- wany w Krakowie w roku życia 42. poymuie An- nę Jagiellonkę liczącą na ów czas lat 5a, stadło niedobrane, w którym zachowana przystoyność, lecz miłość królowéy niezapłacona wzaiemności odwrotem.

Zbuntowani Gdańszczanie pierwsi waleczno- ści króla doznali, woysko ich zbite w polu, przez warowne atoli baszty swoie, długiem oblę- żeniem groziło, za wdaniem się iednak za niemi xiążąt Niemieckich, stanął pokoy w Malborku, zapłaciło miasto 200,000 zł: królowi, a 20,000 na odbudowanie klasztoru Oliwskiego, który po- spólstwo zburzyło.

Tak łagodny dla G dań.szczano w pokoy przy- pisać należy wszczynaiącéy się z strony lnflant woynie. Iwan bowiem II. Wasilewicz Car Mo- skiewski, prócz Rygi i kilku zamków, całe naie- chał Inflantyj waleczny Stefan ruszywszy na prędce szlachtę Litewską pod wództwem Miko-

łaia Radziwiłła, sam w r. i5y8 składa seym w Warszawie; dla opatrzenia potrzebnych nawoy- nę posiłków, ustanowiono pobór, lecz Szlachta wyłączona od niego, oprócz téy ubogiéy która sama orała, zwalony cały ciężar na rolników i miasta. Patrz, uniwersał poborowy na sejmie TVarsz: 1578. ,

Wten czas dla niedostatku potrzebnych pie- niędzy, za podsunięciem ich podobno przez xią- żąt pruskich, powtórzył Batory błąd nieodweto- wany przez wieki, dana Inwestytura tych kra- iow Jerzemu Fryderykowi Margrabi na Anszpa- chu, pozwolono się dotykać chorągwi posłom E- lektora Brandeburskiego, na znak wspólnego ien- nictwa, acz stany Pruskie* iak na seymie Lubel- skim w i56g, tak i dziś wołały zełzarrii, że się to działo przeciw ich woli.

Król iuż to, by trwałą obmyślić przeciw na- padom Tatarskim obronę, iuż by woyskoswoia wyborną lekką iażdą powiększyć, karność i po- rządek woyskowy wprowadził w rozproszone hufy Kozaków, dał im hetmana, temu miasto i ?amek Trechtemirów za mieszkanie przeznaczył, pod obowiązkiem że 6,000 żołnierza na obronę granic, i każde zawołanie królewskie w gotowości trzymać będzie. Przygotowania woienne nieod- wróciły baczności Stefana od wewnętrznych'i ważnych w kraiu urządzeń: dotąd naywyższe są- downictwo należało do tronu, że coraz większy liacisk spraw zabierał Monarchom potrzebne do innych powinności chwile, Stefan Batory prero- gatywy tóy narodowi ustąpił. Na seymie 1 78 za poradą i sprawą Zamoyskiego, ustanowiono trybunały naywyższe dla małćy i wielkie/ Polski,

a we trzy lata potym podobnyż trybunał ogło- szony dla Litwy.

Na tymże seymie prawo uchwalonym zostało, by nikt nie otrzymał szlachectwa, tylko na sey- mie i za zgodą wszech stanów, dotąd cudzoziem- cy iak tylko w Polscze osiedli i dóbr nabyli, iuż tém samem stawali się obywatelami, i innym ziemianom w prawach i wolnościach równemj. Rydź może, iż cudzoziemcy osobliwie Węgry mnóstwem na ówczas osiadaiący w Polscze, o- strości prawa tego stali się przyczyną.

Z świetną pomyślnością zaczęła się woyna na- przeciw Moskalom, dnia a i Października i5y8. Jędrzéy Sapieha niemaiąc iak 2,000 ludu, zniósł woysko Moskiewskie , pod TCiesią (Wenden) i

6,000 trupem położył. Śmiałość dwóch niewiast przy oblężeniu Wendy w tym śpiewie wspomnio- na, zaświadczona iest przez owoczesnych i po- źnieyszych pisarzów, szkoda że Sulikowski i Biel- ski żyiący na ow czas, nie zostawili nam imion bohatyrek godnych pamięci i chwały.

Już też król Stefan we 3o,ooo woyska, w któ- rym 5,ooo znaydowało się Węgierskiéy piechoty pod Polock przyciągnął. Hetman Mielecki przy- wodził Polakom, Radziwiłł Litwie, Węgrom przewodniczył Bekiesz, niegdyś w ziemi Siedmio- grodzkiéy przeciwnik, dziś wierny i poufały kró- la przyiaciel. Po kilku żwawo przypuszczonych szturmach, poddał się Połock za Zygmunta ie- szcze Augusta od Polski odpadły. Przed wzię- ciem miasta znaleźli Moskale sposob uwiezienia skarbów niezmiernych, została tylko znaczna na owe czasy biblioteka , a w niéy dzieie, wielu oyców kościoła Greckiego przetłumaczonych w lęzyku słowiańskim przez Metodiusza Apostola ,

i brata iego Cyryla zwanego także Konstanty- nem. Sokół, Turo wie, i Sussa doznały losu Po- tocka, Konstanty xiążę Ostrogski i Radziwiłł, ogniem i mieczem pustosząc głąb kraiów Moskie- wskich, zburzyli do 3,000 wsi i miasteczek.

Mimo tych zwycięztw potrzeba było wielkiéy z strony króla i Zamoyskiego usilności, by na seymie Warszawskim r. otrzymać na popie- ranie woyny dwuletnie pobory. Mielecki znie- chęcony z Bekieszem i Zamoyskim, że król im wiekszéy zdawał się udzielać ufności, pod pozo- rem podeszłego iuż wieku, od powtórnéy wymó- wił, się wyprawy: iakoż wkrótce życia dokonał; a król świadek czynów i zdatności woiennéy w Zamoyskim, oddał mu iuż maiacemu pieczęć W. buławę Koronną. Zwycięztwa wodza tego uspra- wiedliwiły wybór królewski. Wielkie Łuki, W i el i s z, Uś w i a t a, Newel, Jezieryszcza, Zawołocze poddały sie Polakom. Mieszkance Rygi wyko- nali wierności przysięgę, dumny Car straciwszy wszelką nadzieję oparcia się tak bitnemu ludo- wi orężem, udał się do środków obłudy, wysłał potaiemnie poselstwo do Papieża Grzegorza XIII. udaiąc, że z całym swym państwem przyłączy się do kościoła Rzymskiego, ieżeli Papież pogo- dzi go z królem Polskim, i mniéy uciążliwe iak oczekiwać kazał opłakany stan iego, wyiedna mu pokoiu warunki. Grzegorz XIII. wysyła Je- zuitę Possowina w poselstwie do króla, namo- wy iego, chytrość J*na króla Szwedzkiego, któ- ry w czasie gdy Moskale całe siły wywierali prze- ciw Polakom, chwytał zamki z prawa do Polski należace, i całą opanował Estonią, uwaga nako- niec z iaka trudnością przychodziło otrzymywać od seymów naymnieysze na woynę posiłki, skło-

niły Stefana Bntorego do zawarcia rozeytnu na lat dziesięć. Stanął więc pokoy w Zapoiu, całe Woiewództwo Połockie i Inflanty odzyskane do Polski, Stefan Wielko-Luki, Pleszków, i inne podbicia powrócił Moskalom, gdyby nie wdanie sie Rzymu, gdyby więcéy znaszéy strony wy- trwałości i hoyności w podatkach, któż powie gdzieby geniusz i waleczność Stefana Batorego, niezakreśliły granic naszych.

Jest to cechą wielkich prawdziwie ludzi, kró- tki przeciąg czasu ważnemi napełniać czynami. Batory w iednym prawie roku uśmierza Gdań- szczanów, ustanawia trybunały, zwycięża Mo- skwę, bierze im zamożne twierdze, a powraca- iąC przez Wilno, (by na seymie Warszawskim nowe do prowadzenia szczęśliwcy woyny sposo- bić zapasy) zakłada tam szkolę główną Litewską. Sulikowski pag; i?Ą i I2^ przywodzi w czasie ustanowienia tego przygodę, malniącą dzielnego króla powagę * statek. Gdy iuż, mówi on, przy- wilćy ustanawiaiący Akademią, był wygotowa- nym, posłał go król do Podkanclerzego, Woło- wicza, aby do niego dał pieczęć przycisnąć, ocią- gał się Podkanclerzy i inni, przekładaiąc iż przywiléy ten wierze S. i narodowym swobodom mógł się stać szkodliwym, król Jasińskiego se- kretarza swoiego podwakroć z powtórzeniem rozkazu posyła, a gdy podobnego doświadcza ociągania sie, samemu przed sobą stawać rozka- zuie. Przychodzi Wołowicz Kasztelan Trocki i

i Podkanclerzy Litew: król na ten czas rzekł mu: » dziwią mię prawdziwie te wasze swobody, któ- » re wam zakazuią uczyć sie i oświecać, chciał- abym wiedzieć zkąd macie te przywileie, przez »które wolno wam iest zostawać w ciemności i

)(»l

»nieznaiomości Boga i ludzi, i tego wszystkiego »co człowiek rozsądny wiedzieć powinien. Albo »mi Waszmość wraz przywiléy ten opieczętuiesz, nalbo ieżeli nie chcesz, day pieczęć ia go sam »zapieczętuie, lecz pieczeci téy nie wrócę ci 3więcéy.» Strwożony Podkanclerzy uczynił co król rozkazał.

Właśnie gdy za pomocą Zamoyskiego Stefan o poprawie elekcyi, o tronu nawet dziedzictwie,

o tych wszystkich ważnych ustawach zamyślał, które iedyriie losy nasze trwałemi uczynić mogły, wybuchnął spisek Zborowskich. Mimo krótko- ści dzieła tego, nie będzie od rzeczy powiedzieć choć zwięźle o/.rodle, wzroście, końcu, tych zawziętych między możnemi zazdrości i sporów,

o sprzysiężeniu się nakoniec na samą króla o- sobę.

Samuel Zborowski za zabicie Wapowskiego, przez króla Henryka wygnany, udał się do Sie- dmiogrodzkićy ziemi, wyniosły i śmiały, możny w dostatki, liczném wsparty rodzeństwem, z po- winowacony z pierwszemi w Polscze domami, Samuel Zborowski przyłożył się skutecznie do wyboru Stefana, i pierwszy z nim stanął na pań- stwa granicach. Dumnie zaięty ważnością téy usługi, mniemał, iż król iemu i braciom iego pierwsze dostoieństwa dawać, ich iedynie rady słuchać powinien. Niebył Batory usług tych niepo- mnym , i w pierwszćy przeciw Gdańszczanom wy- prawie, Janowi Zborowskiemu dowodztwo nad woyskiem powierzył, lecz w woynie Moskiewskiéy doznawszy wyższość nauki,i nadzwyczayne do bo- iu i rady w Zamoyskim przymioty, szczególnićy polubił go nad innych. Z zazdrością patrzali na to Zborowscy pewni atoli, że acz Stefan nieu-

dzielał im całéy swéy ufności, przecież łaski od- mówić nie zdoła, częścią namową częścią po- gróżkami skłonili sędziwego iuż w latach Walen- tego Dembińskiego, że za daną sobie Kasztela- nią Krakowską, złożył pieczęć W. Kor:

Po tém ustąpieniu z śmiałą ufnością szedł Sa- muel Zborowski do króla, i o wakuiące prosił Kanclerstwo, lecz król oddał iuż był urząd ten Zamoyskiemu, a co więcéy pieczęć mnieyszą po nim, sekretarzowi iego Baranowskiemu, na za- wód tak niespodziany, byłby wybuchnął zzapal- czywością swoią dumny Zborowski, gdyby go nie wstrzymała uwaga, że po dogorywającym iuż hetmanie W. Kor: Mieleckim, buława wielka iemu oddaną zostanie, umarł Mielecki, a król bacźnieyszy iak wynosić doświadczoną zdatność, nagradzać prawdziwe zasługi, niż oszczedzac sa- ma tylko wyniosłość,' hetmaństwo wielkie Za- moyskiemu powierzył. Rozgniewany Zborowski dwór nagle porzucił, i udał się do obszernych włości swoich vr Krakowskiem, obrażoną iuż du- mę rozdrażnił do ostatka nowy dowod łaski kró- lewskiéy, gdy Stefan dał Zamoyskiemu w i?iał- żeństwro Gryzeldę synowice swoie, i wesele ich

7, niewidzianą ieszcze obchodził wspaniałością. Zborowski nayprzód głośno szemrać, daléy ia- wnie szyki zbroynie zbierać', nareszcie na życie hetmana odkazywać się zaczął. Nie mogło to bydź Zamoyskiemu tayno, przez przyjaciół więc upominał go, że wyrok wygnania ieszcze z niego niezdięty, żeby nie przemieszkiwał w Krako- wskéim,i ludzi zbroynych nie zbierał, że innczéy on iako starosta Krakowski, długo cierpieć tego nie będzie. Zuchwały Samuel zamiast usłucha- nia téy rady, większą niż wprzódy zapalczywo-

ścia wzruszył się, a dowiedziawszy się że Zamoy- ski z Warszawy do Krakowa iechał, rozstawił zbroynych ludzi ażeby go schwytać. Baczny wódz któremu żaden z kroków Zborowskiego taynym nie był, uprzedził cios wymierzony na siebie, wysłał zbroyny hufiec do domu Włodkowéy gdzie Zborowski przebywał, tam schwytać go i pod strażą do Krakowa przyprowadzić rozkazał. Wysłał natychmiast do króla z zapytaniem, iak postąpić roskaże? surowy Stefan króry chciał dadź przykład możnym, że i ich kara dosięgnie, odpisał by z winowaycą podług prawa postąpić. Osądzony więc Samuel i inimo zabiegów przy- jaciół i krewnych, wkrótce prywatnie ścięty; krewni niepogrzebione ciało zatrzymali u siebie.

Niedługo przed tem zdarzeniem, Krzysztof Zborowski prosił króla o wakuiacą na dworze dość znaczną pensyą, król dał mu ićy tylko po- łowę, uraza ta przydana do tylu innych zawo- dów, spiknęła cały rod Zhorowskich na osobę królewską, wysiany od Krzysztofa do Samuela bandurzysta iego Woytaszek z listem, który ca- łe sprzysiężenie wyiawiał, czyli to z własnéy chę- ci, czy z czyiéy namowy list ten oddał królowi* król zvvołuie do Lublina radę senatu, pokazuie listy i spisek cały, Jan Zborowski Kasztelan Gnie- źnieński zaprzysiągł, że o nim nie wiedział. Krzy- sztof i Andtzéy Marszałek nadworny zapozwani na seym na początku zimy i585.

Pasowanie się tronu z licznym i przemożnym domem, zaburzyło poprzedzające po kraiu sey- miki. Zborowscy rozjątrzeni śmiercią brata, oczekuiący sądu za obrażony maiest.lt, przybyli na seym, otoczeni tłumną gromadą przyiacioł, domowników, lmloanń nakoniec ludu zbroyne-

go, między przyjaciółmi znacznieysi byli Stadni- cki i Górka Woiewoda Poznański naybogatszy i nayuiożjiieyszy zPanó w: dla wzniecenia powsze- chnej nad losem swoim litości, ukazali Zbo- rowscy obraz ściętego Samuela wśród płaczu i skarg licznych i osieroconych dzieci. Tym rza- sem król przybliżał się z Litwy w znacznym żoł- nierzy poczcie, a przed Warszawa z możnym lu- dem woiennym, zaiechał mu drogę hetman Za- moyski.

Zapozwanie Zborowskich przybitym zostało na drzv iach senatu. Gdv król zasiadł na tronie, obwołano imieniem iego sprawę riad która sena- torowie stanowić mieli, odeśli do izby swoiéy posłowie dla spraw należących do nich, po trzy

i cztery kroć przywołuie wroźny Krzysztofa Zbo- rowskiego, staią oskarżyciele, rzecznicy, świad- kowie, okazuią dowody, i listy. Zamek ze- wnątrz i wewnątrz ludem zbroynym napełuion, mieszkanie królewskie obwiedzione żołnierzem, działami, w samym senacie król, Zamoyski, Zbo- rowscy i Górka, każdy zbroynym hufcem popar- ty, Biskupi acz znieorężną, z liczną zasiedli służbą, cala postać sądów w królestwie tómnie- zwyczayna ieszcze. Posłowie widząc iak surowo rzecz się zaczyna, troskliwi o obrażenie szlache- ckióy godności, domagali się by także do6prawy téy wchodzić mogli, odpowiedziano im, że sądy seymowe nie należa do nich, lecz że król rzecz tę całą jawnie wiedzioną mieć pragnie, a za tym czyli to wszystkim posłom, czy tym którym się to podoba otwarte iest weyście. Zborowscy przed zaczęciem sprawy starali sie przez ducho- wieństwo i przyiacioł ubłagać krófa, i odpuszcze- nie winy otrzymać. Ani król dalekim od lego

zdawał się, lecz żądał wprzódy słyszeć szczere zbrodni wyznanie. W tym Jan Zborowski Ka- sztelan Gnieźnieński zabrawszy glos, tak mówił do króla: »Nigdy, Miłościwy Panie, w rodzie Zbo- rowskich podeyrzaną nie była wiara naprzeciw woyczyźnie swoiéy, nigdy ieszcze czesny i otwarty » naród Polski nie knował spisków naprzeciw kro- plom swoim: iezeli brat poufale piszący do bra- »ta zbyt żywo urazy swoie wynurzał, niech sło- »wa żalu, nie będą brane za słowa spisku, niech »się nie nazywaią bracia moi, zdraycami i wy- MStępnemi. Oto są oni, miłościwy królu, błaga »iący twoiéy litości i dostoynych tu oyców wsta- je wienia, niechcą sądowniczo spieraćsię z Panem » swoim, dosyć iuż opłakali swą winę, kiedy »brat ieden życie pod mieczem katowskim po- dłożył, a i ten ieżeli wykroczył stanowić o tćm 5)nie do prywatnego urzędnika, lecz do ciebie 3królu i do senatu przystało było. Niechże do- j) syć iuż będzie na krwi iednego, nie przydaway- »cie ran więcéy do sączącéy sie ieszcze rany na- »szév, zniesiemy resztę cierpliwie, iako zawi- «snych losów zrządzenie, łub karę niebios za «grzechy nasze. Ulituy się więc Miłościwy Kró- wlu nad pokoleniem tych mężów dobrze królom Mswyrn, dobrze zasłużonym oyczyźnie.”

Tu łzy przerwały Jana Zborowskiego mówie- nie, płakał i senat i licznie przytomni posłowie, tak, że powszechne łkania i ięki głośno słyszeć się dawały. Nie poruszyły one króla Stefana, siedział raczéy zadziwiony, niżeli dotknięty. Stale w przedsięwzięciu swym trwaiąc, rozkazał by sprawę zaczęto. Rzeczycki Instygator w pię- knéy łacinsluéy mowie, stawał przeciw obwinio- nemu. Zarzucano Krzysztofowi spisek na życie

kró-

króla w lasach Niepołonieckich spełnić się ma- jący, ten acz z przeiętych listów nie okazywał się iawnie, dowodził oskarżaiący, że przedśmier- cia przez samego Samuela wyznanym, i wina onego na Krzysztofa złożona: Zarzucano znosze- nie się w Łubku z Garem Moskiewskim na szko- dę króla i królestwa tego, to stwierdzono dowo- dami, równie iak i punktami które posłowi Ca- ra podał był Krzysztof, nakoniec znieważanie maiestatu królewskiego w pismach, mowie, i tym podobne. Stawali od Zborowskiego Sędziwoy, Czarnkowski i Jakób Niemoiewski, obadwa wy- mowni i wielce u szlachty wzięci, senat po wy- słuchaniu wywodów, skarał Krzysztofa odieciem mu czci i sławy, lecz ten nie czekaiąc wyroku, iuż się oddalił do Moraw z znacznym przyiacioł

i domowników orszakiem.

Nadto były rozdrażnione umysły, by na sey- mie tćm o innych fizepltey potrzebach ważnie i pożytecznie stanowić; po ukończeniu onego, król do Krakowa, poźniey udał się do Grodna, naznaczywszy nowy seym na rok 1586. Z tego to mieysca wysłał w poselstwo do Rzymu An- drzeia Batorego synowca swego, i Sulikowskiego Arcy BiskupaLwowskiego. Siedział na stolicy Apo- stolskiéy sławny Sixtus V. przenikły, śmiały, i w skarby zamożny. Czuł on przeciw Moskalom sprawiedliwa urazę, ci bowiem przyrzekłszy się złączyć z kościołem, skoro otrzymali od Stefana pokoy, dopominanie się Rzymu o spełnienie o- bietnicy odrzucili ze śmiechem. Przyrzekł więc Sixt.as królowi znaczne w pieniądzach na woynę Moskiewska posiłki. Już i w kraiu umysły łago- dzić sie zaczęły: po wszystkich powiatach , zie- miach, ochoczo uchwalono na nową woynę po-

Lory. Krół ważrfieys^e ieszczo ustawy na seyrme tvm do skutku przywieść zamyślał. Chciał na- przód wyiednać Indygenat dla dwóch synowców swoich, a potém iak. wszelkie do tego są podo- bieństwa, dziedzictwo tronu dla nich zapewnić. Isie masz wątpliwości, iż Pan ten posiadaiący zna- iomość serc ludzkich, umieiacy władać niemi, groźny dla zuchwałych, dobrym łaskawy, miły w oczach narodu z tylu odniesionych zwycięztw, wsparty nakoniec przeważnym Zamoyskiego kre- dytem, byłby mówię swoie zamysły a nasze szczę- ście przywiódł do skutku. Zły narodu naszego geniusz, przeciął te wszystkie nadzieie przed sa- mym zaczęciem seymu.król po kilkotygodniowćy chorobie ż cia w Grodnie dokonał. Mąż nieod- żałowany i ieden z naywiększych królów, którzy Polską władali. Dowiodł on w krótkim pano- waniu swoim, że choć z zepsutym iuż rządem przecież król odważny, mądry i stały, mógł dziel* nie wieść Polaków do pomyślności i sławy.

JAN ZAMOYSKI,

śpiew Historyczny. ur. f i(jo5.

i.

Szczęśliwy który w pokoiu urzędzie, Kodakom słuszność wymierza,

.Godzien zazdrości kto w dzielnym zapędzie, Granice państwa rozszerza,

Śpiew o Janie Zamoyskim. /JncfanCe -^natyka Z.zX.C. Zamoyskiej.

S/.m śliwy h ó ry rrn wPokoiu 1j rzę, dzie B dokom Słuszność wy inier b 1 ¥é E 3 U i Fw

Ale ten wielkim, tefi iest sławnym mężem , Kto kray swój wspiera rada i orężem.

2.

Z młodu na brzegach kwiecistćy Sekwany,

I kedy Erydan płynie,

Od muz nadobnych Zamoyski chowany, Świetnie służył swéy krainie,

Pod czterma królmi w nieustannym znoiu; Radził W senacie, i zwyciężał w boiu.

3-

Rzadko los szczerych przyiacioł udziela',

Temu co ludom panuie

W Zamoyskim Stefan wodza, przyiaciela,

I wierna pomóc znayduie,

Nie dziw że Polak w sławie wyborował, Zamoyski radził) Batory panował.

4

Nie tai w namiocie kroi wodzów zgromadzały Przy bladym lampy płomieniu,

O bitwach, szturmach, z niemi się naradzał,

I o szyków rozstawieniu,

Przy królu siedział Farensbacli, Mielecki, Weier, Żółkiewski, Bekiesz, Urowiecki.

5.

Król chcąc odwdzięczyć tyle prac podiętychj Własną dał mu synowice,

Wiodąc Gryzeldę do ołtarzów świętych,

Bierz rzecze z rąk mych dziewicę, Świetną cnotami, wdzięki i urodą,

Ńiech piękność męztwa staie się nagrodą;

i6*

Nakazał pyszne dla hetmana gody,

W stolicy swoiéy Krakowie,

Wiazd tryumfalny, rycerskie zawodyf Szli skrępowani wieźniowie,

Niesiono wziętych grodów wizerunki,

Zdobyte łupy, i świetne rysztunki.

7-

Nie długo hetman patrzał na te gody,

Na piękną oblubienice,

Na nowo w śmiałe puszcza się zawody,

I na skroń wdziewa przyłbice,

Wybór Zygmunta oreżem popiera,

1 świetne pole do sławy otwiera.

8-

Gdzie pod Byczyna błonie sie rozszerza, Rakuzan woysko spotyka,

Wola na swoich, zachęca, uderza,

I zwycięża przeciwnika,

Wzięty grod, dżiała, skończona wyprawa, Maxymilian przed Zamoyskim stawa. J 9‘

„Panie, rzekł hetman, umieiac szanować, „Naród nasz przodków zwyczaie,

„Kiedy kto gwałtem chce nad nim panować,

,, Moc swoia uczuć mu daie,

f Nie trwóż sie : Polak écz straszny zuchwałym, „ Dla nieszczęśliwych umie bydź wspaniałym* io.

Jesteś mym Jeńcem tak Nieba kazały,

„Nie narzekay na niewolę,

„Poznasz iak umysł Polaków wspaniały,'

„ Osłodzi twoią niedolę,

„Niećhcemy kraiów sąsiadom wydzierać,

„ Ale umiemy nieszczęśliwych wspierać*

11.

Takim był mąż ten wśród bitew zawodu, Cóż kiedy w szkarłatnéy szacie,

Z pieczecią w reku w obliczu narodu, Podnosił głos swóy W senacie,

Nieraz wymowa słuchaczów zadumiał,

I tron szanuiac, prawdę mówić umiał.

12,

Sprawiedliwości bieg przepisał nowy, Skrócił ustaw poczet tłumny,

Ludzki dla cnoty, dla zbrodni surowy, Zborowski z przewagi dumny,

Że zgwałcił prawa, sial w narodzie trwogi, Występna głowę oddał poci miecz srogi.

13.

Kto życie wsławi nie umiera cały,

Dziel iego trwaia dowody,

Zbity w InHaneiech Suderman zuchwały, Wzięte szturmem możne grody,

I Wołoszczyzna przezeń zhołdowana,

Króla Polskiego uznaie za Pana.

14.

Wynosi twierdze, stepy nieużyte,

Ludnemi włości okrywa,

W sztukach, wnaiice, meże znakomite,

Do domu swego przyzywa,

A wdzieczne muzy czynom pełnym chwały, l cnotom iego zaginać niedały.

m

Przydatki do Śpiewu o Janie Zamoyskim.

Lubo życie Jana Zamoyskiego, iuż przez J.X, Bohomolca *) iest opisanym , porządek atoli śpiewów tych, uwaga że o prawdziwie zasłużo- nych w oyczyźnie ludziach nigdy dosyć mówić nie można, nakazuią bym o mężu tym pokrótce powiedział. Rod Zamoyskich w dawności i świe- tności nie uśtppuie żadnemu, wiedzie on począ- tek swóy od familii Kozłorogow, Z té,y Saryusz odważny za króla Łokietka rycerz w i3ai pod Płowcami walcząc z Krzyżaki, zraniony trze- ma włóczniami, leżał na plącu bitwy, i wypły- waiące ielita zatrzymywał rękoma. Obieżdżaią- cy pobaiowisko król postrzegł go między trupa- mi, i zdiety litością zawołał, oiak wielki boi ten nieborak cierpi,' na to zraniony rycerz, wię- kszy o królu iest boi mieć złego sąsiada. Ło- kietek nagradzaiac rnęztwo, do dawnego herbu trzy włócznie przydał, a od dalszych chcąc go uwolnić przykrości, kupił kłótliwego sąsiada grunta, i one Saryuszowi nadał. Po przyłącze- niu Rusi Czerwonéy do Polski z wielą innemi familiami przeniósł się do niéy i Saryusz. Uro- dził sie Jan Zamoyski z Stanisława Kasztelana Chełmskiego i Herburtownéy w r. 154* wSkoko- wie zamku Oycowskim w ziemi Chełmskiéyle- żącym. Oyciec iego szczęśliwemi na woynach usługami, obudwom Zygmuntom wielce się za- służył. Dowodem rozsądku iego są, starania i

  • ) Zycie to iest raczey tłumaczeniem z Heitlenszteiua.

pieczołowitość z którą syna wychował, wysłał go naprzód do Francyi na dwór Franciszka II. bę- dącego na ów czas Delfinem: tam przez lat czte- ry w' naukach i dworskich obyczajach ćwicząc sie, udał się do Padwy, gdzie tyle wydoskona- lił się, tyle ziedriał sobie względów i szacunku uczonych, iż Rektorem Akademii tćy obrany.

Powrót iego do oyczyzny poprzedziła nabyta iuż sława, z nauki i znakomitych duszy przymio- tów. Zygmunt August który wielce szacował oyca, wziął go na dwor swóy, i uczonemu My- szkowskiemu Podkan: Kor: szczególniéy polecił. Pierwsze dziarskiéy i niespokoynéy młodości la- ta, poświęcił miody Zamoyski pracy pełnéy mo- zołu i trudów. Z zlecenia królewskiego ułożył Archiwa Koronne, od naydawnieyszych czasów w naywiększym zaniedbaniu i nieporządku trzy- mane, przez trzy lata bez przerwy nad tćm dzie- łem pracuiac, niepospolitéy nabył znaiomości w dzieiach i prawach oyczystych, w nagrodę tak ważnéy przysługi dal inu król Starostwo Zamech- skie. "Właśnie gdy odpoczynku i szczęścia z nie- dawno zaślubioną sobie Ossolińską kosztować za- czął, cios nayboleśniéyszy ugodził do głębi tkli- we serce iego, w przeciągu trzech dni stracił żo- nę i oyca. Rozżalonego tak ciężką stratą po- strzegł na pokoiachswoich król Zygmunt August, zawrołał do swéy komnaty, tam własną ręką łzy mu z liców otarłszy, kazał bydź dobréy myśli, dał mu starostwo Krasnostawskie, zalecając by dla unikriienia natrętów o to starostwo, nikomu nie wspomniał o śmierci oycowskiey.

W krotce zgon Zygmunta Augusta ostatnie- go z Jagiełłów pierwszy raz zagroził Polakom bezkrólewia klęskami. Zamoyski iuż możny

maiątkiem, znany z nauk i miłych przymiotów, śmiały, chciwy stawy a może i wyniesienia, wy- mową i czynnością swoią w obradach narodo- wych, acz młody przeważne zaczął mieć znacze- nie. Nim prz-szło do wyboru Pana nowego, wzniosła się kwestya przez kogo wybór ten miał by (Iż czynionym. Senat całkiem iuż prawie u- przedzony dla Rakuskiego domu, prawo to wy- łącznie zachować przy sobie pragnął, stan ry- cerski niemniéy ważności onego zazdrosny, u- trzymywał, że wszystkiey szlachty był ten zaszczyt udziałem. Na nieszczęście Zamoyski popular- nieysze zdanie wymową swoią utrzymał. Smu- tne skutki aż do naszych czasów z tłumnych do- znawane wyborów, dały powód do obwinień, do narzekań na Zamoyskiego, że chęć podoba- nia się mnogości nad dobro kraiu przełożył, ie- żeli w rzeczy sainéy wyniosłość tak go obląkala daleko, dzieiopis wielbiący cnoty, i wady nie- powinien przepomnieć: przecież zastanowienie się nad składem w iakim na ów czas znaydowały się rzec zy i ludzie, sama nakoniec u waga napomyka usprawiedliwienia go powody. Uczą nas ówcze- śni pisarze, że dom Rakuski poparty przez Hi- szpanią auaybatdziey przez stolicę Apostolską, tyle był dokazał w Koronie i Litwie, że prze- dnieysi Panowie, co mówię senat cały iuż był berło Polskie Cesarzowi Maxymilianowi lub sy- nowi iego Ernestowi zaręczył. Zamoyski zapa- truiąc się na losy niepodległych niegdyś iak Pol- ska królestw, na losy mówię Czech i Węgier, słusznie się mógł obawiać by iak Państwo te, i naród nasz, Słowiański niestracił swéy niepodle- głości, nie stał się prowincy.ą Niemiecką, nadto nię doznawszy ieszcze nieszczęść Elekcyi mniéy

sie ich lękał, a skryty iego za króla Stefana za- miar zabezpieczenia berła w rodzie Batorych, przekonywa, że Zamoyski acz swobód narodo- wych obrońca, nie mniemał by dziedzictwo tro- nu przeciwnym było wolności. Po obraniu Hen- ryka Walezyusza, Zamoyski w poselstwie do nie- go wraz z innemi wysłany: dawniéy z młodym Panem na dworze Francuzkim powzięta znaio- mość, wkrótce przemieniła się w upodobanie i ufność, urząd Podkomorzego i starostwo Krzy- szyńskie dowodami były łaski Henryka.

Uiechanie Henryka do Francyi, nowe dla u- biegaiacych się o koronę otworzyło pole, nowe sprawiło rozdwoienie miedzy narodem, dawnieysi domu Rakuskiego stronnicy, mniéy zważaiąc nn opor szlachty. nie omieszkali Maxymiliana o- głosić. Zamoyski dusza strony przeciwm'y, Za- moyski czynuieyszy, zręc'myszy, śmielszy ogła- sza królewnę Annę przydaiac iéy za męża Stefa- na Batorego Siedmiogrodzkiego xiążecia.

Naradzano sie ieszcze w Wiedniu, gdy Stefan iuż stanął wkrakowie, pierwsze między królem tym i Zamoyskim spotkanie, pierwsza między niemi rozmowa, stały się wezłem nierozerwa- néy odtąd przyiaźni. W dobrodzieystwach któ- re zazdrosne nieba tak skąpo na narody zsyłaia, nie masz zaiste większego iak przyiaźń, ufność, wzaiemny szacunek między panuiącym i tym co włada pod nim, doznała szczęścia tego Francya pod Henrykiem IV. i Sullym, pod Batorym i Zamoyskim zakosztowała go Polska. Poznał Stefan przymioty męża tego, wysokie umysłu dary, doświadczył niepospolitóy w boiu i radzie zdatności, i spiesznie na naywyższe wyniósł go dostoieństwa pieczęć mnicyszą i większą; wielka

nakoniec buławę w krótkim lat przeciągu w ręce iego powierzył.

Radą Zamoyskiego, rozstropnym użyciem Statku i dobroci, umiał król i stronników JV1axy- miliana i nieprzychylne ieszcze sobie pociągnąć umysły: sami Gdańszczanie zuchwale szkodli- wych kraiowi domagaiąc się przy wileiów, w bun- towniczym trwali oporze. Król z woyskiem ob- iegł ich miasto, Zamoyski od walecznego oyca z młodości w sztuce rycerskiéy ćwiczony, przy- wiódł tam sto konną chorągiew, przełożył nad nią młodzieńca rzadkiéy urody, co wiecéy od- wagą, ochotą doboiit, iuż lata przechodzącego był to Stanisław Żółkiewski, poźniéy ieden znay- walecznieyszych wodzów naszych. Zamoyski w oczach króla dał tam nie ieden dowód mąztwą swoiego,

W krotce po téy wyprawie poiął Zamoyski Annę xiężniczkę Radziwiłłównę córkę Mikołaia Woiewody Wileńskiego, obchodził wesele w Warszawie, na którym dworskie panięta grali wUiazdowie drama Kochanowskiego, podtytu- łem odprawa posłów Greckich,

Ważnym był seym Warszawski w i5y8, usta- nowiony za radą i wpływem Zamoyskiego Trybu- nał Koronny, uiął królowi wiele trudów, przy- śpieszył obywatelom sprawiedliwości wyroki, ten tryb sprawiedliwości dogodnym był narodo- wij bez przerwy prawie zatrudnionemu woyną, nielubiącemu płacić podatków, zazdrosnemu na- koniec swych swobód: sami wybierali sędziów ile wymagała potrzeba, a wybrani odnich, samą kraiowi usługę za nagrodę liczyli.

Wtargnienie Moskwy do Inflant, popełnio- ne tam na mieszkańcach okrucieństwa, mniéy

sfu

wojennego męża niż nim był król Stefan zapali- łyby do zemsty, wypowiedziana wiec na tymże seymie woyna przeciw Moskalom , wzięcie Po- łocka, Sokola, i innych twierdz, skutkiem były pierwszego roku wyprawy, w niéy Zamoyski i Bekiesz pierwszemi byli króla pomocnikami i rada.

Król uprzątnąwszy na seymie wszelkie wzglę- dem podatków trudności, napisał do hetmana Mieleckiego aby pośpieszył władzę naywyższą obiąć nad woyskiem, wymówił się sędziwy sta- rzec, czyli to dla podeszłego iuż wieku, czyli też zniechęcony na przyszłéy wyprawie niepo- słuszeństwem Węgrów, może i zawisny wię- kszéy ufności którą król okazywał Zamoyskiemu i Bekieszowi. Po wymówce téy król sam hetma- nić przedsięwziął, niezbywałomunaiezdzieiświe- tnéy i bitnéy, ochoczo szła do niéy rycerska szlachta nasza, lecz służyć w piechocie miała do- tąd za iakieś poniżenie dla siebie: mieszczanie przywiązani do handlu, kmiecie do roli, niechę- tnie garnęli się do pułków, ztąd piechota nasza naywięcéy z Węgierskich i Niemieckich złożona była zaciagów, król Stefan pierwszy powziął myśl miec piechotę Polską ze szlachty złożoną, a znaiąc iak Zamoyski był od niéy kochanym, iemu powierzył te trudne i nowe zaciągi. Wy- brał Zamoyski walecznych i przywiązanych do siebie Rotmistrzów Urowieckiego, Wybrano- wskiegó, Mroczka i Serna. Ci na imie Zamoy- skiego czyniąc zaciągi, w krotce stanęli w obozie z pułkami, z których każdy pięćset saméy szla- chty liczył. Miłość którą Zamoyski u woysk swoich pozyskał, tkliwym w téy wyprawie oka- zała się sposobem. Żołnierze bowiem do wie-

li

dziawszy się, że wódz ich lubą sercu swoiemu ione utracił, chcąc okazać iak strapienie iego dzielić umieli, wszyscy żałobną okryli się suknia i ztąd w ciągu téy woyny nazywano ich czarnemi pułkami.

Pomocną wielce stała się ta piechota wkrniu pełnym warownych twierdz i nieprzebytych bo- rów, król ruszył ku Wielkim Łukom, a że doby- waniu miasta tego (leżący Wielicz na boku mógł stać się przeszkodą) wysłany dla zdobycia go z częścią woyska Zamoyski. Okólne od wieków nieprzebywane lasy, poczynione w nich zasadzki, zapewniały Wielicz od wszelkiey napaści, uprzą- tnęła piechota Zamoyskiego te wszystkie zawa- dy, rozwinęła się pod miastem wprzód, nim Mo- skale dowiedzieli się, że go przebywać zaczę- ła. Woysko nie wytchnąwszy nawet rzuciło się na wały, Urowiecki wysadził bramę i miasto wzięte.

Po téy zdobyczy Zamoyski dla złączenia się z królem, ogromnemi iak wprzódy iść musiał la- sami , a gdy piechota opatrzona w siekiery otwór w puszczy czyniła, napadli na nią Tatarzy Mo- skiewscy: w mgnieniu oka sprawiają się szyki, gromią nieprzyjaciół, biorą wodza w niewolę. Zamoyski na piękne i wesołe wyszedłszy równi- ny, pod Wielkiemi Łukami spotkał się z królem, a gdy dwa łączą się woyska, na też same równi- ny, przybywa z trzecim Mikołay Radziwiłł ^ie- tman Litt: i o wzięciu Uświaty donosi.

Król na około szeroko rozciągnął swe pułki, i dobywanie twierdzy Zamoyskiemu powierzył. Leża Wielkie Łuki nad rzeką Ławatą niedaleko Jeziora Perby, żyzność okolic, kwitnąoy han- del, uczyniły ie jednym z nayzamożnieyszych

grodów w całym Carstwie Moskiewskim, poło- żenie , sztuka, hoyne panuiących nakłady, obwarowały ie silnie: wały i baszty ieiyły się gę- stym ludem i spiżem.

Zamoyski rozpoznawszy miasto, znalazłszy że zewsząd zbyt rrudny był przystęp, z niemałą stratą iezioro Perby spuścić roskazał, zbliżone działa gesty ogień zionęły, iednak wał} całkiem darnią okryte, nieuszkodzone zostały. Szturmy dzielnie przypuszczone przez naszych, równie dzielnie przez oblężonych odpartemi były, iuż woysko szemrać i o odstąpieniu od miasta radzić zaczęło , Zamoyski zgromił te rady, i tym silniéy oblężenie popieraiąc, wybrał czoło pie- choty zagrzawszy ią do męztwa, iść prosto pod wały i darń z nich obdzierać rozkazał; co świe- tnieysza młodzież dobrowolnie na tak niebezpie- czną leciała wyprawę, wśród gradu kul i poci- sków, obdarte wały z darniny, zrobiony wył'in, gdy z drugiéy strony wysłane z podżogami ufy, w kilku mieyscach grod zapaliły, rozpacz oblę- żeńców podwoiła obrony zażrutość, wśród po- żaru, wśród kłębów dymu, hufy zhufami, mąż. zwierał sie z mężem. Moskale ugasili nakoniec zaięte w wielu mieyscach ognie, ciemność nocy rozięła walczących.

Acz blisko siebie, nie mogąc się iednak roze- znać , nasi pod wałami, Moskale na wałach od- poczywali, przytłumiony gwar, mnóstwa, lub ięki ranionych, okropne przerywały milczenie, gdy o trzeciéy z północy źle ugaszony ogień po- tężnie wybuchnął, zaiął skład prochów, i stra- szliwym gromem na powietrze wysadził; Polacy korzystaiąc z pomieszania i trwogi, hurmemrzu- cili się na wały i miasto zdobyli, wstrzymywali ivo-

dzowie zapalczywość żołnierza. Zamoyski wzię- te tam matrony przednieyszych boiarów Mo- skiewskich, z wielka uczciwością przyiął, cie- szył niedolę, i bezpieczne do własnych domów odesłał. Strata tak zamożnego grodu rzuciła postrach na państwo całe. Acz zbyt wczesna w krainie téy zima, iuż sie czuć dawała, król nim woysko na zimowe odprowadził leże, Zbo- rowskiemu rozpędzenie woysk Moskiewskich pod Torpecyą , Zamoyskiemu szturm Zawołocza powierzył: Zborowski za pierwszym Kopiyników natarciem złamał i rozproszył nieprzyiacioł szyki, Zamoyski ścisnął porządnym oblężeniem Zawoło- cze, iuż szedł do szturmu, gdy oblężeńcy dobro- wolnie poddaiąc się z maiątkiem i życiem, 0- tworzyli mu bramy.

W roku 158x król na nową ciągnąc wypfa- wę, w nagrodę tylu przeważnych usług, dał Za- moyskiemu buławę W. Kor: sam potym wziął twierdzę Ostrów, nakoniec 25 Sierpnia z całym ludem położył się pod Pskowem. Miasto to mię- dzy dwoma położone rzekami, potężne w baszty, zawierało 7,000 iazdy i fo,ooo piechoty: Królacz z mniéy licznym nierównie woyskiem , dobywać go przedsięwziął: podkopywaniem zbliżano sie do Miasta, Polacy i Węgry idąc zsobą o lepszo iuż wdarli sie nawały, gdy Moskale podsadzone do- łem zapaliwszy prochy, wielu z naszych przypra- wili o kalectwo i życie. Wtym czasie dowiedzia- no się, że kniaź Moskiewski rzeką Wieliką szla

fiosiłki do Pskowa, Zamoyski zniósłszy się z kró- ern, woiennego używa fortelu, długie drzewa żelaznemi spięte ogniwami zawodzi od brzegu do- brzegu, i onemi rzekę zawiera, powyżéy stru- mienia rozkazuie mieć w gotowości ogromne że-

łazne łańcuchy, skoro tylko zbliżyły się łodzie z woyskiem Moskiewskim, zapuszczono za niemi łańcuch, Moskale widząc się zamkniętemi z obu stron, w nocy wysiedli na brzeg , gdzie za dniem otoczeni od naszych, poszli w niewolą.

Kie dosyć na tym, nie przestaie król nieprzy- jaciela wszelkiemi trapić sposobami, Wysyła Krzysztofa Radziwiłła w głąb Moskwy, oddział ten bez żadnych wozów z letkiemi tylko dział- kami, na trzy podzieliwszy się hufce, mieczem i ogniem aż za rzekę Wołgę pustoszy miasta i włości: Car patrząc z okien dworca swoiego na dymiące się grodów pożogi, łzami niesilnego gniewu zalewał iagody; krzepił się iednak na- dzieią, że zaczęta iuż zima iak od Wołgi tak od Pskowfa odwiedzie woyska królewskie, lecz Ba- tory z znaczną częścią woyska wraca się do Litwy, a z tamtad na seym do Warszawy, dalsze oblę- żenie Pslto wa Zamoyskiemu powierzył. Prze- trwał waleczny hetman i srogość mroźnego nie- ba, i natarczywe licZnéy osady napaści, umiał Znużone Ciężkiemi trudami umysły żołnierza, cieszyć, pokrzepiać i w posłuszeństwie zachować, iuż szczęśliwy skutek miał prac tyle uwieńcyć, gdy Car ułudziwszy dwor Rzymski obietnicą wy- rzeczenia się Schyzmy, za silnym Papieża wsta- wieniem się, pokoy otrzymał. Zdobyty Połock i całe Inflanty zostały przy Polscze, inne podbi- cia Stefan wrócił Carowi.

Seym następuiący więcéy duclia zawiści i swywoli, niż wesela odniesionych tryumfów o- kazał. Otrzymał iednak Zamoyski, że się uszla- chetniła krew za oyczyznę w'y]ana, że żołnierze w stanie gminnym zrodzeni, którzy w czasie woy*

ny znakomitego mężtwa dali dowody, do za- szczytu szlachectwa przypuszczonemi zostali.

W roku i583 Zamoyski zabezpieczywszy Ruś od napaści Tatarów , do Krakowa pośpieszył, tam Stefan Batory chcąc dogodzić przyiaźni, u- czcić zasługi i meztwo, synowice swoią Gryzel- dę w małżeństwo mu daie, obchodzono wesele to z niewidzianą wspaniałością i ten to może przepych, to dotąd szacunkiem, dziś iuż powi- nowactwem zbliżeilie się wodza do króla , obru- szyło szlachecką równość, wzbudziło tę zawiść możnych, które w sprawie Zamoyskich wybu- cheły tak silnie. O sprawie tey iużeśmy pod kt5iem Stefanem wspomnieli.

Kilkóletni spoczynek po trudach wojennych, zwrócił uwagę wielkiego męża ku zbawienniey- szym pokoiu przedmiotom. Na mieyscu gdzie była starożytna w imieniu iego majętność Skolto- wka, postanowił założyć warowne miasto, któ- reby więcéy ieszcze kraiowi niż iemu przynosiło pożytków i bezpieczeństwa. Okazałość zamku naymnieyszą była nowego Zamościa zaletą, spro- wadzeni z obcych kraiów zamożni kupcy, prze- myślni rękodzielnicy, okazali kraiom Ruskim nieznane dotąd rękodzieła i przepyoh , założona szkoła publiczna, gdzie biegli nauczyciele sposo- bili młodzież do usług oyczyzny, opasane te gmachy walami i baszty, opatrzone spiżem, wy- trzymywały odtąd zapędy Tatarów i Szwedów. Spoglądał Zamoyski okiem radości na wznoszące się mury, na kwitnące w nowéy osadzie nauki i kunszta, gdy cios nayokropnieyszy szczęśliwość iego pomieszał, stracił króla i przyjaciela.

Przytłumione powaga Stefana zawiści i zem- sty, żadnym w czasie bezkrólewia niepowściągnię-

te

te hamulcem , silnie na Zamoyskiego iad i zu- chwałość swoię wywarły. Cały ród Zborowskich, Górka W',a Pozn: Jazłowiecki, Czarnkowski, o- sobistą zapaleni niechęcią, zburzyli publiczne obrady, i pierwsze elekcyi początki. Wspo- mniemy o nich w notach do śpiewu o Zygmun- cie III. Zamoyski nieprzełamany w niedopuszcza- niu domu Rakuskiego na tron Polski, siestrzen- ca królowćy Anny wdowey królem utrzymał.

Zborowscy i ich stronnicy z licznym i zbroy- nym ludem utrzymywali Maxymiliana stronę, i

o dobycie Krakowa kusić się zaczęli, odegnał ich ze strata Zamoyski, a uchodzących goniąc do Szlązka wstępnym boietn, zbił woyska Nie- mieckie pod Byczyną, obiegł tę twierdzę i do poddania się przymusił; Arcyxiążę Maxymilian, Erazm Lichtensztein, wielu znacznych Austry- ackich Panów, Jędrzéy Zborowski, Górka, Czarn- kowski, Biskupi i świeccy Maxymiliana dzierżą- cy sie strony, dostali się w niewolą. Zamoyski acz wiele prześladowań od tych ziomków ucier- piał, wszystkich atoli wolnością darował, łupy w zdobytym mieście były niezmierne: srebra, dzielne konie, i inne sprzęty bogate: oddano Arcyxiążęciu srebra i własność iego, łupami po- dzielił Zamoyski żołnierzy, działa tylko zosta- -wuiac sobie, sam Maxymilian z naywiększą u- czciwością tlo zamku Krasnostawskiego odpro- wadzony; słodził Zamoyski iak duszy szlache- tnéy przystało, dolą nieszczęśliwego Jciążecia, często odwiedzając, często go zapraszając do do- mu swoiegoi Maxymitian atoli w nieszczęściu nawet, nie zapominając dumy, niechciał nigdy u iednego stołu ieść z hetmanem Zamoyskim. Wódz w tym tylko razie dał uczuć, że Arcy xia-

żę był ieńcem iego, osobny stół wspaniale dla Maxymiliana zastawny, złotym łańcuchem opa- sać w około rozkazał. ISa następuiącym seymie król i stanv, za tak ważne i w przeszłém pano- waniu, i świeżo oddane kraiowi usługi, Staro- stwa Krzeszowskie, Zamecliskie, dziedziczném prawem Zamoyskiemu nadali, z warunkiem or- dynacyi, czyli spadku na pierworodnego syna.

Śmierć Jana króla Szwedzkiego przymusiła Zygmunta III. do udania się do Sztokolmu, dla obięcia zostawionéy po oycu korony, w ten czas piecza i obrona krain nie z prawa, ale przez same wielkiego męża powagę i obywatelstwa przy Za- moyskim Zostały; iakoż ieszcze był Zygmunt zgranie Polskich nie ruszył, gdy Tatnrzy i Tur- cy południowe prowineye nasze grassować za- częli. Zamoyski utwierdza Lwów i Kamieniec Podolski, ściąga własne i przyiacioł hufce, i naprzeciw nieprzyiacielowi ciągnie. Basza Syli- stryi widząc śmiałość wodza i woysk gotowość, pierwszy o pokóy prosi, przyrzeczono na wza- jem, że Kozacy do państw Tureckich, Tatarzy do Polski wpadać nie będą.

Za powrotem króla ze Szwecyi, tleiące od dawna między Zygmuntem i Zamoyskim nieche- ci, z nieprzyzwoitą wybuchnęły zapalczywością. Wina wspólna obudwom , dumny lecz niskomy- ślny Zygmunt czuł się upokorzonym Zamoy- skiego wyższością, sam przy wielkim mężu wi- dział sie zbyt małvm, otoczony nikczemnemi po- chlebcy, nieprzystepnością, odrzucaniem rad i zaleceń Zamoyskiego , martwić, i wpływ iego w kraiu umuieyszać starał się, przyrzeczone na wstawieniesięhetmana, nayprzód, Pieczęćmniey- sza Piotrowi Tylickiemu, a poźniéy laska W.

Koron: Markowi Sobieskiemu , Zygmunt pier- wszą Tarnowskiemu, drugą Myszkowskiemu nie- przyiaznym Zamoyskiemu oddał. Zywiéy może niż przystało na wielką duszę, uczuł Zamoyski tę krzywdę , i w licznym senacie w śmiałéy zbyt mowie królowi niedotrzymanie słowa wyrzucał. Zygmunt z niezwyczayną sobie odpowiedział ży- wością, powstały głosy stronników królewskich i Zamoyskiego , hetman niechcac burzyć obrad publicznych, wyszedł z senatu i długo na nim nie bywał, przekonany w własnym sumieniu

o wielkich i ważnych usługach, które oyczyźnie, co mówię, samemu Zygmuntowi uczynił, przy- zwyczai ony do nieograniczonego wpływu za pa- nowania Stefana, zupełne oddalenie swoie za krzywdę i obelgę poczytał; zbyt wyniosły i chci- wy znaczenia, by zapomniał; że ie kiedyś nie- ograniczenie posiadał, cierpiał na upośledzeniu, wynurzał żal swóy w słowach, lecz nie targnął się na żaden czyn, którymby mszcząc osobistą urazę, mógł narazić dobro i pokóy współziom- ków. Przytłumił on radą i powagą tleiący rokosz, który dopiero po śmierci iego wybuchnął, prze- ciwny on był z innemi, mówi Lubiński powtór- nemu zKonstancyąAustryaczką małżeństwu, lecz gdy Zebrzydowski Wda Krakowski pisał do nie- go, że łatwo może lud Krakowski poburzyć i nie dopuścić wniyścia królowéy do miasta, Nie- czyń tego odpisał mu Zamoyski, łatwo iest po- spólstwo zburzyć, lecz trudno do posłuszeństwa Wrócić.

Małżeństwo to, nie same ślubne związki, lecz lak się zdaie przeciwne prawom i życzeniom na- rodu z domem Rakuskim zawierało umowy, Heidensztein sekretarz Zamoyskiego a potem

królewski pisze, iż Malespina Nuncyusz Papiezki niezawodnie go o tym upewnił, że swemi oczy- ma widział u Podkanclerzego Tarnowskiego dy- ploma Zygmunta, ustępuiące tronu Polskiego Arcyxiążęciu Ernestowi. Te i inne podeyrze- nia na króla powodem były do seyrnu łnkwizy- cyinym zwanego, gdzie król z poniżeniem może maiestatu usprawiedliwiać sie musiał, izapewniać iż o ustąpieniu tronu nie myśli.

Zygmunt który w czasach spokoynych w sza- lunku łask bez Zamoyskiego obchodzić się umiał, w każdém niebezpieczeństwie udawał się do nie- go, i zawsze powolnego znaydował, i tak gdy za powtórnym ze Szwecyi powrotem znalazł król chmury Tatarów iuż prawie wkraczaiących do kraiu, i kray ten bez żadney obrony, zalecił Zamoyskiemu, by co mógł kwarcianego woyska zebrawszy, Polskę od napaści zasłonił. Tru- dne to było ze wszech miar polecenie, 6,000 iazdy i 1,000 piechoty, składały wszystkie siły hetmana, i temi potrzeba było zakrywać kray, walczyć Tatarów, i nie narazić iedno z niemi trzy/liaiących Turków. Zamoyski uznał, iż śmia- łość i pośpiech naylepszemi były w tak ciężkim razie śrzodkami, nie czekaiąc nieprzyiaciela w kra- cza do Wołoszczyzny, rozgłasza wieść o nie- zmiernych siłach ciągnących mu na pomoc, sam szczupłe swe pułki warownemi pod Cecora oko- puie wałami, te wstrzymuią pierwsze Tatarów zapędy. Hetman nie stawiać nieprzyjacielowi pola, silnemi trapi go podiazdami, w tych co przednieysi z Tatarów życie stracili. Han zra- żony klęskami i wszelką szkodzenia Polakom straciwszy nadzieię, wysyła Hagę pokoiu i żąda zgody, sam potem wziąwszy zakładników, uda-

ie się do obozu hetmana, gdzie przyrzeka tąż sa- mą drogą powrócić do Krymu, i wszelkie swo- ich wstrzymywać zapędy. Wyprawa ta wielką prowadzona zręcznością, uwolniła Polskę od spu- stoszenia, i Wołoszczyznę w posłuszeństwie u- twierdziła. Swietnieysza była Wołoska wypra- wa, gdy Mohiła pozbywszy się Kardynała Bato- rego ostatniego ziemi Siedmiogrodzkiéy xiażęcia, państwo iego przywłaszczył, a chęcią rozszerza- nia się nadęty, wkroczył do Wołoszczyzny i Je- remiego Polsce hołduiącego do ucieczki przy- musił. Zamoyski z nieliczném woyskiem między górami pod Tergowesteni zupełne nad nim od- nosi zwycięztwo, rozproszone liczne Wołochów szyki: Mohiła w Czechach szuka schronienia.

Kiedy Zygmunt doznawszy iuż niewierności stryia swego Karola Sudermanii xiążęcia, wybie- rał się do Szwecyi bunty królestwa uskromić, Zamoyski radził mu, by z przeważną płynął tam siła, i iednym dzielnie uderzonym ciosem oszczę- dził dalszych woien konieczność. Nie usłuchał téy rady Zygmunt, więcéy ułaiąc obcym niż swo- im, poszedł z kilką tysiącami Szkotów' i małą garstką Palaków, i nic nieuczyniwszy, bez chwa- ły wrócił do Polski. Suderman poznawszy sła- bość przeciwnika, nietylko ogłosił się królem, lecz zuchwale do Jnflant Polskich wtargnąć wa- żył się.

Pierwszą natarczywość licznych woyskSzwedz- kich wytrzymały naprędce zebrane woyska Litt: hetmanili im waleczni wodzowie, Radziwiłł, Fa- rensbach, Dorohostayski, Weier i inni, wygry- wali oni wstępne bitw'y, uwalniali twierdze od oblężeń, i sami na Szwedach szturmem ie brali.

Gdy się to dzieie, sam Karol Sudermanski

f

Z 17,000 świeżego woyska wkracza do Inflant, nasi nie maiąc do oparcia się sił zdolnych udali się podRygę, i oboz obwarowali walami, doby- wał ich Karol, lecz od Farensbacha ze strata

1,200 odegnan; w ten czas iuż w porze iesien- nćy nadciągnęli hetmani Zamoyski, Żółkiewski, sam król nakoniec. Niedługo Zygmunt bawił przy woysku, Zamoyski mimo przykréy iuż ro- ku pory, obiegł i wziął Wolmarye i inne zamki, w następiłiącym roku 1602, dobył Felina, lecz przy szturmie tym stracił przyiaciela, i waleczne-

fo mcża Farensbacha, i sam ranionym został. Veisensztein czyli biały kamień silna w Inllan- ciech twierdza, po uporczywéy obronie poddała się zwycięzcy. Zrażony tyla nieponiyślnościami xiążę Sudermański, przez listy do Zamoyskiego

o pokoiu lub zawieszeniu broni traktować rozpo- czął, zuchwale Karola w tych listach wyrazy, przymusiły Zamoyskiego, iż osobiście urażonym się czuiąc, na poiedynek wyzwał xiążęcia, wy- mówił się Karol daiąc za przyczynę, że Zamoyski nie był mu równym , odpisał hetman na ten za- rzut z tą powagą i godnością, która samemu do- wodziła xiążęciu, że ieżeli wodz Polski niższym mu był w tytułach, szlachetnością umysłu prze- wyższał go daleko.

Zam ślał Zamoyski o oblężeniu Rewia, lecz gdy i dział nie miał potemu, i zamiast odbiera- nia posiłków widział dla tęgićy zimy rozchodzą- ce sią do domów swe pułki, sam tyla. trudami i wiekiem złamany, zdał wodzę nad woyskiem Karolowi Chodkiewiczowi, i do domowéy udał się spokoynosci; na pierwszym seymie po trzy- kroć odebrał Zamoyski naysłodszą dla obywate- la nagrodę, gdy sama iż tak rzekę, oyczyzua

dziękowała synowi swemu że ją obronił. Nie długo maż wielki ani swéy sławy, ani domowéy kosztował zaciszy, dnia 3 Czerwca i6o(i. w 64 roku dni swoich, żyć przestał. Okazał Zamoy- ski za króla Stefana nayświetnieysze przymioty w boiu iradzie, okazał wiecéy,okazał żei pod nie- zdatnym królem iakim był Zygmunt III. maż prawdziwie wielki mimo zawiści i przeszkód, znakomite oyczyźnie swoiéy czynić może przy- sługi. Zarzucaią mu wyniosłość i przewodzenia żądzę, bydź może że sprawiedliwie czuiac wa- żność oddanych usług, chęci dla kraiu naylepsze, zdolność w'ykonania ich, zbyt żywo czuł nie- wdzięczność Zygmunta, zbyt śmiało wyrzucał mu niezdatność iego, wiecéy niż należało, sam władać żądał; lecz wyniosłość ta nie zaburzyła oyczyzny, i owszem tych co ią burzyć chcieli, trzymała na wodzy. Tę woynę domową, która wkrótce po śmierci iego wybuchnęła, on itden powagą swą wstrzymał. Starać się przeyść in- nych w świetnych i użytecznych czynach, ta była Zamoyskiego wyniosłość. Jakoż rzadki z wo- dzów, równie był wielkim w boiu, gorliwym w obywatelstwie, przykładnym w życiu domowém. Był on razem wspaniałymi rządnym, zaohęcaiącym nauki, dla przyiaciol statecznym do zgonu, spo- sobił młodzież do usług oyczyzny, do boiu, do ra- dy ; naysłodszą było iego roskoszą gdy czyli to na czele szyków, czy w senacie, czy u Pańskich oł- tarzy, widział mężów pod własném okiem, w wła- snym wychowanych domu, takiemi byli hetman Żółkiewski, Baranowski, Gembicki, Arcybiskupi Gnieźnieńscy, Herburt, Zebrzydowski i inni. Chwile pokoiu poświęcał naukom; kwitnący za życia iego pisarze, mieli w nim przyiaciela i

wsparcie. Jeżeli burzył nieprzyiaciół grody, u-, iniał na oyczystéy ziemi wznosić nowe i miasta i twierdze. Jego to praca. Zamość, dzikie Sza- rogrodu stepy, okryły sie gmachami, napełniły się pożytecznym i przemyślnym ludem; słowem słusznie zPiaseckim powiedzieć można: wie Pol- ska kiedy Zamoyskiego miała, lecz nie wie, kie- dy podobnego jemu znaydzie i wodza i męża,

ZYGMUNT III,

śpiew Historyczny, ur. i566, *{ i65a.

Król Stefan nie żył, trón osierocony, Zamoyski ieden podpierał,

A w hezkrólewiu duch niezgod tłumiony, Zaiadłość swoie wywierał, Zborowscy karmiąc zemsty osobiste, Burzyli pokóy i prawa oyczyste.

2.

Z niezmiernym ludem na pole wybrania,

Z okropnemi ciągną krzyki:

Prymas krwi brackiéy boiąc sie rozlania, Dąży między zbro.yne szyki,

Woła, ach! dokąd wściekłość was uwodzi, Niech Polak w piersi Polaką nie godzi

Ąnfłalt Śpiew

Zygmunt III

Muz '// 71?JJ yń^kieao.

r\ -ićr

KrillHtifiin lii‘ lyX trouosie-ro-co. - ny

Za.

s.

Po ciężkich boiaoh po trudach niezmierny cli, Naród. Zygmunta uwieńczyły Lecz tylu ofiar, tylu usług wiernych,

Nigdy Zygmunt nie odwdzięczył,

Wśród świetnych zdarzeń nie przestawał błądzić, Był dobrym, mężnem, lecz nie umiał rządzić.

4-

Na próżno Polak mocarstwa podbiia,

Toczy bitwy niezliczone,

Próżno chorągwie wśród Moskwy rozwiia*

I więzi Cary zwalczonej Świat się nad Polską odwagą zadumiał,

Lecz Zygmunt z zwycięztw korzystać nieumiah

5.

Dziedziczną Szwedów utracił koronę, Moskiewskićy zayrzał synowi,

Niezdolnym rządem umysły zburzone,

Przyniosły kieski kraiowi,

Zebrzydowskiego duma wyuzdana,

Broń s'więtokradzką podnosi na Pana,

6.

Z dzielnym Żółkiewskim iuż Chodkiewicz śmiały, Zwycięztwo Szwedom wyrywa,

Ciągnie by mocą wesprzeć tron zachwiały,

I do Guzowa przybywa,

TamZygmuntz woyskiem wpoczcie swych Hetmanów Spotyka tłumne hufce rokoszanów.

7.

Już w czystych błoniach téy nowéy Farsali,

Stanęły szyki braterskie,

Gotowe sobie ostrzem krwawćy stali,

Zadawać ciosy morderskie,

Gdzie spoyrzy iedne i szyki i bronie*

Też same Orły, też same Pogonie.

Ten widok zapał zawziętych hamuie,

I nie w iednym łzy wyciska,

Lecz cóż położy tamę wściekłéy dumie, Zebrzydowski mieczem błyska,

Idźmy o bracia woła do skupionych ,

Mścić się krzywd naszych i swobód zgwałconych.

9*

Już duch niezgody zionął iad piekielny,

W obłąkane wodza hordy,

Z obu stron w dniu tym walczył naród dzielny, Z obu stron okropne mordy,

Król przemógł, w polu krwią Polską zbrocznymf Płakał zwycięzca nad woyskiem zwalczonym.

IQ.

Choć niekorzystnie pełne iednak chwały,

Były czasy Zygmuntowe,

Pamiętnych wodzów orszak okazały,

Skarga słynie przez wymowę,

Ą Lew Sapieha nad wszystkich powstawa,

Miecz w iednym ręku, w drugim dzierżąc prawa.

Przydatki do Śpiewu o Zygmuncie III.

Przytłumione na chwile, przez króla Stefana zawziętości rodu Zborowskich, silnym w czasie bezkrólewia wybuchnęły płomieniem. Przybyli oni na pole elekcyi w poczcie dziesięciu tysięcy

ludu zbrovnego; z mnieyszą liczba, lecz z dobra- nćm rycerstwem, przyciągnął poźniey hetman Zamoyski. Obadwa woyska w niewielkiém stały od siebie oddaleniu. Zamoyski miedzy Powązka- mi i wsią Folwarki opasał się wałami, z obu stron iak w czasie woyny otwartéy, zachowane ostró- żność i czuyność; iakoż gorąco Zborowscy pra- gnęli coprędzéy na hetmańskich uderzyć, lecz Prymas Karnkowski, senat i ci wszyscy, co brzy- dząc się ślepém stronnictwem, dobro powsze- chne mieli tylko na pieczy, zapobiegli temu, u- chwalaiąc by nikt zbroyno na pole elekcyi nie od- ważył się przechodzić. Ubiegaiący się o berło byli: Maxvmilian brat Cesarza Rudolfa, Fiedor Wasilewicz Car Moskiewski, Zygmunt, syn Jana króla Szwedzkiego, siostrzeniec ostatniego z Ja- giełłów, Chciano z początku Piasta, czyli które- go z rodaków, sama trudność wyboru, wybór ten zniszczyła. Usiłowania pozostałéy po Batorym królowéy Anny córkiZygmunta Is°- przywiązanie i wdzięczność Polaków ku krwi Jagiellońskiéy, wstręt nakoniec ku domowi Austryackiemu spra- wiły, iż partya Zygmunta siostrzeńca królowéy tak sięzmocnila, iż przy obstających przy Maxy- milianie Zborowskich, pięciu tylko senatorów i nie wielka liczba szlachty została. Nie tracili przezto ducha Zborowscy, i owszem u Bernardy- nów gdzie mieli pomieszkanie swoie, pokrzepia- li ią częstemi i głośnemi biesiady. Tam dowie- dziawszy się, iż Prymas Karnkowski (który przez wzgląd dla Papieża trzymał dotąd za Arcy- xięciem, a dziś na stronę Zygmunta przeszedł) chcieli go z domu iego blisko Barnardynów nad Wisłą w przysposobionéy w tym celu łodzi uwieźć, i wpośród siebie zatrzymać: lecz Zamoyski, ktQ-

remu żaden krok strony przeciwnéy taynym nie był, wysłał Pękosławskiego Starostę Sandomier- skiego z mocnym oddziałem, a gdy ten klasztor Bernardyński otaczał, Prymas w przyzwoitym dostoieństwu swemu i okolicznościom orszaku, przeprowadzonym został do zamku. Przez ten czas Litwa stoiąca pod wsią Kamieniem za Wi- słą rozstrzygnienia tylu sporów czekała. Nakoniec dnia 9. Sierpnia i58y, Prymas ogłosił królem Zy- gmunta IIIs0, a we trzy dni potem partya Zboro- wskich przez Jakóba Woronieckiego, Biskupa Kuiawskiego, ogłosiła Maxytniliana. Zamoyski by co rychléy ubiedz Kraków, i granice Pań- swa z strony Austryi zasłonić, w nocy z uszyko- wanym żołnierzem ruszył w te strony.

Zamoyski wyparowawszy bez żadnéy prze- szkody Zborowskich z Wiślicy, stanął w Krako- wie i miasto utwierdził. Tymczasem Leśniowolski Kasztelan Podlaski wysiany do Zygmunta w Po- selstwie. Ciężkie było między tym młodym Pa- nem i oycern iego Janem królem Szwedzkim roz- stanie. Ustąpienie dla Polski Estonii zaręczone paktami konwentami, wiele sprawiało trudno- ści , aż królowa Anna na wszystkich dobrach swoich dotrzymanie obietnicy téy zaręczyła. Wten czas dopiero ruszył się Zygmunt: dnia 7. Paź- dziernika, stanął w Oliwie, pakta zaprzysiągł, i wraz do Krakowa dążył. Dnia 16 Grud: przy- ciągnął Maxymilian z woyskiem swoiém pod Mo- gile, gdzie Zborowscy przywiedli mu c?,5oo ludu, a Jasłowiecki kilkaset, lecz Zamoyski odparł ich od miasta, poraził pod Biskupiem polem tak, że do Częstochowy cofnąć sie musieli: to zwycięz- two otworzyło Zygmuntowi drogę do Krakowa,

gdzie dnia 27 z zwykła uroczystością korona kró- lewska przez Prymas^ włożona nań była.

Wraz po odbytéy koronacyi ruszył Zamoyski przeciw Maxymilianowi, zadziwiony i strwożony tym pośpiechem Arcyxiążę, mniemaiąc, że wódz Polski nie będzie śmiał ścigać go za państwa granice, cofnął się do Szląska. Dognał go Za- moyski pod Byczyną, zniósł woysko iego, i twier- dze do któréy Maxymilian się schronił, potężnie działami tłuc zaczął. Poddał się Maxymilian z działami i całym swym ludem, kosztowne sprzę- ty dostały się woysku, działa wodzowi, Maxy- inilian zaprowadzony do Krasnegostawu. Poi- manych z nim Zborowsi ich i innych Austryi stroniuków, hetman wolno wypuścił: źle był atoli zapłaconym za tak szlachetny postfpek, Zborowscy bowiem o włos co Maxymiliana nie uwieźli zwiezienia: tam więcey roku z wielką trzymany uczciwością, za wstawieniem się Rzy- mu i Cesarza Rudolfa II. gdy się zrzekł wszyst- kich praw do korony Polskiéy, uwolnion.

Zaledwie rok po oddaleniu sie Zygmunta ze Szwecyi upłynął, gdy czyli to tęsknota, czy po- trzeba naradzenia się o ważnych sprawach, po- budziły oyca iego Jana króla Szwedzkiego, że gorąco z synem widzieć się pragnął. Pozwolono więc królowi w r. i58g. z oycem swym zjechać sie w Rewlu, wyiechał Zygmunt z znacznym Pa- nów Polskich orszakiem, z okazałością uciążli- wa nieco dla Szwedów, sam bowiem Krzysztof Radziwiłł liczył więcéy tysiaca dworzan. Upły- wał czas w Rewlu na długich itaiemnych między synem i oycem rozmowach, postrzegli Polacy chęć wielką u obudwóch odiacliania razem do Szwecyi. Żatrwożeni i niebezpieczeństwami 110-

wego bezkrólewia, i nadchodzącą z strony Tata- rów i Turków woyną, po wielu trudnościach skłonili nakoniec króla, że w Wrześniu do War- szawy powrócił. Doznany w tym wyieździe opór, tayne między monarchami rozmowy, dały po- wód do pewnych czyli niepewnych wieści, które poźniey szkodliwych między królem i narodem niesnasek stały się przyczyną. Twierdzono bo- wiem , że na taiemnych między oycem i synem umowach, ugodzonym zostało, »że Zygmunt »miał odstąpić korony Polskiey Arcyxiążęciu »Ernestowi, że ten Annę siostrę iego poiąć miał » w małżeństwo, że za prawo dziedziczne do Litwy » zapłacić 3o,oooczer: zł: ustąpić mu summNeapo- »litańskich, że pomagać w uspokoieniu Szwecyi, »dawać posiłki przeciw Moskwie, nakoniec pe- »wnéy liczbie wymienionym od Zygmunta oso- »bom przednieysze w Polscze nadać Starostwa.« Wynikłe w narodzie z rozszerzenia podobnych wieści niechęci i podeyrzenia, wszczynaiąca się z Turkami woyua, acz nie zatarła zupełnie, przy- tłumiła na chwilę. Wczasie leszcze ostatniego seymu kiedy Tatarzy naieżdżali Podole, a Tur- czyn obrażony ustawnemi Kozaków naiazdy go- tował się do zemsty, żeby nieuchwalić poborów, mówiono, że wieści te były od Zamoyskiego wymyślone, wkrótce iednak sprawdziła się ich rzetelność. Wysłany na granice Polskie Basza Romelii: Zamoyski bez woyska i żołdu z swoim i przyiacioł pocztem zasłonił Polskę, i sławą tyl- ko imienia sw'ego i zręcznością, przywiódł Baszę do odstąpienia od granic, przyrzekaiąc że rospu- sta Kozaków pohamowaną zostanie, a król iak nayrychléy posłów do Portv wyprawi. Wysłany Uchański Wda Bełzki umarł w Carogrodzie, a po-

zostały po nim Czyżewski powrócił z doniesie- niem, że Porta przez żaden sposob do pokoiu z Polską przystąpić nie chce. Tą razą przecie u- wierzył seym niebezpieczeństwu i nadzwyczayne po całym krain uchwalił podatki, to iest: milion złł: owczasowych w Koronie i 5oo,ooo złł: w Li- twie: wkrótce atoli niechęć ku poborom i królo- wi, zazdrość ku Zamoyskiemu, niszcząc uchwa- łę tę ledwie Państwa o ostatnią nie przyprawiła zgubę. Zuchwały Górka Wda Poznański i inni potrafili skłonić starego Prymasa Karnkowskie- go, że nakazał zjazd szlachty w Kole: tam mio- taiąc różne na Zamoyskiego potwarze, gorszącym i niesłychanym dotąd przykładem zjazd ten pry- watny pod pozorem ulgi dla szlachty, odważył się znieść i skassować wszystkie pod czas sevmu uchwalone na woynę pobory. Lecz czuwała ie- szcze w ten czas opatrzność nad Polska; gdy bo- wiem Muzułman miał iuż wpadać w bezbronne granice nasze, poseł Angielski w Carogrodzie o- swiadczył Porcie, że królowa Elżbieta nieopuści Polski, ale w przypadku uderzenia Turków na nią, pogodzi się z Hiszpanią, i wspólnie z cala Europą oręż swoy na nieprzyiacioł cbrześcian o- bróci. To silne zagrożenie skłoniło Turków do ugody z Polską. Naród nasz wdzięczen tak wa- żnćy przysługi, pozwolił kupcom Angielskim o- siadać w Elblągu.

Zaślubienie Zygmunta z Anną Arcyxiężmczlą Austryaczką pomimo woli i Rady stanów, dopeł- niło miary wielu prawdziwych , wielu też i uro- jonych przeciw niemu niechęci. Od pierwszego

Erzybycia do kraiu nie podobał się Zygmunt Pola- om przez niezdatność do rządu, którey całe ie- go dowodzi panowanie. Nie posiadał Pan ten,

tćy otwartćy, tey ludzkiéy uprzeymości, która tak. łatwo pociąga serca Polaków. Zimny, du- mny, i milczący, rzadko kiedy odpowiadał, gdy pierwsi nawet w królestwie mówili do niego. To dało powod Zamoyskiemu gdy go witał w Kra- kowie, a młody Zvgmunt nic mu nie odpowie- dział , że obróciwszy sie do Leśniewskiego Ka- sztelana Podlaskiego rzekł, .Takieżeście nam nie- me dial/lę przywiedli. Jak wszyscy mierni ludzie miernemi, a często i nikczemnemi tylko otaczał się pochlebcami. Spowiednik xiądzBernardGołyń- ski więcéy miał wpływu nad sławnego Skargę, on to nie żądzą bronienia i rozszerzenia granic, lecz fatalnym szałem nawrócenia odszczepionych królestw napoił umysł Zygmunta. Niedostępny zasłużonym i poważnym mężom, zamykał sie z Alchimistą Wolskim Starostą Krzepickim, kilku Jezuitów Niemców; Andrzéy Bobola, Podkomo- rzy Koronny Albert Radziwiłł i Referendarz Jan Tarnowski składali poufnie towarzystwo króle- wskie. Nie miłe mu były i obyczaie i stróy Pol- ski, karał nawret młodego królewica Władysława za to, że ubiór narodowy nad Niemiecki prze- kładał. Piasecki sprawiedliwie uważa, że póki królowa Anna ciotka Zygmunta żyła, widać ie- szcze było na dworze, Jagiełłów zwyczaie, z téy zgonem zcudzoziemczało wszystko. Nie dziw że te wady, zbyt smutna niedołężność rządu, ślepe do Austryi przywiązanie zniechęciły mu serca mieszkańców: oddalenie od dworu Leśnio- wolskiego, który od przyiazdu królewskiego ze Szwecyi do poufałości Zygmunta był przypuszcza- ny, zimna dla Zamoyskiego oboiętność, odkry- te przez Leśniewskiego taiemne z Austrya kor- respondeneya i układy, sprawiły iż na seymia

i5q2.

i5q2. Posłowie nie chcąc wprzód do spraw ża- dnych przystąpić, z uszczerbkiem nawet powagi maiestatu, ściśle wchodzić zaczęli we wszystkie postępki królewskie. I stąd to seym ten seymem inkwizycyinym nazwany. Z wyznania Leśnio- wolskiego, z okazanych listów królewskich, wła- sną iego ręką podpisanych,zdawalo siębydź dowie- dzionym , że król z domem Austryackim, w szko- dliwe a przynaymniéy nieprawne względem ustą- pienia berła wchodził układy *). Przecież wno- sić i to można, że obrażona przednieyszych wy- niosłość, powszechna prawie knosobie króla nie- chęć, powiększać mogły ważność czynionych za- rzutów. Utworzyły się na ów czas partye kró- lewska i kanclerzystów czyli Zamoyskiego zwane. Król widząc zbyt rozdrażnione umysły, oświad- czył nakoniec i dał stanom przyrzeczenie na pi- śmie, «iż cokolwiek bądź przedtém trafić się mo- »gło, odtąd przecie ani królestwa nie porzuci, u ani przywilejom narodu w niczém nie ubliży^ »ani o następcy po sobie na tron myśléć nie bę- »dzie. Ułagodziły sie tém zapewnieniem umy- »sły, i Zamoyski królową któréy dotąd nie wi- «dywał, odwiedził.

W miesiąc po seymie przyszła wiadomość o śmierci Jana króla Szwedzkiego, oyca Zygmunta w i5g3, dano królowi pozwolenie wyiechać na obięcie dziedzicznego królestwa, i oprócz zwy- kłych dochodów, uchwalono mu na drogę 3oo. złot: co naszych wiecéy miliona czyni.

Popłynął król z Gdańska na 43* mnieyszych i większych okrętach, z nielicznym ludzi zbroy* nych orszakiem, lecz na to miast wiozący tłum

  • ) Pias*cki pagi toot

dworzan, Jezuitów i Papieskiego Nunoyusza Fran- ciszka Malaspinę. Już w ten czas Karol Xżę Su- dermami stryi Zygmunta wyniosły, odważny, zrę- czny i równie czynny, iak Zygmunt byłopieszały, powziął cheć silną przywłaszczenia sobie Szwedz- kiéy korony. Słabość Zygmunta, i 'go ślepa i nie- wczesna w nawracaniu Szwedów na wiarę kato- licką gorliwość, do uskutecznienia zamiaru tego, -otwarta torowały drogę. Z samego przyjazdu do Szwecyi odrażał Zygmunt Wszystkich umysły, nieprzystępnością i fanatyzmem swoim, nie zatru- dniał się on sprawartiji nowo odziedziczonego królestwa , lecz myślał iak Szwedów zapamięta- le przywiązanych do wiary Lilterskiey katolika- mi uczynić, iśieprzyśpiesza! koronacyi swoiéy po- dług praw i zwyczaiu królestwa, lecz usilne czynił zabiegi, żeby nie przez Biskupa kraiowego, bo Lutra, lecz w kraiu protestanckim przez Ńuncy- usza Papieskiego był koronowanym. Te wszy- stkie zabiegi innego nie sprawiły skutku iak ten, że im bardziéy Zygmunt, przez wstręt swóy do religii kraiowéy, odstręczał umysły, tém wiecéy Karol przez obstawanie przy niéy pociągał ich do siebie. lJo długich zachodach i sporach musiał nakoiiiec Zygmunt przyjąć koronę Szwedzką z rąk Abrahama Arcybiskupa Upsalskiego , a po- wierzywszy podług umowy rządy nad państwem Karolowi Sudermanii,' i przydawszy mu senato- rów Eryk a i Gustawa Brahe, w drogę do Gdań- ska puścił się. Ani oddalenie iego ze Szwecyi smutku, ani powrot do Polski wielkiego niespra- wiły wesela.

Krótka spokoyność któréy używała Polska, przerwaną była przez Zygmunta Batorego xiążę- cia Siedmiogrodzkiego. Ten przekupiwszy Ra-

dnie wodza Arona Wwdy Wołoskiego, samego Woiewodę schwytał i Wołoszczyznę sobie przy. właszczył: Zamoyski własnym kosztem ruszył z woyskiem, zbił przywłaściciela i opanowa- wszy Chocim i Soczawę, wsadził na hospodar- stwo Jeremiasza Mohiłę, i hołdownikiem Pol- scze bydź kazał. Nie dosyć na tém, dowiedzia- wszy się że Han Tatarski w 70,000 woyska ciągnie na splondrowanie Polski, zachodzi mu drogę w Maltanach pod Białogrodem, i z mała swych gar- stką stacza bitwę z przeważnym nieprzyjacielem, znosi i do ucieczki przymusza. Stanął pokoy, mocą którego Iłan we trzech dniach z Mołdawii wyciągnąć, nowego hospodara uznać i Polskich granic wiecéy nie naieżdżać przyrzekł.

Zdmgiéy strony Żółkiewski wszczętena Ukra- inie bunty Kozackie mieczem uśmierza, her- sztowie Nalewayko i Łobuda śmiercią skarani, w rozbitém woysku w zabranym obozie Kozac- kim, znaleźli nasi chorągwie i inne woienne zna- ki od Cesarzów Niemieckich przysyłane Koza- kom. Od dawna dwór Wiedeński lud ten do naiazdów pobudzał iuż to na nas samych, iuż na kraie Tureckie, ażeby przez to przymusić Portedo wypowiedzenia nam woyny, a uwolnić od niéy Węgry i inne swe kraie.; Zygmuntiednak chytrości tty albo nie postrzegał, alboniepostrzegać zdawał się. Zbawienie poddanych i przyszłego życia szczę- śliwość, wiecéy niż ich na tym świecie pomyślność zdawały sie zaymować umysł Zygmunta: w Szwe- cyi Lutrów, w PolsczeDyzunitów nawracał. Stara- no sie od dawna Prowincye Polsko-Ruskie przy- wiązane dotąd do Greckiego obrządku i wyzna- nia połączyć z Rzymskim kościołem : dziś z wy- branego tym celem Synodu* Hipaty Pociey i Cy-

18*

rylliTerlecki, pierwszy Brzeski, drugiŁucki Grec-

cy Biskupi udali sie do Rzymu, i na publiczném

u Klemensa VIII. posłuchaniu, iedność z kościo- łem Rzymskim przyjęli. Lecz czyli krok ten u- czyniony był bez powszechnego Władyków ze- zwolenia , czyli że Zygmunt i tutay miasto po- wolności używał przymusu, czyli nakoniec że zaniechał uiąć sobie Konstantego xięcia Ostrog- skiego Wdy Kiiowskiego naymocnieyszego w o- wych stronach Pana , i żarliwie do wiary Grec- kiey przywiązanego, dosyć że za powrotem z Rzymu greckich Biskupów, Konstanty Ostrogski, « zanim tłum Dyzunitów protestowali się prze- ciw połączeniu ich kościoła. Wstręt ten coraz się bardziéy powiększał, zaostrzały go prześla- dowania z obu stron, zaciętość i chciwość spro- wadziły poźniey srogie na Ukrainie woyny, a ró- żność religii dawała pochop ciemnemu ludowi, wyniosłym wodzom wiązania się z postronnemi mocarstwy. Nieprzytomność Zygmunta weSzwe- cyi, zabiegi tam iego bardziéy do rozkrzewienia katolicyzmu, niż do utwierdzenia w'ładzy króle- wskiéy dążące, otwarte xiążęciu Sudermanii da- wały pole do przywłaszczenia sobie władzy nay- wyższéy. Na próżno król posyłał tam posłów, uskarżaiąc się na powagi swoiéy zgwałcenie, z błahemi oni wymówkami odprawieni zostali. A gdy Zygmunt zwlekał i nic dzielnie nie czynił, obrotny i śmiały Suderman na seymie w Abrogu vr 1597. naywyższą panowania władza miał sobie oddaną. Powyrzucał natychmiast z Sztokolmu, Kolmaru i innych przednieyszych twierdz osady królewskie. Bronił dzielnie Mikołay Flemming prowincyi Inflantskich, lecz wkrótce śmierć wo- dza tego, i tę żyzną ziemię na łup przywłaści- oiela oddała. W ten czas dopiero Zygmunt ocu-

eony z letargu, otrzymawszy pozwolenie na sey- mie Warszawskim, wybrał sie tlo Szwecyi. Ra- dzi! mu usilnie Zamoyski by wziął z sobą iak nay- licznieyszą sile zbroyną, i w i.ednéy wyprawie u- karał przywłaściciela, odzyskał królestwo i woy- nę zakończył. Lecz czyli brak złota, czyli też zbytnie w partyzantach Szwedzkich zaufanie; król odpowiedział, że nie idzie poddanych swo- ich woiować, lecz wspólnie naradziwszy się z nie- mi, prawa oyczyste cfo klub potrzebnych powró- cić. Zebrawszy więc 3,ooo. z różnych narodów ludu zbroynego, na tak ważną puścił się wypra- wę, .przecież z tą nieliczną garstką prowadzoną przez doświadczonych wodzów i pełną odwagi, byłby Zygmunt pożądanego dopiął cela, gdyby umiał poczynać. Za przybyciem iego poddał się Kolmar, stronnicy do prawego zaczęli się zbie- rać Pana. W wałnéy bitwie pod Stegebork zwy- ciężył Zygmunt. Lecz zamiast ciągnienia pro- sto do Sztokolmu, iak Jerzy Farensbach radził, wysłał tam tylko Łaskiego, a sam zboczył z dro- gi na odwiedziny siostry swoiéy w Hegeburg. Umiał Suderman z błędu tego korzystać, po- ściągał co prędzéy rozłożone po twierdzach osa- dy, i z przeważném iuż woyskiem pod Linko ping stawił Zygmuntowi pole. Karol nierównie prze- chodził naszych woysk swoich liczbą. Polacy dział żadnych nie mieli, wszczęła się atoli krwawa bitwa, z niemałém woysk Zygmunta zniszczeniem. Przy końcu atoli walki, zatrąbiono z stron obudwóch na odwrot: w środku woysk długim boiem znu- żonych, wiarę sobie zaręczywszy nawzaiem król Zygmunt i Karol Sudermański rozpoczęli rozmo- wę. Stanęło na niéy, że król dla wszystkich prze- baczenie ogłosi, że za cztery miesiące złoży seym

w Sztokolmie, gdzie wszystkie przeszłe zatargi podług praw kraiowych zaspokoionemi bydź miały. Zaledwie ugoda i rozeym ten stanął, gdy król poznał całe niebezpieczeństwo położe- nia swego. Szczupłe woysko znacznie się osta- tnią bitwą zmnieyszyło, posiłki z Polski dalekie i niepewne, Szwedcy stronnicy iedni przez Ka- rola uięci, drudzy zastraszeni, usuwać sie za- częli , przyrzeczona przez Finladczyków iazda nie przyszła. Do któregoż udać się miał miasta, żadnego pewnym nie był. Z żalem w ten czas zarzucał sobie winę, że Zamoyskiego nie usłu- chał rady, że tak nie silnie, niebacznie się wy- brał. Lecz żal ten iuż był niewczesny, nie zo- stawało iak nazad powrócić, co też Zygmunt u- czynił, siostrę swą królewnę Annę z sobą do Pol- ski zabrawszy.

Leniwie Zygmunt oddalił się ze Szwecyi, gdy Karol stronników iego prześladować i więzić, noweini obwinieniami przed narodem czernić go zaczął, nayważnieysze było, że wyznanieLu- lerskie chciał wykorzenić ze Szwecyi, a wiarę Katolicką wprowadzić: iuż Karol Pan kraiu i twierdz wszystkich , naznaczył c^as Zygmuntowi, żeby albo sam powrócił, lub syna swego kn wy- chowaniu w wierze Luterskiéy przysłał. Wszy- stkie te zamachy nie poruszyły ospałóy nieczulo- śoi Zygmunta, został przez dwa lata nieczynnym, aż gdy w i5)0 Karol w Upsalu ogłosił się królem, w; ten czas Zygmunt na seymie Polskim zaczął szeroko rozwodzić swe żale o tak ciężką godno- śęi swoiéy zniewagę.

Gdyby Zygmunt postępowaniem swoićm umiał był sobie zjednać serca Polaków , gdyby się był wsławił orężem, zasłużył na miłość narodu, któż

znaiacy naród ten tak czułym, tak łatwym do u- liiesień szlachetnych, wątpić może na chwile, że tknięty niedolą i poniżeniem walecznego kró- la nieuchwaliłby silnéy wyprawy na odzyskanie mu utraconéy korony? Lecz w panowaniu swo- ićm nicieszeze nie uczynił Zygmunt, coby zapał ten wzniecić mogło, oddalił od ufności swoiéy zasłużonych i możnych, zraził nieprzystępnością wszystkich, a w troykrotnycb do Szwecyi odby- wanych podróżach dowiodł, że ni skarbów, ni oręża, ni dobréy rady, skutecznie używać nieu- miał. Kiedy więc osoba królewska nie wzbudza- ła ani zapału ani interesśowania, a zimny rozsą- dek nauczał, że dalsze wdawanie się w kłótnie Szwedzkie obcemi były dla Polski, uchyliły się stany od rozpoczęcia niekorzystnéy im woyny.

Do czego Zygmunt dobrowolnie Polaków na- kłonić nie mógł, do tego podeyściem przymusić ich umiał, Jerzy Ferensbach Wda Wendeński, który miał rozkaz od Rzpltéy strzedz tylko gra- nic Inflantskich odebrał (iak w ielu mniema) ta- jemne od króla zlecenie, by wpadł do Estonii i nieprzyjacielskie rozpoczął kroki. Wodz ten wykonał czego król życzył *). A gdy xiążę Su- dermanii wysłał do niego posła z zapytaniem czyli woynę rozpoczął zRzpltćy rozkazu? zamiast odpowiedzi zatrzymał posła i do Polski odesłał. Słusznie tym postępkiem obrażony Suderman, nie czekaiąc póki licznieysze woyska Polskie na- deydą , wpadł do Iuflant, Parnawę i wiele innych warownych mieysc częścią orężem , częścią po- deyściem zagarnął. Zgwałcone państwa granice,

  • ) Wielu iednnk dzieiopisów zaczepkę w téy woynie na Karola

SuUoriyański^go składa*

obrażony honor narodowy, woynę ze Szwecyą. nieuchronny sprawiły. Lecz tém bardziéy woy- na ta była Polakom nie miła , że dzikiem połącze- niem uporu i słabości Zygmunta, sprowadzona na Polskę, że bez żadnéy dla narodu korzyści, że nakcmiec przychodziła w chwili, gdzie z innéy strony naród niespodzianie przez silnego nie- przyiaciela zagrożonym widział się. Michał bo- wiem Wda Multańsiii wypędziwszy Jeremiaszu, cały ten kray opanował i Chocim oblegał. Unie- siony pomyślnemi przeciw Siedmiogrodzanom a nawet i samym Turkom wyprawy, znaiący nie- zdatność króla i słabą w Polscze do boiu goto- wość, odkryte od południa granice, z powodu wspólności wiary Greckiéy, pewny przywiązania do siebie mieszkańców Rusi, Ukrainy, Podola, umyślił (iak dzieie twierdzą) tajemną z sasiada- jni naszemi zmowę, całe rozerwać królestwo. Wkrótce zbyteczna zuchwałość zasłużoną ode- brała karę. Nie opatrzył wprawdzie seym osta- tni potrzebnego dla woyska żołdu, czynność i hoyność iednegó obywatela zastąpiły publiczna niedbalstwo. Zamoyski własnym kosztem liczna wywodzi hufce, na zachęcaiący odgłos iego, sta- wała co maiętnieysi wkraiu młodzieńcy, każdy wiedzie z sobą ochocze i świetne pułki, Zamoy- ski z niewypowiedzianą szybkoscią do Woło- szczyzny wkracza, miia Soczawe i Chocim, i prosto gdzia nieprzyjaciel, ku rzece Telezynie ciągnie. Tam Michał w 60,000 Wołochów, Siedmiogrodzanów, i Serbów rozłożył się obo- aenr Nie ustraszyła ta liczba ni wodza, ni Pol- skiego rycerstwa. Po długim uporze ustąpiło mnóstwo umieiętności i męztwu, zniesione i roz- proszone woysko, tysiące jeńców, działa, oboz

cały dostały się Polakom. Powrócona Woło- szczyzna Symeonowi, Mułtnny Jeremiaszowi, obudwóm hołdownikom Polski. Przezornie Za- moyski zostawił 4ooo ludu na uwolnionych kra- iów obronę. Michał bowiem zebrawszy rozpro- szonych , raz się ieszcze na Polaków uderzyć odważył. Lecz zbity na głowę od Jana Potockie- go Starosty Kamienieckiego, w przyiaznym sobie Wiedniu szukał ochrony.

Na seymie 1601 składano Zamoyskiemu pu- bliczne dzięki, za przeważne zwycięztwo, za oca- lone prowincye. Tam Zbigniew Ossoliński Mar- szałek koła rycerskiego dał przykład duszy pra- wdziwie obywatelskiéy i szlacbetnéy. Urodzony z Zborowskiéy, osobisty hetmana nieprżyiaciel przytłumił w sercu żal, zapomniał o urazach , a pomny tylko na oddane oyczyźnie usługi, w tkliwéy mowie wynosił czyny Zamoyskiego, i swoie i narodu składał mu dzięki. Przywodzę czyn ten, tym chwalebnieyszy że rzadki, ileż to w radach, osobiste zawiści, niechęci, przyno- szą dobru publicznemu i szkód i kiesek !

Świetne Zamoyskiego czyny przez Nieprzyia- ciela nawet sławione, uciszyły i iawne ipokątue zawiści, nikt nie śmiał przerwać powszechnego głosu, który go wzywał do podięcia się dowodz- twa naprzeciw Szwedom. Zamoyski trudami i wiekiem zwatlony, wcześnie z tak niedołężnego rządu wszystkie przewiduiący trudności, bardziéy baczny na kray, niżeli na siebie, podiął się téy trudnéy wyprawy. Późna to była pomoc, Szwe- dzi brali zamki, w polu tylko szczupłe pułki Li- tewskie, wstrzymywały przeważne nieprzyiaciół woysko. Dopiero i. Września Zamoyski zdążył stanąć w Inllaaciech, nadciągnął za nim król z

W

licznieyszym dworem niż woyskiem, a postrzegłszy że przytomność iego ani była pożyteczną woyska, nni też miłą mieszkańcom, wkrótce nazad po- wrócił. Hetman acz nierówny w siłach, rozpo- czął woynę z zwykłą sobie dzielnością. Szwedzi nie śimeiąc w otwartém czekać go polu, zamknęli się po twierdzach. Biegły hetman i w tym woy- ny rodzaiu, w Grudniu wśród naytęższych mro- zów obiegł Wolmar, i dobył. Tam wzięty w niewolą Karlson syn z nieprawego łoża xcia Su- dermanii, wódz naywyższy Pontus de la Gardie, pierwszy odesłań do Rawy, umarł wwiezieniu. W następnym roku po nayuporczywszéy obronie, wśród ty siącznych przeszkód poddały sie Felin, Weisensztein czyli Biały Kamień. Pod Felinem poległ waleczny Farensbach i sam hetman został ranionym. Już oręż zwycięzki sięgał Estonią, gdy długo niepłatne woysko burzyć się zaczęło. Za- miast żoklu i posiłku Zygmunt obietnice przysy- łał, rozintrzony tak szkodliwą opieszałością, czernieniem niechętnych, zgięty wiekiem i bli- znami, wodz ten przynaglomm się widział szu- kać spoczynku, rozdawszy woysku co miał wła- snego zapasu, zastawiwszy nawet swe srebra, zdał rządy nad prowincyą nayzdatnieyszemu po sobie Karolowi Chodkiewiozowi, i do domowe- go schronił się zacisza. Usprawiedliwił Chodkie- wicz wybór męża wielkiego, z szczupłą garstką ludu (większa bowiem cześć woyska rozeszła sio do domów) bronił w'alecznie Inflant przeciw S7.wedów potędze, zwycieztwo iego pod Kirchol- mem gdzie w 4ooo. rycerstwa zbił na głowę

18,000 walecznego woyska Szwedów, głośném imie iego nietylko wPolscze, lecz po całéy uczy- niło Europie, Nie było czćm popierać tych tak

znamienitych korzyści, i Kircliolmskie zwyciez- two i tyle dawniey przeważnych zwycięztw i tyle trudów i krwi wylewu dla zwłok, niedostatku, a w tenże czas iuż dla nieszczęsnéy woyny domo- wéy niekorzystnemu się stały.

Już nieżył wielki Zamoyski, acz od nikczem- néy zawiści czerniony i prześladowany. Choć słusznie zniechęcony z dworem, wstrzymywał po- wagą swoią, zapędy tych wszystkich, którzy gwałtowneini sposoby błędy królewskie popra- wić chcieli. Po śmierci iego zniknął rozsądek i uwa- ga, szalone namiętności bez wędzidła zostały. Dał bezwątpienia Zygmunt niedołężnym rządem swo- im słuszne do skarg i zażaleń przyczyny, lecz chwyciły się ich rozwiązłość i duma, aby się po- mścić za osobiste urazy, a to w sposób winoway- czy i dobru publicznemu szkodliwy. Zebrzydo- wski naprzód M. W. K. poźniéy Wda Krakowski stanął na czele niechętnych, i tych do rokoszu pobudził. Surowy i wyniosły, stracił naprzód łaskę u dworu, gdy króla upominał, by zanie- chawszy w chwilach wolnych lekkomyślnych za- baw, raczéy obyczaiem przodkow w gonitwach rycerskich i turnieiach ćwiczy! się. Wyrugowa- nie z kamienicy krćlewskiéy w któréy Zebrzydo- ski iako Starosta Krakowski przemieszkiwał, tak żywo człowieka dumnego rozjątrzyło , iż z temi słowy dał się słyszeć: -la, z kamienicy, lecz król pójdzie z królestwa. W Litwie Janusz Radziwiłł rozgniewany, że król Starostwo Dudyńskie nie ie- mu, lecz walecznemu odda! Chodkiewiczowi, zemste poprzysiągł. Na seymie więc i6o5 za- miast zaradzenia gwałtownym kraiu potrzebom, nie słyszano iak zarzuty i skargi. A choć niechę- tni sami czas obrad na kłótniach stracili, iednak-

że w czasie zebranych przez siebie zjazdów gło- sili prz^d szlachtą., że gdy król przeszkadza na seyniacli dobru publicznemu zaradzać, narodza seymem myśleć powinien o sobie. Do dawnych narodu uraz przydał Zygmunt nowe, poieciem w małżeństwo siostry pierwszéy swéy żony Konst.an- cyi Austryackiéy przeciw życzeniom narodu, a nie skończywszy woyny Szwedzkiéy w woynę Moskiewską plątać się zaczął. Naprzód więc do Proszowic i Korczyna, poźniéy do Lublina zjazd walny zwołany , przybył nań Janusz Ra- dziwiłł zabrawszy z Warszawy wszystkich po- słów Litewskich, ogłoszono go Marszałkiem związku , polecono Stanisławowi Stadnickie- mu spisywanie woyska, wysłano do króla by paktów konwentów dotrzymał, błędy swe wy- znał, poprawił, i za nie Rzpltą przeprosił. Wy- słał Zygmunt spowiednika swego Skargę by ro- koszanów upamiętał, i przywiódł do postępowa- nia prawnego. Poselstwo to żadnego nie przy- niosło skutku, a rokoszanie do ioo t. ludu liczyli, zaczął i król robić zaciągi i Żółkiewskiego z 7,000 bitnego i doświadczonego rycerstwa z Rusi spro- wadził do siebie. Stanął związek przy królu w Wiślicy pod laską Adama Sieniawskiego Podcza- szego Koronnego. Poczęło woysko rokoszanów zmnieyszać się i znikać, dognano ich pod Jano- wcem, tam Zebrzydowski nieufaiąc swoim, upo- korzył się królowi, przyrzekł woysko rozpuścić i całą tę sprawę poddać pod seymu rozsądek. Zaledwie ugoda ta stanęła, gdy ią rokoszanie naganiać poczęli, a nie czekaiąc seymu zebrali sie do Jedrzeiowa, i silne hufce kupili. Wtem niebezpieczeństwie król, z znacznym pocztem ludu Chodkiewicza z Inflant odwołać musiał.

Rokoszanie nie uznaiąc seymu, iuż ku Warsza- wie zmierzali, zaszły im woyska królewskie pod Warka i łatwe otrzyniaćby mogły zw’ycięztwo, gdyby nie wzdryganie się w obudwóch na rozlew krwi braterskićy, wielu z rokoszanów przecho- dzić zaczęło na stronę królewską. Przeciwnie w woysku Zygmunta , wielu rokoszanom sprzy- ialo, między niemi Gabryel Łaźnicki na koniu wysunąwszy się naprzód, wołał żeby się nie lęka- li, i że nic im się złego od kwarciannych nie sta- nie: rokoszanie atoli by dadź czas nadchodzącym posiłkom cofać się zaczęli. Dany z Łaźnickiego przykład (sąd bowiem woienny na obwieszenie go skazał) powrócił karność w woysku króle- wskim. Król d. 6. Lipca nocą uszedł sześć mil ciągnąc za niemi, i dognawszy pod Guzowem nie dawszy czasu do rozmów, bitwę rozpoczął. Znaczna część woyska Zygmunta złożona była z hufców, które mu trzech Potockich przywiedli, posądzaią ich, że nieprzyiaźni Chodkiewiczowi, i cała sławę zwycieztwa chcący sobie zapewnić, nie dali posiłków skrzydłu Chodkiewicza, na które rokoszanie z całą uderzyli mocą, złamane ustępować musiało. Hołownia towarzysz znaku Radziwiłlowskiego przedarł się aż do mieysca gdzie król stał, wołając z szyderstwem, a gdzie ten Szwed? R.adzono w ten czas królowi, aże- by na lewe skrzydło do Żółkiewskiego uoho- dził. A piechota czy stoi? zapytał się Zygmunt, gdy mu odpowiedziano, że niewzruszona, zo- stał na mieyscu, przez co pokrzepił umysły, dał czas Chodkiewiczowi do odnowienia bitwy, nakoniec do odniesienia zupełnego zwycieztwa. Zebrzydowski naprzód do klasztoru Bernardy- nów w Opatowie, poźniéy do Ryk schronił się.

Nadto on miał możnych w stronie nawet króle- wskiéy przyiacioł i krewnych, by kary lub prze- śladowania mógł się obawiać. Wdali sie za:nim do króla od dawna przychylny mu Prymas i wie- lu senatorów pierwsaéy w królestwie powagi. Dla ceremonii tylko przeprosił króla, a gdy wcho- dził do izby, powst.-l cały senat na przyjście ie- go, zasiadł swe krzesło, zatrzymał dostoieństwo i maiatek, ani w niczém uszkodzonym nie został. Oycżyzna straciła wielu walecznych synów swo- ich, przez odciignienie Chodkiewicza, wiele w In- flanciech i zaników i ziemi.

ISie chcąc przerywać biegu spraw Szwedzkich i wśród nicli wszczętych woyny domowéy rozru- chów, wyprawę na Moskwę acz wprzódy iuż za- czętą , ostobno tutay zdało mi sie po krotce na- mienić. Car Iwan Wasilewicz II. dwóch synów zostawił, Fiedora i Dymitra. Fiedor słabowity i cały nabożeństwu oddany, poi.il za żonę córkę Borysa GudenouaW. państwa Koniuszego. Ten żądzą panowania zagrzany, zabić kazał młodego Dymitra, a po krótkićm brata iego Fiedora pano- waniu, berło Moskiewskie przywłaszczył. Trwa- ło między Borysom a Zygmuntem przymierze, kiedy czyli to prawdziwy Dymitr czyli śmiały oszust, którego prawdziwe imię miało bydź Hrycko Otrepiów (rzecz bowiem dotąd nieroz- wiązana dowodnie *) okazał sie w Polscze. Na- przód przechowywał się po Monasterach, w szko- łach Jezuickich nauczył sie po łacinie, niskie po- tym pełnił posługi na dworach Ostrogskich i Wi-

  • ) Owszem pis arze Polscy, a dziś Moskiewscy nawet, nakoniec

P. L. Eveqaé, i wiele innych, twierdzić zdaiąsię, iż Dymitr ten, był prawdziwym Carem prze* Doktora jednego zacho- wanym od śmierci;

śniowieckich xiążąt. Tam czyli to iak ieclni twierdza, by za popełnione iakieś przestępstwo kary uniknąć, czyli iak drudzy, śmiertelną uda- iąc chorobę powiedział, że iest Garowiczem Dy- mitrem zachowanym od matki, gdy to a inne pa- ęho)e na mieyscu iego oddala pod zaboyców że- lazo. liowność wieku, taż sama postać, ciała, a nawet i wady, nauka, sposob tłumaczenia sie niepospolity, wrodzona nakoniec ludziom łatwość wierzenia temu, co iest nadzwyczaynem, spra- wiły że wielu z możnych Polaków' osobliwie Je- rzy Mniszech Wda Sandomierski czyli zupełnie uwierzyli powieściom iego, czyli mniemali, że wierzyć ićy pożytecznie będzie dla krain i dla nich. Sam Żygmunt równie skory do chwyce- nia sie każdego dzielą, iak opieszały w popieraniu onego, dał mu pomoc pieniężną iMniszchowi o- świadczył,że ieśli powrócenie na tron Dymkra wziąć zechce na siebie, rzecz mu miłą uczyni. Wyniosły Mniszech zawarłszy z Dymitrem ugodę mocą którćy gdyby ten berło osiągnął, córkę ie- go Marynę miał poiąć w małżeństwo, zmownie z Wiśniowięckim szwagrem swoim, Ostrogskim j innemi Pany zebrawszy sześć chorągwi , wkro- czyli z Dymitrem w granice Moskiewskie. Mały ten poczet powiększył się Duńcami i ochotników gromadą. Po nieiakim zrazu oporze, poddaw'ać się zaczęły i twierdze i woyska. Borys umarł i Dymitr obwołany Carem. Wierny przyrzecze- niu wysłał po Marynę poselstwo, lecz nierostro- pny zaczął gardzić obyczaiami narodu, i iawna okazywać skłonność ku łacińskim obrządkom. Obrażony tym zabobonny' naród, za sprawą Szu skiego co po kądzieli plemiennikiem był Carów, zabiia Dymitra i między będącęnii z nim Polaka-

mi ciężką rzeź sprawnie. Szuyski ogłoszony Ca- rem odsyła Marynę oyen, obdartą iednak ze wszystkich kleynotów i sukien , broniąca ią Tar- łowa Kasztelanowa Sanocka w głowę raniona: Ledwie ciało Dymitra, okrutnie pokaleczone pochowaném zostało, gdy wieść się rozeszła, że Demetryusz ten żyie. Jakoż wkrótce pokazał się samozwaniec pod tém imieniem nieco do pierwszego podobny. Polacy radzi zamordowa- nych pomścić się braci, woysko naybardziéy w nadziei bogatych łupów i żołdu, który im samo- zwaniec przyrzekał, a którego nie odbierało u siebie, uznali go za Cara, i licznie koło niego kupić się zaczęli. Waleczny Jan Piotr Sapieha i xżę Różański dowodzcami wyprawy téy byli: Im woysko przysięgło na wierność, przysięgło że nie odstąpi nowego Demetryusza sprawy. Bez wypowiedzenia woyny przez króla i seym, mo- żna i ochocza młodzież Polska przyprowadziła mu 7,000 bitnego woyska, a Zarucki 8,000 Ko- zaków Dońskich i Zaporowskich, dowodzili woy- sku Dymitra wspomnieni Jan Sapieha Starosta Uświatski i xże Różański, zbiwszy woysko Szuy- skiego obiegli go w stolicy, lecz niezgodni i za- wiśni nawzaiem, stanęli, xiążę Różański pod ^uszynem, Sapieha pod MonasteremTroieckim. Ściśnięty oblężeniem Szuyski chcąc sobie uiąć Polaków, wypuścił z miasta Mniszcha, Marynę córkę iego, posła królewskiego Oleśnickiego i innych. Lecz Maryna którćy (iak powiada Żół- kiewski) koniecznie Carować się chciało, póty niitreżyła na drodze, aż ią woyska Polskie zła- pały i do Samozwańca przywiodły. Mniéy deli- katna, po nieiakiém wahaniu się za rozgrzeszeniem Jezuitów poięla nakoniec mniemanego małżonka,

i po-

i powtórnie żoną i Carową została. Wten czas to doradzano Zygmuntowi, by korzystał z tak po- myślnego zdarzeń zbiegu, i albo całéy Moskwv stał sie Panem, lub przynaymniéy znaczną cześć onéy do Polski przyłączył. W roku więc 16og woyna naprzeciw Moskwie ogłoszoną została: Żółkie- wski znaiąc dobrze niezdatność Zygmunta w sztuce woiennéy, a co gorsza skłonność do po- wodowaniasię pokątnemi radami, ledwie się dał namówić, by przyjął wyprawy téy dowództwo. Po długich przygotowaniach ruszył Zygmunt we

20,000 wojska, lecz zamiast ciągnienia prosto do obleżonéy iuż przez Polaków Moskwy, i ie- dnym ciosem skończenia woyny całéy, zaufany iż bez opoiu Smoleńska dostanie, w tę stronę o- brócił swe siły. Lecz twierdza ta dosyć miała czasu do opatrzenia się dostatecznie w ludzbroy- ny i żywność. Zygmunt znalazłszy w oblężonych większy niż się spodziewał opór, wysłał do Sa- piehy ixięcia Rożańskiego stoiącycli pod Moskwą, by odstąpili od stolicy i z woyskiem się iego złą- czyli.

Ten krok tak nierostropny polepszył sprawę oblężonego Cara, powiększył wkrótce siły iego, a nam żadnéy nie przyniósł korzyści. Na propo- zycye królewskie wszczęły się w woyskach na- szych pod Moskwą niezgody, iedni chcieli zo- stać przy Dymitrze, inni wracać do domów, wszyscy zaległego domagali się żołdu. Uięci na koniec wielkiemi obietnicami króla,xżę Różański i Alexander Zborowski z 4,ooo iazdy udali się do Smoleńska. Sapieha zmownie z Zygmuntem ze swoiemi za Dymitrem do Kaługi ciągnął. Na- mawiali królewscy Marynę obietnicą nawet Sta- rostwa Samborskiego, by do Polski riazad wró-

ago

ciła. Lec7. ta niechcąc Carskiéy porzucić korony, przebrawszy się po męsku, wsiadła na koń i z kil- ką Polkami złączyła się z Dymitrem w Kałudze.

Gar Szuyski niespodzianie od tak ciężkiego u- wolniony oblężenia podniosł dopiero głowę, ze- wsząd lud zbroyny garnąć się zaczął do niego, 3o tys: Moskiewskiego woyska powiększyły pod dowództwem Ponte de la Gardie i Edwardem Horn znaczne od Szwedów posiłki. Miał nadto tysiąc zacieżnych Francuzów i kilka tysięcy Niemców. Wysłał te siły ogromne z bratem swoim Dymi- trem Smoleńskowi na odsiecz. Żółkiewski do- wiedziawszy się o ciągnieniu nieprzyiaciela, od- rywa 8,000 ludu od oblężenia miasta, i pod KIu- sinem zachodzi mu drogę. Rzecz podziwienia godna, chlubna zaiste dla waleczności naszéy, to tak przeważne woysko z czterech bitnych zło- żone narodów, od ośmiu tysięcy Polaków ze szczetein zniesione było. Otrzymane to walne zwycięztwo, w Niedzielę d. 8. Lipca 1610. Wódz równie odważny iak czynny, nie tracąc i chwili, mężne swe Pułki do Moskwy prowadzi, pozosta- łych przy Dymitrze Polaków do woysk oyczy- Stych przeciąga. Moskale w rozpaczy, wszelkich ratunku pozbawieni sposobów, otwieraia bramy zwycięzcy, wydaią mu Carów, ogłaszaią Panem swoim królewica Władysława, i uroczyście po- przysięgaią mu posłuszeństwo i wiarę. Wysłani w poselstwie do króla Filoret Fiedor Mikitowicz Metropolita Roztocki i kniaź Wasil Galliczyn, by królewica Władysława na tron Moskiewski zapraszali, i o iak nayprędsze przybycie iego do- magali się. Spełnione wszystko, niedostawało Zy- gmuntowi iak tylko syna przysłać, lub ieśli był mu zawisnym, samemu panować. Niezrozumia-

ły, niezdolny do żadnego męzkiego dzieła, odrzu- cił i iedno i drugie, a przez to nie tylko że dla krwie własnćy ogromnego nie pozyskał państwa, aleiwpoźnieyszych czasach ostatniéy klęski na- széy stał się powodem. Piasecki i inni dzieiopi so- wie słusznie nad tak fatalnym wyrzekając błędem, przypisują go wstrętowi naprzód króla, na wa- runek Moskałów by królewic przyjął obrządek Grecki, skrupułem otaczaiących króla Jezuitów Niemieckich, odradzaniem Potockich zawistnych Żółkiewskiego sławie, nienawiści nakoniec kró- lowéy Konstancyi ku pasierbowi Władysławowi, a może i wrodzonéy domowi iéy ku narodowi na- szemu zazdrości. Jakkolwiek bądź, uparty Zy- gmunt nie przestawał dobywać Smoleńska, od- pędzony nie raz od szturmu przez walecznego Se- hina po dwudziestu miesięczném oblężeniu dziel- nością i sztuką Nowodworskiego wziął nakoniec szturmem to miasto zamożne. Ucieszony zdo- byczą dał ucztę woysku całemu, i ogromny me- dal na pamiątkę wybić rozkazał, iak gdyby było cieszyć się z czego , że wziął miasto gdy państwo utracił.

Żółkiewski nie mogąc się doczekać odpowie- dzi królewskiéy, pod pozorem że pokrólewica Władysława wyieżdża, rozłożywszy woysko w stolicy Moskwie i na około, na seym do Warsza- wy spieszył. Tam hetman wiechał w tryumfie, i poimanych Carów stawił przed narodem i kró- lem. Lecz kiedy seym, kiedy tysiące widzów nad tak wspaniałym unosiło się tryumfem, zosta- wione wMoskwie pod sprawą Gąsiewskiego woy- sko (na próżno przez posłów swych na seymie dopominaiąc się żołdu) burzyć się zaczęło. Sami Moskale opieszałością Zygmunta w przysłaniu im

aga

królewica i przytrzymaniem posła ich Metropoli- ty Filoreta słusznie urażeni, raptowném uderze- niem ogromnego dzwonu, dali ?nak do buntu, i z zapalczywością uderzyli na naszych. Zbił ich pomyślnie Gąsiewskii 6t. połolył na placu, wznie- cone przez Polaków po wielu mieyscach ognie, niezmierne to miasto obróciwszy w perzynę, od- ięły zbuntowanym łatwość przystępu do waro- wnych zamków Krimgrodu i Kitaygrodu. Sapie- ha i Gąsiewski po kilkakroć ze stratą nieprzyia- ciela odparli. Przysłał Jakób Potocki Waa Bra- cławski Rządca Smoleńska pod dowództwem Strusia dość liczne oblężonym posiłki, nadcią- gnął poźniéy Chodkiewicz, lecz niezgoda mię- dzy woyskami (stronnicy bowiem Potockich nie* chcieli Chodkiewiczowi ulegać) popsuła wszy- stkie dobra publicznego zamiary. Żołnierz zrzu- ciwszy posłuszeństwa wodze, wyuzdany na wszy- stko niecne, złupił skarb Carów, berła ich, ko- rony i drogie sprzęty rozszarpał. Nie dosyć na tém, acz na seymie 1609 stanęło prawo zakazu- iąCe pod karą niesławy i śmierci wszystkich w woyslcu buntów i związków, przecież woyskowi uczyniwszy dwa związki, ieden pod Marszałkiem Cieklińskim, drugi pod Zielińskim, opuścili Mo- skwę, a udawszy się na dobra królewskie zaczę- li ie pustoszyć i niszczyć. Stanął potem i trzeci związek woyska królewskiego Smoleńskiego, któ- ry kraiowi niemniéy był uciążliwym iak inne. Tu uważać należy, iż dwa pierwsze woyska bez wiedzy Rządu rozpoczęły wyprawę Moskiewską,

i byłyby ią dokonały pomyślnie, gdyby Zygmunt nie odciągnął ich od Moskwy do Smoleńska. Błąd niedarowany, który zniszczył całą wyprawę, za- siał w woyska nasiona niekarności i buntów,

zwalił na skarb publiczny brzemie całego od trzech lat żołdu. Wytrwały Chodkiewicz utrzymawszy prośbami szczupłe przy sobie szyki, długoieszcze walczył pod Moskwą. Ale gdy zamkniętym w zamku, prowadzi żywność niechętny Struś, za- niechał w téy cbwili uczynić wycieczki. Moska- le odbili żywność, w ten czas ocknięty z letargu Zygmunt z żoną, dworem i kilku pułkami oblężo- nym ciągnie na odsiecz: przyciśnięty głodem Struś poddać się musiał. Na próżno Zygmunt dąży ieszcze z królewicem Władysławem pod Moskwę, zniechęcone tyla nierozsądnemi wy- prawami woysko Polskie, zakosztowawszy nad- to na leżach swoich, związkowych rozkoszy, wzbrania się łączyć z królem. Moskale z wysła- nemi posły w żadną umowę wchodzić nie chcą. Nadeszła zima, i Zygmunt raz ieszcze bez chwa- ły i korzyści do Warszawy powrócił, Tym cza- sem Moskale wybrali sobie za Cara Michała Fe- derowicza, syna tego Metropolity Rostowskiego, który ieszcze w Polscze pod strażą zostawał. Za- czął nowy Monarcha panowanie swoie ukazem, mocą którego Maryna Mniszchówna żona dwóch Dymitrów podług iednych utopiona pod lodem, podług innych nieznaną umarła na Ukrainie, syn zaś iéy z powtórnym Dymitrem spłodzony, udu- szon *). Było to nieszczęsnym Zygmunta i po- radców iego udziałem, niepopierać nigdy zbliża- iących się do szczęśliwego końca woien, a rozpo- czynać nowe w ten czas, gdy kray w naytrudniey- szych znaydował się okolicznościach. Tak i w

  • ) Xiada R-Oguato-wski wryciu Sapiehów, powiada iednak, za

syn Maryny ocalonym zosral, i że Lew Sapieha na szkoiy ie- go nakładał: po^iliéy dopiero wykradzionym i udufzonyrn /o- «tał.

iS

r. 1616. kiedy z Szwedami niepewny rozeym, gdy si3 Kozacy w wierności chwiali, a naiazdami ich pobudzeni Tatarzy, gotowali się do pomsty, Zygmunt znowu Moskwie wypowiada woynę, wysłany królewic Władysław z Chodkiewiczem hetmanem, szczęśliwie w początkach wiódł tą wyprawę, poddały się zwycięzcy Drohobuż, Wia- źma, Boryssów. Znowu oręż Polski oparł sie o mury Moskwy: leoz znowu niekarność woyska,

i powiększaiące się z innych stron niebezpieczeń- stwa, przywiodły Polaków do zawarcia z Moskwą przymierza na lat i4- Królewic zrzekł się koro- ny Carskiéy, Smoleńsk, Czernichów i Siewiersk z rozległemi kraiami swemi zostały przv Polscze, ieńco wolno puszczeni. Tak sie skończyły te cztery chlubne lecz niekorzystne wyprawy: od- nosili wodzowie Polscy zwycięztwo po z wy ci ę- ztwie, lecz Zygmunt popełniał błąd po błędzie, odpychał berło Ruskie, gdy mu ie unog składa- no, chciał ie siłą zdobywać, gdy to iuż inny po- siadał. Nieczuły na pomyślności i klęski, po- psuł nayszozęśliwsze zdarzenia, zniedołeżnił nay- swietnieysze talenta, idotąd tę smutną nastręcza uwagę, że opuszczone dobrowolnie korzyści ró- wny żal może wzbudzaią, iak klęski samym zda- rzorte nieszczęściem.

Trwała ieszcze ta wyprawa Moskiewska, gdy Zygmunt i zausznicy iego, nowych nieprzyiacioł wyzywali na Polskę. W 1614 wygnali Turcy za niepłacenie haraczu Konstantego Mohiłę, i Tom- żyhospodarstwo Wołoskie oddali: Szwagrowie Mohiły Stefan Potocki i xiążęta Korecki i Wi- szniowieoki, umyśliwszy kray ten opanować dla siebie, bez wiedzy rządu na Wołoszczyznę wtar- gnęli. Zarozumienie i lekkość prowadziły ich

szyki, zbici i do Carogrodu odesłani. StaieSkin der Basza w 80,000 woyska na pomszczenie się za zgwałcone granice. Żółkiewski pilnuiącDnie- stru pod Basza dla niesforności woyska i taie- mnych od Zygmunta rozkazów, by woyny z Por- ta unikać, zawarł niepomyślna ugodę, mocą któ- réy Multany i Wołoszczyzna w zupełną Turkom oddane podległość. Niebaczni atoli na tę ugodę Tatarzy, złupili Ukrainę. Wkrótce Zygmuntzno- wu dał nowe Turkom do zemsty i woyny przy- czyny. Sprzymierzeniec ich Betiem Gabor xżę Siedmiogrodzki, złączywszy się z rokoszanami W'ęgierskieini,.zbił kiikakroć woyska Austryac- kie, i Wiedeń stolicę oblegał. W ten czas król kiedy sam nie miał dość woyska, by płocho roz- poczęte woyny ukończyć, z namowy królowéy i Jezuitów Niemców, wysłał bitnych Lisowczy- ków (była to letka iazda od wodza swego Liso- wskiego imię biorąca) Lisowczycy spustoszy- wszy kraie i zbiwszy rokoszauów woyska , przy- musili Gabora do odsrąpieiua od Wiednia. Ła- two Gabor podniecił do zemsty obrażoną iuż Por- te, wypędzaią Turcy hospodara Gracyana, iako bardziey przyiaznego Polakom; ten otwartą pod- nosi woynę. Żółkiewski na wsparcie iego wcho- dzi do Multan, lecz znalazłszy zbyt przemożne woyska Tureckie, otacza taborem szczupłe swe hufce, wśród chmur wieszających się nad sobą ez dni kilka cofa się w po-

stru, gdy pod Cekorą Ciurowie fałszywym u- derzeni popłochem przerywaia tabor, zmieszane szyki bez porządku pierzchaia. Sędziwy Żółkie- wski pada pod liczbą ciosów, Koniecpolski wzię- ty w niewolą, Turcy i Tatarzy szeroko rozpuści-

znaydował się od Dnie-

isr

wszy zagony wszystko pustosza 5 palą. Nakazu- je seym pospolite ruszenie, które gdy z zwykła powolnością zbiera się, gdy król odprawia cere- monie hołdu xcia Pruskiego, Sułtan Osman Azyi

i Europy zebrawszy siły we 3óó,ooo woyska zbli- ża się ku Polskim granicom. Chodkiewicz he- tman W. Li tt:, Lubomirski Pol: Koronny we

35,000 ludu przechodzą Dniestr, 3o,ooo Koza- ków łączy się z niemi. Lubomirski, sam nawet królewicz poddafe się pod rozkazy Litewskiego hetmana. Ta zgoda między wodzami utrzymała karność, ożywiła odwagę i ufność, na próżno niezliczone Turków szyki kilkakroć z zapalczy- wością nacieraią na naszych, odparci od wałów, zbici w polu , zawarli pokóy. Była to ostatnia Chodkiewicza usługa, umarł wódz waleczny przed podpisaniem miru tego. Woysko nasze iuż z tćy chwalebnéy powracaiące wyprawy, za- stało dopiero króla we Lwowie ciągnacgo z czę- ścią pospolitego ruszenia.

Młody Gustaw Adolf panował w Szwecyi, u- miał on korzystać z zatrudnienia Polski z Porta Ottomańską, gdy niespodzianie naiechawszy In- flanty, Rygę i wiele miast opanował. Nie mogli

mu Polacy skutecznego dawać odporu, gdyż Zy- gmunt zamiast gromadzenia sił swoich w Jnllan- ciech, ulubionym Austryakom posyłał z Lisow- ców posiłki. Pó upłynieniu rozeymu ze Szwecyą, tym zapalczywiéy Gustaw Adolf rozpoczął woy- ne, im bardziéy znał, że Polacy mieli ią za ob- cą, i że Zygmunt prowadzić iéy nie umiał. Z ła- twością więc szerzył zabory swoie ńietyłko w lu- flanciech, ale i w Prussiech. Przybycie wale- cznego Koniecpolskiego, wstrzymało tak śmiałe zapędy, wódz ten naywiecéy wsławił się w tćy

woynio. Szwedzi porażeni pod Gniewem, Puc- kiem, Sztumem, Gustaw raniony podCzczewem, ledwie się w ręce nasze nie dostał. Nie żądał Adolf zaborów na Polscze, liiebezpiecznieyszym był dla niego nieprzyiacielem Gesarz Ferdynand

II. którego woyska prowadzone przez walecznych wodzów Walenszleina i Tilli, zgniotły stronę Dys- sydentów, i całym Niemcom groziły niewolą. Ofiarował on pokóy Zygmuntowi, i za zrzecze- nie się tytułu Szwedzkićy korony, ustępował mu całych Inllant, a nawet Estonii. Radziły przyie- cie tych propozycyi Anglia, Francya, Hollandya, życzyła tego Polska cala, lecz Austrya któréy wiele zależało na tém, by Gustawa dążącego na Niemcy przez Polaków zatrudnić, ustawieznemi obietnicami to posiłków woyskowych, to pienię- żnych, odciągała od nich Zygmunta. Przyszły nakoniec Austryackie posiłki pod sprawą Arn- heima, lecz ten potaiemnie sprzyiał Szwedom, nie wielkie były usługi iego, a poźniéy nieumiar- kowane za żołd domagania się, powiększyły cię- żary kraiu. Trwała ta niekorzystna woyna przez lat dziewięć, a Zygmunt który niechciał pokoiu, gdy mu go ofiarowano z ustąpieniem Inllant ca- łych, zawarł nakoniec w iGag. rozeym na lat sześć, przestając na części tylko téy prowincyi z téy strony JJ/.winy,

Wywyższenie królewicza Jana Albryclita na Biskupstwo Warmińskie, gdy xżę ten lat tylko dziewięć liczył, zakupywanie dóbr dziedzicznych przez królową, zabiegi iéy by z oddaleniem pa- sierba Władysława, syn iéy Jan Kazimierz ozna- czony był następcą tronu, ieśli można powiększy- ły ieszcze pi-zeciw królowi niechęć powszednią.

Umarł Zygmunt w r. i63a nie lubiący Polaków, i nielubiony od nich.

Charakter Monarchy tego był niepoiętym składem uporu i słabości, odpychał on wszystkie szczęśliwe i pomyślne zdarzenia, porywał się nie- bacznie na trudne przedsięwzięcia nie z tą tęgo- ścią i pośpiechem, które przeciwności zmagaią, lecz z tą gnuśną opieszałością, która przynosi pe- wny upadek i straty. Umysł iego z natury nie- ufny i błahy, chronił sie rad i towarzystwa ludzi wyższych rozumem i światłem. Pochlebiająca mierność, rady niewieście, fałszywa gorliwość, wszedzie wpływ obcy, kierowały krokami Zy- gmunta. Nie dziw wiec iż panowanie, które pod mężem dzielnym mogło się stać naychwalebniey- szym, wystawia nam pod tym królem długie pa- smo wielu smutnych i nieprzerwanych błędów.

Czterdziesto piecio letnie rządy Zvgmuntowe, przygody tak liczne, tak ważne, przynagliły mię do przeyścia obrębu przydatkom do śpiewów tych zamierzonego. Cztery woyny Moskiewskie, li- czne wyprawy Szwedzkie, woyna Wołoska, Tu- recka, naiazdy Tatarów, krwawe zayścia domo- we, panowanie nakoniec obfite w zdarzenia, sta- nie się przedmiotem dzieła, poleconego mi od to- warzystwa królewskiego. Bodayby zdatność od- powiedziała ważności zamiaru, a Bóg dostarczył do końca i sił i życia i

i P-g.!»-

S. Żółkiewski Śpiew historyczny.

x c- - 'J'"'/. t,/fS'/i/r*/ł //,//

-In/lante ‘

Śpiew.

Za fzumnym Dnie strem na Ce-corsMm bło niu

jVrjy^ ^ t r -m : --.-Jfjj t/ -J--- i - r |/ i

gdzie Żółkiewskie go spotkał cios o krutuy iecliał Sie niaw-ski

~xi\_l\ K | | . . .-, fc/ 1-— 1-p_

od ważny i smutny wbły szcz^cey zbro - i i ua śnieżnym koniu

DUMA

o Żółkiewskim.

Z* szumnym Dniestrem, na Cecorsldm błoniu Gdzie Żółkiewskiego spotkał los okrutny,

Jechał Sieniawski odważny i smutny,

W błyszczącéy zbroi, i na śnieżnym koniu.

2.

May właśnie drzewa i kwiaty rozwiiał,

Xiężyc w noc cicha świecąc roztoczony,

O srebrne skrzydła i hełm sie odbiiał,

Lecz rycerz wzdychał żalem obciążony.

3-

Niebieskie oczy serce mit zraniły,

I swa srogością pokoiu zbawiły:

Wzdychał, koń iego myślom sie stosował,

Z zwieszona głową zwolna postępował,

4-

Tak dumał, alic po bladym promieniu, Błyszczącą widzi stal pomiędzy krzaki,

Rył to hełm; na nim wzbyt drogim kamieniu. Herb Zołluewskiego, i rdzy krwawéy znaki.

5.

Zdiął go, i na tak tkliwe widowisko, lał mężny rycerz rzewne łzy wylewae

A widząc srogie walk poboiowisko,

Usiadł, i takie zaczął rymy śpiewaj

Ceeorskie pola, i wy głuche lasy!

Co na wierzchołkach swych wiatry niesiecie, Roznieście ciężkie żale me po święcie.

Nad wodzem sławnym w wiekopomne czasy,

7-

Mężu! co sławy chęć wyssałeś w mleku,

Zamoyski twoie przepowiadał cnoty,

Fod. iego znakiem w wiosny ieszcze wieku,

Siałeś mord srogi w liczne Niemców roty.

s.

Cóż gdy hetmanem zostałeś z rycerza,

I świetnym pułkom przywodzić zacząłeś? Granice Polski ręka twa rozszerza,

Podbiłeś państwa, i iuż Moskwę wziąłeś.

9'

A gdy sio walą wieże niebotyczne,

Dawnego grodu, oręż twóy gotowy,

Woyska Moskałów rosproszywszy liczne%

Wkłada na Carów zwycięskie okowy.

io.

Hetmanie pełen nieśmiertelnéy sławy!

Dniu w sercach Polskich nigdy niezmazany! Kiedyś z szczęśliwcy wróciwszy wyprawy, Przed zgromadzone stawił ieópów stany, ii-

Król Zygmunt siedział na tronie, a w koła W szkarłatnych szatach poważni oycowie,

Miody Władysław pozierał wesoło;

Wtem wszedł Żółkiewski, a za nim Carowie.

12.

Królu, narodzie wolny i potężny!

Wiodęć ród Carów nieszczęsny, lecz mężny; Przy im go nie iako chluby widowisko,

Lecz iak odmiennćy lortuny igrzysko.

14.

Bodayby Nieba co nam dziś szczęściły,

Wiodły zwycieztwa za orły PoJskiemi,

Bodayby wnuki, sposoby srogiemi,

Za krzywdy przodków nigdy się nie mściły!

15.

Ty Władysławie byś iéy klęski słodził,

Moskwac przezemnie śle poddaństwa śluby,

Rządź nią , lecz wsporrmiy kędyś się urodził, Niechay ci kray twóy zawsze będzie luby!

16.

Tak mówił hetman: któżby rzekł, że chwile,

Tak świetne w ciężkie zamienią się klęski?

Ze niemogąc sie Turków oprzeć sile.

Szanowną głowę da pod miecz zwycięzki!

I7*

Oboz mu cały wśród łez i rozpaczy,

Wyniósł grobowiec i zwłoki w nim schronił,

Na nim ten napis śmierć i cnotę znaczy:

„ On piersi swenii oyczyznę zasłonił.”

18.

Ty drogi hełmie skronie mu wieńczyłeś,

I włos zsiwiały na pracach oycz\zny,

Ty w bitwach młodym rycerzom świeciłeś,

Tyś mu na czele krył szlachetnéin blizny!

I9-

Przysięgam, że cię na głowę nie włożę,

Aż nieprzyjaciół krwią, mego nie zmyię

Aż cieniom wodza oliary nie złożę ,

1 pól Cęcorskich trupem nie okryię.

20.

A tak Sieniawski, każdy boy stoczony,

Chciał, by dla niego był chwałą lub zgubą,

Dotrzymał słowa, i lauram wieńczony,

W ogromnym hełmie stanął przed swa lubą.

Niebieskie oczy przyieły go mile;

Bo zdawna cnotę tylko zwykły cenić:

Po boiach słodkie przyszedł pędzić chwile, I laur za myrtu gałązkę zamienić.

Przydatki do Śpiewu o Stanisławie Żółkiewskim.

W notach do śpiewu o Zygmuncie trzecim i o wodzach pod tym królem słynących, wspomnia- ne iuż są wielkie Zolkiewskiego czyny: pocho- dził mąż ten z znakomitego w Woiewództwie Ruskiém cnotą, dawnością i dostatkiem rodu, oyciec iego Stanisław był Woiewodą Ruskim, syn zbogacony od natury naypięknieyszemi iéy dary, z młodości okazał biegłość w naukach, ochotę do dzieł rycerskich, i te chęć sławy któ- ra do wielkich czynów prowadzi. Spowinowa- cony z wielkim Zamoyskim, w naukach i obo- zach pod okiem iego ćwiczył się. Powabna ciała postać, acz przypadkowym nie mniéy atoli szczęśliwym wżyciu nazwać się może udziałem. Młody Żółkiewski tak gładkiego był lica, iż w czasie wesela Zamoyskiego z Gryzeldą Bato- rowną i świetnych festynów które przy obcho*

dzie tćm dawane były, Żółkiewski mówię uda- wał Boginią lasów Dyanę. Do tych powierz- chownych korzyści łączył młodzieniec umysł zbogacony wiadomościami i pamięć tak szczę- śliwą, iż wszystkich dzieiopisów i klassycznych pisarzy doskonale posiadał, i często co do słowa po- wtarzał. Acz rodem i dostatkami świetny, sto- pniami atoli postępował w urzędach woysko- -wych. Król Stefan umiał cenić waleczność, na- ukę i ostrożne zachowanie się iego, tak że acz młody, był iednym ze czterech mężów którym król ten, taiemnych względem woyny Tureckićy zamysłów zwierzył się. W bitwie pod Byczyną prawemu skrzydłu pod Zamoyskim przywodził, dzielnie na stronę Maxymiliana natarłszy, spę- dził go z placu, sam atoli w prawe kolano ciężko raniony, Zygmunt nagradzniąc i męztwo i znako- mitą przysługę, oddał mu buławę polną Koron- ną. W roku 1696. wysłany dla uśmierzenia Ukra- ińskich buntów, po krwawéy pod Białocerkwią bitwie, zręcznym szyków obrotem W'parłszy nie- przyiaciela wciaśniny, do poddania sie przymu- sił. Nalewayko zczterema przednieyszemi wodza- mi wzięci w zakład wierności, nierostropnością i okrucieństwem naszych dać życie musieli.

W woynie Szweazkićy pod czas oblężenia Weisenszteinu, gdy Zamoyski dowiedział się, że Reynhold Arnep gromadził siły swe pod Rewlem, by ściśnionemu miastu na odsiecz pośpieszyć, Żółkiewskiego naprzeciw niemu wyprawił: mi- mo pospiechu zastał iuż wodz Polski uszykowa- ne woyska Szwedzkie. Uyrzeć nieprzyiaciela i uderzyć na niego iedną było dla Polaków chwi- lą, przez godzin dwie krwawym lecz oboiętnym spierano się boiem, tym bardzićy żp Szwedzka

piechota gęstemi naieżona włóczniami kopiyni- kom naszym przełamać się broniła, aż Żółkiewski lekkie puściwszy chorągwie z tyłu ią zaiął: Szwe- dy wzięci pomiędzy dwa szyki łamać się, mie- szać, i pierzchać zaczęli, wycięta wszystka pie- chota. Wodz iéy Arnep kopiią na w skroś prze- szyty poległ na placu bitwy, działa i oboz cały dostały się zwycięzcom. Weisensztein Zamoy- skiemu się poddał.

W rokoszu przez Zebrzydowskiego wznieco- nym , acz krwią i przyiaźnią połączony z nim ściśle, trwał stale w wierności oyczyźnie i kró- lowi należnéy, i w bitwie pod Guzowem zma- zał podeyrzenia miotane nań, iakoby rokosza- nom sprzyiał. Po śmierci Zamoyskiego, Żółkie- wski buławę wielką otrzymał, i wyprawie na Moskwę w r. 1610 z naywyższą władzą towarzy- szył królowi. Udrędczeniem było dla tak bie- głego wodza patrzyć na nieprzerwany ciąg błę- dów Zygmunta, widzieć nayszczęśliwsze pory o- ciąganiem się zgubione, nabycie mocarstwa o- gromnego, radą zawistnych dworaków, zazdro- ścią nakoniec samego króla stracone: cierpiał Żółkiewski tym dolegliwiéy, że wszystkie prze- ciwności nie od nieprzyiacioł, lecz od samego króla, od samych że pochodziły rodaków. Cier- piąc atoli nie przestawał czynić i walczyć, a gdy inni zwycieztw iego tracili korzyści, on nabywał sławy, i sławę tę sobie i narodowi zostawił. Ra- dził 011 Zygmuntowi nietracić czasu, nieupierać się przy oblężeniu Smoleńska, lecz prosto cią- gnąć na stolicę, mówił że z podbiciem państwa podda się i twierdza; przemogły rady innych, a gdy leżano pod Smoleńskiem, Moskale z własne- mi siły z potężnemi obcych narodów zaciągami

szli miastu na odsiecz. Żółkiewski w R,ooo lu- dzi pod Kluzynem, zachodzi drogę przeważnym nieprzyiaciela silom. Przeszło 5o,ooo liczyli Mo- skale woysk swoicli, tysiąc Francuzów pod wodz- twem Piotra de la Ville, tyleż Niemców i 6,000 Szwedów świeżo z Edwardem Horn przybyłych. Na dniu 8. Lipca 1610. Żółkiewski łączne te si- ły zwycięża, ciągnie na Moskwę. Pokonany i strwożony lud , Cara Szu ysk i ego i braci iego wy- daie Polakom , i Żółkiewskiemu na imie króle- wica Władysława wierność przysięga. Nie zo- stawało iak przysłać młodego królewica, włożyć Carską koronę na skronie iego, i woynę zakoń- czyć. Zbyt świetna dla Żółkiewskiego ztąd wy- nikała chwała , by iéy wściekłość zawistnych do- puścić mogła, nie trudno iuż było obłąkać Zy- gmunta , który zawsze czynił tak iak czynić był nie powinien. Nie puszczono Władysława, a Żółkiewski widząc dane przez siebie Moskalom słowo, zgwałcone przez innych, pełen goryczy i żalu porzuca Moskwę pod pozorem, że po kró- lewica iedzie, i zabrawszy pojmanych przez sie- bie Carów do Warszawy pospiesza;

Zebrany w seymie naród Polski był na ów czas świadkiem widowiska, dawnym t\lko Rzy- mianom znanego- Zwycięzki hetman wjeżdżał w tryumfie, stoiący na wyniosłym wozie, maiąc koło siebie poimanego Cara Wasila, i dwóch braci iego. Ci przybrani byli w świetne purpu- rowe szaty, postać ich malowała szlachetność i nieszczęście. Żółkiewski Stawiać iericów tak świetnych przed narodem i królem, wskromnéy mowie więcév nad losem ich ubolewał, niż z czynów swoich chlubił się. Ten tryumf, ta od- niesiona w świetnéy wyprawie chwała, mogły

20

rozerwać smutek wodza , lecz nie zatarły stra- pienia obywatela, z tylu utraconych dla kraiu korzyści. Żółkiewski widząc wzgardzone rady swoie, odtąd iuż żadnéy na Moskwę, wyprawy podiąć się niechciał.

Tym czasem Zygmunt niedołężnie prowadzać woyne w Moskwie, posiłkowaniem w tćyże chwi- li Austryaków, ściągnął na siebie sprawiedliwą Turków urazę. Skinder Basza w 80,000 ludu pokazał się na Polskich granicach. Żółkiewski tyla błędami Rządu zrażony, obciążony iuż wie- kiem z niesfornem i słabćm woyskiem podiął się raz ieszcze zasłonić oyczyznę od Ottomaiiskićy przewagi. Stanął nad Dniestrem pod Buszą. Czyli to zbyteczna sędziwego wieku ostrożność, czyli iak inni twierdzą taiemne rozkazy króle- wskie, by w czasie iednéy z Moskwą woyny, drugiéy nie rozpoczynać z Turkami, czyli nako- niec niepodobieństwo z nielicznym pocztem prze- ważnéy oprzeć się potędze; Żółkiewski bez wie- dzy stanów podpisał ugodę, mocą którćy król Polski zrzekł się panowania, i wszelkiego do Multa n i' Wołoszczyzny wpływu.

Mimo tćy uciążliwéy ugody, nie przestali Ta- tarzy wpadać do Polski, Kozacy w państwa Tu- reckie: wkrótce Gasper Gracyan hospodar Wo- łoski osadzony na xięstwie od Turków a poźnióy za sprzyianie Polakom na śmierć przez nich skazany , naprzeciw Porcie oręż podnosi: na wsparcie wiernego sprzymierzeńca Żółkiewski w r. 1620 niemaiąc iak tylko 8,000 woyska, wkra- cza do Multan, Gracyan w 600 koni łączy się z nim pod Cecora. Tam hetman stoiąc obozem przez dwa dni, na próżno o sile zbliżającego się nieprzyiaoiela, pewnych szuka doniesień. Po-

kazali się naprzód Tatarzy, z któremi przednia straż naszych z Lisowczyków złożona starły się, kilkanaście głów Tatarskich do obozu przynio- sła, żadnego atoli żywcem dla powzięcia ięzyka. Dnia 19 Września zbliżyły się dwa ogromne Tur- ków i Tatarów woyska, do 100,000 wynoszące. Otoczona ze wsząd garstka Polaków, przez dzień cały z nieustraszonym męztwem spierała się z nie- przyiacioł tłumami. Przez noc i dzień następu- iącr Turcy i Tatarzy zachowali się spokojnie. Późnym wieczorem hetman do namiotu Swego wezwał przednieyszych wodzów, tam im oświad- czył, że na dniu iutrzeyszym raz ieszcze z nieprzy- jacielem bitwę ztoczyć zamyślał, a gdyby tanie była pomyślną, w ten czas otoczywszy woysko taborem, w porządku do granic Polskich cofać się będzie: na wspomnienie tak niepewnego bo- iu, porwało się wielu Osobliwie Kalinowski, xżę Korecki, i Mikołay Struś od dawna zawiśni nie- przyjaciele hetmana, przeciwili sie uszczypliwie układom Wodza, i nim dzień zajaśniał, Część ry- cerstwa namówiwszy z sobą opuścili obóz; lecz ukarały nieba to nieposłuszeństwo, Kalinowski utonął w Prucie, Gracyan zabity, inni od Tata- rów pochwytani albo też pobici. Z tak uszczu- plonemu siły (Stefan bowiem Chmielewski, Jan Odrzywolski z znakami swemi i częścią Kozaków odbiegli z obozu) z tak szczupłemi siłami, nie iuż o stoczeniu wstępnego boiu, lecz o uprowa- wadzeniu w całości pozostałego rycerstwa Sędzi- wy hetman zamyślał. Ustanowiono cofać się ta- borem. Uczyniono z wozów podłużny czworo- gran, wozy te i konie ze wszech stron tak się z sobą stykały, iż ciężkie do złamania stawiały za- pory, wśród czworogranu zawarta była prze-

ao*

dnieysza iazda, chorzy i obozowe zawady: boka- mi wołów ciągnęła uszykowana i zawsze gotowa do boiu piechota, w tym porządu od 5o Wrze- śnia aż do 6. Października wśród ciężkiego niedo- statku, wśród ustawnych od nieprzyiaciela sztur- mów, postępowała mężna Polaków garstka, gdy te- goż dnia wieczorem hałastra obozowa obciążona iużłupamiktóre na odbiegłym wprzód/Gracyanie i innych Polakach zabrała, wozy rycerstwa na strażach będącego plądrować zaczęła, wodzowie niebacznie może w téy chwili surową pogrozili iéy karą, skoroby tylko tabor przeprawił się za Dniestr; boiaźń kary i utraty zdobyczy, pobu- dziła występnych, że w czarnéy nocy ciemnotach, pańskich koni dopadać, zabierać inki, nakoniec ogniwa taboru przerywać, i hurmem uciekać zaczęli, a to z takim nieporządkiem i hałasem, iż porządne szyki rozumieiąc że Tatarzy iuż w tabor wpadli, srodze mieszać się zaczęły: nic wyrównać nie może okropności téy chwili, nie- ład wyłamuiących się z taboru, zabieranie przez nich cudzych i koni i sprzętów, głos wołaiącego hetmana, zniewaga i przeklęstwo pozostałego żołnierstwa, łoskot wywracaiących się wozów i dział, zgiełk, trwoga, wszystko to w okropnych nocy ciemnościach! postrzegłszy zamieszanie to Turcy, hurmem na strwożonych uderzyli, wielu życie swe drogo przedało, naywięcéy poległo. Dway młodzi Żółkiewscy acz w przeszłych bi- twach ranni, staną wszy około oyca i wodza zemdlo- nemi bronili go siły, sam sędziwy starzec długo walczył, wielom życie odebrał, nim swoie utracił. Ucięta mu głowa i do Carogrodu odesłana, po- źniéy przez krewnych znacznym złota okupem odwieziona do Polski, i w Żułkwi w grobie preod-

oChodkiewiczu f"5

v, */‘my CfioMut^zoitet/.

/lu c/t t/i Onn

pag.iJoę

ków z resztą zwłok iego złożona. Tak skończył ży- cie szanowny mąż w y3. roku wieku swoiego, sła- wny Carów zwycięzca, smutna ofiara nieposłu- szeństwa i niesforności woysk naszych. Oprócz pamiątek najokazalszych zwycięztw, zostawił nam równie mężny iak uczony Żółkiewski, pa- miątkę dzieiów wypraw swoich pisanych przez siebie, znayduie się list iego o woynie Tureckiéy w dziełach Lubińskiego Biskupa Płockiego łoi: i85. Śpiew ten lat iuż 3o, bo w 1780 pisany, dla słodyczy i przyiemności nuty Jmć Pani Kon- stancyi Dembow'skiéy przez usta płci pięknéy po- wtarzanym był dotąd, i stał się powodem Towa- rzystwu Królewskiemu, że znakomite czyny kró- lów i bohatyrów naszych, podobnym sposobem podanemi mieć chciało.

---—o-

KAROL CHODKIEWICZ,

Śpiew Historyczny.

j* 1621.

( fv tym łpicwie dwie strofy idą na iedn nutą.)

Kiedy Batory na Moskałów godzi*

I Litewskie pułki zbiera ,

Grono młodzieńców drogę mu zachodzi By powitać bohatera.

Któż to pacholę? król Stefan zapyta,

Téy pięknéy, śmiałéy postawy,

Albo się mylę, lub nad nim iuż świta, Promień bohatyrskićy sławy.

3-

Byl to Chodkiewicz z młodos'ci poranku, Rycerskie lubił ćwiczenie,

Godził na ostre, lub w zawartym szrańku, Żelazne zrywał pierścienie.

4-

Gdy pierwsze stawił pod Zamoyskim pole, Wódz hamuiąc zbytek męstwa,

Na lepsze wołał, zachoway się dole,

Czekaia ciebie zwycieztwa,

5:

Spełnił Chodkiewicz, co wodz zapowiadał, Wielkim stał sie woiownikiem,

Nie iedne klęskę bitnym Szwedom zadał, Odwaga i zręcznym szykiem.

6.

Przezeń Inflanty Polscze sie wróciły,

On zgiął durne Sudermana,

Przezeń Kirchholinska z nierównemi siły, Pamiętna w dzieiach wygrana.

7-

Tam w wątłych łodziach ogień niosąc wzdęty M.orskiéy powierza się Tali,

Pod Sala Szwedzkie napada okręty. Zwycięża, bierze, i pali.

8-

Po bitwie w kole stoiac obozowym, Nagradzał rycerstwo swoie,

Temu dał konia z rzedera Turkusowym, Temu hełm i kolcze zbroie.

Kto mężny tego odwagę wychwalał,

Kto zgwałcił karność woyskową, Niepowściagnietym gniewem sie zapalał,

I umiał karać surowo.

10,

Ilekroć Polska nieprzyiacioł miała,

On wszystkich walczy, zwycięża,

Turczyn, Szwed mężny, i Moskwa doznała, Dzielnos'ci iego oręża,

11,

Anna Ostrogska ceniąc w wielkim człeku,

Męztwo, i zdobyte kraie,

Licząc zwycieztwa, nie postrzega wieku,

I piękną rękę mu daię,

12,

Luba wdziękami idzie do świątnicy,

Ozdobiwszy wieńcem skronie,

Stawa Chodkiewicz przy pięknéy dziewicy,

I kapłan wiąże iin dłonie,

3,

Jeszcze swéy hymen nie zgasił pochodni,

Kiedy goniec wieść mu daie,

Że zlicznym ludem ciągnie Sułtan wschodni,

I nad brzegiem Dniepru staie.

Ustały gody, s'wietne widowiska,

Choć żałość wodza przenika,

Tonąca we łzach małżonkę swą ściska,

I wsiada na koń i znika.

Z trzech części świata zebra! Osman dumny, Liczne szyki pod Chocimem,

Juczne Wielbłądy, działa , i lud tłumny, Posępnym ćmiły się dymem.

lob

Waleczny hetman w bitwach zapalczywych ,

Na czele swoich naciera,

Dowodzi, walczy w wycieęzkach szczęśliwych, Przeważne tłumy odpiera.

17.

Próżno Karakasz przykładem i głosem,

Do rzezi hordy zagrzewa,

Lecz śmiertelnym ugodzony ciosem, Blużnierczą duszę wyzięwa.

  • 8*

Ugięty Osman przez okropne straty,

Gdy iuż umowy zawiera,

Chodkiewicz złamań trudami i laty,

Do namiotu wodze zbiera.

I9*

Stał hetman polny i rotmistrze dzielne,

Gdy z łoża wódz się podnosi,

Każdy iuż widząc znaki w nim śmiertelne,

Łza cichą iagody rosi.

20.

Wódz się odzywa, kochani rodacy,

W zbyt cieżkiéy rzucam was chwili, l^ecz się nie trwożę, iesteś.cie Polacy,; Walczcie, iakeście walczyli.

21.

Niech w was oyczyzny pamięć nie ustaje,

Tu wodzów tuli do łona :

Lubomirskiemu buławę oddaie, ściska za rękę i kona.

22.

Już się żałosny'płacz w obozie wszczyna, Pogonie kirem okryte,

Ten świetne pod nim zwycięztwa wspomina, On miasta szturmem dobyte.

'/ ?(9(oc&f*wtox oa!éććufyirxy- //jurrrf /fs/truy .Z«/r»w'/i///»w % ' '/‘A

Osman czcząc w wodzu pomysślność oręża, Acz silna iego potęga,

Na martwych zwłokach walecznego męża Mir wieczny Polscze przysięga.

Przydatki, do Śpiewu o Karolu Chodkiewiczu.

Jedno z naydokładnieyszych dzieiow które w oyczystym czytamy języku, iest życie Chodkie- wicza przez ś. p. Biskupa Naruszewicza pisane, z tych to dla porządku zachowywanego w tych śpie- wach, o wielkim tym mężu namieniemy pokrót- ce. Jan Karol Chodkiewicz syn Jana Kasztelana Wileńskiego rządcy Inflant i Krystyny Zborow- skiéy urodził się w r. 1Ś60. Pierwsze wychowa- nie wziął w szkole głownéy Witeńskiéy. W dzie- cinnym ieszcze wieku widać było na twarzy Chod- kiewicza wyrazżywościi męztwa, cechą niepospo- litego geniuszu: gdy zinnemi paniety witał króla Stefana z woyskiem na Moskwę ciągnącego przez Wilno.patrzącna niego rzekł ten król bohatyr: za- iste ten bedzie wielkim rycerzem. Skończywszy nauki zwiedził przednieysze Europy krainy, a uczestnikiem będąc woien miedzy Filipem II. i

Niderlanclczykami, zasłużył sobie na szacunek i przyiaźn sławnych wieku owego wodzów, iako to xiażęcia Alby, Alexandra z Farnezy, Maury- cego Nassau i innych. Chciwy sławy rycerskiéy, pierwszćy, z powrotem do Polski chwycił sie po- ry, gdzie męztwa swego mógł okazać dowody, pierwsze iego pole było pod Wielkim Zamoy- skim przeciw Wołochom, daley gdy Nalewayko bunt na Ukrainie podniosł, Żółkiewski dał Chod- kiewiczowi dowodztwo, pomyślnie młody rycerz do ukończenia wyprawy téy przyczynił się, wzię- ty Nalewayko, w Warszawie dał pod miecz gło- wę. Wkrótce w Siedmiogrodzkiéy woynie towa- rzyszył Chodkiewicz Kardynałowi Batoremu prze- ciw Mohile i Rakuzkiemu domowi. Sfvory z prze- możnym w xięstwie Litewskim domem, bieg dzieł Piycerskich przerwały.

Zoliia Olelkowiczowna ostatnia z domu xią- żat Słuckich, obszernego maiątku dziedziczka, chowała się pod opieka wuia swego Hieronima Chodkiewicza Kaszt: Wileńskiego, Krzysztof xiążę Radziwiłł Woiewoda Wileń: i Hetman W. Litt: chcąc tak bogatą dziedziczkę w ród swoy wprowadzić, w dzieciństwie ieszcze Zamawiał ią. u opiekuna dla syna .TanuszaRadziwiłła, sławne- go potem podniesionym przeciw Zygmuntowi

III. rokoszem: otrzymał był nawet od Chodkie- wicza przyrzeczenie na piśmie, poźniey atoli gdy Radziwiłłowiedawnych zdomemChodkiewiczów sporów, długo utłumić nie mogąc, processami zaczęli ich kłócić, urażony Chodkiewicz, z przy- czyny blizkiego między Radziwiłłami i Olelkie- wiczami pokrewieństwa, trudnić spełnienie przy- rzeczeń zaczął. Długie były z obustron kłótnie i sprzeczki, nakoniec gdy się zbliżał dzień umo-

wą naznaczony do ślubu , iak gdyby prawo nie dość było silnym, by spory możnych rozstrzy- gnąć, obiedwie strony porwały się do broni. Ściągnął Hetman swe pułki, rozpisał do przy- jaciół listy, i na czele 6000. ludu do Wilna przy- ciągnął; przeciwnie Chodkiewicz tysiącem wy- bornéy iazdy, 600piechoty, 24 działami iszmigo- wnicami pod sprawą synowca swego Karola, dom swóy w Wilnie i przystępy do niego warownie osadził. Długo były próżnemi przyiacioł, same- go nawet króla o zgodę wdania się,iuższturm za- czynać, iuż krew braterska wylewać się miała, gdy oyczyzna przemówiła do serc zwaśnionych: rozeszły się oba woyska,- wkrótce xiężniczka Słucka zaślubioną Radziwiłłowi w Brześciu Li- tewskim: została atoli między dwoma domami pamięć niechęci i urazy, a raczey Radziwiłł od- nowił ią poźniéy ze szkodą rzeczy pow'szechnéy.

Znane iuż w oyczyznie i męztwo i zdatność Chodkiewicza w woyriielnflantskiey, gdy mu król buławę polną Lit: powierzył, w naywiększym oka- zały się blasku: tam pod dowodztwem starszych Hetmanów Zamoyskiego i Krzysztofa Radziwił- ła, do zwycięstw ich osobliwie pod Kokenhau- zem i Rewlem znacznie się walecznością swoią przyczynił. Gdy Zamoyski po świetnéy dw'óch lat wyprawie, dla wieku i słabości zdrowia przy- muszony był oddalić się od Inflant, Chodkiewi- czowi władzę nad woyskiem powierzył.

Opieszały Zygmunt, niechętny woynie Szwedz- kićy naród, nic na seymie i6o3. do poparcia woyny téy nie przedsięwzięli, zostawiony Chod- kiewicz z i3oo ludzi, na wstrzymanie całéySzw'e- dzkiéy potęgi, mniéy zrażony małością swoich iak uiny wieli męztwie i swoim, pod Rewlem i

Derptem do 5ooo. Szwedów wycina, Derpt sztur- mem bierze a do odwagi łącząc szlachetność, mieszkańców przy życiu i maiątku zostawia. Sko- ro zima zwolniła swą tegość, po dwakroć Szwe- dów pod Weisenszteinem gromi, 6000 kładzie na placu, i oboz i działa zabiera. W ten czas za wstawieniem się wszystkich Woiewodztw i Za- moyskiego, król wielką buławę Litt: Chodkie- wiczowi oddaie. Mąż ten prawdziwie wielki, bo nad urazy wyższy, w własnym nieprzyjacielu zda- tnego oyczyznie uważaiąc obrońcę, silnie się wstawiał do Zygmunta, by buława polna Janu- szowi Radziwiłłowi oddaną była.

Powtórne ożenienie Zygmunta z Konstancyą Arcyxiężniczką Austryacką, kiedy w kraiu sil- ne mnoży niechęci, gdy obrady publiczne na próżnych schodzą kłótniach, Xżę Sudermanii (iuż ogłoszony w Szwecyi królem) z potężnym woyskiem i siłą morską do Inflant przybywa. Oblega Dyament warowną twierd/.ę pod Rygą. Białozor dzielny daie mu odpór. Siedemnaście ty- sięcy Szwedów chcąc otdczyó szczupłe Chod- kiewicza siły, na różne dzieli się hufy. Hetman liczył tylko 5,400 ludzi, któżby rzekł, że naród iGmilionow liczący mieszkańców takie tylko woy- skana obronę swą wysyłać będzie, ztemi polenie- przyiacielowi stawić, z temi osadzać twierdze, z temi tylko strzedz morza brzegów! do tylu ciężkich trudności, przystąpił bunt w woysku 7, przyczyny niedostatku żywności i wstrzyma- nia nalożnego żołdu; na próżno hetman gońca po gońcu o posiłki wysyła, nieczuły Zygmunt, niechę- tne mu stany , nieprzysyłały żadnych; nieraz Chod- kiewicz widząc niepodobieństwo oparcia się tak silnemu uieprzyiacielowi, zamki Inflaiitskie pro-

cliem na powietrze wysadzić, i opuszcone od króla i narodu prowincyie, zburzone Szwedom porzucić zamyślał; lecz wkrótce szłachetnieysze postanowienie wzięło mieysce rozpaczy, niewie- le spodziewał się zwyciężyć, lecz pewien, żenie- zginie bez sławy, zdolnego tylko szukałmieysca do spotkania się z nieprzyjacielem, stanął pod Kirchol- ihem: Sudennan złączony z Lindersonem i xią- żęciem Brunświckim na Luneburgu, w 17,000 okazał się przed szczupłą garstka naszych, tu Chodkiewicz dowiodł niepospolitéy w sztuce wo- iennéy biegłości, woysko nie tylko męztwa , lecz rzadkiéy w obrotach sprawności i szybkości; czy- tając opisanie téy bitwy widać, że dzisiéysze kupienie siei rozwijanie hufów czyli kolumn, odmienionie czoła czyli frontu, zaczynanie bi- twy od harcówników dzisiay woltyżerami zwa- nych, doskonale przez przodków naszych zna- ne i wykonywane były. Potęga Szwedzka zakła- dała się naywiecéy na ciężkiéy piechocie, rusz- nicami i długiemi uzbroionéy spisami. Chodkie- wicz miał 2,40 o jazdy i tysiąc tylko piechoty: te zbi- te w hufy nmieyszą ieszcze okazywały liczbę, rozstawił ie wódz z naywiększą przezornością i sztuką, iuż. nieprzyjaciel pokazywać sie zaczy- nał, gdy Chodkiewicz objeżdżając roty izachecaiac ie domęztwa, wspominał o wieikiéySzwedów po- tędze, towarzysz ieden przerwał mu słowy: Po* liczeni Szwedów gdy ich pobiiem, na co Het- man: day Boże żeby sie. te PVaszm-oici spełniły słowa, biorę ie za dobry znak ochoty Wasbmo- ściow, imani nadzieię w ich nieztwie, że sie nam dobrze powiedzie. Przed samém zaczęciem bi- twy, przyszedł na pomoc naszym Fryderyk Xżę Kurlandzkizetrzemasetraytary, tych Hetman z ty-

lu w posiłek pułkowi swoiemu postawił, a nietyl- ko ten huf, ale każdy inny miał swoie wsparcie: to gdy siędzieie, pokazały ię w odległości nieznaio- meiakieś pułki; byli to Giurowie czyli czeladź obo- zowa, która Hetman pomimo wiedzy towarzystwa zobozu wy wiódł, iuszykowawszy pod znakami ia- koby do boiu, nadałiéy woyska postać, wkrót- ce gruchnęła wieść, że Krzysztof Radziwiłł z 110- wém woyskiem Litt: nadszedł, to w naszych no- wa ufność, w Szwedach trwożliwe zadziwienie wznieciło. Zaczęła się bitwa od utarczek harco- wników, ci nauczeni wprzódy od wodza, przez cztery godziny drażnią nieprzyiacielą, udaiąc iak gdyby potęgi Szwedzkiéy wstrzymać dłużéy nie mogli, cofać się zaczęli, co widząc zuchwały Suderman, a/bożem nic mówił zawołał, że Polacy uciehaią, i natychmiast całemu woysku dał roz- kaz do zstąpienia z pagórków, na których sta- ło, léy tylko chwili czekał Chodkiewicz, liar- cow'nicy w momencie w mieyscah swoich stanę- li, a za uderzeniem w trąby i kotły, rozwinęły się ciężkie hufy husarzów, i zniżywszy kopiie w całym .konia zawodzie rzuciły się na Szwedzką piechotę, powstała rzeź okropna, Szwedzi długie- mi spisy konie naszych ranili , husarzy odcinali drzewca, bodli kopiiami , w samym zapale bitwy Chodkiewicz puścił świeżą iazdę Kurlandzką : złamana nakoniec Szwedzka piechota, tysiące iéy legło w rozsypce, tam poległ Linderson dowod- ca piechoty, ten zwalony z nóg ranami, klęcząc kilku ieszcze zabił Polaków. Stygel przywodzący Węgierskićy piechocie schronił się do kościoła, wysadzili nasi drzwi i iednych wysiekli, drugich w niewolą zabrali. Gdy tak czoło złamane i rozpro- szone, Tomasz Dombrowa przywodzący skrzydłu

lewemu, korzystając z powstającego od morza wia- tru który piaskiem i dymem oczy nieprzyjaciołom zaciemniał, uderzył i zniósł raytary Mansfelda, pod iego szablą poległ Fryderyk xiążę Luueburski, zn; - leziono ciało iego zrozplataną głowa, zranioną twarzą i ręką uciętą. Tu Brandt wódz Szwedz- ki zachodząc naszym z tyłu napadł na półk Sa- piehy, wszczęła się uporczywa bitwa: Szwedzi dwakroć złamani dwakroć powracali do szyku i boiu, iuż przez godzin trzy sieczono sie z za- jadłością naywiększą. Chodkiewicz gdy wszę- dzie biega, walczy i serca swoim dodaie, przy- padł znagla Raytar Szwedzki, i zamiast Chod- kiewicza, młodzieńca przy boku iego ubił z pisto- letu., obruszony hetman poskoczył za nim na koniu, i szablą głowę mu uciął. Zmordowani nakoniec Szwedzi, wszędzie tył podawać zaczęli; wten czas iuż nie bitwa lecz nastąpiła rzeź krwa- wa , bito uciekaiacych aż do nocy, goniąc ich aż o ćwierć mili od Rygi do wsi Blumenthal. Na- leziono na poboiowisku dziewięć tysięcy trupów prócz tych co poginęli w Dzwinie i lasach, wzię- to (jo chorągwi i dział dziewięć. Raniony Mans- feld, Brant jako zmiennik odesłany do Kra- kowa i ścięty. Forbes dowodzący Szkotom uto- nął, sam Suderman straciwszy dwa konie byłby wpadł w ręce naszych, gdyby mu Wrede ko- nia swego nie podał, rozsiekała go pogoń nasza na sztuki, po/.niéy Krystyna krolowra w potom- kach nagradzając męstwo oyca, znaczne na- dała mu imiona. Chodkiewicz w kościele Ryskim składał Bogu dzięki za odniesione zwycieztwo, i ciało poległego xiążęcia Bninświckiego z nayo- kazaiszym wojennym przepychem pogrzebać roz- kazał. Sam Jana Sapiehę Łuckiego i Dombro-

we wysłał z doniesieniem do króla: przybyli goń- cy dnia 6 Października właśnie, gdy Zygmunt w kościele S. Jana słuchał każącego Piotra Skar- gę. Przerwał natychmiast kapłan naukę Pańską* ogłosił ludowi zwycięztwo, w ten czas i król i kapłani i lud cały padłszy na kolana, łzami ra- dości dziękowali Bogu zastępów, że pobłogo- sławił orężowi Polskiemu, i świetne dat mu zwy- cięztwo.

Rozciągnąłem się nad bitwrą Kircholmską wię- céy może niż krótkość dzieła tego dozwalać by- ła powinna, lecz zważywszy z iednéy stro- ny przewagę nieprzyiacielskiéy potęgi, wybór woysk iego, z drugićy szczupłość sił Litewskie- go hetmana, doskonałość obrotu i szyku, od- wagę w rycerstwie i wodzu, bitwę i zwycięstwo Kircholmskie, iak iedne z nayświetniéyszych w dzieiach naszych, szczególniéyszego wspomnie- nia osądziłem bydź godną.

Pisał Chodkiewicz przez wysłanych do króla gońców o koniecznéy potrzebie zapłacenia woy- sku winnego żołdu, o potrzebie pomnożenia go', by korzystać z zwycięstwa i Inflanty wolne od napaści, bezpieczne i wierne koronie Polskiéy zachować. Przyrzekł Zygmunt i zapomniał, na- ród zamiast pomszczenia się krzywd królew- skich na Szwedach, domową gotował mu woy- nę, powstały w Moskwie z przyczyny samo- zwańca Dimitra rozruchy, schodziły seymy na skargach i gwarach, zaniedbane woysko porzu- ciło Chodkiewicza w lnflanciech, i uczyni- wszy związek rozłozyło się w Brześciu Litt:, dłu- go Chodkiewicz prywatneini zaciągi napaści Szwedów odpędzał, wkrótce i sam na pogro- mienie rokoszu z resztą Kycerstwa ściągniony*

a gdy

z

021

a gdy i ten się zaspokoił w Litwie, nieprzyjazny triu oddawna Radziwiłł, długo ieszcze trapił Chodkiewicza i mieszał spokoyność publiczną. Tym czasem Karol Sudermański z niezgod domo- wych, z wplątania się naszego w wovnę Moskiew- ska, i z niegotjowości w Inflanciech korzystaiąc, mimo rozeymu Dyatnent, Białykamień i inne opa- nował zamki. Chodkiewicz z wielką trudnością ze- brawszy pułków kilka mianowicie przez Radzi- wiłłów' przystawionych, wnaytęższe mrozy ruszył na obronę prowincyi, a ciągnąc lasami Wśród narzekań i szemrań żołnierza, W nocy podstą- pił pod Parnawę, i gorącą moWą zachęciwszy rycerstwo, zsiadł z konia dobywszy pałasza, rzu- cił się pierwszy do szturmu. Troskliwi o całość wodza żołnierze, porwali go gwałtem i na bez- pieczniejszym postawili mieyscu, czyn atoli wo- dza zapalił serce wszystkich, rzucili się do murów, Szwedzi wyrzucaią klucze i poddaią się zwycięz- com. Chodkiewicz ciągnie pod Rygę, pali nie- przyiacielskie okręta, i miasto to od oblężenia uwalnia, nakoniec uspokoiwszy szemranie nie- płatnego żołnierza, w kilku potyczkach poraża Szwedów iDyament odbiera.

Już wspolność użvtków, SzWedów z Moska- lami związała, wysłali pierwsi na pomoc Caro- wi 6000 woyska podkomendą Ponte de la Gar- die, odmiennym boiem walczyli nasiz tymludem: Zygmunt z wyborem woyska uporozywie Smo- leńska dobywał, wieść przyszła, że Szuyski z o- grnmnemi siły na odsiecz mu ciągnie. Żółkiew- ski iakeśmy iuż powiedzieli, wziąwszy część woysk królewskich, pod Kluzynem zachodzi im drogę, znosi zesze/.ętem sprzymierzone woyska, cią- gnie do stolicy, osadza ią pułkami Polskiemi, do- Wodztwo Gąsiewskiemu oddaiąc. Moskale slu-

ai

sznie zclzierstwem i rozpusta woysk naszych roz- iątrzeni, bunt w stolicy podnoszą, Gąsiewski u- śmierza go, kładzie na placu sześć tysięcy Mo- skwy, zapala miasto i w perzynę obraca. Żółkiew- ski widząc przyrzeczenie swoie Boiarom dane, że im Władysława przywiedzie, zawiedzionym przez króla, iuż więcéy części swéy narażać nie chciał, i od dowództwa nad woyskiem naszym w Moskwie wymówił się. Zygmunt, drugi iużrok dobywaiący Smoleńska, przymuszony był na mieysce iego ' Chodkiewicza zaprosić. Wieść ta .przez woyska nasze na stolicy będące, z nadzwy- czayną przyięta radością , iuż też j Smoleńsk po 20 miesięczni oblężeniu Zygmuntowi się poddał, lecz król zamiast ciągnienia do stolicy, powró- cił do Wilna, a niepłatne woyska wiązać się i do domów rozchodzić zaczęły. Na Moskwie taż żołdu zaległość, zawód posiłków', a więcéy nad wszystko niezgoda między Sapieha i Gąsiewskim, gorsząc stan rzeczy naszych, pokrzepiały Mo- skiewskie.

Chodkiewicz za przybyciem swoim pod Mo- skwę zastaie rycerstwo Polskie zepsute zbytkiem, niesforne w karności, między sobą i Wodzami niezgodne. Napróżno dzielny hetman porządek usiłuie wprowadzić, wzięło gorę zuchwalstwo nad wszystkiemi względami: wypowiedziane posłu- szeństwo, zawarty związek pod Marszałkiem Joze- fem Cieklińskim: zuchwali porzucaią chorągwie hetmańskie, przechodząc przez stolice, osadę tam Gąsiewskiego do wspolnictwazbrodni usiłuią na- mówić, złupiwszy nakonieo skarby Carskie u- chodzą, w ciągnieniu nieraz w odwodzie od Mo* skwy napadani i trapieni, często od niepomnego występku ich hetmana, posiłkowani i bronieni

byli. Wrócili nakoniec do Polski, sweWole i zdzierstwa po niewinnych szerzyć rolnikach.

Tym czasem nieszczęsny hetman napróżno przed narodem i królem o nieposłuszeństwo się skarżąc, napróżno posiłków wołaiąc, z garstką ludu wiernego czuwał nad Gosiewskim będą- cym ieszcze w stolicy, ucierał się z nieprzyja- cielem, zasilał osadę żywnością. Nadchodzi nakoniec Struś, którego Jan Potocki W wda Bra- dawski z trzema tysiącami wybornego ludu na Moskwę przysyła.

Był to czyn piękny obywatelskiéy gorliwości, lecz zplamiła go Zazdrość. Zlecił Woiewoda sio- strzeńcowi swemu Strusiowi,by stolicęMoskwę do nadeyścia króla zachował, lecz chwałę dzieła tę- ga wyłącznie zacho wuiąc przy sobie, iak o prze- wyższający silą nie szedł ni pod hetmana ni pod Gąsiewskiego rozkazy. Ustąpić Więc musiał Gą- siewski z małą swą garstką licznym Strusia puł- kom, ten zaiał stolice, lecz wkrótce głodem Uci- śniona do srogiéy ostateczności przywiedzionym się widział. Chodkiewicz w którego szlachetnym sercu żadna podia namiętność nie znalazła przy- stępu, tknięty cierpieniem współziomków, troskliwy o ich całość, otrzymawszy cokolwiek' posiłków, ciągnie w głąb kraiu po żywność , i z tą wśród woy.sk Moskiewskich do stolicy sie zbli- ża, zwodzi liczne i krwawe utarczki, iuż wozy z zbożem zbliżały się pod bramy miasta, niezo- stawałoStrusiowi iak uczynić wycieczkę, lec? on suchym okiem patrząc na krwawe Chodkiewicza zapasy, nie ruszył siei kroku, i wołał okro- pność głodu ponosić dlużéy, niż chwałę zacho- wania miasta Chodkiewiczowi zostawić. Moska- le korzystaiąc z tćy między wodzami niezgody

21*

3Xb

podwoili usiłowań, uderzyli na Wozy, i z tyla trudami sprowadzoną żywność zabrali.

Po téy nieszczęśliwcy przygodzie, nie był Chod- kiewicz w stanie nic ważnego przedsięwziąć. Umarł waleczny Jan Sapieha starosta Uswiacki w ICrymgrodzie, woysko iego dotąd strony Ma- ryny trzymaiące się,poszło na czas pod hetmań- skie chorągwie, lecz w krotce sprzykrzywszy so- bie oczekiwanie zaległego żołdu, udało się za przykładem Cieklińskiego, i porzuciwszy wodza, pociągnęło do Brześcia Łitts by pieniądze wybie- rać.

Opuszczony Chodkiewicz, z garstką iazdy u- dał sie do Wiaźmy, gdzie iuż ku jesieni Zy- gmunt z żoną, dworem i woyskiem po większéy części Niemieckim przyciągnął. Tym czasem Struś wytrzymawszy w ciężkim oblężeniu co tyl- ko naturze ludzkiéy wytrzymać iest dano, pod- dał sie nakoniec, pod zaprz^siężonemi warunka- mi, że honor, życie, wolność wyiścia zachowa- nemi ma będą, zaledwie miasto oddał Moska- lom, wraz haniebnym wiary zgwałceniem sam wtrą- cony do turmy, żołnierze pozabiiani, lub poto- pieni.

Przyciągnął nakoniec Zygmunt pod stolice w ten czas, gdy iuż ią trzymali Moskale, gdy ją ogromne ich otaczały woyska, wysłani posło- wie z uwiadomieniem, że Władysław przybył, przyiętemi nie byli, iuż Boiary słusznie zniena- widziwszy i niewiarę Zygmunta i woysk naszych rozpustę, Michała Fiedorowicza na tron wynieśli. Zygmunt bez korzyści i chwały powrócił do Pol*

ski.

Rozjątrzeni tylu urazami Moskale, świadomi i maléy liczby i nieposłuszeństwa woysk naszych

nie clicieli do pokoiu skłonić się, i owszem nie tylko kusili się o Smoleńsk, lecz częste w gra- nice królestwa czynili naiazdy. Niezrażony Chod- kiewicz dozrianemi przeciwnościami, gorszącą woyska bezkarnością, z nielicznym niesfornego ludu hufcem, wsparty dzielnością Gąsiewskiego, poraziwszy kilkakroć nieprzyiaciela, Smoleńsk od oblężenia uwolnił. Poprzestał nakoniec Zy- gmunt życzyć sobie Carskiéy korony, poprze- stał zazdrościćićy synowi, i w r. 1617 otrzymał od stanów posiłki. Ciągnął z niemi miody kró- lewicz Władysław, pożegnawszy się z rodzicami iak gdyby na zawsze iuż miał zostać na Mos- kwie. Wiek i niedoświadczenie młodego pana, wymagały doświadczonego poradcy woiownika, żądano by Żółkiewski podiął się wodztwa nad woyskiem, wymówił się ostrożny starzec, pozo- rem czuwania nad wiszącą od Turków woyną, lecz bardziéy podobno przekonaniem o zwy- kłéy na Moskwie niekarności ludu naszego, i o- pieszałości w radach i czynach Zygmunta, Znał le równie dobrze Chodkiewicz, długim i smu- tnym doświadczeniem, cierpiał przez nie więcéy nad innych, przewidywał, że zazdrość możnych, buntowniczy duch w woysku, zaniedbanie od króla czekały go i dzisiay: przecież taka była w tym cnotliwym mężu wielkość duszy, takie przeko- nanie o powinnościach obywatela i wodza, iż wzgardził pewnemi przeszkodami i trudy, i na pełną przykrości podiął się wyprawę. Pośpieszył więc do Litwy dla zbierania pułków, Królewicz ciągnąc przez Wołyń część woyska koronnego przeciw Tatarom i Turkom Żółkiewskiemu dać musiał. Na samym wstępie wziął Chodkiewicz Drohobusz, iWiaźmę,Mozaysk, sama stolica by-

łaby wpadła w ręce iego, gdyby niesforności nieposłuszeństwo rycerstwa, podniecane przez zawiść możnieyszych przeciw sławnemu wodzo- wi, zapędom iego nie położyły tamy. Przymu- szony więc był hetman rozłożyć woyska pod Wiaźmą na stanowiska zimowe , mocnemi od na- paści obwarowawszy ie grodkami, z tych nay- ważnieyszy Carów blisko Mozayska powierzył Rzeczyckiemn, lecz gdy ten zaniechawszy o- strożność i czaty czas trawi u kulla, Łyków wodz Moskiewski wpada z 11,000 ludu, gromi nie- ostrożne chorągwie nasze, samego fizeczyckiego i posiłkuiącego go Oporowskiego bierze w niewo-

li. Chciał Chodkiewicz pomścić na Łyko wie tćy kieski, wybierał się i z letkim oddziałem napaść na nieostrożne hufce iego, lecz i téy korzys ci niedo- puścili mit za wiśni, namawiaiaokrole wiczn, żeby sie koniecznie na tę wyprawę napierał. Hetman nie ważąc się powierzonego sobie Władysława zbyt lekce narażać, powiększyć musiał wyprawę dzia- łami i piechotą, przygotowania te zabrały czas, nieprzyjaciel dowiedział się o nich. Chodkie- wicz znalazłszy Łyków, przygotowanym i potę- żnie ztnocnionym, przedsięwzięcia zaniechał.

Skłonność młodego królewicza dla pochle- biaiacych mu Kazanowskich, niezgody ztad i nieprzyzwoitość w obozie, powodem były cię- żkiego dla hetmana strapienia.iszkodliwéyw wy- prawie téy zwłoki. Po zaspokoieniutych burzy, po- wstały nowe nieszczęścia z niezaplaty woy- ska wynikai.jce. Żołnierze ciężką zimę spędzi- wszy na twardych trudach i walkach, nie wi- dząc pr yrzeczonéy nagrody, hurmami z obo- zu oddalać się zaczęli, nie pozostało prócz Li- sowczyków iak tysiąc iazdy i trochę piechoty.

"W smutnéy hetman widział sie ostateczności, gdy nadeszła wiadomość, że waleczny Konasewicz hetman Zaporowców z 20,000 wybranego ludu wielkie w pocliodzie zadawszy Moskalom kie- ski, naszym ciągnie na pomoc. Za przyjściem Kozaków pokrzepiły sie naszych i umysły i siły. Podstnpiono pod Tuszyn, zkąd wysiano posłów do Moskwy z upomnieniem mieszkańców, by do posłuszeństwa powrócili. Odpisali oni, że pró- żno Władysław tytułu Cara żąda, gdy go dla 3garstwa i dumy oyca (te były ich wyrazy) spra- wiedliwie utracił. Chodkiewicz podstępuie pod stolice, i w nocy szturm przypuszcza. Nowo- dworski iak przy wszystkich oblężeniach tak i tu, wysadza bramę petardą, i dokazuie cudów Rięztwa, lecz Moskale przez dwóch zbiegów Niemców z piechoty naszéy, o szturmie tym wcześnie ostrzeżeni, całe swe siły obrocili w te strony i naszych nie bez straty odparli. Roz- poczęły sie znowu umowy o zgodę, lecz gdy Moskale zbyt zuchwale zakładaią warunki, Chod- kiewicz odciągnąwszy od stolicy huty Kozakow na pustoszenie wgłąb kraiu wysyła, sam zaś do leż zimowych przygotowania czyni. Moskale tra- pieni napaścią, zagrożeni dłuższym przecią- gnieniem woyny, skłaniaią się do zgody. Sta- nął pokoy Dziwileński nalat 14. zrzekł się Wła- dysław tronu, zdobyte prowincye zatrzymał, Chodkiewicz woysko odprowadził do Polski.

Niedługo po woynie Moskiewskiéy oręż Pol- ski spoczywał, gromadzące się oddawna na wschodzie chmury iuż nawałnicą groziły. Turcy obrażeni wycieczkami Kozaków, którzy nieraz w zagonach swoich ^cierali się o same Caro-

grodu mury, cliciwi nie dzielnego nad Wołosz- czyzną panowania, roziątrzeni ustawnym Zy- gmuta Austryaków posiłkowaniem, gotowali na Polskę swą zemste. Wysłany Żółkiewski z do- syć licznym woysiuem; wodz ten zgięty cięża- rem lat, więcéy iuż był ostrożnym, niż śmiałym.

Wkrótce ośmieleni tym Turcy napadaią nań w Multanach, gdzie wodz ten sędziwy i pełen chwały w odwodzie pod Cecora popłochu ha- łastry obozowéy staie się ofiarą, i padą z orę- żem w ręku. Muzułman żadnego nieznayduiąo oporu, szeroko kraie nasze pustoszy. Uchwalo- no na seymie nowe zaciągi i pospolite ruszenie, oczy całego narodu znowu zwróciły się na Chod- kiewicza. Wieść wyboru iego na nay wyższego wo- dza , zastała go w Ostrogu. Przed kilko laty stracił był Chodkiewicz i żonę i iednego syna swego Hieronima, wrodzona w sercu ludzkim chęć przedłużenia iestectwa swego potomstwem, za same grobu szranki, skłoniła sędziwego mę- ża do wniyścia wpowtorne związki małżeństwa. Właśnie był poiął Annę xiężniczkę Ostrogską, ledwie z oblubienicą od świętych odchodził oł- tarzy, gdy mu oddano rozkaz udania się czym- prędzóy do woyska. Pod Repnicą złączył się z Stanisławem Lubomirskim hetmanem Pol: ko- ron: acz woyska ściągały się leniwie, uchwalo- no wkroczyć na Wołoszczyznę, tam blisko Chocimia, z iednéy strony broniony Dniestrem, z drugićy wąwozami i skałami oboz swoy ob- warował szańcami, 55,ooo liczono regularnego Woyska, ledwie nie tyle przyciągnęło Zaporow- ców pod walecznym swym wodzem Konase- wiczem, pospolite ruszenie po skończonéy do-

piero wyprawie ściągać się zaczęło. Niektórzy woysk Koronnych wodzowie nie chcieli iść pod rozkazy Chodkiewicza dla tego, że byt tylko Litew: hetmanem. Tu królewicz Władysław i betman Pol: Koron: Stanisław Lubomirski, chwa- lebny przykład dali woysku całemu, poddaiąo się publicznie pod Chodkiewicza rozkazy.

Dnia 2g° Września nadciągnęło woysko Tu- reckie rozwlekłą obławą, zalegaiąc nieścignione okiem pagórki i doliny, uyrzano podnoszący się namiot Sułtana, obszernością postać ogromnego zamku noszący, stanęły przed nim cztery słonie, dzwigaiąc na grzbietach swych wieże z dzwonami, któremi ogłaszano woienne rozkazy. Namioty Baszów lskniły się purpurą i złotem, liczono

5oo,ooo Turków nie rachuiac Tatarów, młody Sułtan Osman patrząc na nieprzeliczone woysk swoich mnóstwo, pewien był, że łatwo zgniecie nieliczne siły nasze, i uciążliwy haracz włoży na Polskę. Jakoż niedawszy czasu i wytchnąć swo- im, ciągnął do boiu. Chodkiewicz także uszy- kował swe woysko, i gorącą mową zachęciwszy swe rycerstwo, i chwyciwszy od orężnika szy- szak i pałasz, bitwę rozpoczął, po dwunastogo- dzinnym boiu zegnani Turcy z pola, tył podać musieli. We dwa dni potym przypuścił Osman szturm do całego obozu naszego, odegnan ze- wsząd, a działa nasze i strzelba piechoty, rzeź okropną w Muzułmanach sprawiły: ustąpić Tur- cy musieli, tu z iednéy strony Stanisław Lubo- mirski, z drugiéy Kozacy Lisowczycy, czeladź obozowa, wysypawszy się za niemi, gonili ich i do samego wpadli obozu, iuż poźno w nocy z bo- gatemi powrócili łupami, trwały codziennie te krwawe zapasy, 7. okropną zawsze Muzułmanów

Mb

stratą. Chodkiewicz acz chory i na silach star- gany, sam dnia iednego wywiódł część hufców swych z obozu, i z szablą w ręku raniéy może roz- tropnie iak na hetmana przystało, rzucił się w tłumy Turków, siekł, zwyciężał i gonił. Ośmie- leni nasi tym szczęściem, be& względu na sił swych szczupłość imnóstwo woysk Ottomanskich, przedsięwzięli uderzyć w nocy na oboz Turecki, już woysko ruszało do szturmu, gdy gęsta nawał- nica wstrzymała, zbyt może przedsięwzięcie zu- chwałe. Dnia i5 Września Turcy sroższą ieszcze klęskę ponieśli, poległ naywalecznieyszy z ich Baszów Korakasz, wzięta chorągiew Mahometa, i wszystkie obozu Archiwa. Śmierć iego zraziła więcéy niż kiedy natarczywość zuchwałych. U nas też sędziwy Chodkiewicz długo hetmana i rycerza pełniąc obowiązki, codziennie na ko- niu, codziennie w boiu, bez odpoczynku iak żołnierz, bez snu iak wódz troskliwy, na tru- dów choroby i wieku, ostatnią uczuł iuż nie- moc. Baczny na ów czas na upadaiący iuż duch rycerstwa, na pokątne namowy, odkazy wania się, żenienie zostaie iak za Dniestr odciągnąć, chciwy, by i po zgonie swoim w tak ciężkich ra- zach wmęztwie swoich utwierdzić, starszyznę woyskową do namiotu swoiego przywołać rozka- zał. Zeszli się Pułkownicy, Piotmistrze i Kona- sewicz wódz Zaporowców. Hetman podniosłszy się na łożu, śmiertelnym iuż prawie głosem, te- mi słowy chciał ieszcze doświadczyć męztwa Polskiego. » Wiadomo wam o towarzysze w ia- jikiéy iuż znayduiemy się ostateczności, w ch wa- si lebnych lecz częstych i krwawych z nieprzyia- »cieleni boiach, poiegł kwiat rycerstwa nasze- 3go, innych ciężkie trapią choroby, trapi iuż

»głód, przeraża rozpaczą kończący się zapas i kul i prochów, obawiać sie należy, by niesmak »w obozie, szemrania i spiski do iawnego nie » przyszły buntu, czas iest uprzedzić tę hańbę, »to nieszczęście, oddaleniemsięz mievsc tychfa- talnych , mnie iuż dusza odbiega, wkrótce po- »mnożę ciałem moim te ziemię, w któréy tyle 3iuż kości przodków naszych spoczywa. Wy, iipóki czas, radźcie o sobie, unoście życia wa- jsze, i drogie królewica zdrowie. « Tu przeni- kającym wzrokiem na przytomnych poglądał. Staii wodzowie w zadziwieniu, że ten co pier- wszym zwykł bywać, gdy szły szyki, pierwszym do wstępnego prowadzić ie boiu, dzisiay odwód doradzał: mniemając, że rada ta pochodziła z z wą- tlonego iuż chorobą umysłu, chcąc pokrzepić mdleiące wodza nadzieie, krzyknęli wszyscy, iż lepiéy iest uczciwie za oyczyznę umierać, niż do zelżywćy dla żołnierza brać się ucieczki: prosili, by hetman me frasował się o nich, i by go wię- céy zabezpieczyć, przysięgli umieraiącemu wo- dzowi, że z pola niezeydę. Tego tylko czekał Chodkiewicz, roziaśnialy raz ieszcze oczy iego. Chwalił te serc szlachetnych wspaniałość, zachę- cał do wytrwałości, i-uprzejmie ściskając wszy- stkich za rekę, dobréy myśli bydź kazał. Już się też zbliżył koniec dni iego, znikały rzeczy ziemskie, i wieczność w oczach stawała. W ten czas kazał się złożyć na wozie, i do Chocima prowadzić, gdziekolwiek ten wóz fatalny prze- chodził, cisnęło się do niego żołnierstwo z nie- wymowném narzekaniem i płaczem, przywiezio- ny do zamku, przywołać kazał Stanisława Lubo- mirskiego Het: Pol: Koron. Tam raz ostatni u- dzielaiąc mu uwag i przestróg swoich, na znak

zrzeczenia się władzy naywyższéy, buławę mu

w rece oddał. Nazaiutrz z3. Września 1621. maż

i "li* f ten wielki życ przestał.

Przez pięć dni ieszcze po śmierci hetmana , trwały Turków natarczywe szturmy, z ciężka ich stratą odpierane przez naszych, nakoniec obie- dwie strony krwawym znużone boiem, rozpoczę- ły umowę, i pokóy na dniu 8. Października za- warły. Nigdy oyczyzna nasza w większym iak w czasie owym nie znaydowała sie niebezpieczeń- stwie, szło bowiem o niepodległość lub wieczna niewolę, na próżno szukała pomocy od tych których nie raz wyratowała od zguby, zostawio- na sama sobie, z małenii siły lecz nieustraszo- nym męztwem, odparła chmury niezliczonego ludu, z ciężką dla nieprzyiaciela stratą, z wie- kuistą sławą dla siebie. Wszystko to było dzie- łem biegłości i odwagi męża, który nie uyrzał nawet szczęśliwego prac swoich skutku.

WŁADYSŁAW IV,

Śpiew Historyczny, ur. i5gg, 1648,

]^ie w świetnych godach wzrost miody królewicz, Ale nad Dnieprem, nad Donem i Dżwina,

Dzielni hetmani Żółkiewski, Chodkiewicz,

Uczyli xięcia iak królowie słyną.

Nie wswietnych godacji wzrósł młody kro lewicz

trem nad Donem

Żółkiewski Chodkiewicz u czyliXięcia iak Krolowie

Ju^czasbytspocz^cpo zwycięstwach dzielnych zBrzegówSekwany

przybywa L u dwi ka

O zdobny hu fiee

Nądzitwkich ko niach sw^ftuii^

dalSegpo Ju 5Volte.

Władysław. l\., jTa:3Sz Ksfaiicr* ------- ~—---—1—‘--

Śpiew

Ledwie Władysław okrył laurem skronie,

Gdy podbitego mocarstwa boiary,

Panem go głoszą, i podnosząc dłonie,

Hołd mu oddaią nieskażonéy wiary.

3-

Krótko przysięga lud niestały wiąże,

Już tłum boiarow w poddaństwie się cbwieie, Ciągnie na Moskwę z woyskiem bitny xiążę,

I wszędy zemstę i strach blady sieie.

4-

Walecznym hufcom nic nie kładzie tamy, Wiaźma, Nowogrod i Siewierz zdobyte,

Już setne miasta otwieraią bramy,

Już nurty Donu i Wołgi przebyte.

5-

Gdzieś okiem rzucił okropne pożogi,

Rozbite woyska i zniszczone kraie,

W ten czas Moskale pełni cieżkiéy trwogi, Proszą o pokoy, zwycięzca go daie.

6.

Z równym on blaskiem i szczes'ciem woiował, Gdy Polskie berło wziął w dzielną prawice, Drżał nieprzyiaciel, naród go szanował,

I miecz zakreślał królestwa granice.

7-

Uwalnia Smoleńsk i zwycieztw swych blaskiem, Możne krainy łączy z państwy swemj,

Białe, Drohobuz, Kaługę z Mozayskiem,

Okrywa woyskiem i orły białemi.

a-

Sehin gdy zewsząd zamkniętemu kraie, Zawarł w obozie skarby i lud mnogi,

I tam ściśnięty z woyskiem się poddaie*

I broń swą rzuca pod zwycięzców nogi.

W

Kiedy Władysław korzy dumne Cary,

Pod Oczakowem Koniecpolski śmiałyj,

Po dwakroc gromi Turki i Talary,

I mieczem pokóy zabezpiecza trwały*

10.

Już czas był spocząć po zwycięztwach dzielnych Z brzegów Sekwany przybywa Ludwika, Ozdobny hufiec ws'ród krzyków weselnych ,

Na dziarskich koniach swa Pania spotyka.

11.

Z dziwem przychodniów obrócone oczy,

Na przepych zbroi i pereł i złota^

Wesoła młodzież zręcznie koniem toczy, Wypuszcza strzały i dziryty miota.

12.

Huk dział ogromnych powietrze rozdziera 4 Gdy sie królowa zbliża do stolicy,

Z zamkowych gmachów król chciwie poziera;

Na lube wdzięki swéy oblubienicy.

  • 3*

Pańskiéy świątyni podwóy się otwiera,

Wchodzi wspaniałym otoczona szykiem,

Lud Pania swoia króla bohatera,

Po trzykroć wita radosnym okrzykiem.

0 mężny królu, ozdobna wdziękami,

Królowo ! rządźcie w starość nam sędziwa,

Niech pod waszemi Polska prawnukami,

Jak dzisiaj^ będzie świetna i szczęśliwa.

i5.

Lecz któż weselne zdoła kréślić gody,

Przepych, wspaniałość, przychodniów dziwiącej Zręczność rycerstwa turnieie zawody,

1 hożych dziewic wdzięki nymuiace*

/rr/ys// tcećtrse .t/ę /u/ &t.s/ę ///ru/yj&rttw/!

Słusznie sie naród radości podawaj Był to ostatni dzień iego potęgi,

Nie Zgadł, że temu co prawa nadawał, Sasiedzi smutne nakażą przysięgi.

Przydatki do śpiewu o JVa dy sławie IV.

Odmienny od oyca przymiotami umysłu i serca, z dzieciństwa miły Polakom, przez przywiąza- nie, które do kraiu, mowy, stroiu, zwyczaiów nawet okazywał ojczystych: odważny, łioyny, uprzeymy, połączył Władysław na polu elekcyi wszystkich życzenia za sobą: przy schyłku wpra- wdzie życia Zygmunta, Krzysztof Radziwiłł i inni dysydenci zamyślaiącemu o berle Polskim Gusta- wowi Adolfowi nie małą czynili otuchę: lecz po- znawszy iak dalekim od prześladowania był u- mysł królewicza, przydali i oni głosy swoie do głosów powszechnych. .Wykrzyknióny królem Władysław na początku roku i653 w Krakowie koronowanym został. Oddali mu hołd powin- ny Elektor Brandeburski i xże Pomorski, a To- masz syn wielkiego Zamoyskiego na czele li- cznego rycerstwa, ofiarowrał królowi chorągiew przez oyca pod Byczyną zdobytą, z herbem Au- stryackim i Maxymiliana cyfrą. Miasto Gdańsk, Kraków, i Wilno na seymie elekcyi posłów

swych miały. Wciągu seymu tego przyszła wieść, że Car Moskiewski zerwał przymierze: z licznym woyskiem Smoleńsk opasał. Król lud swóy ze- brawszy, co prędzéy ciągnął twierdzy na odsiecz. Krzysztof Radziwiłł przednią straż wiodący, u- derzył i przełamał szyki nieprzyiaciela, w miey- scu Pokrowa zwanym, tak przeważnie, że król bez oporu wszedł do Smoleńska, tam Radziwił- łowi (którego Zygmunt dla różności wiary nie- lubił) oddał Litewską buławę. Wódz Moskie- wski Sehin acz z licznieyszym nierównie woy- skiem oddalił się od miasta , król zmocniwszy Smoleńsk, straż onego Woiewodzie Gąsiewskie- mu powierzył, sam za Sehinem udał się. Nie- przyiaciel liczący 3o,ooo woyska swoiego, 10,000 Duńców i 6,000 zaciężnych Niemców, naszym iuż tylko 20,000 liczącym stawić pola nieodwa- żył się? lecz odciągnąwszy w głąb kraiu zamknął się w obozie, pewien że wśród braku żywności i mrozów tęgiéy zimy, Polacy woyny téy długo popierać nie będą. Wytrwały na wszystko u- mysł Władysława, przemógł naycięższe trudno- ści ; z mnieyszemi nierównie siły umiał przewa- żnieysze opasać i ścisnąć: wśród śniegów i mro- zów nay tęższych pięć miesięcy oblężenie to trwa- ło, a co tylko wytrwać można niewygód i nędzy, wytrwali Polacy. Przysposobione na czas długi Zapasy, niesforna czeladź obozowa rozszarpała, strwoniła w dni kilka. Spustoszony kray w oko- ło, żołnierz bez schronienia leżał pod mroźnym i iskrzącym niebem, padały od ęłodu imężei konie. Król stoiący w małéy wieśniaka chacie, dzielił woyska niewczasy, przykładem swoim po- krzej ' 1 ' umysły, wlewał odwagę, nie-

raz

zawieruchy., wśród nocy, sam

sam obieżdżał czaty, zachęcał i cieszył. Na pró- żno Sehin czynił wycieczki, zbity cofać się mu- siał, nakoniec straciwszy znaczna część woyska ściśtiiony głodem, z całym swym ludem na łaskę królewską poddać sie musiał. Wyszły więc puł- ki Moskiewskie, chorągwie, oręż, zabrane dzia- ła, składaiąc U ńog Władysława, wszystkie o- bozowe sprzęty dostały się zwycięzcom. Król ciągnie podMoskwę* i pod ttioć swą różne zam- ki podbiia. Stanął ńakohiec pokóy w Polano- wie, przez któren Smoleńsk Siewierz, Cżerni- hów, Drohobusz, Biała Rosławj Starodub, na zawsze ustąpione Polscze* Car zrzekł się wszy- stkich praw do Inflant i Estonii, za koszta wo- jenne znaczne wypłacił summy, a Władysław Michała Fiedorowicza uznał Carem Moskiewskim,

i dane sobie niegdyś dyploma powrócił.

Acz chlubnym i korzystnym nazwać można ten pokóy, nie byłby go tak łatwo zawarł Wła- dysław, gdyby Moskale wciągu téy woynyj nie wysłali byli do Porty dla podniecenia iéy prze- ciw Polakom. Wpadli naprzód Tatarzy, i kray na sześć mil w koło Kamieńca Splądrowali ze szczętem, poszedł za niemi Koniecpolski i do- gnawszy w Multanach w mieyscu Sasowyróg zwanym, zniósł woyska ich i zdobycz odbił, do- wiedziawszy się atoli, że ciągnie woysko Turec- kie, cofnął się i pod Kamieńcem obozem Stanął. Przypuścił do okopów Polskich potężny szturm sili Basza wódz Turecki lecz z ciężką odparty klęską aż pod Rymczuk cofnął się, na próżno potym kusił się o wieś Studziennicę nad Dnie- stremtam tysiąc ludzi straciwszy, odciągnął do Dunaiu, i woysko rozpuścił. Tym czasem król -Wysyła Trzebińskiego do Porty z zażaleniem o

zgwałcenie przymierza, a na poparcie kroku te- go , sam z woyskiem ciągnie na granice Turec- kie, odrzuca warunki pokoiu, pókiby Ali Basza skaranym nie był. Sułtan z tak walecznym kró- lem niechcąc boiów odnawiać, gwałciciela soiu- szu Ali Baszę udusić kazał. Stanął więc pokóy, a król do Warszawy powrócił, zaćmiła tyle po- wodzeń śmierć dwóch braci iego przyrodnich. Jan Albrycht Kardynał i Biskup Krakowski w Rzymie życia dokonał, Alexander porwany w kwiecie wieku z térri większym Polaków ża- lem , że meztwa i mądrości nayświetnieysze da- wał nadzieie. Odcięcie tylu latorości od króle- wskiego szczepu, powodembyłoPanom Radnym, że naglili króla, by żonę poiął, zostawuiąc mu wolność wyboru, zamyślał Władysław o córce Fryderyka Woiewody Renu, lecz gdy ta wiary katolickiéy przyiąć nie chciała, poiął Cecylią Pie- nate córkę Cesarza Niemieckiego Ferdynanda Ił. Była to iedna z Arcyxiężniczek, co się nie mieszała do rządów, i na miłość króla i narodu zasłużyć sobie umiała. Powiła królowi dwie córki, obie- dwie zmarłe w dzieciństwie, wnet matka zstą- piła za niemi do grobu, pozostał syn Zygmunt Kazimierz, którego w osiém lat potym wczesna śmierć długo oyciec, długo opłakiwali Polacy. Ma seymie i655 wysłany Jerzy Ossoliński do Rzy- mu; poselstwo to sławne nadzwyczaynym prze- pychem , piórem dzieiopisów i Stefana Dollabeli rylcem, aż do naszych przeszło czasów, celem poselstwa tego, bylo-ścisnienie przywileiów du- chownych , iakoż odtąd zakazane im zostało ku- powanie dóbr ziemskich.

Krystyna córka Gustawa Adolfa panowała we Szwecyi, kierował styrem rządu sławny

Oxenstiern upłynął rozeym miedzy dwoma pań- stwy zawarty: -obadwa do nowéy gotowały sie woyny. Krół był z woyskiem w Toruniu: Ko- niecpolski stał obozem pod Kwidzynem, Szwe- dzi wzmacniali dzierżone w Prusiech miasta, iuż się brano do boiu, gdy posłowie Angielski Dug/as, Francuzki Daveaux, i Holenderski przy- byli do króla z propozycyą ugody. Poseł Cesar- ski starał się od niéy odciągnąć Władysława, lecz król ten nie był iak oyciec iego obcéy po- lityki, narzędziem, niechciał on iak życzono zrzec się praw swoich do Szwedzkiéy koro- ny, zezwolił atoli na przymierze na lat 36. mo- cą którego Szwedzi ustąpili z wszystkich miast Pruskich: od Inflant, Dźwina stała się dwóch państw granicą, wolny handel do Rygi, powsze- chna z obu stron amnestya, używanie tytułu króla Szwedzkiego j i odstąpienia całych Inflant do poźnieyszych odłożono traktatów.

Wolna przez soiusze od woien pogranicznych Polska, w pokoiu kwitnąćby mogła, lecz gdy sie obcy nie targały własnych rodaków chciwość wznieciła ogień, który okropnym poźniey wy- buchnął pożarem. Możnieysi w Polscze Pano- wie odbierali od królów znaczne na Ukrainie nadania, iuż dziedzictwem, iuż, też wSfarostwach. Zamieszkiwał (iakeśmy Wyżéy powiedzieli) kra- inę tę lud znany pod imieniem Kozaków, naia- zdy na państwo Tureckie* rybołowstwo, hodo- wanie trzód niezmiernych, były iego navmilszą zabawą, miłość wolności nayżyWszą żądzą. Po- lacy tak troskliwi o wolność tę u siebie, nie u- mieli szanować iéy u drugich, zabierali Kozakom słobody i grunta, i wolnych dotąd w równe iak innych w Polscze wieśniaków obracali poddań-

aa*

22 i

stwo. Zniecierpliwiony lud coraz bardziéy ci- śniącém iarzmem , porwał się do broni, i twier- dzę Kudak (którą był Koniecpolski dla utrzy- mania go w posłuszeństwie zbudował) zburzyli. Mikołay Potocki hetman P. K. chcąc bunt ten w samym przytłumić zaięćiu, na nieprzygotowanych ieszcze pod Kumeykami uderza i znosi. Pauluk wódz ich pod zaręczeniem Kisiela Podkomorze- go Czerninowskiego, że musie nic nie stanie, odesłany do Warszawy, tam na następuiącym seymie mimo danéy wiary, za uporczywym Pa- nów Ukraińskich nastawaniem, pod miecz gło- wę dać musiał. Wszystkie przywileie iTechte- mirów dany niegdyś przez króla Stefana, ode- brane im były, nie dosyć na tém, uchwalono nową na wytępienie ich wyprawę, lecz w opa- trzeńszym niż wprzódy woysk.a Polskie znalazły ich stanie. Okopani nad rzeką Starczą, wyso- kiemi wałami opasani w szaniec, tiie tylko mę- żnie wytrzymywali szturmy naszych, lecz nie raz ciężkie w wycieczkach zadawali nam klęski, aż nakoniec gdy Stanisław Potocki wódz woysk królewskich przyrzekł, że na przyszłym seymie powrócone im będą duwne ich przywileie, roze- szli się spokoynie. Ślepa atoli Panów Ukraiń- skich ^prywata, nie dozwoliła przyrzeczeń tych 6pełnic, zostało wszystko w deliberacyach sey- mowych, gorzéy że coraz nowi od króla wysy- łani tam Kommissarze, wiecéy baczni na zdzier- stwa i własne korzyści, iak na bezpieczeństwo granic lub porządek w woysku Kozackim; do- zwolili Tatarom wpadać i lupió krainę ogołoco- ną z dawnieyszych straż Kozackich, niezmierne Wiśniowieckiego dobra napaści téy smutną sta- ły się ofiarą; 5o,ooo ludzi uprowadzili Tatarzy,

nie wstrzymywał icli zapędów zrażony i zniechę- cony naród, pomnażające się corazgwalty, tylena- koniecsprawiły,iż ludktórynas posilkowałibro- nił, słuszna uniesiony zemstą, wkrótce naysroż- sze zadawał nam klęski.

Czytam w rękopiśmie iednym, iż czyli to za wiedzą królewską, czyli iak często bywało z wła- snéy ochoty, Noskowski Starosta Łomżyński i Jan Gromadzki, kilka tysięcy ludziCesarzowiNie- mieckiemu na pomoc przeciw Francyi powiedli, i wiele tam dokazuiąc, pułki Hrabiego de Soissons znieśli. Richełieu za tę wetuiąc urazę, ogląda- iącego Marsylią brata królewskiego Jana Kazi- mierza przytrzymać, i naprzód w zamku Citeron, poźnióy w Vincenne uwięzić rozkazał, uwolniony nakoniec za przyrzeczeniem, że przeciw Francyi woiować nie będzie, Królewic ciężko tem zmar- twiony nieszczęściem, w Pizymie życie zakonne obiera. Osierociały z potomstwa Władysław wchodzi w powtórne małżeństwo z Maryą Lu- dwika córką Karola Gonzagi xiążęcia Mantuań- skiego we Włoszech, a Niwernu we Francyi, za- dziwił się Paryż nad przepychem Polaków po królewską oblubienicę przybyłych, Marszałko- wa Guebriant pierwsza z niewiast, tytułem nad- zwyczaynego posła zaszczycona, do Warszawy towarzyszyła królowéy, czytać można w podróży Pana Laboureur sekretarza iéy, iakabyłanaów czas powaga i świetność dworu Polskiego, iaka okazałość w tych, co go otaczali, uprzeyma go- dność w starszych, w młodzieży zręczność w go- nitwach, biegłość w ięzykach, grzeczna zalo- tność i skromność. Nie znalazł Władysław w sta- dle tém szczęścia: wychowana Marya we Francyi, w kraiu gdzie kobiety tak silny wpływ miały do

spraw publicznych, w Czasie ostatnich zapasów między tronem i Pany możnemi, przyniosła do Polski umysł wyniosły, niespokoyny i zawsze czyn- ny; okazała go w całéy swéy dzielności, w cza- sie panowania Jana Kazimierza. 700,000 talarów które, król w posagu z nową otrzymał małżonką, zdały" mu się dostatecznym zapasem na rozpoczę- cie nowéy z Turkami woyny. Naglili go do niéy Papież i Jan Fiepoli poseł Wenecki, zaciągnął król zagranicznéy piechoty do 14,000, powstał przeciw ternu seym w r. 1646, zaciągi te bez woli stanów, i ustanowienie orderu Niepokala- nego Poczęcia N, P. wyrzucając iako grożące swobodom, uwłaczające równości szlacheckiéy; lubo król odstąpił od przedsięwzięcia swego, i order ten uchylił, uchwalono prawo, że żaden Polak tytułów zagranicznych przyimować nie może, że król prócz 1,200 gwardyi, nowych za- ciągów, bez wiedzy stanów nigdy czynić nie bę- dzie.

Wolnieysze życie któremu się Władysław w młodości swoiéy niebacznie podawał, obarczyły ostatnie dni iego przykremi i ciężkienii choroby, padł ich nakoniec ofiarą w Mereczu 20 Maia 1648. Pan mądry i dzielny, w podróżach swoich po całéy prawie Europie, cokolwiek pożyteczne- go widział, do oyczyzny wprowadzić starał się, Sztukę strzelby czyli Artyleryą przywiódł do do- skonałości w iakiéy nigdy nie była, Za niego ustanowiona Poczta, rzeki Pinę, Prypeć, Mu- chawiec i Bug z Dnieprem , a przez to z dwoma morzami połączyć zamyślał. Zarzucają mu zby- tnia rozrzutność, lecz iuż może król Polski ina- czéy podobać się nie mógł; wymawiają, że niepo- wściągnął gwałtów możnieyszych na Ukrainie Pa-

' 'łfttz. 1/A‘if, 'j-, In t/nu fute. *

sio dow nu »

nów, lecz ogołocony z władzy mógłże poskro- mić możnieyszych od siebie? Sluszniéy powie- dzieć można, że cokolwiek było w panowaniu tym świetnego, było dziełem króla; cokolwiek niepomyślnym, winą zepsutego rządu, i zaślepio- néy w nadużyciach szlachty.

JAN KAZIMIERZ,

Śpiew Historyczny. ur. x6og, f 1672.

Pod smutną gwiazda Kazimierz »ię rodził, Za niego we krwi Ukraińskie niwy.

Za niego spisek sąsiadów nachodził,

Kray nieszczęśliwy.

2.

Nasza to chciwość i nieludzkie kary, Zburzyły naród Kozaków waleczny, Chytry Chmielnicki połączon z Tatary, Mścił się bezpieczny.

3-

Nie starła plamy Pilawców, Batowa,

Pod Beresteczkiem pamiętna wygrana,

Ni się pomściła inlodż walczyć gotowa,. Śmierci hetmana.

W ten czas sie na nas zapalił gniew Boskis Moskal Litewskie krainy woiuie,

A godzien przeklęstw niecny Radzieiowski, Szwedów zwoluie.

5-

I Brandeburczyk niepomny na maństwo, Wkracza z Rakocym z niewiarą zuchwałą* Rzekłbyś, że dawniéy tak przemożne państwo * Już zginąć miało.

Lecz Jan Kazimierz wśród cieżkićy przygody* Okazał umysł odważny i stały,

Ani go klęski, rycerstwa niezgody,

Ugiąć zdołały.

Choć król, iak żołnierz i walczył i ścigał* Przez trzy dni toczył boie pod Warszawą* {Jległ fortunie* lecz sie zawsze wzdrygał* Okryć niesławą.

&

Fod nim Czarniecki mąż nieustraszony * Wszedzie iak piorun błyskał i uderzał*

Ni męztwu iego. Ocean zburzony,

Kresu zamierzał.

9-

Rewera Moskwę, a Jerzy *) z Szreniawy ^ Przeważnie walczył Szwedy i Kozaki, Odzyskał Prussy* wiodąc pełen sławy* Zwyciezkie znaki.

io.

Z nieprzyiacielem zewsząd powstaiącym*

Nie raz gdy nąwal śniegu lasy chyli,

Wśród srogiéy zimy pod Niebem iskrzącym, Nasi walczyli.

  • ) Lubomirski.

TI.

Przez lat dwadzieścia w woynacli z naiezdcami, Król ten odzyskał kraie utracone,

W ten czas umyślił złamany trudami,

Złożyć koronę.

12.

Zwoływa na seyrn naród ziednoczony,

Tam płacz powszechny gdy mu głos przerywa, Do ludu swego sam żalem ściśniony,

Tak się odzywa:

13,

„Już to ostatnia godzina dochodzi,

„Gdzie mnie zgiętemu ciągiem długiéy pracy, „Sytemu wieku, rozstać sie przychodzi,

,, Z wami Polacy.

, y-

,To berło przodkowy to świetna koronę,

„Wszystko co świat ten tak chlubnym uznaie , „Król wasz i oyciec dzieci ulubione,

„Dziś wam oddaie.

?5:

„ Wspomniycie żem ią w czasach nieszczęśliwych, „Naypierwszy z wami w nieprzyiacioł godził,

„I żem ia z pola boiów zapalczywych,

„ Ostatni zchodził.

16,

„Karzcie swywole ; ieżli nie zechcecie,

„(Tyle iéy smutnych doznawszy przykładów),

„ Bodaybym nie zgadł, ale się staniecie, „Łupem sąsiadów. l7‘

„Żegnam was dzieci, zaklinam ze łzaini,

,, Na pamięci przodków, na moię siwiznę, „Brońcie orężem wspieraycie radami,

„Luba oyczyznę.

m

„Gdziekolwiek przyidzie dni mych kresu dożyć, „Skończyć gorycze, ciężkie niepokoie,

„ Błagam was* raczcie w grobie przodków złożyć* „Popioły moie.

Przy dali; i do śpiewu o Janie Kazimierzu_

Forairao ślepegoszlachty naszéy do wolnych ele- kcyy przywiązania, uczą nas dzieie, że ilekroć szczep panujących królów zostawiał latorości po sobie, Polacy obcych nieszukaiąc Panów, chę- tnie synom zmarłych królów oddawali swe berło, iak po Zygmuncie Władysław, tak po nim, brat iego Jan Kazimierz bez oporu na tron Polski wstąpili. Przyczyniły się może do pośpiechu elekcyi żałosne z Ukrainy wieści: ostatnie zwy- ciezkiegó Władysława chwile smutnemi nazna- czono były klęskami. Powstał człowiek zuchwa- ły i śmiały, nieubłagany w zemście, przebiegły w sposobach, dumny lub skromny, chytry lub otwarty, iak okoliczności kazały. Byl to Bohdan Chmielnicki szlachcicpodług iednychzMazowsza, podług drugich z Rusi Czerwonéy, syn bitnego żołnierza, któremu w zasługi nadana była Sło- boda Sobołow w Starostwie Czechryńskim. Słu- żył Bohdan naprzód u Żółkiewskiego, potym

u Daniełowicza, nakoniec z łaski Władysława

IV. i Koniecpolskiego został pisarzom' Kozaków Zaporowskicn. Znał król zdatność i odwagę człowieka, i w czasie knowanéy przeciw Turkom woynv, dał mu taiemne zlecenie zbierania i uzbra- jania Kozaków. W tern Daniel Czapliński Pod- starości Alexandra Koniecpolskiego Chor: Kor; zawiaduiący starostwem Czechryńskim Bohdano- wi Słobode iego gwałtem odbiera, na dopełnie- nie krzywdy żonę iego u wozi. Chmielnicki wie- czna zemstę imieniowi Polskiemu przysięga, i nienawiść która sam pała, łatwo wlewa w serca tyło krzywdami rozjątrzonego narodu. Po śmier- ci Barabaszenld Chmielnicki wodzem Kozaków wybrany, gromadzi woyska, i przymierze z Ha- nem Tatarskim zawiera. Mikołay Potocki Kaszt: Krak: lekceważąc siły Kozaków, syna swoiego Stefana z nielicznym pocztem na przeciw ogro- mnym hordom wysyła. Sławy chciwy młodzie- niec, uderza na przeważne Tatarów i Kozaków woyska, zaszła ta bitwa pod Zóltemi wodami. Stefan poległ na placu, Czarniecki z 1,600 ludzi dostał się w niewolą. W niewielkiéy odległości stało licznieysze woysko Polskie pod Mik: Po- tockim wielkim i Kalinowskim Polnym hetma- nem. Kalinowski radził, by zaraz uderzyć, prze- ciwnego był zdania Potocki, wśród sporów wpa- da z całym swym ogromem Chmielnicki i zwy- cięża, Kalinowski dwakroć raniony, Potocki, Sieniąwskij Kazanowski, poimani w niewolą, podług umowy oddani Tatarom.

Władysław iuż nie żył, nadeszłe w czasie bez- królewia o kjęskach wieści, przeraziły naród na wybór nowego króla zebrany. Uchwalił seym koiiwokacyiny nowe przeciw Kozakom zaciągi,

Wyznaczeni za wodzów trzy Reymetifarze, Xżę O.strogski Wda Sandomirski, Alexander Koniec- polski i Ostrorog Podczaszy Koronny. Tymczasem Jeremiasz xiąże Wiśniowiecki, wódz odważny i od narodu lubiony, lecz zaiadłyDyzunitów prze- śladowca, zebrał własnym kosztem 4,ooo ludzi, i pod Zawichelem zniósł Assawulę Krzywonosa liczącego do 5o,ooo zebranego na prędce motlo- chu. Tu gdy mieszkańcy miasta Wiśniowieckie- go Niemirowa niechoieli własnego Pana puścić do bram, wziąłie szturmem, i lud wszystek wy- rżnąć rozkazał. Rozdrażniony tém Chmielnicki, gromadzi Kozaków i znowu wzywa Tatarów. Nadciągało iuż woysko Polskie pod trzema Rey- mentarzami z władzą iednaką, aż nadto okrćślo- ną przydaniem a6 kommissarzy: Jeremiasz Wi- śniowiecki bez tytułu wodza, złączył zniemi swe siły i radził, by nieczekaiąc na przybycie Tata- rów, wraz na Chmielnickiego uderzyć; lecz mnoztwo wodzów mniéy sztuki woiennéy świa- domych, w zdaniach sprzecznych dało się uwieść Chmielnickiemu, który oświadczał, że do zgody przystąpić pragnie. Stało woysko nasze pod Pi- ławcami z kosztownie ubranego rycerstwa, i z tłumu licznego ludu złożone, zaniedbana kar- ność, dnie i nocy na biesiadach i grach trawio- ne. Chmielnicki lubo za pośrednictwem Dyzu- nity Adama Kisiela Wdy Bracławskiego zawarł był zawieszenie broni, uwiadomiony o niesfor- ności woysk naszych, przybywa raptownie, i co lepsze mieysca około woysk Polskich osadza. Tu popłoch fałszywy przebiegł przez szyki nie- zgodne; bez rozkazu wodzów, w nocy tłumami uchodzić zaczęły tak dalece, że Chmielnicki sam się zadziwił, gdy za roziaśnieniem dnia nie por

strzegł woyska Polskiego. Oboz cały, mnóstwo najbogatszych łupów i sprzętów, wszystkie do- statki wpadły wnieprzjancioł ręce, rozrjwanie ich przeszkodziło, że nie ścigano uchodzących woysk naszych.

Chmielnicki żadnego przeciw sohie nie widząc oporu, całą Ruś i Podole osobliwie dobra szla- checkie ogniem i mieczem pustoszy, Lwów i Za- mość okupuie się zlotem. Pod tém to miastem zatrzjTmał się śmiały buntownik, czyli to dlaza- danéy w Litwie woyskom iego przez Janusza Ra- dziwiłła klęski; czyli, że czekał na koniec i skutki elekcyi królewskiéy. Obranjr Jan Kazimierz dnia 16. Listopada 1648. Chmielnicki zawiera wPereo- sławiu z królem i Rzplitą przymierze, przyiuiuie z uszanowaniem przysłane sobie od króla buła- wę hetmańską, chorągiew i Buńczuk, lecz tak zuchwale obchodzi się z kommissarzami, i wy- rzuca Panom Polskim zadane krzywdy Kozakom, iż ci odieżdżaiąc postrzegli, że pokoy niedługo potrwa, iakoż w kilka miesięcy rozwinął Bohdan chorągiew rokoszu, wychodząc wpole w 180,000 Kozakow i Tatarów. Woysko Polskie nie wy- noszące iak 9,000 ludzi, dla bezpieczeństwa co- fnęło się pod Zbaraż i okopało. Doznawali ob- lężeni ostatnich głodu okropności, gdy Jan Ka- zimierz w 20,000 ciągnący im na odsiecz, stanął pod Zbaraże?n. Zaszła przez dwa dni zacięta bitwa z znaczną dla woysk Polskich korzyścią, groziłj'atoli niebezpieczeństwem, zjrskowne na- wet z tak przeważnym nieprzyjacielem walki, zręczność Kanclerza Ossolińskiego potrafiła od- ciągnąć i ułagodzić Tatarów, opuszczony od nich upokorzył się i Chmielnicki, wprowadzony do na-

miotu królewskiego padł do nóg monarsze, za winę przeprosił, wierność poprzysiągł.

W waru nkach zawartéy w ten czas z Chmiel- nickim ugody, z a dosyć uczyniono wszystkim prawie Kozaków za'żaleniom, mógł był trwać po- kóy z wzajemnym narodów zadowolnieniem, lecz i Panowie nie dopełniali ściśle rządu przyrzeczeń, i dtimny zwycieztwami Bohdan nieprzestaiąc iuż na dawnych przywileiach, o udzielnym panowa- niu iuż to nad Ukrainą i Rusią, iuż nad Woło- szczyzną przemyślać zaczął. Okazały to iawnie przejęte listy iego do Turek, Moskwy, i Szwe- cyi, okazało nakoniec świeże porwanie się do broni. Uchwalono na seymie i65o pospolite ru- szenie. Król w 100,000 woyska łączy się pod Sokalem z hetmanem W. K. Tatarzy i Kozacy li- czyli więcéy 3oo,ooo ludu: zaszła uporczywa przez trzy dni bitwa pod Beresteczkiem, w któréy Jan Kazimierz nieustraszoną odwagę i niepospo- litą, sztuki woiennéy znaiomość okazał. Polacy nakoniec nayświernieysze odnieśli zwycięztwo ,

5o,ooo Kozaków i Tatarów legło na placu bitwy, działa i oboz cały zwycięzcom dostał się w zdo- byczy, nie zostawało iak tylko rozproszonych ścigać, i raz nazawsze woynie téy koniec poło- żyć. Lecz nie cierpiąca trudów obozowych szla- chta, przymusiła króla do rozpuszczenia iéy, poruczono hetmanom z częścią woyska baczenie na Ukrainę i Chmielnickiego kroki.

Niemniéy i woysko Litewskie pod sprawą he- tmana swego Janusza l\adziwiłła, we wszystkich z Kozakami walkach okrywało się chwałą, roz- gromiwszy ich siły, pochwytawszy wodzów, opa- nowało Kiiow. Tam świetne pułki Litewskie stanąwszy pod miastem, mile zadziwione były

spotkaniem hufców braterskich. Przyciągnął był z woyskiem Polskim w te strony Mikołay Potociu H. W. K. Widok tak niespodziany, opowiedanie wzajemnych trudów , przegranych, i zwycieztw, chciwe o życie, o losy przyiacioł badania, acz zwykłe do mordów serca rozrzewniły głęboko. Janusz Piadziwiłł gdy po tylu latach starego Mi- kołaia Potockiego hetmana Kor: witał, patrząc na osiwiałą sędziwośó iego, na twarz w któréy wyryty był smutek cieżkiego Tatarów więzienia, ściskaiąc wodza za rękę, od łez wstrzywać sienie rnogł. Oba woyska pod Biato-Cerkwią stanęły. Chmielnicki połączeniem tém strwożony, nadto zamysłem opanowania Multan zaięty, do da- wnych udaiesię chytrości, iw'Biało-Cerkw'i mniéy szczęśliwą dla siebie iak wprzódy zawiera u- godę.

Zyskany tą ugodą czas, obrócił Chmielnicki na spisywanie licznego woyska, lecz i tu chytry, wysyła do hetmana Kalinowskiego, że niczego o- bawiać się nie powinien, że przygotowania iego miały za cel Multany. Lecz w tymże czasie napa- da syn iego Tymoteusz na Batów, gdzie Kalino- wski w 9,000 woyska obozował bezpieczny; na- pada z przeważnemi siły Kozaków i Tatarów, walczyła garstka naszych przez dwa dni, nako- niec zwyciężona od liczby. Poległ hetman Kali- nowski, kwiat naświetnieyszéy młodzieży naszéy dostał się w niewolą, tam bez braku okrutnie wszyscy prawie wyrżnięci.

Wyparł się Chmielnicki tego zerwania przy- mierza, winę na Polaków, Tatarów, i na syna swego skladaiąc, a gdy tegoż syna z córką Ho- spodara Multańskiego żeni, i o ustąpienie krainy téy u Porty stara się, posłańcy iego nie przestają

irr

35a

boburzaó na Polskę, Moskwę, Turków i Szwe- dów. Naywięcéy dawnemi przyciśniony klęska- mi, naypierwszy usłuchał poduszceń tych Car Alexy Michałowicz, nadaie więc Ukrainę lennym prawem Chmielnickiemu, wysyła dwa woyska iedno na Ukrainę, drugie do Litwy. Król pod Humaniem odnosi nad Moskwą i Kozakami zwy- cięztwo, przeciwnie Litwa ogołocona z żołnierza cieżkie ponosi straty. Radziwiłł nieczekaiąc na woysko Gąsiewskiego chcąc sam ieden odnieść sła węz zwycięztwa, z drobnym pocztem uderza pod iS'zkłowem na całe siły Moskiewskie: znaczną po- niósłszy stratę do cofnienia się przymuszon. Mo- hilow, Połock, Newel, Witebsk, Smoleńsk, na- koniec dostały się w nieprzyiacioł ręce.

Wśród tylu klęsk, wśród gromadzących się burz na około, zebrany na seymie naród, byłby wziął wyrównywniące niebezpieczeństwom środ- ki, gdyby nie wygórowana rozwiązłość i zaśle- pienie iednego wyrodka. Sycińskiposeł Upitski u- rażony oprzeciwny sobie z ekonomiią Szawelską dekret w r. i652 zerwał seym, za prywatną ura- zę pomścił się na całéy oyczyźnie, i iednym sło- wem zatamował wszystkie ratowania ióy sposo- by. Zpowiększeniem się nieprzyiacioł naszych, słabiały rady publiczne, mnożyły się wewnętrzne rozterki.

Królowa Szwedzka Krystyna córka Gustawa, zrzeka się korony dla Karola Gustawa hrabi Wo- jewody Renu z domu xiążąt dwóch Mostów. Po- seł Jana Kazimierza, Henryk Canazel iak gdyby Polska dosyć iuż nieprzyiacioł nie miała, uro- czystą naprzeciw ustąpieniu temu protestacyą zanosi. W tym właśnie czasie Hieronim Radzie- iowski Podkanclerzy Kor; z przyczyny krwawyhc

za-

zatargów o żonę, do których Jan Kazimierz wpływał podobno taiemnie, wywołany z kraiu, do Szwecyi zemstę i nienawiść swa poniosł.

Osłabione siły Polskie przez długie i krwa- we z Kozakami zapasy, zaczęta z Moskwa niepo- myślna woyna, żądza w Karolu wsławienia po- czątków panowania swego, uraza z niepolity- cznej Jana Kazimierza protestacyi, sprawiły, iż nowy Monarcha Szwedzki łatwo usłuchałrze- wrotnych Radzieiowskiego doradzeń. Wzdry- ga się umysł na opowiadanie tylu nieszczęść, po- niżeń i kiesek: uderzyły one na Polskę w ten czas, kiedy długi nierząd, rozwiązłość, zepsucie, zniszczyły iuż były dawne męz twoi cnoty Polaków.

Powstawali na oyczyznę nasze nieprzyiaciele, iak na przeznaczoną iuż w ten czas do roz* szarpania ofiarę. Pustoszył Chmielnicki połu- dnie, i aż pod Lwowem opierał swe hordy, niezgody między Radziwiłłem i Gasiewskim do- puściły Moskalom wziąć Mińsk, Wilno i po całéy rozszerzać się Litwie. Wittenberg Feldmar- szałek Szwedzki wchodzi do W. Połskiéy na czele

17,000 woyska. Szlachta Poznańska i Kaliska zgromadziwszy się zbroynie pod Uściem, w licz- bie 15,ooo z namowy Radzieiowskiego poddaie się królowi Szwedzkiemu, waruiąc zachowanie wolności i maiątkow: nadciąga Karol - Gustaw z znacznieyszym woyskiem, i pod Kołem z Wit* tenbergiem się łączy. Jan Kazimierz wysyła do niego Przyiemskiego, któremu Karol odpo- wiada, że w Warszawie traktować będzie.

Nieszczęsny król cofa się do Opoczna, połączone woyska Szwedzkie idą za nim: Po* lacy i Szwedzi stanęli pod Czarnowem do bo* iu, uawalny deszcz przeszkadza spotkaniu. Jan

Kazimierz nie ufaiąc szczupłym swym siłom, lasa- mi do Krakowa, ztarntad na Szląsk do Głogowa uchodzi: Szwedzi opanowawszy i złupiwszy War- szawę, oblegliKraków, gdzie mężny Czarniecki po uporczywéy przez dwa miesiące obronie, gło- dem ściśniony poddać się musiał, wyszedł wodz z miasta z orężem , chorągwiami, szanowany od nieprzyiacioł samych. Nie tak uczyniło woysko kwarcianne, to bowiem z hetmanem swoim Lanckorońskim pod Woynicami zbite, za wy- płacenie zaległego żołdu i przyrzeczenie go na przyszłość, nie wstydziło się poprzysiądz wiarę naiezdcy, i orły swoie z nieprzyiacielskiemi po- łączyć znakami.

W téy okropnéy chwili nie było iuż Pol- ski ( rozproszone woysko nasze, żołduiące obce- mu, bezecne wyrodki Radzieiowski Bogusław,Ra- dziwiłł , kierowali naiezdców krokami. Niewier- ny hołdownik Fryderyk Wilhelm *) łączy się e nieprzyjacielem korony, i oręż przeciw panu swoiemu podnosi: uwiedziony obietnicą łupów Rakocy, z 5o,ooo Siedmiogrodzanów wchodzi do Polski. Król z garstką wiernych w obcéy schroniony ziemi, na próżno szuka posiłków od téy Austryi, któréy przodkowie iego pomagaiąc, tylekroć strasznych na siebie nieprzyiacioł zwra- cali: nieczuły na nieszczęścia krewnego i przy- mierzeńca Ferdynand, za obiecaną pomoc żą- dał, by żupy solne, Wdztwo Krakowskie, Sie- radzkie, Samborz i Żywiec w zastaw mu odda- ne były. W téy ostateczności ofiarowane berło

) Xiaie ten bołdownik Polski, w czasie panowania tego sześć traktatów zawarł, z których trzy z królem Polskim przeciw Szwedom, a drugie trzy je Szwedami przeciw Polakom.

Polskie Carowi, Austryi, a nawet .Rakocemu, nie ułudziły żadnego. Karol panem iuż Polski, waha! się czy całe państwo zatrzymać dla sie- kie, czyli ie z sąsiadami rozszarpać. W ten czas to gdy Sandomierzańie żądali od niego, by seym złożył i wolność praw Elekcyinych potwierdził, Niepotrzebnie ia waszych Elekcyi, odpowiedział zuchwale, a uderzaiąc po rękojeści pałasza, tym ia, rzecze, iestem iuż panem i królem waszym«

Ta duma, rozpuszczonego woyska uciski i gwałty, ocuciły nakoniec zrażone tyło klęskami umysły. Waleczny odpor Częstochowy gdzie Przeor Paulinów Augustyn Kordecki meztwem i stałością swoią 17,000 Szwedów do odstąpie- nia przymusił, odżywił nadzieie powrócił du- cha męztwa i odwagi. Jerzy Lubomirski Marsz: W. K. i Stefan Czarniecki Kasztel.- Kiiowski z wielo innemi w Tyszowicach czynią związek przy królu, i Jana Kazimierza przez góry Kar- packie sprowadzają do Lwowa, woysko i szla- chta przystępują do związku tego, Opaliński pod- nosi broń w Wielkiéy Polscze, Chmielnicki doznawszy srogości Moskiewskiego panowania, zruca sie z lennictwa Garowi, ido wierności powraca. Jerzy Lubomirski, Czarniecki nie za- wsze szczęśliwy, lecz niezraźony nigdy, po kil- kakróć trapi Szwedów przeważnie. Sam Karol 7. trudnością więzów iego uchodzi, Margrabiego Baden z całym woyskiem znosi ze szczętem.

Miasta Wielkopolskie wyrzucaią osady Szwe- dzkie, Jan Kazimierz odbiera Warszawę, wkrót- ce pod tą stolicą zachodzi uporczywa przez trzy dni bitwa, gdzie zwycięztwo przy Szwedach. Nie długo Siedmiogrodzanin naieżdzał Polskę bez- karnie. Piewera Potocki, Lubomirski, Czarniec-

a3*

ki, znoszą ogromne woysko iego, sam Rakocy

12,000 czerw: zł: okupić się musiał i z przepro- szeniem wysłać do króla poselstwo; Gąsiewski wpada do Brandeburga, gromi pod Prostkami hoł- downika woysko, Radziwiłła i kilku Generałów Szwedzkich bierze w niewola.

Ten zwrot meztwa, ta odzyskana oręża Pol- skiego sława, troskliwość sąsiadów o własna ca- łość, zwróciły nakoniec uwagę icli na nieszczę- śliwe losy nasze; zawarty rozeym z Carem Mo- skiewskim w roku 1657. Stanęły między Polską i postronriemi mocarstwy na wspólną obronę przymierza: zDaniią z równemi dla obu Państw warunki, z Austryą i Elektorem Brandeburskim okupione zbyt ciężko. Cesarz Niemiecki odebra- wszy przyrzeczenie berła Polskiego, i wziąwszy w zastaw Wieliczkę i Bochnią, wysyła na żołdzie Polskim pod sprawą Hrabi Hatzfelda 10,000 lu- dzi, ci dopomogłszy do odzyskania Krakowa i To- runia długo kray przez zdzierstwa swoie ciemię- żą. Przykrzeysze z Elektorem Brandeburskim warunki, Jan Kazimierz w Welawie przymuszo- nym się widział podpisać. Tym to pokoiem po- éniéy potwierdzonym w Oliwie uwolniony na za- wsze Elektor od hołdu Polscze winnego, zape- wnione udzielne nad Prusami panowanie iemu, i wszystkim iego następcom: oddane mu lennym prawem powiaty Lawemburski, i Bytowski,iak ie trzymali Pomeranii xiążęta, miasto Elbląg za 400,000. Starostwo Drohimskie za ir,,ooo. ta- larów w zastaw oddane.' Elektor do końca woyny 55,000 woyska, w każdéy zaś innéy po- trzebie a,000 dostawiać obowiązał się. Pier- wsze widzenie się Jana Kazimierza z Elektorem Brandeburskim było w Toruniu, tam gdy Ele-

któr xiążęcia Radziwiłła przedstawiał krolowi, i ten przepraszaiąc króla chciał go pocałować w rękę, usunął mu iey Jan Kazimierz, i mówić z nim nie chciał.

Wkroczenie Duńczyków do Szwecyi, Karo- la Gustawa i znaczną cześć woysk iego odcią- gnęło od Polski. Jerzy Lubomirski Prussy Szwe- dom odbiera, Czarniecki pustoszy Pomeranią Szwedzką, i Duńczykom w Holzacyiorężem swo- im ważne czyni przysługi. Śmierć nakoniec Ka- rola, przyśpiesza długo pożądany pokoy. Stanął on w Oliwie w roku 1660. mocą pokoiu tego Jan Kazimierz zrzekł się praw swoich do Szwecyi, odstąpił Inflant prócz małéy części poźniéy Wo- jewództwem Inflantskim zwanéy: Szwedzi odda- li dzierżone w Prusiech miasta, iako to Elbląg, Marienburg i Sztum, zniszczony traktat z Ele- ktorem Brandeburskim, mocą którego Szwecya w czasie woyny gwarantowała mu Warmiią, i całą Wielką Polskę. Amnestya dla tych co się stron Szwedzkich tlzierżeli, przez ten warunek fatalnym na przyszłość przykładem , Radzieiow- ski i Radziwiłł uszli bezkarnie.

Już niespokoyny Chmielnicki żyć przestał, Ko- zacy po śmierci iego na dwie podzielili się stro- ny, iedni przy Moskalach, drudzy pod wodztwem Wychowskiego przy Polscze. Wychowski znosi partyą Moskiewską, i wodza iéy Wodowiczonka zabiia. Król nagradzaiąc te wierność w pak- tach Hadziackich, zyskowne Kozakom nadaie przywileie. Wychowski został Woiewodą Kiiow- skim, i dwa Starostwa dziedzictwem otrzymał: Biskupom Ruskim mieysce warowano w se nacie. Niedługo trwały te pakta, posądzony Wychowski o niewiarę pod dość blahemi iak

sie zdanie pozorami, przez sad woyskowy na śm erć skazany: znowu na Ukrainie krew Jaćsie zacięła , a Car korzystaiąc z tych kłótni z trze- ma woyskami wtargnął w Polskie granice. Oswo- bodzony Jan Kazimierz od Szwedów, cała swa potęgę na naiezdników obraca, trzymali oni w obleżeniu Lachowice, a gdy hetman Litewski Paweł Sapieha i Czarniecki woiewoda Ruski cią- gną miastu na odsiecz, pod Połonką zachodzi im drogę Chowański, przyszło do sprawy, pierz- chneły przed natarczywością Petehorców liczne hufce Moskiewskie, i5,ooo Moskałów legło na placu, reszta woyska rozproszona lub potopio- na w Dźwinie. Niemnićy świetne pod Cudno- wem. Iłodóbysżczeni Ren era Potocki i Jerzy Lu- bomirski odnieśli zwycięstwa, poległo tam 36, tysięcy Moskwy" i Kozaków, Szeremetów wodz ich wzięty w niewolą. Na seymie i66r, potwier- dzony z Szwecją pokoy Oliwski, z Kozakami, ITadziackie pakta; uchwalone podatki na zapła- tę woyska , i popieranie woyny tak pomyślnie wiodacćy się z Moskwą : lecz gdy król wyprawę ogłasza, i dla dania przykładu sam śpieszy do Litwy, przemaga w szykach naszych duch nie- karności i zysku. Woysko koronne nictylko że nie słucha rozkazów królewskich, ale uczyniwszy związek i Swiderskiego Marszałkiem obrawszy, buntowniczo zaległości domaga się, wyciąga z Ukrainy i kray własny pustoszy. Napróżno puł- ki Litt: acz także pod Zyromskim związek swóy uczyniły, pod Dołhinowem na Chowańskiego uderzaią, i znoszą woysko Moskiewskie. Król stanąwszy w obozie, gdy ku ciągnieniu na nie- przyiaciela opór w związkowych znayduie, przy- muszony koniec wyprawie uczynić, do Warsza-

wy na seym powraca. Uchwalone nadzwyczay- rie pogłowne, wyznaczono do obrachowauia się z woyskiem kommissarzy: za staraniem biskupa Kuiawskiego Floryana xcia Czartoryskiego z p.6 milionów założonéy przeż woysko pretensyi, po wielu trudnościach zgodzono się na dziewięć.

W Litwie zuchwalstwo woyskowych do okro- pnych posunęło się zbrodni, z podeyrzenia że Zyromski Marszałek i Gąsiewski hetman zwią- zek zamyślali rozerwać, zapalczywa młodzież wyprowadziwszy ich z własnych domów w Wil- nie, pierwszego rozsiekała, drugiego ognistą bro- nią zgładziła. Tak zginął Gąsiewski wodz licz- nemi okryty laury, w obozach surowy, niezgię- ty w radzie, wszędzie nieskazitelny, szukał śmierci wśród licznych nieprzyjaciół oyczyzny, niestety! znalazł ią od swoich!

Celem zasilenia wycieńczonego skarbu i za- spokojenia naprzykrzeń woyskowych, rzucono się do lekarstwa nad złe same gorszego; pusz- czono w arędę mennicę Boratyniemu i Tynfowi, pierwszy miedź, drugi podłe wybiiaiąc śrebro, przydali nową klęskę do tylu innych oyczyznę nasze gnębiących. Niezmordowany atoli Jan Kazimierz z woyskiem raz ieszcze naprzeciw Mo- skwie puścił się. Napróżno wśród zimy prze- szedł Dnieper, i pod starym młynem Brańskiem, Siewierskim i Putywlem Moskałów zgromił, wszczęte znow na Ukrainie rozruchy, a co go- rzéy wszczęta woyna domowa, i uwagę i siły iego w inną zwróciły stronę a poźniéy przyna- gliły do pokoiu pod Andruszewem, gdzie od- stąpione Moskwie Smoleńsk, Siewierz , Czernie- cnow i Ukrainę z tamtćy strony Dniepru leżące. Zbyt surowe Wychowskiego skaranie, podusz-

czania Moskwy znowu Kozaków obruszyły na Polskę. Doroszenko wodz ich poddaie się Por- cie, Turcy 4o,ooo Tatarów posyłaią mu w po- moc; ogromne woyska uderzaią na fteymenta- rza Makowskiego w 6000. stoiącego na Ukrai- nie, rozpraszaią pod Batocliem ten mały poczet, a wodza biorą w niewolą. Jan Sobieski hetman na ów czas Pol: pod Podliaycami pomścił się téy klęski, gdy w io,0oo woyska 40,000 Tata- rów i Kozaków przeważnie rozgromił, i do po- koiu przymusił, mocą którego Kozacy znowu do posłuszeństwa przywróceni. Ostatnie to były z tym obrażonym ludem zapasy, wypleniły go prawie długie i krwawe woyny nasze, pozostałe na ów czas szczątki równiepomocnemi, iak stra- sznemi, przestały bydźPolscze, przeszły do Mos- kwy; tam w pożnieyszych rozplenione czasach, nie przestawaią dotąd przeważnych państwu temu usług oddawać.

Nie było rodzaiu klęsk któreby w tych nieszczę- snych czasach nie oburzyły królestwa, zostawała naysroższa,zostawała mówię woyna domowa , i tę sprowadziła zacięta Maryi Ludwiki wyniosłość. W początkach panowania poiął ią był Jan Kazi- mierz wdową po zeszłym swym bracie; umysł iego odważny, w tylu ciężkich nieugięty przygodach,

Łrzez niepoiętą serca ludzkiego sprzeczność, cał- iem żeńskim daiącsiępowodować radom, rozle- wu krwi Polskiéy niewinną może stał się przyczyną. Marya Ludwika straciwszy iuż wszelkie potom- stwa nadzieie, całe umysłu siły, wszystkie zabie- gi obrooiła do tego, bv za życia ieszcze króla, zabezpieczyć tron Polski xiążęciu d' Enghien sy- nowi wielkiego Kondeusza, a mężowi siostry swoiéy Anny córki Edwarda Woiewody Renu.

Już wczasie navteższego woyny Szwedzkiéy po- żaru zwierzyła się myśli téy senatorom przy królu w Częstochowie obecnym, ta iedynie za- jęta potrafiła odwrocie sklaniaiącego się iuż Ja- na Kazimierza od przyjęcia czynionéy mu przez Karola Gustawa propozycvi , że wyciągnie z kraiu woyska i pokoy zawrze, byleby po śmier- ci królewskiéy berło Polskie zapewnionym mu hyło.

Niezmordowana w usiłowaniach swoich Lu- dwika, tyle datkiem, obietnicami, zręcznym do- kazała obrotem, że na seymie 1661 gdy król wniósł rzecz tę w senacie, długo powszechne milczenie zgodę zdawało sie rokować, aż Maxymiliau Fre dro a naybardziéy Jerzy Lubomirski wiedziony czystą zapewne, lecz zgubna od wieków gorliwo- ścią, surowo powstał na nieprawność wniosku ta- kiego. Obrażona tym oporem królowa, poprzy- sięga Lubomirskiemu nieubłaganą zemstę, iakoż zapozwany Jerzy na sądy seymowe, jakoby woy- czyznie woynę domową wzniecać zamyślał, acz nieprzytomny skazany na utratę dostojeństw, ma- jątku i życia. Ustąpił Lubomirski do Wrocławia, czekaiąc iakie wrażenie w narodzie sprawi wyrok tak srogi, nie zawiódł się w nadziejach, im bar- dziéy tkwiły w pamięci wszystkich, świeże i wa- żne zasługi iei^o dla oyczyzny i króla, tym bar- dzićy iątrzyłysię serca zazdrosnego swobod swych narodu.

Przecież mimo widocznéy narodu do Lubo- mirskiego przychylności, królowa i powiernik iéy Prażmowski kanclerz na ów czas koronny, wszel- kiéy z Lubomirskim przeciw'iąc się zgodzie, na- mówili króla, że buławę po nim oddał Sobieskie- mu Marszalkowi Koron: na ten postępek pierw’-

sze Województwa Wielkopolskie ogłosiły się za uciśnionym: w tenczas do tylenabytéy sławy był- by Jerzy przydał riaywiększą, byłby dał przykład bohatyrskiego poświęcenia się, gdyby miał dosyć meztwa znieść dla dobra powszechnego niespra- wiedliwość tak sroga; na nieszczęście żal cięż- kiéy urazy, przemógł święte na stan oyczyzny względy! tym iedynie uniesiony łączy woysko swoie z Konfederacyą Wielkopolską, i Połubiń- skiego Litwę wiodącego w sprawie królewskiéy znosi, samego bierze w niewolą, i i5oo ludzi kładzie na placu. Lubomirski wolno więźniów wypuszcza, wkrótce sam Jan Kazimierz z sil- nieyszym ludem nadciąga. Stanęły obadwa woy- ska pod Palczynem, iuż do sprawy gotowe, gdy Trzebicki Krakowski, i Leziński Chełmiński Bi- skupi święte kapłaństwa pełniąc obowiązki, wda- ia się między uzbroionych, i do zgody przywo- dzą. Przyrzeczono powrócić Lubomirskiemu u- rzedy i maiątek, lecz gdy warunki te niedotrzy- mane, znów obie strony biorą się do broni. Król wywodzi 26,000 woysk, Lubomirski dwanaście, stoczona bitwa pod Montwami niedaleko Ino- wrocławia ; nie w Szwedach, Moskalach i pogań- cach; miecze Polskie broczyły się w piersiach braterskich. Zwycięztwo przy Lubomirskim, 4 tysiące z strony królewskiéy trupem poległo. Po téy bitwie stanęła ugoda w Łęgowicach, Lubo- mirski króla przeprosił, który powszechną ogło- sił amnestyą, i na piśmie dał przyrzeczenie, że nikomu do osiągnienia tronu dopomagać nie bę- dzie. Taki był nakoniec tych nieszczęsnych spo- rów, zaiętych wśród goreiącéy ieszcze z Mo- skwa i Kozakami woyny: takie skutki z iednéy strony zaciętéy zemsty, i burzliwie wyniosłego

Ludwiki umysłu , z drugiéy ślepego w walecznym mężu wolnych Elekcyi przesądu. Lubomirski niedowierzaiący królowi schronił się do Wrocła- wa, gdzie wkrótce życia dokonał, poprzedziła go królowa Fani niepospolitéy stałości i odwagi, lecz zbyt wyniosła by przeżyć mogła tyle smu- tnych zawodów.

Są nieszczęścia , są ciężkie frasunki, w po- śród którycli naywyższe między ludźmi dosto- ieństwa, sam mowie blask maiestatu, tęsknym tylko staie się brzemieniem: doznał tego przez lat dwadzieścia niefortunny Jan Kazimierz, dłu- gie walki sprzysiężonych na zgubę nasze sąsia- dów, rozwiązłość w obradach, w woysku duch buntowniczy, po tylu doznanych nieszczęściach ślepa ufność, niepoięta obojętność na klęski wi- szące, strata nakoniec szkodliwéy Polscze, lecz iemu lubćy małżonki, zniechęciły go z pano- waniem i światem. Długo nim krok ten ostate- czny przedsięwziął, szukał obłąkany naród wa- żnemi upamietać przestrogi, pamiętne są słowa iego na seymie 1661. »Bodaybym był (mówił »król do stanów) fałszywym prorokiem, ale ie- »źli dziś nie zapobieżycie fatalnym klęskom, któ- »re od lat tylu sprowadzaią na was wolne niby »Elekcye, przyidzie to świetne, to szlachetne kró- lestwo na rozszarpanie obcych narodów, Mo- iskal zagarnie Ruś i W. X. Litt:, czeka iuż Bran- udeburczyk na Wielką Polskę i Prussy, dom Ra- »kuski choćby miał nayświętsze zamiary, gdy wdrudzy szarpać będą od Krakowa i małéy Pol- «ski, niezapomni o swoich korzyściach, każdy ^przekładać będzie posiadać raczéy część Pol- eski raz orężem nabytą, niż ią mieć całą z ta- »kiemi wolnościami iakie są dzisiay.»

Tak zbawienne przestrogi zamiast upamięta- nia umysłów , nowe boiaźni, nowe wznieciły nie- zgody, król straciwszy nadzieie uczynienia jakie- gokolwiek dobra, wydal uniwersały, żekoronęzło- żyć zamyśla, starano się usilnie by go od tego od- wrócić zamysłu, lecz gdy Jan Kazimierz trwał w nim niezgięty, nastąpił seym abdykacyi w 16G8. Żałosne było między królem i narodem rozsta- nie, bo długo wspólnie doznawane nieszczęścia, silniéy ludzi wiążą, niż spędzone w pomyślności chwile. Podali nam opisanie dnia tego Kocho- wski, Załuski i inni; gdy prośby senatu, kapła- nów, i stanu Rycerskiego, króla nakłonić nie- mogły, wszedł Jan Kazimierz doizbysenatorskiéy. Napełniał ią liczny senat, Posłowie, i mnostwo ciekawego ludu: król przez czas nieiaki stał na stopniach tronu, i podług zwyczaiu z przyto- mnemi poufale rozmawiał, nakazawszy potym milczenie, nie iuż Kanclerza, lecz usty własne- mi gdy płacz glos mu nie raz przerywał, tak mówił: »Dociekła godzina gdzie dług oycow- »skićy naprzeciw téy Rzpltéy uprzeymości, od »dwóch wieków przez przodków moich nabyty ^wypłacić mi dzisiay przychodzi. Zgięty Wie- śkiem, trudami obozów, a może i obrad tych, ^złamany dwudziestoletnim strapieniem, króli ”oyciec wasz to co świat ten ceni naywyżéy, »koronę w ręce wasze oddaię. Za tron, pozio- »me obieram schronienie, za berło nie zostawu- »ie sobie iak kęs ziemi, nam wszystkim wspól- »nćy, a to bym pogrzebiony w łonie téy oyczy- «zny wśródzwłok przodków moich, tę w was i ^potomności zostawił pamięć, żem to iest ten, ^którym się pierwszy znaydował w walkach, nie- »bezpieczeiistwach, w odwodzie ostatni: który i

jdziś przez miłość ku wam i powszechnemu do- jibru, zrzekłem się korony, i tym którzy mię jidali to królestwo, wiernie nazad powracam. »Miłość ludu posadziła mię na tronie tym, mi- »łość moia ku Rzpltéy oddala mię od niego. »Wielu z królów poprzedników moich oddawali »berło synom lub braciom swoim, ia go lubéy j;oddaię oyczyznie, a któréy byłem i oycem i nsynem, dziś z monarchy człek pospolity, z pa- na poddany, z króla współobywatel, młodsze- »mu szczęśliwszemu odemnie, temu nakoniec 3którego Bóg i wolne głosy narodu za następcę junego przeznaczą, temu chętnie ustępuię to jimieysce, nieprzéstanę w schronieniu moim bła- »gać niebios, byściego dogodnego potrzebom jjwaszym wybrali. Dzięki wam wszystkim nio- isę za wasze rady, usługi, przychylność, ie- 3żeli przeciwnie naygorętszym życzeniom mo- »im niepodobały się komu rządy moie, ułomno- ści ludzkiéy, a raczéy losow winą to było, wy- baczcie proszę tak, iak ia przebaczam wszy- stkim. Zegnam was i oycowskim uściśnieniem »do piersi moich przytulam, dochowam słodką jipamięć wasze póki mi życia stanie. Aczkol- »wiek odległość mieysc rozdzielać nas będzie, 5nic od was i od téy ulubionéy oyczyzny serca sinego nie potrafi oddalić Więcéy gdy mi żal »ani też pamięć niepozwalaią mówić, niech pa-

  • pier który do przeczytania oddaię, ostatecznym

ubędzie dowodem miłości i przywiązania mego do Polski.

Jan Kazimierz oddalił się do Francyi, gdy w cztery lata dowiedziawszy się o wzięciu Kamień- ca przez Turków, żalem zdięty życia dokonał. Ciało iego Biskupi Olszowski i Trzebicki kosz-

tern swoim sprowadzili do Polski. Za tego to pano- wania milczały muzy wśród szczeku oręża, zaczęto do mowy oyczystéy mieszać barbarzyńska łacinę, zwyczay ten tak naganny i zdrożny za ostatnie- go Stanisł: Augusta odrzucony zupełnie. Wygna- ni Aryanie nie iak różnowiercy, byłoby to prze- ciw umysłowi tolerancyi, lecz iak znoszący się z nieprzyjacielem oyczyzny, wczasie bowiem woy- ny gdy sprzyiali i pomagali Szwedom, powie- dziano im , idźcie gdy obcych przehtndacie nad swoich, nie spełniono wyroku tego z obrażeniem słuszności, trzy lata dano im czasu do wyprze- dania dóbr i własności ich. Żałować atoli należy, że nieobywatelstwo ludzi téy sekty, a może iuż zbytnia o panuiącą wiarę gorliwość, przywiodły stany do kroku tak surowego: kwitnęły między Aryanaini nauki w mieyscu szkół i zgromadzeń ich Rakowie, wychodziły wyborne dzieła pięknym wyciskane drukiem.

Taki iest krótki rys panowania obfitego w wypadki ważne i smutne: wzgarda praw świę- tych, niekarność woyska, zepsucie obyczaiow, wstrzęsły, nachyliły okropnie budowlę oyczystą, ani poźniéy bacznieysi tyla oycow klęskami na- stępcy, starali się gmach ten od ostatniego wy- dźwignąc upadku.

pug.c

- //// './//*/, A/ ///t/fn** h/Juty.

. hi*?**/*tn-to ,.i , Q _ -

Śpiew

Fortep

^ Słu chaycieltycerzc młodzi za łosney Lmtm ię, czenie

, -4- -4 Pi ,

niech was chec do sławy ro dzidzia tiego męstwa wspomnienie siu chayc^.ia1 sł

I wienoi m+- walc ^cw' -yezyznyG liro nie zyski? odważny i» Młodzieniec i

wSzlachelnym poległ zgonie i \\ Szlachetym poległ zgonie

DUMA

O Stefanie Potockim.

Załosnéy lutni ięczenia,

Niech w was chęć do sławy rodzi, Dawnego meztwa wspomnienia. Słuchaycie iak sławy wieniec Walczac w oyczyzny obronie,

Zyskał odważny młodzieniec,

I wszlachetnym poległ zgonie.

Już Podola żyzne niwy Chmielnicki hordy zalegał,

Iuż głos matek przeraźliwy Wsmutnych się skałach rozlegał, Rzuca rolnik pług i rolę Wszedzie hoże wiodą branki, Pasterz woli iść w niewole,

Niż odstąpić swéy kochanki.

Syt wieku, szczęścia i sławy: Mikołay woysku przywodził:

Do uszu iego dochodził,

Westchnął, i twarz mu sędziwa Łez potok skropił obfity, Wspomniał na młodość szczęśliwa, I na 'wiek swóy nieużyty.

i.

cie rycerze młodzi,

2.

Gdy iek ludu i mord krwawy

za

4-

A gdy siła chęci zdradza,

Gdy grot z słabéy pada dłoni,

Syn ciężka starość nagradza,

Zdolny do konia i broni,

Niechętnie Potocki młody Dni swoie trawił w pokoiu,

Meztwo łączył do urody,

I drżał na wspomnienie boiu.

5-

Synu, rzekł hetman ze łzami,

Kray twóy w ciężkiéy iest potrzebie,

Jdź broń go tWemi piersiami,

Bądź godnym przodków i siebie.

Wiedz, że w kaźdéy życia dobie,

Dla oyczyzny tylko żyiesz,

Ja szczęśliwy legnę w grobie,

Gdy się ty chwała okryiesz.

6.

To mowiac-, żegna Rycerza,

Czułe mu daiac ścisnienie,

Już Stefan zbroie przymierza Już czarne włosow pierścienie,

Złotym okrywa szyszakiem,

Lecz nim zbroyny wszedł do szranku, Miedzy cnych panien orszakiem,

Postrzegł swa luba na ganku.

7-

Elżbieta młoda i hoża,

Wierna miłości i chwale,

Twarz miała świeższa iak róża,

Usta żywsze nad korale.

Cel

Cel życzeń wszystkiéy młodzieży. Temu serce swe oddawa,

Kto do boiu pierwszy bieży^ Komu droga miłość, sława,

8-

Staie rycerz uzbroiony,

Przed swéy kochanki oblicze, Tobiem winien, rzekł wzruszony. Życia moi ego słodycze,

Niechay mi twoié wspomnienie, Towarzyszy w bitw zapale,

Niech ostatnie życia tchnienie^ Poświęcę tobie i chwale.

9-

Żal przerwał czuła przysięgę, trłos Elżbiety płacz tamuie, Zdiąwszy z siebie biała wstęgę, Rycerza nią przepasuie,

Idź, powróć cośmy stracili;

W ten znak miłości przybrany, Bodaybyś był w każdéy chwili Równie szczęsny, iak kochany.

IOi

Lecz iuż trąb i kotłów wrzawa, Zgromadza zewsząd rycerze, Tuman kurzawy powstawa, Wszedzie hełmy i pancerze Dziedziniec^ bramy, i wieże, Zewsząd okrył lud ciekawy,

Spada most, co zamku strzeże Ciągnie woysko na boy krwawy.

Nim przyszli pod żółte wody, Ciągnęli spiesznie noc całą;

Słońce w dzień tey złéy przygody, W krwawych obłokach powstało, Bohdan liufce swe rozłożył,

Jak tylko oko zamierza;

Mnóstwem się Stefan nie trwożył, Zgarstka na tłumy uderza.

12.

Jijż woyska zwarły się razem, Śmierć niosące ognie błyszcza, Hełm się zgina pod żelazem, Strzały na powietrzu świszczą, Lecz gdy wódz nieulękniony, Walczy w tłumie niebezpiecznym, Strzałą w piersi ugodzony,

Pada uięty snem wiecznym.

15*

Tak pewne naszych zwycieztwo , Zgon wodza młodego zdradza,

W żal ciężki zmienia się meztwo, Woysko sie wkoło zgromadza, Łzami skrapiaią twarz bladą,

1 otarłszy ze krwi blizny,

Ciało na tarcze swe kładą, Nadzieie woyska, oyczyzny.j

14.

Wpośród dąbrowy zielonéy, Zwłoki rycerza złożyli,

J na wstędze krwią zbroczonéy , Zbroie iego zavyiesili.

Tam nieszczęśliwa kochanka,

We łzach pęd»ąc dni nieznośne^ Od wieczora aż do ranka, Rozwodzi skargi miłosne.

Spoczyway rycerzu mile,

Miedzy cichym drzew tych cieniem *

Niech xiężyc głuchéy mogile,

Przyjaznym świeci promieniem,

-Jeźli kiedy rycerz mężny,

Wtéy sie.tu znaydzie krainie,

Spoyrzawszy na grób potężny*

Niech iak ty walczy i ginie*

Przydatki do Śpiewu o Stefanie Potockim.

Stefan Potocki synem był Mikołaia Kasztelana Krakowskiego i hetmana W. Kor: o tym hetma- nie Kochowski Toni J. pag: ag. tak mówi »teri i)od młodości w obozach, między zmiennemi »boiów losami schowany, powolny z przyrodze- nia, pobłażaiący w sprawowaniu władzy nay- «wyższéy, więcéy zasługiwał żeby go czczono, nniżeliby go obawiano się. « Przed wstępem iesz- cze na tron Jana Kazimierza, zaczęły się na Ukra- inie krwawe Kozaków rozruchy, powierzoną so- bie miał straż téy prowincyi hetman Mikołay Potocki, a dowiedziawszy się że Kozacy zbroy- na zbierać się zaczęli, tam gdzie rzeka Tasmina wpada do Dniepru, sam pozostawszy z woyskiem, mniéy bacznie, niewielki poczet na rozprosze- nie ich wysłał. Składał sig oddział ten z ośmiu

letkich chorągwi, ośmiuset raytarów acz w stro- ju cudzoziemskim z Ruskiego pospólstwa złożo- nych, nadto od Dniepru cztery tysiące Regestro- wych Kozaków w tył nieprzyiacielowi zachodzić mieli , przełożył nad siły temi własnego syna Ste- fana Potockiego Starostę Niżyńskiego, dodaiąc mu do rady doświadczeńszych wodzów, iako to Jana Sapiehę, Owruckiego Starostę, Czarnieckie- go i innych, do odchodzących tak mówił »Idźcie 3a doświadczeniem i rostropnością waszą hamuy- wcie zbyteczną syna moiego żywość, zaczynay- Dcie odważnie, ia w daniu wam pomocy opie- wszałyjn niebede.

Pomięszały nadzieie hetmana iuż nieprzyiazne losy dla Polski. Chmielnicki uwiadomiony o roz- dzieleniu sił naszych, wsparty woyskiem Tata- rów z 16,000 złożonym, wcześnie zapewniony, że Kozacy Piegestrowi i Rusini w szykach naszych będący, przeydą na iego stronę, rozkazał po- rzucić brzegi Dniepru i śpiesznie ciągnął ku na- szym. Kozacy i Tatarzy przyszedłszy nad iezio- ro zwane Z,ółte wody obozem stanęli. Mimo nacierań Polaków, nieprzyjaciel wstrzymywał się od boiu, a to z przyczyny że Chmielnicki od- dalił się był do wysłanych bokiem Regestrowych Kozaków naszych, i tych łatwo na stronę swoię przemówił. Wkrótce zamiast szczupłych hufców, postrzegli nasi ciągnące ze wszech stron Tatarów i Kozaków tłumy, nie tracąc atoli serca, otoczy- wszy się wozami, długo mężnie nieprzyiaciela trzymali: wyszedłszy nakoniec z taboru, uderzy- li na Tatarów, lecz kiedy ich gromią, ośmset Rusinów w dragonii naszéysłużących,chwieiesię tył podaie, i do nieprzyjaciół przechodzi. O- gołocoiie zposiłku tego, słabe szyki tnasze, zno-

wu w taborze zawrzeć się musiały. Wysiany do hetmana goniec z doniesieniem o smutnćm poło- żeniu naszych, przeięty od Chmielnickiego,tvm większém zapalił go zuchwalstwem. Wtey osta- teczności postanowili nasi postępuiąc taborem, drogę sobie do woysk hetmańskich otworzyć. Przez dni czternaście wytrzymuiąc gęste strzał i rusznic grady, dwie tylko mile od żółtych . wod posunęli się; przy znużonych głodem i trudami siłach iuż i na prochu schodzić zaczęło, ten co

Eozostawał deszczem zepsuty. Mężnie się atoli ronili Polacy, walcząc iuż nie o życie, lecz o śmierć chwalebna, a gdy nacierający coraz bar- dziéy nieprzyiaciel, zemdlony tabor iuż zaczął rozrywać: »Nie wriną naszą, zawołał młody Ste- 3)fan Potocki, spiknieniem losów zawisnych gi- juiiemy, Kiedy zdrayców ucieczka wydarta nam )7.wycięztwo, nie zostaie mężnym Polakom iak »umrzeć z chwalą, lepiéy iest z orężem w ręku »zginać od oręża, iak iść w niewolnicze pęta, jjalbo poźniéy od zagniewanego oyca i ziomków « przykrych słuchać wyrzutów.^ Dwie rany śmier- telne przerwały mu mowę, i trupem zwaliły na ziemię. Tak zginął zacny młodzieniec w samym życia poranku, śmierć przecinaiąc z życiem iego tyle wielkich nadziei, nie wydarła mu naypię- knieyszéy chwały; chwały, żezaoyczyznę poległ.

STEFAN CZARNIECKI,

Śpiew Historyczny.

  • } i665.

WszlacheŁnym domu znanym tylko % cnoty, Dzielny Czarniecki sie chował,

Z dzieciństwa pełen woiennéy ochoty,

Braci swych w hufce szykował,

A kiedy słyszał iak meztwo chwalono, Żądze do boiów czuł niepowsciagnioną.

2.

W Kazanowskiego zaczał służyć znaku. Ubiór iego. niebogaty,

Z kopiia w ręku w żelaznym szyszaku,

Jeździł na podsłuch i czaty,

Acz młody, w bitwach sławą się ozdobił,

Bo gdzie się rzucił, nieprzyiaęioł pobił.

3-

Już miał zaślubić piękna Kobierzyckę,

I rzekł do nićy przy rozstaniu,

Ja i piesze bunty uśmierzać Ch miel nickąe*

A choćbym w krwawym spotkaniu Nie iedna krysą powrócił znaczony,

Nie będę Zpsiu od ciebie wzgardzony.

4*

Na Ukrainie ochoczy i śmiały,

Przyszedł pod Monasterzyska,

Z gołeini piersi wpadł pierwszy na wały,

I gdy wszędy mieczem błyska,

Wszlachetnym Ao mu znanym t^Kc

Brad swch włiufc

Iq A kedy słyszał Ink mg*‘wo chwalono dze ćlo to iu czuł

powsci

tx .

cm

pi.vr.o7H

Stefan Czarniecki.

c ^

f -bJltl i1 H'u'r

Mf'cstojo

Gdy twarz mu ciężkim postrzałem przeszyto, Krwią zlany pyta* a miasto zdobyto?

5.

Nie było wałki w tych krwawych zapasach, Bez Czarnieckiego pomocy*

Okryty burka w słotacli i niewczasach*

Trawił w boiu dni i nocy,

A żona słysząc iak często krew leie,

Czcząc bohatyra* o męża truehleię,

6.

On ieden Szwedów naiazdy haniuie*

W zamku Krakowskim zawarty*

Tysiączne szturmy mężnie wytrzymuie*

Szwed nieraz z klęską odpartyj,

Sciśniony głodem gdy bramy otwiera* Gustaw oglądać pragnie bohatyra.

I* .

Wkrótce z rycerstwem pod znaki zebranem* Szybkiéy błyskawicy lotem,

Tu Szwedów schodzi i gromi nad Sanem., Owdzie niespodzianym zwrotem,

Rzuca się z koniem wpław, rzekę przebywa* Uderza, pole trupami okrywa.

8.

.Nie liczby Szwedów ale gdzie są? pytał*

Z hufcem rycerzów dobranych*

W Rudniku ledwie Gustawa nie zchwytał* Znowu mszcząc się krzywd zadanych, Wpada w Pomorze naiezdników płoszy*

I kray ten ogniem i mieczęm pustoszy.

Grdy król Stefąna na Szlezwik wysyła

Rzekła mu córka ze łzami *),

Czemuż mes z czy zna iam się nie rodziła ,

Bym się mogła bić z Szwedami,

Dziewko, rzekł oyciec, w tém nie mą twéy winy* ‘YYsłąw się oyczyżnie’mężne daiac syny.

?o.

Zaniósł Czarniecki w pamiętnéy wyprawie,

W obca ziemię Polski chwałę,

przez wały morskie na wa^pliwéy nawie^

Prowadzi szyki zuchwałe,

Dziwią się ludy, iak odwaga męża,

I nieprzyiacioł i burze zwycięża.

ii,

lin piężey, Polskę los srogi ciemiężył Tym więcey wzbudzał rycerza,

Wszędzie przytomny, tu Moskwę zwyciężyły Tam Uakocego. uśmierza,

I nigdy mściwéy nie składaiąc broni.,

nosi Kozaków lub Tątąrów goni.

12;

Po tylu trudach pełen pięknćy sławy*

Qdy miał zasiadać w senacie,

Z dzielnym rycerstwęm przybył do Warszawy,

W ryąiach i bisiurnćy szacie,

Prowadził łupy ieńców znakomitych ^

I sto piętnaście chorągwi zdobytych.

i3,

Gdy pułk ł^olzącki zbliżał się do, brąmy^

Suknie miął dużo. wytarte,

W twarzach postrzały i głębokie szramy^ Swiadęzyły bitwy uparte

Król mu dziękował za wierność stateczna.

Lud okrzykami witał młódź waleczna,

14.

Już osiwiały w trudach obozowych,

Kiedy nad Dnieper przybywa,

I mieczem bunty uśmierzą Koszowych,

Ciężka go niemoc porywa,

Po drodze starzec 1 aurami wieńczony,

Ną.słomie w wieyskiéy lepiance złożony.

?5,

Tu mu od królą list przynosi goniec,

Z buławą dla woiownika,

Wóclz rzekł, ta łaska kiedy życią koniec,

Już mię za poźno spotyka,

Lecz widział Polak, że i bez buławy,

Można zwyciężać i dobie się sławy,

16.

Już bljzlłi zgonił rzekł, niech koń móy biały* Wniydzie ieszcze do téy chaty,

Wstępuie rumak, rząd na nim wspaniały,

I obok tarczy buzdygan bogaty,

Siodło saydaków pyszne dźwiga brzemię,

Lecz widząc Pana, głowę spuścił w ziemię,

17 \

Wódz rzekł do Giermków, dla moiego wnuka, Niechaysie koń ten zachowa,

Niechay rycerskiéy stawy na nim szuka,

Niechay pamięta te słowa :

„ Kto kray swóy kocha i Boga się boi ,

„Mą szablę, konia, o resztę nie stoi.

Przydatki do Śpiewu o Stefania Czarnieckim.

---a-

I tego bohatyra życie, iuż iest obywatelskim i gładkim piórem Jmć Xdza Kraiewskiego publi- czności podane. Dzieła Czarnieckiego ściśle się wiążą z panowaniem Jana Kazimierza, lecz co tylko w tych nieszczęśliwych czasiech stało się sławy godnego, ledwie nie powiem iemu naywię- céy przypisać należy. Urodził się on w i5gg. w Woiewodztwie Sandomierskim na wsi w Żor- nawiu, z zacnego lecz niemaiętnego domu. Za- miast rozległych włości przyniósł Stefan Czar- niecki duszę w przygodach niezłomną, nieustra- szone mąztwo, miłość oyczyzny i cnoty; z dzie- ciństwa do dzieł woiennych niepohamowaną ocho- tę. W wiekach których ieszcze Czarniecki zasięgał, młodzież nasza długo służbą, długiém posłuszeń- stwem wyższych w woysku dostępowała urzę- dów. Czarniecki acz wcześnie służyć zaczął, acz się wsławiał z dzielności, w 30'y™ dopiero roku został Porucznikiem w chorągwi Marcina Kazanowskiego. Pierwsze iego pole było w i633 w czasie szczęśliwéy naprzeciw Moskwie woyny, pod WładysławemIV. Król tak był wielce z męz- twa iego dowolen, iż dał mu przywiléy w obo- zie pod Szemptowem na pięćset łanów ziemi w Powiecie Starodubowskim. Nie przewidywał Czar- niecki patrząc na świetne Władysława zwycięz- twa, iakie kray nasz klęski, iak długie i krwawe

Shz

czekały zapasy. Doznał ich naprzód pod Żółte- mi wodami, gdzie iakeśmy dopiero namienili, Czarniecki w niewolę dostał się. Dwuletnia mię- dzy Tatarami niewola, tę tylko korzyść Czar- nieckiemu przyniosła , iż nie patrzył na cięższe klęski, które po téy przegranéy ziomkowie iego odnieśli.

Uwolniony z innemi po Zbarawskićy ugodzie, Czarniecki iuż na ow czas Chorąży Sandomirski i Pułkownik Huzarski, pomścił się krzywd do- znanych w sławnćy pod Beresteczkiem bitwie. Rozeyście się po tym zwycięztwie woysk naszych, nie dozwoliło Janowi Kazimierzowi odnieść tych korzyści, które mu zapewniało dalsze téy woy- ny poparcie. Daléy niezdatność winowaycza hetmanów, próżność, srogość Ukraińskich v ła- ścicieli nad ludem, przeciągały krwawe i nieuży- teczne boie, chvtry Chmielnicki przyciśniony potrzebą, zawierał soiusze, a gdy potrzeba mi- nęła, z urąganiem ie łamał.

Po ciężkióy pod Batowem klęsce, Czarniecki znany z męztwa w nagrodę danych usług, otrzy- mawszy urząd Oboźnego Koronnego z 10,000 woyska na Ukrainę wysłany, trzymaiąc woysko to w iak naywiększéy karności, tak lud Ukra- iński umiał sobie pozyskać, iż wiele miast do- browolnie otworzyło mu bramy, w szybkości zakładaiąc wyprawy pomyślność, gdzie tylko u- styszał o gromadzących się Kozakach, wraz na nich uderzał i rozpraszał. Wśród tych zapędów uciekaiący przed nim Bohun Rotmistrz Chmiel- nickiego, zamknął się w warownym miasteczku Monasterzyszcze, przystąpił natychmiast Czarniec- ki pod miasto, i z pędem na oblężeńców ude- rzył, iuż sam wódz bez hełmu, bez żadnéy zbroi,

na czele rycerstwa stanął na walach, rozrzucano parkany i twierdza iuż w ręku naszych, gdy fa- talny wystrzał przeszył mu twarz na wylot: kula wyrwała mu podniebienie, zwalony na ziemia gdy krew spiekła wyrzucał, przyszedłszy do zmy- słów zapytał: a Miasto czy wzięte? odpowie- dziano, iż trwoga ożycie iego przymusiła naszych do wstrzymania szturmu i odstąpienia od walów, wzruszony gwałtownie żalem i gniewem, znowu krew potokami wyziewać zaczął. Uwieziony dla bezpieczeństwa nieraz potym wspominał, ii ból iego z téy ciężkiéy rany niczym nie był, poró- wnany z boleścią, którą mu wydarcie pewnego iuz zwycięstwa sprawiło.

Ledwie wyleczon, gdy na czele królewskiego pułku przypuścił szturm do Buszy obronnego na Ukrainie grodu, iuż wpada na waiy, iuż z woy- skiem wchodzi do miasta, alić wszczęty po- żar broni dalszego postępu. Czarniecki odbie- ra postrzał w nogę, ranny nie zsiadł z Konia, a przystępnieysze upatrzywszy mieysce nakazu- ie szturm nowy, znowu nasi wdzierała się nawa- ły, mieszkance z ostatnią się bronią rozpaczą, a zwątpiwszy o własnym ocaleniu , zapalają swe domy, żegnaiąc się iedni z drugiemi rzucaią się w ogień, lub żelazem życie kończą, Zona setni- ka iednego nazwiskiem Zawisny zabiwszy męża, usiadła na beczkę prochu i raczéy iak żywcem dostać się zwycięzcy, podpaliła ią pod sobą; ta wściekła rozpacz dowodzi słuszną może ku nam za tyle okrucieństw ludu tego nienawiść, miasto paliło się przez noc całą, srogość którą pokazali nasi w wycięciu mieszkańców, ściągnęła plamę na wodza samego.

Po wzięciu Buszy ciągnęło woysko doBracła- wia, opuścili go Kozacy nie czekaiąc zbliżenia się naszych, tu Han Tatarski iuż na stronę Pola- ków uięty, z 18,000 łączy się z hetmanem wiel- kim Stanisławem Potockim, obadwa woyska podstąpiły pod Humań, lecz gdy się cieszą na- dzieią prędkiego wzięcia grodu tego, dochodzi wieść, iż znaczne woysko oblężonym idzie na po- moc. Byli to Moskale których niezmordowany w 6wéy zawiści Chmielnicki na Polskę poburzył. Ura- dzono, acz z mnieyszeini nierównie siły nieprzy- jaciela uprzedzić, spotkały się ku wieczorowi o- badwa woyska i natychmiast krwawą rozpoczę- ły bitwę. Woyska Moskiewskie składały się z Go,000 piechoty 5o,ooo Kozaków i 60 armat, Po- lacy mało mieli piechoty, dział żadnych, trwała ta bitwa wśród czarnéy nocy, i mrozu tęgiego, ogień z strony Moskiewskiéy tak był gęsty, iż wśród nocnych ciemności nietylko szyki nieprzyjacie- la , lecz każdego na jnieyscu swoim można było rozeznać, iuż nad świtaniem złamały hufce na- sze Moskałów i Kozaków tłumy, 9,000 zostało ich na placu, wzięto 26 armat, reszta uszedłszy w mocnym obwarowała się obozie. Tu Chmielnicki ściśnięty od naszych, przekupiwszy Kara Achme- ta Murzę wodza Tatarów uszedł bezpieczny, wiele miast poddało się Polakom, wiele kup Kozackich rozproszył Czarniecki, lecz hetman mrozami i niedostatkiem trapiony, na stanowi- ska zimowe ku Dniestrowi sie udał.

W tym to czasie powstał nowy na zgubę na- szą nieprzyjaciel, Karol Gustaw król Szwedzki z potężném woyskieln napadł krainy PoLkie, a nie znalazłszy oporu, którego cnota i nięztwo Polaków spodziewać się kazały, bierze Warsza-

we i całéy Wielkiéy Polski staie się Panem, przy- musza Jana Kazimierza do chronienia się na Szlą- sku, i spiesznie ku Krakowowi ciągnie. Odwo- łany z Ukrainy Czarniecki przybiega na obronę téy dawriéy Piastów i Jagiełłów stolicy. Dwa Jub trzy tysiące żołnierza zamyka się w zamku pod wodztwem Czarnieckiego, ta b' ła siła zbroy- na potężnego królestwa, reszta albo rozproszo- na albo haniebnie pod nieprzyiacielskie zaciągnę- ła się znaki. Z tą atoli garstką w mieście mało warownym, mężny wódz odpiera przez czas dłu- gi natarczywość całéy Karola potęgi, nakoniec przyciśniony głodem, bez żadnéy posiłków na- dziei, podpisuie chlubne dla siebie i osady wa- runki , i zamek ze czcią woyskową opuszcza. Otworzono bramy, nędza długiego oblężenia nic nie uięła śmiałéy żołnieraa postaci, szli przy bi- ciu bębnów z rozwiniętemi chorągwiami i zapa- lonemi lontami, ostatni iechał Czarniecki Ka- sztelan Kiiowski, wrysiéy szubie na dzielnym ko- niu Arabskim, z naywiększą uczciwością przyiął go Karol Gustaw i na obiedzie zatrzymał u sie- bie. Długo rozmawiali o szczęściu i sztuce wo- iennéy, pożegnał go nakoniec Karol, i w kare- cie królewskiéy odesłał. Tę obeyścia szlache- tność splamił zwycięzca złamaniem umowy, gdy na mocy dobróy wiary stoiącą spokoynie osadę twierdzy Krakowskiéy w Siewierzu, podchwytu- je i przymusza w woysku swym służyć. Szczę- ściem uszedł Czarniecki, a przez zgwałcenie u- niowy i z strony swoiéy uważaiąc się wolnym, obraca wszystkie starania, wszystkie umysłu siły, do zagrzania serc obywatelskich duchem odwa- gi i miłości oyczyzny.

Uciski woysk Szwedzkich, dumne wodzów ich przewodzenia, ubodły czułość mieszkańców, waleczne od Częstochowy odparcie pokrzepiło nadzieię, głos Czarnieckiego zagrzał odwagę. Staie przy królu i oyczyźnie sławny Tyszowiecki związek, Jerzy Lubomirski sprowadza króla, Czarniecki zbiera małą odważnych garstkę. Wódz rostropny i biegły widząc szczupłość swych szy- ków, powszechne przez klęsk tyle zrażenie, po- tęgę i biegłość nieprzyiaciela, obiera iedyny spo- sób walczenia, którym mógł i nieprzyiaciela tra- pić i nie narażać rzeczy powszechnéy: z niewy- powiedzianym pośpiechem przenosi się z pocztem swym wszędy, trwoży, urywa, i gromi, tak na- przód pod Gołembiem nie mogąc wstrzymać po- tęgi Karola, rozsypuie swe woysko, zbiera ie znowu, ciągnie na odsiecz Zamościa, który Du- glas wódz Szwedzki oblegał, odstąpił Duglas', Czarniecki nie staczaiąc z nim bitwy, z dziwną szybkością ile koń wystarczyć mógł w biegu, pę- dzi za Karolem, podchwytuie nad Sanem tylną straż, całą prawie wycina, i wszystkie sprzęty stołu królewskiego zabiera.

To powodzenie dodaiąc naszym odwagi i ser- ca, Szwedów innićy iuż śmiałemi czyniło, nie postępowali iak z boiaźnią i ustawiczną czuyno- ścią, trudzili i ludzie i konie. Nie pokazywał się Czarniecki gdzie go oczekiwali nay więcéy, gdzie sie go spodziewano naymniey tam z zasadzek z wydaniem krzyku podobnego Tatarom napadał i gromił, tak pod Rudnikiem ledwie król Szwedz- ki siadł do stołu w domu Plebana, gdy niespo- dzianie pokazali się Polacy. Karol tyle tylko miał czasu, by się ucieczką ratować. Mnożyli się coraz nieprzyiaciele Polski. Wiarołomny

lennik Elektor Brandeburski niczym nie obrażo- ny, napada kraie nasze. Nieustraszony ta nową nawałnicą Czarniecki, puszcza się na przeoiw po- łączonym ich siłom, i pod Kozienicami znosi ośm chorągwi Niemieckich i Szwedzkich tak, iż nie było ktoby królowi o klęsce téy doniosł, z taintąd spiesząc dniem i nocą zachodzi drogę Margrabiemu Badeńskiemu pod Warką. Wez- brana wiosenną powodzią rzeka Pilica, płynęła między dwiema woyskami. Czarniecki lekkim chorągwiom pod Wąsowiczem mostem iść każe, sam zaś odziany szubą którą był dostał w zdoby- czy ,Polacy zawołał, nie przeszkodził o morze Szwe- dom by kray nasz napadli, pokażmy, że i nas nie wstrzyrnuią wody, by z kraiu naiezdnika wy- pędzać. Za mną bracia l To mówią c spiął o- strogami konia, i piewszy rzuciwszy sie w rze- kę, w pół godziny trzy tysiące woyska bezszwan- ku wpław przeprowadził. Z równym pośpiechem i natarczywością wrpadłszy na nieprzyiaciela, po dwugodzinnéy bitwie Zniósł go i rozproszył. Xia- że Fryderyk Margrabia Slipenbach i Ebrensteitl Ministrowie króla Szwedzkiego, uciekaiąc ma- nowcami, przez trzy dni ukrywaiąc się o głodzie w rozwalinach zamku Czerskiego, noc.l uszli do Warszawy.

Nie długo potém zwycięztwie Czarniecki do- wiedziawszy się, że Izrael Pułkownik Szwedzki z 1,200 koni i przeszło 2,000 wozów naładowa- nych zdobyczą z kościołów i domów do Pruss pospieszał, porwawszy kilka lekkich chorągwi, ściga go, uderza, rozprasza, i ł upy wszystkie od- biia. Dostało się w ten czas w ręce iego żona wodza Szwedzkiego. Niewiasta szlachetnego umysłu i hożey postaci, tę gdy namawiano aby

Eisała do męża, bv poddał zamek, doktóregosię yl schronił, wiccéyia, rzekła, cenię sławę męża mego, niż wolność moią. Czarniecki wielbiąc płci słabéy męztwo, z maiątkiem wolną do męża odpuścił.

W potyczce pod Gnieznem przez zapał na- szych, którzy w zasadzki Duglasa wciągnąć się dali, odniosł Czarniecki w ludziach swych stra- tę, lecz powetował iéy wkrótce, gdy na nowo przybyłego do liczby nieprzyiacioł naszych, xią- źecia Meklenburskiego uderzył, i do odstąpienia od Ghoynic przymusił. Równe męztwo okazał przy odebraniu przez Jana Kazimierza Warsza- wy, niemniéy iak w krwawéy przez trzy dni ni e- szczęśliwéy bitwie, którą tenże król pod Pragą toczył z Szwedami. Nie rozpaczał Czarniecki po tak ciężkiéy przegranéy, a jak gdyby w samym nieszczęściu nowéy nabywał odwagi, zebrawszy 5 tysięcy Tatarów napada na Szwedów pod wsią Lipiec zwaną, kładzie 2,000 trupem, poymane- go Forgela z zdobyczą Tatarom oddaje. Tu odebrawszy wiadomość, iż część woyska Szwedz- kiego ku Toruniowi ciągnie, wiodąc z sobą nie- zmierne łupy w Krakow ie zabrane, udaie iak gdyby zmierzał na środek woyska tego, zmieni- wszy potem szyk uderza na skrzydła, miesza ie, łamie, znosi nakoniec pod Strzemesznem woy- sko całe, i zdobycz odbiera. Po nieszczęśliwcy bitwie pod Warszawą, Jan Kazimierz udał się do Gdańska gdzie też i żonę iego Maryą Ludwikę Czarniecki wśród nieprzyiacioł z Częstochowy prowadząc stanął w Choynicach: tam dowiedzia- wszy sie że Aszenberg Pułkownik Szwedzki pułk Wiśniowieckiego rozpędził, przyszedł do królo- Wéy iui w nocy snem i trudami znużonéy, i o-

świadczy}, iż ieźliby sama bez straży zostając, nie- trwoźyłasię, on z hufcem swoim uderzyłby na Aszenberga. leli, rzekła królowa, niech cie Bó« szczęśliwie prowadzi, idź mężnie na nieprzyia- cie/a, ia spokoynie powrotu twego czekać bede. Poszedł Czarniecki, zniósł Szwedów, odebrał zdobycz, i nazajutrz pierwszy oznaymuiac o po- myślnym skutku królowéy, przyprowadził iéy 5o Francuzów służących pod znakami Szwedz- kiemi i wziętych w niewolą.

Gdy się to dzieie, P.akocy z potężnćm woy- skiem wkracza do Polski, król w Gdańsku ze wszystkich stron otoczony od Szwedów. Wzy- wały przytomności iego i Rada i woysko, ciężka nakoniec ostateczność wszystkiego. Czarniecki wbrew wszystkim trudnościom podeymuie sie przyprowadzić go do kraiu. W tym celu iak gdy- by mewiedząc o liczbie nieprzyiacioł, prosto przeciw nim ciągnie z połączonemi oddziałami, zbliżaią się i Szwedzi. Czarniecki raz pokazuiacgo- towość do bitwy, drugi raz spiesznie uchodząc coraz bardziéy nieprzyiaciela od Gdańska odwo- dzi, nakoniec w dwóch dniach i iednéy nocy mil 48. ubiegłszy, pod Płockiem obozem staie", tam zewsząd ściśniony od Szwedów, zapala po wielu mieyscach ognie, a iak tylko świtaćzacze- ło, mimo przeraźliwego zimna, bystrości i sze- rokości Wisły, gdy się woysko ociąga, pierwszy rzuca się w rzekę. Zachęcone przykładem tym woysko, poszło za wodzem, w téy śmiałéy prze- prawie czterech tylko ludzi życie straciło.

Zdumieni nazaiutrz Szwedzi, widząc Czar- nieckiego na drugim brzegu stoiącego spokoynie gdy z wielką pracą promy i łodzie zł^ieraią, od- począwszy wódz Polski, udaie się na granice Ma-

zowsza, poraża Brandeburskie woyska pod wsią Churzelą i Działdowem, z rów na iak wprzód szybkością prtseprawia się przez Wisie, przybywa do Gdańska, bierze króla i przez Pomeranią i Kalisz szczęśliwie do Częstochowy prowadzi.

Już też odacienne państwa otworzyły oczy na niebezpieczeństwo, w którym się znaydowala Polska. Cesarz niespokoyny o powiększenie Ra- kocego, Daniia zawisna Szwedów, Tatarzy chci- wością łupów, Brandeburczyk uięty korzystnym dla siebie pokoiem, połączyli się z nami, wcho- dzą. drogo okupione Austryackie posiłki. Jan Ka- zimierz z Czarnieckim i Montekukulim odbiera Rakocemu Pińczów. uchodzi Siedmiogrodzanin, Crarniecki acz z małą. siłą dopędza go pod Magie- rowem, poraża przeważnie, w'Strzymuie nako- riec aż póki Jerzy Lubomirski (który oddaiąc wet za wet Siedmiogrodzkie spustoszył był zie- mie) Rewera Potocki i Paweł Sapieha złączyli się z nim pod Międzybożem. Tam przemogła Rada Czarnieckiego, by wraz na nieprzyiaciela uderzyć. Rakocy wysyła posła prosząc o zgodę. Spytany poseł, ieżeli Rakocy gotów iest nagro- dzić tyle krzywd ludziom i Bogu zadanych. Ja- liimze sposobem, odezwał się Siedrniogrodzanin? brwią. Lub zlotem, zawołał Czarniecki. Nie damy złota, odpowiedział poseł Nikiezy, póki ręka wła- dać może orężem. Tosie więc bijcie.', zawołał z gniewem Czarniecki, to mówiąc porwał się z mieysca; kazał w trąby uderzyć, i szybkim pu- ścił się pędem. Tym czasem Hetmani którzy iuż w ugodę z Rakocym wchodzić zaczęli, wy- słali za Czarnieckim, żeby bez rozkazu ich nie rospoczynał walki: z przykrością, waleczny mąż odebrał ten rozkaz, posłuszny atoli hetmanom

.25*

wstrzymał się, oświadczając przed woyskiem, iż nie iego będzie wina, ieżeli nieprzyjaciel uydzie bezkarnie. Podpisano nakoniec z Rakocym pun- kta, że króla przeprosi, woysku Polskiemu mi- lion zapłaci, łupy powróci, i nieprzyiacioł Pol- ski odstąpi. Stanęła ta ugoda dnia 23s’ Lipca 1667 r. Ósmego dnia potem gdy Rakocy do kra- iu swego powraca spokoynie, napadli go Tatarzy i woysko w pień wycięli, wkrótce Porta karząc go, iż bez wiedzy iéy woynę zPolską rozpoczął, odięla mu państwo iego.

Wspólny interes doradzał Janowi Kazimie- rzowi posiłkować Duńczyków iuż w cieżkiéy woynie z Szwedami będących, wysiany Czarniecki do Pomeranii Szwedzkiéy, kray ten pustoszy, zabiera chorągwie, zbroiownie, i z łupem do oy- czyzny powraca.

W roku i658 z sprzymierzoném woyskiem Au- stryaków iElektora Brandeburskiego, Czarniecki w 6,000 iazdy ciągnie na pomoc Duńczykom. Dnia 14 Listopada wkroczyli sprzymierzeńcy do Szlezwika, pierwszą było potrzebą przeprawić się do wyspy Alsen, daléy wysieść do Fionii, by ztamtąd napadać na Szwedów oblegaiących Ko- penhagę. Już przeprawiona część Brandeburczy- ków walczyła z Szwedami, pozostał Czarniecki z swą iazdą, a gdy słyszy Elektora uskarżaiącego się, że odnoga morska przeszkadzała iść swoim na pomoc, Czarniecki biorąc te słowa za do- świadczenie męztwa swoiego, Polacy, zawołał, nic/ranny czasu, pokażmy iż odwaga niepo- trzebnie mostu, i nie Irka się morza. To gdy mówj, dwanaście pułków nieuważaiąc na szero- kość kanału morskiego, czeka tylko rozkazu, iuż ie wódz prowadzi, gdy na brzegu postrzega

kilka łodzi i statków większych, właściwą na- tychmiast wielkim ludziom w ciężkich przygodach prędkością, wydaie rozkaz by rozsiodłano konie, by ludzie wsiedli na statki, i obok nich prowa- dząc konie na cuglach płynęli, tym sposobem odnogę morską wódz Polski przebył szczęśliwie, Szwedzi odstępuią od brzegów. Czarniecki w 4o tylko koni puszcza się za nimi, zabiia wła- sną ręką Kapitana, trzech bierze w niewolą. Noc bitwę przerwała. Nazaiutrz związkowe woy- sko podstepuie pod Sondeburg, we trzy dni bie- rze miasto, a w ośm wypędza Szwedów, i całéy wyspy Alsen staie się Panem.

Nie przerwała zima czynów woiennych: Czar- niecki wziął miasto Koldyngę, a gdy Szwedzi oblegaiąc Kopenhagę na brzegach morskich dla niedostatku okrętów zostawili go nieczynnym, Czarniecki z młodości lubiący żeglugę, na pozo- stałych pomnieyszych statkach często morskióy używał rozrywki. Raz dobrawszy sobie 4o ludzi świadomych żeglugi, puścił sie na morze, i po- myślnym pędzony wiatrem, wkrótce dalekim od brzegów uyrzał się. W tymmaytekz wierzchoł- ka masztu odkrył nieprzyiacielską flotę: dla prze- ciwnego wiatru trudno było nazad cofać się, o- czywiste niebezpieczeństwo pomieszaniem i trwo- gą przeięło serca wszystkich. Nieustraszony Czarniecki staie u styru nawy, zagrzewa do obro- ny, i prosto na bliższe dwa okręta nieprzyjacielskie godzi, zadumieni tą zuchwałością Szwedzi, oba- wiaiac się iakiéy zdrady wolnieć w żaglach, na- koniec za powstaiącą burzą do swoich colać się zaczęli brzegów. Czarniecki z żywą pozostałych radością cały na ląd wysiada.

KI

Niespodziane ze trzech stron wtargnienie Ca- ra Alexego Michałowicza do Polski, przymusiły Jana Kazimierza do odwołania Czarnieckiego z Holzacyi, z żalem król Duński rozstając się z wo- dzem , który mu tyle usług uczynił, udarował go złotym łańcuchem, i prosił, by mu na pamiątkę wizerunek swóy zostawił.

Czarniecki powracaiąc z woyskiem przez Po- znań, zastał tam króla , i witaiąc go, te chlubne dla siebie z irst Monarchy usłyszał wyznanie, iż on sam tron, a oyczyzna winna mu była swa ca- łość. Przypuszczony był potem pułk Czarniec- kiego do ucałowania ręki królewskiéy, okryty bliznami, obdarty, albo też odzieżą na nieprzy- jacielu zdobytą okryty.

Mimo cieżkiéy pod Konotopem na Ukrainie klęski,Moskale pod wodztwemChowańskiego bez- bronna zagarnąwszy Litwę, gotowali się wkro- czyć do Polski. Czarniecki w 5,ooo ludzi łączy się z Pawłem Sapiehą, i oblężonym Lachowicom ciągnie na odsiecz. Chowański gorąco pragnąc sprobowaćsię z Czarnieckim, spotyka go pod wsią Połonką. Wszczął się bóy krwawy, pokilkakroć odnawiany przez Moskwę, dwie tylko chorągwie piechoty liczył Czarniecki, przeciwnie Chowań- ski nnał iéy 3o,ooo w działa opatrzone obficie, przecież biegłość wodza i męstwo woyska, po krwawćy przez dzień cały walce, zwyciężyły gęste nieprzyjaciół zastępy, odniesione to zwycięstwo 27 Czerwca 1660. Czterdzieści dział, r46 cho- rągwi, kassa obozowa, dostały się naszym w zdo- byczy, piętnaście tysięcy Moskwy padło na pla- cu, lub poszło w rozsypkę. Chowański manow- cami uciekł do Smoleńska, Lachowice uwolnio- ne od oblężenia.

Po tém zwycięstwie radzi] Czarniecki, by wkroczyć w kray Moskiewski i pustosząc tę zie- mię, pomścić się za popełnione okrucieństwa, odciągnąć przez to ich siły; przeciwnie hetman Paweł Sapieha chciał Szklowa i Mohilowa doby- wać, i ciągnąć na woysko DoMiorukiego: na pró- żno o twierdze kusili się nasi. Osiróżnieyszy od Chowańskiego Dołhoruki czekał Polaków w wa- rownym obozie, z liczną piechotą licznemi dzia- łami, siedm pułków Litewskich, złamały w mgnie- niu oka nieprzyiacielską iazdę, ta uciekaiąc wpa- da na własną piechotę i miesza ią, przecież nie- przyiaciel skupiwszy swoich, rzęsistą puszcza strzelbę, od rana do słońca zachodu szturmują nasi oboz, ciężką kieskę nieprzyiacielowi zada- jąc. Czarniecki przebiegając szyki wszystkim serca dodaie, pod wifczor chwyciwszy za rękę Chorążego od pułku hułanów, Domanlecki, za- wołał, noc się zbliża, a nam ieszcze wiele do czynienia zostaie, idź za mną , a kol/edzy nie- odstąpią nas obu, to mówiąc spiąwssy konia o- strogami, rzucił się w sam ogień. Połubiński pisarz Polny Litt: naciera z boku, kolce rogatek wstrzymuią naszych od przedarcia się w głąb szy- ków. Dołhoruki przewiduiąc swą zgubę ustę- puie z placu, i nocą okryty zamyka się w obo- zie, poległo 4i000 Moskwy, niemała była i na- szych strata. Bitwa ta hardziey dla nas męztwetn niż korzyścią sławna , zaszła nad Dnieprem mię- dzy Bazyą i Prussą iS Paździer: 1660 tegoż sa- mego dnia, kiedy Szeremetów wódz Moskiewski zbity był pod Cudnowem.

Na Ukrainie Jerzy Lubomirski łączne Moska- łów i Kozaków woyska, naprzód pod Lubarto- wem potym pod Słobodyszczem zwycięża. Caar-

niecki z pułkiem Holzackim zapędziwszy się do Kiiowa, całą Ukrainę uśmierza. Te zdarzenia przymusiły Gara do proszenia o pokóy.

Odetchnęła Polska nakoniec po zbyt długich

i ciężkich klęskach, król zwołuie seym w r. 1661. Hetmani w tryumfie wjeżdżaia na zamek, każdy zdobycze swoie wystawuiac na widok publiczny. Jerzy Lubomirski prócz licznych ieiiców stawił przed tronem króla, kniazia Kozłowskiego łpoy- manego pod Słobodyszczem. Z równą okazalo- ścia wjeżdżał Paweł Sapieha, po nim Czarniecki iuż Wda Ruski wpośród okrzyków ludu przy- bywszy na zamek Warszawski, stawił dwudzie- stu sześciu znakomitych ieńców, w szaty iedwa- bne przybranych, i prócz innéy zdobyczy, zło- żył w ręce królewskie sto pietnaście znaków wo- jennych. Oświadczono od tronu podziękowania każdemu z osobna wodzowi, szczególniéy zaś Czarnieckiemu.

Na seymie i66i potwierdzony z Szwecyą po- kóy Oli wski, z Kozakami Hadziackie pakta u- chwalone; w nagrodę tyla ważnych dla oyczyzny usług starostwo Tykocińskie prawem dziedzicz- nym Czarnieckiemu oddane, a gdy zawiść nie- których przeciwila się nadaniu temu, rzekł z tronu Jan Kazimierz: »Jeżeli zasługi moie w »oyczyźnie téy, zasługi brata i oyca mego, są u »was w cenie iakiéy, nagrodzicie ie nagradzaiąc 3) tak dzielnego wodza, ieżeli zaś one dostate- »cznemi nie są, przydaycie do szali wszystko to jico dla was ród móy macierzyński uczynił, teu

»ród mówię Jagiełłów, który wam przez dwa

«wieki panował, ten ród tak słusznie wam dro- «gi tak statecznie przywiązany do Polski.« Wsta- wienie się to, przytomność wodza osiwiałego pod

hełmem, ciężkiemi okrytego bliznami, usunęły wszelka przeciwność.

Car Moskiewski acz sie iuż skłaniał do poko- ju, dowiedziawszy się o buntach i nieposłuszeń- stwie woyska naszego, znowu nieprzyjacielskie rozpoczyna kroki. Jan Kazimierz dla dania in- nym przykłada, rusza z swym dworem i pułka- mi prywatnego zaciągu. Czarniecki udaie sie do części woyska pod Zyromskim skonłedero- wanego, i do złączenia sie z sobą namawia, nie sądząc atoli, by przystało powadze królewskiéy znaydować się przv woysku, które z siebie po- słuszeństwo zrzuciło, sam ciągnie i pod wsią Głębokim niedaleko Połocka świetne nad Cho- wańskim odnosi zwycięztwo: pierzchnęła iazda nieprzyiacielska, sześć tysięcy piechoty zostało na placu, siedmnaście dział, ręczna broń, pro- chy, i blisko 6,000 wozów naładowanych ży- wnością, dostały się Polakom. Po tem zwyciez- twie nie zostawało iak wkroczyć w kray nieprzy- jacielski, i koniec woynie uczynić, lecz król nie mogąc namówić woyska związkowego, by z nim ciągnęło, przedsięwzięcia odstąpić musiał. Przez lat dwa trwał ten rokosz woyskowy z srogim u- ciemiężeniem dla kraiu a korzyścią tylko dla nie- przyjaciela, zaspokoiony nakoniec w i663, żoł- nierz powrócił pod władzę króla i hetmanów. Przez ten czas znowu Moskale zbuntowali Koza- ków. Król z hetmanami i Czarnieckim ciągnie na Ukrainę, bierze wiele zamków, i wśród nay- teższéy zimy w rocznicę koronacyi swoiéy dnia i3 Stycznia 16‘ 4 wśród wesołych woysk okrzy- ków wchodzi w granice Moskiewskie. Tęgość zi- my, niedostatek w woysku i powtórzone przez Moskwę pokoiu życzenia sprawiły, że Czarniecki

radził królowi, iżby do kraiu powrócił, sam wódz pośpieszył na Ukrainę by tam wszczęte rozruchy uśmierzyć: stanąwszy na mieyscu gdy widzi puł- ki swoie zbyt uszczuplone boiami i pracą, do powiększenia ich śmiałego używa sposobu. R.oz- lożywszy swe hufce na stanowisku, bierze z so- bą trzynaście koni tak taiemnie, że swoi nawet o wyieździe iego nie wiedzieli, puszcza się do Krymu, i Tatarów do dania mu posiłków nama- -wia, z temi dobywa Steblowa, krwawe uporczy- we było oblężenie Stawinca, nasi po dwakroć od- parli, z stratą wiele poległego rycerstwa, stali się miasta Panami.

Tu był ostatni czyn woienny Stefana Czar- nieckiego Wdy Ruskiego, wiek a bardziéy ie- szcze nieprzerwane i ciężkie obozów trudy, u- pominały go, że ostatnia zbliża się godzina. Acz iuż zwątlony na siłach, z trudnością dał się na- mówić by woysko porzucił. Odalił się nakoniec, a gdy go między dwoma końmi na lektyce niosą, czuiąc sie iuż bliskim zgonu, kazał się wnieść do chaty chłopskiéy we wsi Sokołowl.a zwanéy, do[*pdził go goniec królewski z listem i przywi- leiem na hetmaństwo Polne Koronne. Wszr.i/,~ żem ia nic raz mówił, rzecze boleiący starzec, iż w ten czas mi dadzą buławę, biedy ani siła do woyny, ani ręka do szabli zdo/netni nie będą. Kócliowski wspomina, iż wkrótce przed sko- naniem do izby w któréy spoczywał, kazał wpro- wadzić ulubionego konia przybranego w całym woiennym rysztunku, tam z rozkoszą raz ieszcze patrząc na bieguna, który go nosił wśród tylu wałek zwycięzkich, mieycie o nim dobre stara- nie, rzekł do sługi, w krotce po tym wódz, który odgłosem sławy swoiéy napełnił świat cały, sko-

nnł w pozioméy rolnika lepiance r. i665. Czar- niecki iest iednym z woiowników naszych, któ- rego życie i czyny młode Polskie rycerstwo pil- nie czytać irozważać powinno. Znaydzie w nim męża, który nieurodzony w dostatkach, odwa- ga i zasługą*wzniosł się do naypierwszych Rzpltéy dostoieństw; znaydzie męża posiadającego rzad- ki przymiot, przymiot prowadzenia gatunku woyny stosowanego do położenia kraiu, okoli- czności, sił własnych, i nieprzyiacielskiéy po- tęgi. Znał Czarniecki, że nadzwyczayna w obro- tach szybkość, podeyścia, zwodzenia, raptowne na nieprzyiaciela napadnięcia, lub zreczne cofa- nie się przed nim, iedynie podnieść mogły zwat- pione iuż losy nasze, tych więc używał i temi zwyciężał. Równie cnotliwy obywatel, iak dziel- ny żołnierz, nie znał on co to iest oddzielać te dwa stany, oddzielać sprawę oyczyzny od spra- wy woyska. Biada narodowi w którymby stanąć miał ten oddział fatalny! Troskliwy, by żołnierz miał potrzebny dostatek, karał zbytki, wyśmiewał wymysły; wykroczenia żołnierzy w zwierzchnych zwykł karać. Wspominaią dzieiopisowie wielu dowodzców za popełnione na obywatelach gwał- ty na śmierć przez Czarnieckiego skazanych. Nieustraszony w boiu, cnotliwy w radzie, w nay- okropnieyszych zdarzeniach nierozpnczaiący ni- gdy, zyskał Czarniecki te od króla i narodu świa- dectwo, że ojczyznę obronił, i z ostatnich wyr- wał ią toni. Za wszystkich rodzaiów sławy, nay- pię.knieyszym iest własnym zasłużyć się rodakom.

MICHAŁ KORYBUT,

Śpiew Historyczny. ur. r. i638, *J* 1673.

Piękne to było dla narodu prawo, Samemu Pana wybierać,

Gdyby sie nieraz walką nader krwawą,

Nie przyszło o nie rozpierać Przez miłość ludu, czyli los szczęśliwy , Jeden Michała był wybór prawdziwy.

2.

Jest pod stolicą włość nazwiskiem Wola, Głośnio w dzieiacli naszych znana, Tam sie otwartejpasmem ciągną pola,

Tam szlachta Polska zebrana,

W ogromnéy szopie starsze oyców plemię, Ha dzielnych koniaph powiaty i ziemie.

3-

Gdzieś rzucił okiem rysiąców tysiące,

Szyki rycerslwa stawały,

Proporce farby różnemi błyszczące,

Z powiewem wiatru igrały,

W zbroiach iak gdyby lud walczyć gotowy, 1 rżenie koni, i gwar tłumnéy mowy.

4-

Te gęste szyki na złotym Rydwanie, Naywyższy kapłan okreża,

Jakiego wola przez giosne pytanie,

Za króla chcecie mieć męża?

Michał łLorybut

z MwiyAą. KarolJKjuf iruhiéjo

Suiew

Cjf-Jtifr—


tnilŁ

ééSé^II

Forteiiia^ " ^ ~ — ~

y *

8 empre Legato

n , Tjie___rac jd\ by się nieraz ^-eik^r.aderKr.wwa^NiejJrzy^.ło oiieiu

) a:. vV ^.«, ; vfr**

I pie _ _ rac Przez miłość ludu czyli losszczgsliwy Je der.Michała byi'

Zamilkły Pany, lecz szlachta wolała,

Piasta mieć chcemy , obwołay Michała.

5-

Był Wiiniowiecki lubym narodowi,

Jako dawnych xiążat szczątek,

A oyciec iego w usługach kraiowi,

Obszerny stracił maiątek ,

Już go z okrzykiem i radosną zgoda, Pomimowolnie na gmach królów wiodą.

Skoro się uyrzał z tłumu uwolnionym,

Król lubą matkę ogląda,

I klęka przed nią, i z czołem zchylonym,, Błogosławieństwa iéy żąda,

Ona go ściska, iłżami oblewa,

I temi słowy milczenie przerywa.

7-

„Ta matka co cię do łona przytula,

,, Wczoray ieszcze o téy dobie,

„Witała syna, dziś witaiąc króla,

„Pierwsza hołd oddaie tobie,

„Jakeś był synem lubym sercu memu,

,,Tak dziś bądź oycem ludowi Polskiemu.

8*

„ Ciężkie ci brzemie do dźwigania dano,

,, Wśród srogich przygód pogromu, „Bronić nas, korzyć durne wyuzdaną,

„I zachować pokóy w domu,

„ Nietrwoż się ; oyciec twóy umiał woiowafc, „Gdy Bóg tak kazał, ty umićy panować*.

!

,,Lecz próżno; król ten w naylepszym zamiarze „ Od możnych przeszkód doznawał,

,, Turczyn Kamieniec i Podole bierze,

,, Spisek na niego powstawał,

,, Po czterech latach doznał w prędkim zgonie, „ Ze rzadko szczęście przebywa na tronie.

Przydatki do Śpiewu o Królu Michale.

omimo cienia iuż tylko władzy, który nierząd nasz królom Polskim zostawił, pomimo otacza- jących koronę ich cierniów, nie przestawała ko- rona ta postronne łudzić xiążęta. Stanął dziś na ubiegaiących się szranku, nie iuż iak dawniéy xiążę d JEnguien, lecz oyciec iego wielki Konde- usz. Stanęli Fryderyk Wilhelm Falcgrabia Neu- burgski szwagier zeszłego króla, Karol młody xiążę Lotaryński, Fiedor Carowicz Moskiewski. Boiaźń przemagaiącéy w Europie Ludwika XIV. potęgi, umysł iego samowładztwa chciwy nie- rostropna wyniosłość, z która Prymas Prażmo- wski i przednieysi Panowie wstrzymywali stronę Francuzką, porzucenie przez hetmana Sobieskie- go straży Ukrainy, by popierać na seymikach X. Kondeusza, tak obraziły szlachtę, że na seymie Elekcyinym W. Kondeusz na nieszczęście nasze e liczby kandydatów był wyłączonym. Zostały

OĄt,

tylko między xiążęty Neuburskini i Lotaryńskim spory krwawém grożące zaburzeniem: gdy iak natchnieniem iakim dzień ig Czerwca szlachcic ieden z woiewództwa Kaliskiego wykrzyknął Mi- chała Korybuta Wisniowieckiego Woiewodzica Buskiego, głos ten iak płomień przebiegł, zapa- lił wszystkich Woiewództwszlachtę: uderzyłpo- wietrza radosny odgłos. Niech żyie król Michał! powtórzył go huk dział i strzelba, całego pospo- litego ruszenia: radość, mówią ówcześni pisarze, była niezmierna i powszechna , pochodząca za- pewne z tryumfu, który przez wybór ten mnó- stwo szlacheckie nad Panami otrzymać mniema- ło, tryumfu który pochlebiał równości, lecz iuż przezorne na przyszłość zasmucał umysły.

Wśród téy radosnéy wrzawy, młody Wiśnio- wiecki który dla dania głosu swego do Woiewódz- twa Sandomierskiego był się przyłączył, usły- szawszy o mniéy ieszcze od siebie iak od innych spodziewaném wyborze, ze Izami wypraszał sie od niego, a gdy próśb tych słuchać nie chciano, wpadłszy na kon z placu uciekał, puścili się za nim Mazury i dogoniwszy gwałtem do okopów przywiedli, nie mogli iuż tak powszeobnym nale- ganiom ani przeciwni temu Panowie, ani sam Wisniowiecki opierać się dlużéy: choć niechę- tnie ogłoszony Michał przez Prymasa, tłumnie z radosnemi okrzyki odprowadzony byłdozamku.

Był król Michał synem Jeromiego Wiśniowiec- kiego Wdy Ruskiego, i Gryzeldy Zamoyskiéy córki Tomasza, a wnuczki wielkiego Zamoyskie-

fo: dzieła woienneoyca, straconywusługach pu- licznych obszerny majątek *), wśród dumy in-

  • ) Jerem: Wisniowiecki, miał niezmierne dobra z drugiey strony,

Dniepru, jjo ustąpieniu kraiu tego Moskwie, gdy na wierność

nych wrodzona skromność, uieły mu serca współ- ziomków, tak ubogim zostawił go oyciec, iż na cale utrzymanie nie miał iak 6,000 zł!: któremu zapisała Ludwika królowa, i te to ubóstwo przy- czyniło sie naywięcéy do tych niechęci i zawiści możnieyszych, które panowanie iego tak uczy- niło nieszczesnem.

»ł’o dwunastéy w nocy (mówi ówczesny rę- »kopism) gdy nowy król uwolnił się od otacza- 3iącóy go pompy, iechał incognito do matki swo- «iéy xiężny Wiśniowieckiéy, która stała na Se- «natorskiéy Ulicy w Pałacu drewnianym xiędza 3Prażmowskiego Prymasa, wszedł 7, tyłu ogro- 35dem.- uprzedzona matka spotkała go na pół 3 drogi. Syn upadłszy iéy do nóg, o błogosła- nwieństwo prosił. Matka temi przyięła go sło- »wy: Miły synu! witałam cię wczoray iako syna, ia dzisiay witam iako króla, dziękuię dziwnéy Opatrzności Boskiéy, ie cię między wszystkie- »mi nad wszystkiemi mieć chciała, a gdy cię w Bóg na tronie Polskim posadził, znayże się bydź » człowiekiem skazie podległym : tu płaczącego, »sama z płaczem ściskała, zabawiwszy godzinę 3król powrócił na zamek.

»Nazaiutrz obchodził król Sto Bożego Ciała, »aże zamek był ogołocony, i całkiem zrabowa- jjny od Szwedów j król bez żadnych sprzętów, »iaki takizpodarunkami ubiegać się zaczał: Arcy- »biskup przysłał karmazynowe aksamitne obicie »z pasamnny zlotemi i baldakin złoto głowy bia- »ły, cug koni Referendarz Koronny, pościel

Carowi przysiąc niecliciał, cały ten maiątek skonfiskowany został: pożniéf Imperatorowa Kźbieta darowała go hetmanowi Kozackiemu Piazumowékiemu.

»Lubomirski kawaler Maltański dwa Cugi koni »i karétę, xiążę Radzi wił Koniuszy szpadę z jnaspiseni i rubinami, od któréy tegoż dnia 5skuwka zginęła, xiążę Podkanclerzy 160. pie- 5choty Węgierskiéy i cug koni, kupcy z miast ijpo tysiącach znosili tak, że król dnia tego kil- jka kroć stotysięcy talarów w pieniądzach i »kleynotach zebrał; a że novus Princeps pu- jstki w zamku zastał, bo i ieść nie miał cze- Digo z krolewskiéy spiżarni, zaraz mu pro- j\viiant obmyślać zaczęto, a tym czasem obiad »iadł u Kuchmistrza koronnego, wieczerze zaś »alias bankiet u Xdza Arcy biskupa, tamże w »zamku Sobieski hetman i Marszalek wielki kor; »nie chciał laski nosić przed kiólem, poźniéy oiatoli dał się ukołysać.^

Wiernie przytoczyłem słowa przytomnego pisarza, iakomaluiące czasy, umysły, zwycząie, król co potrzebował zasilenia u poddanych swoich w potocznych nawet życia potrzebach, nie wiele wzbudzać musiał względów u téy wyniosłéy szlachty, która władzę, pow'agę, talenta, obok. okazałości, obok bogactw stawiła. Jakoż Prymas Prażmowski, Sobieski helnian i co możnieysi otwarcie gorszące z królem prowadzili spory, zerwane dwa pierwsze seymy to iuż z powodu starostw, to że król zaśluhił Eleonorę Aroy- xiężniczkę Austryacką siostrę Leopolda Cesarza. Napróżno Michał zwaśnionych z sobą magna- tów łagodzić i iednać starał się, ieżeli uiął ied- nych, tymże samym oburzał, powiększał dru- gich zawziętość i niechęć: W roku 672. przyszło do tego kresu, że Prymas Prażmowski umyślił detronizować króla, zgodził się na to Cesara i krolowa Eleonora, byleby tylko ulubiony iéy

u6

prznd Zamościem ieszcze xiążę Lotaryński osią- gną! berło Polskie, i po roz odzie mężein iéy stał się. Sobieski acz równie detronizacji życzył, doradzał aby Karol Hrabia de St. Paul xiążę de Langueviłle dla pogodzenia wszystkich z ręką. krolowćy i berło Polskie otrzymał, i byłoby może przyszło do tego, gdyby młody xinżę w troyriie między Ludwikiem XIV. i Hollaudyą, na przeprawie Renu ni« zginął.

Wkrótce zaieła się woynaz Turkami z przy- czyny kozaka Doroszenki, który za pomocą Tur- ków i Tatarów oboyga Ukrain tak Polskiéy iako i Mośkiewskiéy, stać się panem zamyślał.

Po rozdzieleniu pokoiem Andruszewskim U- krainy na Moskiewską i Polską, Kozacy na róż- ne podzielili się partye, Zadnieprscy złączywszy się z Doiicami oręż przeciw Moskwie podnieśli, niecierpliwi iarzma, znowu okazywali skłonność do Polski, a raczéy pod osłabionego rządu opie- ką niepodległemi być chcieli. Już Doroszenko zgładziwszy Brzuchowskiego hetmana Ukraińców Moskiewskich, całą tę prowincyą. pod moc swo- ią zagarnął, gdy nawzaiem przez nowego Het- mana Muohogresznego zapomocą Moskali znie- siony, przeszedłby może z resztą swoich na stronę naszą, lecz gdy go Biskupi do przyiecia unii naglili, z rozpaczy poddał się Turkom. Za- kończyła była Porta ciężką woynę z Wanecyą: wielki Wezyr Kupruli ztiaiąc rozterki, niegoto- wość i słabość sił-naszych, łatwo namówił Suł- tana do dania Polscze zaczepki. Dnia 4 Sier- pnia 1672. przeszli Turcy przez Dniestr, a nie znalazłszy żadnéy straży, żadnego oporu, oba- wiać się zaczęli zasadzek, lecz nie było tam in- néy zdrady iak własne nasze niezgody. Szlach- ta trzymała z królem, możnieysi panowie z Pry-

masem, nie myślały obiedwie strony iak oyczy- znę przeciw pohańcom zasłonić, lecz iak. iedna drugą pognębić. Zrywały się seymy po sey mach, a Turcy wzięli Kamieniec, Podole i Lwów obie- gli, dla uyścia ostatniéy zguby, wysłani komis- sarze zawieraią w Buczaczu haniebny traktat, którym Kamieniec Podolski ustąpiony Turkom z roczną 20,000 dukatów daniną, Ukraina odda- na Kozakom.

Wśród tak okropnych zdarzeń,stanęła Konfe- deracya Gołembiowska, czyli związek »?.lachty przy królu , bardzićy przeciw Prymasowi, niżeli przeciw Turkom. Prażmowski i bracia iego odsądzeni od dostoieństw, i lubo w początku 180,000 Szlachty liczono wtym związku, nie zostało ich iakkilkaset, rozeszli się w tenczas gdy zagony Tatarskie aż pod Lublin szerzyć się zaczęły. Odpędził ich Sobieski acz z małą silą pod Kałużą, i5,ooo na placu po- łożył, i odbił ao,ooo ieńców, w tćm naprzeciw IConfederacyi Gołembiowskiéy, Prymas w Ło- wiczu czyni związek woyskowy, iuż przycho- dziło do woyny domowéy, gdy Prażmowski nie- spokoyne i zbrodniczo życie w Uiazdowie za- kończył. Nakazany przez konfederacja Gołem- biowską zjazd do Warszawy, przemienił się w seym, na tym to seymie tyle Sobieski dokazał, że stany zastawiły kleynoty koronne, by woynę popierać, i zmazać hańbę Buczaczkiéy ugody. Jakoż dnia 11 Listopada roku 167D. Sobieski przeszedł przez Dniestr, i pod Chocimeni 80,000 Turków i Ta- tarów znalazł do boiu gotowych: nie dosyć ogro- mnego woyska, miał on ciężkie do walcze- nia przeszkody, trapił go niedostatek żywności, trapiła osobista niechęć Mikolaia Kazimierza Paca hetmana W- Litt. Lecz przed samym, za-

sfci"

lii

częciem bitwy, wodzowie pamiętni na oyczyznę, zapomnieli swych uraz. Sobieski ze wszystkich stron na nieprzyjaciela uderzył, i wszędzie nie- przyiaciel pierzchnął, we dwie godziny po za- częciu bitwy woysko Polskie wśród obozu Tu reckiego składało Bogu dzięki za odniesione zwycięztwo. Przeznaczony na wszystkie gorycze król Michał, nie miał pociechy dzielenia z na- rodem tych wieści radosnych, dążyłon za woy- skiem, gdy we Lwowie śmiertelną tknięty cho- robą, dnia 10. Listopada) 1673 wijdzień przed- zwyciestwem Chocimskim zakończył życie nie- szczęsne.

Nie posiadał zapewne Król Michał tych nad- zwyczajnych przymiotów, téy tępości duszy, których wymagały czasy, ktoremiby pokonać mógł tyle pychy, tyle zawiści, tyle wad rozprzę- gnionego ze sczętem rządu. Ktokolwiek zasta- nowi się nad ogromem tych przeszkód, więcéy sie nad nim litować, niż obwiniać go będzie; z płaczem wypraszał się od berła, przymusiła go szlachta by królował, lecz możni niepozwolili mu nigdy panować.

ooooooooooooooco

JAN III.

śpiew H ist ory czny. ur. 1639, 1696.

I.

Przed kim Osmana uległa potęga,

Kto świeżym laurein czoło swe ozdobił,

Xen po najwyższa godność śmiele sięga,

Wart berłaĄ kto się mieczem berła dobił.

Trapił bezbronną Polskę Turczyn dziki, Płonęły miasta pożarem i dymem,

Kiedy Sobieski z nielicznemi szyki,

Zniósł bisurmańskie hufce pod Chocimem.

3-

Jeszcze nie otarł szabli krwią oblanéy,

Aż iuż nieszczęsny Michał żyć przestaie, Sobieski chlubny z tak swietnéy wygranéy,

Z zwyciezkiém woyskiem wpolu obrad staie.

4*

Wielu się Xiąząt o tron ubiegało,

Świetnych potęgą i licznym orszakiem,

Ci rodem, Jan nasz iaśniał tylko chwała,

Umiał zwycieżac, był naszym rodakiem.

5.

Już z wodza kiólein, rządząc dwa narody, Szkodliwe błędy zamyśla poprawie,

Lecz gdy w tym znalazł niezłomne przeszkody, Zosialo tylko orężem się wsławić.

6.

Kara Mustafa, tłum Turków zawzięty,

Groźnie przybliżał ku Wiedeńskim szańcom* Uciekł Leopold boiaźnią przeiety,

Stolice na łup wydaiąc pogańcom.

7-

Tu poseł iego, widząc króla Jana,

Ratuy, zawołał i Wiedeń i Państwo,

To mówiąc z płaczem, upadł na kolana,

A Legat przydał, ratuy Chrześciaństwo.

8-

Bolmtyr tknięty głosem potrwożonych ,

Sam spiesznie wiedzie swe hufce dobrane, Już na Kahlbergu w oczach oblężonych,

Widać proporców lasy nieprzeyrzane.

Jak orzeł kiedy w dole zoczy zwierza,

Lotnym się szybem z pod obłoków ciska,

Z tym pędem woysko Polaków uderza,

I szabla w pośród nieprzyiaciół błyska.

10.

Rozprasza tłumy rycerstwo skrzydlate,

I Mahometa chorągiew wydziera,

Zdobywa oboz i łupy bogate,

A Wiedeń bramy zwycięzcom otwiera.

11.

Wjeżdża Jam trzeci z swoiemi hetmany,

Wpośród radosnycli pospólstwa okrzyków, Gdzie się pokazał, wszędy głos słyszany:

Oto nasz zbawca, pierwszy z woiowników. 12.

Niechętnie Cesarz dobroczyńcę wita,

W licznym orszaku iada z nim dworacy,

Szata ich złotem i perłami szyta,

Przy królu zbroyno na koniach Polacy. i3.

Odmienne były monarchow postacie,

Chciał Cesarz mowie, lecz gdy stów niestało , Rzekł mu król Polski, rad iestem móy bracie, Żem ci uczynił tę przysługę mała. iĄ.

&rol co tak dzielnie postąpił w téy sprawie ,

Nie znalazł poźnićy wdzięczności zapłaty,

W każdym przymierzu i w każdóy wyprawie,

Nie widział tylko zawody i straty. i5.

Wśród trosków wolnéy chcąc używać dóby, Gdzie Wisła raz sie okaże, znow chowa, Zgromadza głazy i świetne ozdoby,

1 wznosi pyszne gmachy Will ano w a*.

To było iego najmilsze ustronie,

Tam słodząc troski, zbyt przykréy niedoli,

Z swym Jabłonowskim, lub w uczonych gronie, Chodził pod cieniem odwiecznych topoli.

I7*

Tam umarł, a iak słońce u zachodu

Jainieyszym ziemię os'wiéca promieniem,

Tak i on dzielnicy wzniósł sławę narodu ,

Nim Folska śmierci okryła się cieniem.

Przydatki do Śpiewu o Królu Janie III.

r rzewnżne zwycięztwo, zupełne sił Ottomań- skioh pod Chocimem rozbicie, całą Wołoszczy- znę podawało w ręce Polaków, nie zostało bo- wiem iak uderzyć na wzięty za króla Michała Kamieniec, wydrzeć tę twierdzę, odebrać zagar- nione Podole; byłby to zapewne uczynił het- man Sobieski, gdyby śmierć królewska i otwie- rające się przez to dla wyniosłości iego widoki, nie odwróciły go z pola zwycieztwa na Elekcyi- ne zapasy: nigdy nie widziano większéy liczby ubiegających się o Polską koronę. Don Żuan syn naturalny Filipa IV króla Hiszpańskiego, Alexy Michałowicz Car Moskiewski i Fiedor syn iego, xiążęta Lotaryński, Neuburski, Modeny, Bawaryi, Jakób xiąże de Jork, potem król An- gielski, xiążę Sabaudzki, Wilhelm xiążę Nassau

Ub

Stadhuder poźniéy król Angielski, królewicz Duński, a nawet BrandebursŁi Elektor; z tych wielu oddalonych dla różnicy wyznania, inni po- znawszy trudność, odstępowali od swych przed- sięwzięć , został tylko spór miedzy Neuburskim i Lotaryńskim xiążęciem, wyścigali się obadwa, w wspaniałych obietnicach swoich dla kraiu, życzono króla nie żonatego, byten Eleonorę wdo- wę po królu Michale za małżonkę mógł poiąć,

fdyż pani ta wielce od Polaków lubiona, jnogła yła z dawnéy kn xiążęćiu Lotaryńskiemu ule- czyć się skłonności, xięciu Neuburskiemu rękę swą przyrzec, byłby ten xiążę berło Polskie o- siągnął, lecz opór ićy w tóy mierze inaozéy rze- cay obrócił. Wokopach pod Wolą na samym obrad początku, gdy zagraniczni pełnomocnicy odprawiali poselstwa swoie, odprawił ie także i Oleśnicki pełnomocnik od woyska, domagaiąc się, by woysko to wraz z bracią innemi na wy- bór pana nowego dawało swe głosy: kończąc tę mowę oświadczył, że imieniem całego Rycerstwa głos swoy daie na Jana Sobieskiego Marszałka hetmana koron. Mowa ta niewiele zdawała się czynić wrażenia, i owszem W. Xięstwo Litt: oso- bliwie partya Paców wniosła, by wyłączonym był Piastz ubiegaiących się liczby, po długich taiem- nych układach gdy dniaigMaia 1674. przystąpio- no do gloso wania, i każdy oczekiwalNeuburskiego lub Lotarvńskiego xiążęcia, Stanisław Jabłonow- ski Wda Ruski pierwszy wykrzyknął, że nikogo godniejszego berła Polskiego niewidzi, iak zwy- cięzcę Turków, oswobodziciela narodu od ha- raczu, słowem Jana Sobieskiego.- poszłv za gło- sem tym Woiewodztwa koronne, oddaliła się znacznieysza część Litwy dla uczynienia Mani-

festu, lecz kancellaryą Warszawską zamkniętą, znalazła, po'długich namowach przystała i Li- twa: a w niebytnośoi Prymasa xiążecia Floryana Czartoryskiego śmiertelną złożonego chorobą, Biskup Krakowski Trzebicki Jana Sobieskiego królem Polskim ogłosił. Gdy pany radne, win- szować mu przyszli, rzekł im Sobieski: -» Bóg wi- nd zi że nieambicbam, żem sie nie starał o ko- modę, ale gdy Waszmość gwałtem wkładacie rna mnie ciężar ten, niech i tak będzie. Poszedł potem do królowéy wdowy Eleonory, któréy toż samo co i Panom radnym oświadczył. Kro- lowa słabym głosem odpowiedziawszy słów kil- ka, ciężkim żalem strapiona, opuściła zamek i przeniosła się do Bielan. Rzplta zapewniła iéy

200,000 rocziićy oprawy ną ekonomiiach kró- lewskich.

Domagał sięnowy król i otrzymał, że koronacya iego odłożoną została, aż póki kray od potęgi Tureckiéy zabezpieczonym nie uyrzy. Już Sta- nisław Jabłonowski ściągnął woyska dla zasło- nienia Lwowa, Machomet IV. z namowy Hana Tatarskiego zamiast ciągnienia pod to miasto, wkroczył na Ukrainę dla poskromienia Koza- ków od Doroszenki odpadłych. Z łatwością po- magaiącą im Moskwę wypłoszył, więcéy znalazł odporu od broniących sie do ostatniego Kozaków, przecież dopiąwszy celu swego, iak gdyby iuż żadnéy z strony Polski nie było obawy, do Ga- rogrodu powrócił. Korzystaiąc z błędu tego So- bieski, odebrał prawie cala Ukrainę, a zabawi-, wszy w Bracławiu przez zimę podiazdy swo- ie aż za Dniester wysyłał, lecz wktótce odciągmenie hetmana Paca do Litwy, reszta woyska pieplatna i trudami znużona, a nade»

wszystko nadchodzące ogromne siły Turków, przymusiły go do cofnienia sie pode Lwów. Seraskier Ibrahim Basza opanował Zbaraż, Bu- czacz, Zawałocz, i obiegł Trembowlę, bronił miasta tego Samuel Chrzanowski, upominany kilkakrotnie od Ibrahima ażeby sie poddał, od- powiadał mu śmiało i natarczywe szturmy odpie- rał walecznie, nakoniec gdy w wałach znaczny iuż wyłoni i zbyt osłabioną uyrzał załogę, wo- iennąradę względem poddania się zwołał, tu żo- na stanęła przed nim w ręku dwasztylety trzyma- iąe, i głosem prawdziwéy Spartanki zagroziła niechybną śmiercią i iemu i sobie, ieżeli dłużéy bronić się nie będzie. Nadciągnął król Jan, Trembowle i Podhayce uwolnił,zbiłTatarów pod Lwowem, Jabłonowski tychże od Złoczowa odegńał, a gdy woysko Polskie powiększać sie zaczęło, odciągnęli Turcy za Dniester, król posunął się zaniemi aż do Kamieńca i spalił So- czawę. Po wrócił w ton czas do Krakowa, gdzie wraz z królową z wielką uroczystością przez Pry- masa Olszewskiego, królewską uwieńczony ko- roną.

Uchwalił seym pomnożyć woysko koronne do qo,ooo, do 18,000 Litewskie, ale tak piękna u- chwała tak mało przyszła do skutku, że gdy no- wi Seraskier i Ibrahim szaytan czvli diabeł w 80 t. wkroczył do Polski , król ledwie mógł ścią- gnąć 1 0,000 zktóremi 9,4 Września okopał się pod Zurawnem. Z tak małą liczbą bo po/.niéy 3ooo tylko przyszło mu napomoc, bronił sie Jan lii. z niewypowiedzianą walecznością prze- ciw wyż wymienionćy Turków sile i i5o,ooo Ta- tarów. Już prochu i żywności nie stawało w obo- zie, król przywiedziony do rozpaczy, przedsię-

wziął -wyniść z obozu, stoczyć wątpliwą bitwę, i poledz ze sławą, gdy dnia 16. Października Marcin Kaoki Generał Artyleryi przechodząc się w podziemnych zamku lochach przypadkiem znalazł zapomniany tam uiozdzierz, w ypuszczone z niego bomby dotąd w oblężeniu tem nie wi- dziane, sprawiły u Turków mniemanie, że no- we Polakom nadeszły posiłki. Te powody a bar- dziéy ieszcze niecheć Janczarów wśród słot jesiennych, prowadzenie zbyt niekorzystnéy woy- nv, przywiodły Seraskiera, że dnia 17. Paździer- nika przysłał dwóch Raszów w poselstwie do króla z propozycją do zgody. Król acz truda- mi woyny i okropną dręczony niespokoynością tak twardo zasnął, że go budzić musiano. Sta- nęła umowa, mocą któréy dwie części Ukrainy do Polski, trzecia do Turków należyć miała, względem Podola postanowiono spór w Caro- grodzie rostrzygnąć. Kościoły w ziemi S. od Gre- ków nazad Katolikom przywrócone bydź miały. Więźnie i zakładnicy oddani. Go spieszniéy prze- prawili się Turcy przez Dniestr 1:1,000 Jeńców , i 3ooo wozów naładowanych łupem powrocili Polakom, Król pospieszył do Zoikwi gdzie od Ludwika XIV order S. Ducha, a od Karola II. króla Angielskiego powinszowanie odebrał.

Acz pnkoy ten nie zgadzał się zgodnością kró- la i narodu, zważywszy atoli ziakim oporem szły u nas zaciągi i pobory, w iak ciężkićm pod Zurawnem znaydował się Jan III. niebezpieczeń- stwie, uznać go należy iak szczęśliwy od wiszą- céy klęski ratunek. Wysłany doCarogroduGniń- ski Wwda Chełmiński, gdyby byłumiał zręczność połączyć z śmiałością, byłby Kamieniec i Podola powrócił, lecz zbyt łatwo pośpieszył się pakta

Zurawickie podpisać, a seyraw 1677 wolał ie po- twierdzić, niż nowe na woynę uchwalać pobory. Ii) la chwila, gdzie król zdrowéy chwyci wszy sie polityki, popieraiąc zamiary Ludwika XIV. mógł był i od Turków poniesione odzyskać straty, i osłabić straszna Polscze Austryaków potęgę.

Margrabia cle BethunePoseł Francuzki w War- szawie, z rozkazu dworu swego podniecał Tekie- lego i rokosaanów Węgierskich przeciw Wiedeń- skiemu dworowi, wciągnął był nawet w dzieło to króla Polskiego, który na granicach Węgier- skich znaczne przygotował zaciągi; powrócenie za wdaniem się Francyi Podola i Kamieńca, i inne może korzyści usługi téy nagrodą bydź mia- ły. Gniew i zemsta niewieścia, boiaźń Polaków' bardziéy własnego króla, niż sąsiadów, wywró- ciły te wszystkiezamiary: MariaKa.zi.mira d'slr- c/uin, równie z wdzięków iak z niespokoynie wyniosłego znana dotąd umysłu, starała się u Lu- dwika XI V , by oyciec iéy tytułem Duka czyli Xiążęcia był zaszczyconym we Francyi, niemniéy by na Dworze Wersalskim (który zamyślała od- wiedzić) też same odbierała cześć co i królowa Angielska; z namowy Ministra Louvois, żądania te niebacznie Ludwik XIV. odmówił, w osta- tnim tę daiąc wymówkę, że clicę zachować róż- nicę między dziedziczną a obraną królową. Ob- rażona do żywego, zbyt dumna niewiasta, wiele władna na umyśle męża, tyledokazała przez zem- stedla Francyi, że za naleganiem seymu król roz- puścić musiał poczynione na granicach Węgier- skich zaciągi, i z Cesarzem Niemieckim naprze- ciw Turkom ścisłe zawrzeć przymierze.

Nie wiele upłynęło czasu, nim CesarzLeopold uyrzał się w potrzebie na mocy soiuszu tego,

żądania Polskiéy pomocy. Wielki Wezyr Kara Mustafa na czele 3oo,ooo. woyska spiesznie cią- gnął pod Wiedeń, Leopold z familią swoią uciekł ao Lincu, z tamtąd pisząc o posiłki do króla Ja- na, długo się namyślał, czyli inu dać tytuł Maje- stas lub nie. Tknięty był niebezpieczeństwem Chrześciiaństwa król Polski tym bardziéy, gdy idącemu gankami do kościoła Nuncyusz Papie- ki Pallayicirii i poseł Cesarski Hrabia Wilczek padli mu do nóg, ten wołaiąc królu ratuy Wie- deń, a ów królu ratuy Chrześciiarutwo. Ruszył wiec król na czele rycerstwa swego, i dnia 7 W rześnia przeprawił się przez Dunay. Już Wie- deń oblężony od 14. Lipca w ostatniem widział się niebezpieczeństwie, gdy woyska sprzymierzo- ne złączyły się z woyskiem Polskiem, było tam

50.000 Polaków, .0,000 Austryaków pod do- wództwem dzielnego Lotarypgii xiążęcia, 10 tysięcy Sasów pod Elektorem Janem Jerzym III,

10.000 Bawarczyków, 8000 Rzeszy Niemieckiéy. Objął nad wszystkiemi król Polski naywyższe dowodztwo. Dnia 12 Września ze świtem król kazawszy uderzyć z dział do namiotu W. Wezy- ra , wystrzałem tym dał znak do bitwy. Odparci Austrjracy na lewem skrzydle mieszać się poczę-

li, wsparli icl. Sas'i, i inne posiłki Niemieckie, i mężnie zapęd Turków wstrzymali. Wtym król rozkazał husarzom Polskim uderzyć na oboz Wezyra, chorągiew krolewica AIexandra i Tar- ły Wdy Lubelskiego pierwsze, złamały szyki Tureckie: wsparli ie dzielnie Mikołay Sieniaw- ski hetman polny i Marcin Kącki generał Ar- tyleryi. Stanisław Potocki wralcząc na czele Puł- ku oyca swoiego Jędrzeia Kaszt: Krak: ieden z pierwszych w téy bitwie poległ na polu sławy.

Zwycięztwo stało się zupełnym, namiot Wezy- ra, niezmierne łupy dostały się zwycię/com, Ja- błonowski hetman W. kor: uciekaiących Tur- ków ścigał w Węgierskie granice. Nazaiutrz król 'wjechał do Wiednia, i wśród radosnych wdzię- cznego ludu okrzykow, składał dziękczynienia Bogu, w kościele S.Stefana. Trzeciego dnia do- piero przyiechał z Lincu Leopold: długo namy- ślał się Cesarz z radcami swoiemi, czy się ma witać, i iak się ma witać z królem który pań- stwo iego uwolnił. Jeden wspaniałomyślny Xżę Lo ta ryński, acz z przyczyny króla Jana i żony i Berła pozbawiony Polskiego, zawołał, iż zba- wcę swego bez ceremonii z otwartemi przyiąć należy rękoma. Rozmaite są o spotkaniu dwóch Monarchow dzieiopisów podania, słusznie iść za Dalerakiem iako nienależącym do żadnego z narodów a obecnym zdarzeń tych pisarzem i widzem, ten wiec w pamiętnikach swoich po- wiada, że Monarchowie zjechali się o półtory mili od Wiednia pod Szwechet, że po grzecznym przywitaniu, gdy Leopold coś z cicha o wdzię- czności wspomniał, móy bracie, rzekł mu So- bieski, rad testem, żem wam tę matą uczy- nił przysługę, tu biorąc krolewica Jakóba za rękę i przedstawiając go Cesarzowi, iest Co syn móy, przydał, wychowuję go na Chrzęści i ans twa obro- nę. Leopold na to nie odpowiedział i słowa, tknięty tą dumą Jan trzeci, zwracaiąc konia, ladę do woyska, rzecze, dałem rozkazy, aby het- mani pokazali wam me pu/ki, ieże/i wola oglą- dać. Postrzegł się Leopold, że króla obraził, we dwa dni więc potem widząc, że prócz xią- żecia Lo ta ryński ego inni z Rzeszy Niemieckiéy opuszczali go, że ieszcze potrzebna niu była po-

moc Polaków, z wymawianiem się list do kró- lewicza napisał. Dnia 7 Października puścił się król za Turkami z częścią tylko iazdy Polskiéy, lecz ledwie drogo porywczości téy nie opłaci), wpadł- szy bowiem pod Parkanami na licznieysze nie- równie woysko Baszy Budyńskiego Kara Musta- fy, otoczony w około, dla otyłości, późny w od- wodzie, ledwie z życiem uszedł, i tak żywo Bo- liatyr porażkę tę uczuł, iż przez dwa dni zam- knięty w namiocie nikogo widzieć nie chciał. "Wkrótce atoli kroi Jan pomścił się téy krzyw- dy, a wziąwszy w Węgrzech Strygonium, Par- kany, Suseczeny, i Sabinów , i zbawienna da- wszy radę (któréy Leopold nie słuchał) by nie- chętnych w Węgrzech łagodnością uiąć starał sie, po ciężkich trudach i cierpieniach dla nie- dostarczanéy przez Austryaków żywności, dnia 25 Grudnia do Krakowa powrócił.

W czasie téy Wiedeńskiév wyprawy, Jędrzey Potocki Kasztelan Krak: z małym obozem pod Jazłowcem stoiący, poraził pod Kamieńcem Ta- tarów i Turków; w JNiemirowie wziął w niedola Hospodara W ołoskiego Dakus, i na mieysce iego Petryczeńka postawił. Doradzał na ów czas in- teres państwa, sarna nawet rostropnośćusłuchać rady Ludwika XIV, odzyskać od Turków któ- rzy się do tego skłaniali Kamieniec i Podole, a czuwać aa kroki Moskwy i Austryi, inaczéy zrzą- dziły nieubłagana królowéy naprzeciw Francyi zemsta, i tyla zawodami nieuleezona w obietni- cach dworu Wiedeńskiego ufność. Król znowu w potroyne przeciw Turkom wchodzi przymierze z Leopoldem i Rzpltą Wenecką, a lubo obieca- na dla królewica Jakóba córka Leopolda odda- na Elektorowi Bawarskiemu, zatartą tę urazę za-

pewnieniem, że Cesarz dopomagać będzie Jano- wi III. do podbicia Wołoszczyzny z dziedzictwom dla synów iego: z tey to przyczyny, by się z stro- ny Moskwy zapewnić i nierozerwane siły prze- ciw 'Furkom obrócić, zawarł król przez Grzy- małtowskiegoWwde Poznańskiego z Carami Iwa- nem i Piotrem pokóy w 1686. na mocy którego Dorohobusz, Siewierz, Czerniechow, Nowogrod, Kiiów nawet za 200,000 rubli teyże Moskwie u- stąpił: wypuszczał z dłoni posiadane prowincye za cień podbić niepewnych : iakoż niedosyć wspierany od narodu by sam w pole potrzebne do tak wielkiego zamiaru wyprowadzić mógł szyki, we wszystkich wyprawach zawodzony od Austryi na żywności i ludziach, acz w bitwach nabytéy nie utracił sławy, toczyć iednak nie- korzystnych woien nie przestał do śmierci. Tak w itiS6 gdy wkroczył do Multan i posunął się aż do Galaczu, na prożno oczekiwał na przy- rzeczone od Austryi posiłki, ta bowiem korzy- staiąc z téy dywersyi, Budę obiegła i wzięła, a Jan III. wszystkie siły Tureckie naprzeciw so- bie ściągnąwszy, obronna reką przymuszony był cofać się. Napróżno przez Hann Tatarskiego oiiarowali Turcy po kilka kroć Polscze korzy- stny pokóy, król zawsze łudzony odrzucał go, a uganiaiąc się za W ołoszczyzna w ten czas , gdy Porta Kamieniec ieszcze trzymała, wysilał się na kosztowne wyprawy, zktórych iedni Austrya- cy odnosili korzyści. Turcy dla oparcia się Po- lakom ogałacali z \vovsk swoich Węgry, a wo- dzowie Leopolda brali tam krainy i twierdze. Dla zawiści hetmanów nie dobył królewic Jakób Kamieńca, na nic nie pomogło wzięcie na Wo- loszczyznie Soczawy i Soroki, nie stanęły zno- wu

wu przyrzeczone traktatem przez Leopolda po- siłki, odmowione nawet sprowadzenie z Wę- grzech i Siedmiogrodzkich ziem potrzebnéy woysku żywności. Do tylu politycznych zawo- dów, przyczyniły się osobiste tkliwe i bolesne zmartwienia: wpoczątku ieszcze panowania u- myślił był król Jan Karolinę xiężniczke Radzi- wiłłównę córkę Bogusława Radziwiłła koniusz: Litt: zaślubić z synem swoim Jakóbem: uprze- dził go Elektor Brandeburskim i z powodu za- pewne religii rękę iéy dla syna swego pozyskał. Pani ta owdowiawszy w lat kilka, znowu iść za krolewica przyrzeka, a gdy ten na danym polegając słowie do Berlina przyiezdża, Poseł Cesarza Leopolda tyle staraniem i zręcznością swoia dokazał, że xiężna zaślubiła potaiemnie Karola Filipa, Neuburskiego xiążęcia. Nie uiął się naród za krzywdy króla swoiego, duma i nie- wdzięczność Sapiehów których król wynosząc na dostojeństwa, bogacącmaiątki, chciał stawić naprzeciw potężnemu rodu Paców wpływowi, niewdzięczność ich mówię tym łatwiéy przeciw królowi oburzyła umysły, że szerzące się na dworze chciwość i przekupstwo wiele słusznych w narodzie sprawiały niechęci. Zaięte w Li- twie między Sapiehami i Biskupem Brzostow- skim niezgody, rozdwoiły szlachtę zaburzyły sey- mowę obrady. Rozłożył hetman niepłatne ze skarbu woysko na leże duchowne i świeckie, Biskup wyklął hetmana, Prymas Radzieiowski zdeymuie te klątwę. Nuncyusz Santa Croze kas- suie wyrok Prymasa, Biskup zapozywa hetma* na na sądy seymowe; tu wyuzdane passye zmie- niły ten wyboru narodowego poczet, w gwarli- wy zgiełk, w zawzięte zapasy; zdeptana maie-

37

statu powaga, dla siebie samych niezachowana przystoyność, latały uszczypliwe pociski miedzy senatem i posłv, co mowie sięgały tronu same- go. Opaliński Biskup Chełmiński rzekł w brew królowi: albo panuj sprawiedliwie, lub przestań panować, na takich sporacli zerwał się seyrn, zerwał się i następny, a wśród tych kłutni 60 t. Tatarów zapuściło się aż pod Lwów, szerząc spusztoszenie i mordy; Jabłonowski hetman W. K. wstrzymuie ich zapęd, i do ucieczki przymu- sza.

Pełne były goryczy ostatnie dni Sobieskiego! nie można całkiem obwiniać o to Polaków, czę- sto oni z zuchwalstwem nadużyli wolności swo- ich, ale nie raz i król do narzekań publicznych sprawiedliwie dawał powody; zwycięzca Turków stał się ślepym dumnćy niewiasty narzędziem; woyny, soiusze, sprawy królestwa i domu, wszy- stko układała Mar.ya Kazi mira, rzadziła wszy- stkim. Ona to (by za obrażoną pychę pomścić sie na Francyi) przez lat p.4- trzymała króla w szkodliwych Polszczę z dworem Wiedeńskim związkach, ona w celu zawoiowania dla synów Wołoszczyzny przedłużała niekorzystne na Turków wyprawy, wspierał ią silnie w tein dziele przysłany z Wiednia Jezuita Sabaudczyk nazwiskiem Kota., człowiek ten przebiegły, u- czouy, w pisarzach Łacińskich niepospolicie biegły, króla który się w naukach kochał tak umiał uiąć, iż społeczeństwo iego przekładał nad inne: zręczny Vota całkiem dworowi Au- stryackiemu oddany, umiał téy słabości na dobro Leopolda używać. Wostatnichleciechgdy Janlll. ociężały wiekiem i niezmierną ciała otyłością: iuż mnićy żywo woynę Turecką popierał, gdy

sama nawet królowa traciła podbicia Wołosz- czyzny nadzieię, zwróciły się oboyga starania do zbioru iak naywiększycb skarbów, mniéy przez oszczęduosc iak przez rozwiazaną na wszy- stkie sposoby chciwość. W ten czas to święte kapłaństwa urzędy, pierwsze dostoieństwa w oy- czyznie dawane tym! co płacili nay wiecéy; dwóch żydów Jonasz i Bethsal: pierwszy lekarz, drugi dzierżawca wszystkich dóbr królewskich, pani leTreux, Jezuita Vota, Rezydent Wenecki A.1- berti, powiernicy królowéy tak niecnych łry- rnarków pierwszym byli narzędziem; dochodzi- ły uszu królewskich liczne skargi na tyle zepsu- cia, lecz król niestety przekładając własny po- kóy nad wszystko, nie śmiał popędliwéy obra- żać królowéy.

Na próżno gdzie wiekuiste topole, cienia nad- brzeża Wiślane, kroi ręką Tureckich i Tatarskich ieńców wzniósł Wilanowa gmachy, usunął sie w nich od wrzawy publicznćy, lecz domowéy spo- koyności nie znalazł! niezgody między własnemi dziećmi, nienawiść matki ku krolewicowi Ja- kóbowi i żonie iego, zalewały serce goryczą, truły wszystkie godziny. Zamyślali Polacy zło- żyć z tronu Jana III. nieraz i on sam tak przy- krego chciał się pozbyć ciężaru, odwiedli od przedsięwzięcia krolowa i przyjaciele, nakoniec chorobą, zgryzotą bardziéy, niż wiekiem złama- ny, umarł król Jan w Wilanowie dnia 10. Lipca 1696. Był to pan okazałéy i hożéy postaci, bie-f gły w sztuce woiennéy, waleczny w bitwach, po- ważny w radzie, w życiu domowym nprzeymy i miły, sam uczony, lubił towarzystwo uczonych. Zwyciężał, gdy sam rozkazywał w obozach, błą- dził w polityce, gdy ślepo za zdaniem obłąkanéy

żony iść nie przestawał, zdobyte laury nie u- czyniły go poważnieyszym v\ oczach dumnych magnatów : wiele uczynił dla sławy narodu, nic dla pożytku; dowiodł nakoniec, że w Poiscze, łatwiéy iest być wielkim wodzeni, iak królem.

OOOCXXX»OOOOOOIOCO

Krótki rzut oka na czasy od Jana III. az do dzisieyszych.

^Vjdzieliśmy za czasów króla Jana wolniące się od dawna wszystkie rządu sprężyny, potargane zupełnie: przecież geniusz woienny króla tego, blask świeżo odniesionych zwvcięztw, liczne pod nim i bitne rycerstwo, sąsiedzi iedni postronne- mi zaięci woynanii, drudzy nieznani iescze w Europie sprawiali, że Polska acz nierządna, na- kazywała iednak ogromem swoim poszanowanie, i nikt godności i samowładności iey nie odważał sie obrażać; lecz od tey chwili zmieniły się rze- czy. Gorsząca krolowéy wdowy nienawiść i za- zdrość ku własnym synom, oddaliła ich od tro- nu. Obiął berło Polskie August II. Elektor Sa- ski, Pan wsławiony orężem, hoyny, uprzeymy, posiadający cnoty wrodzone domowi swoiemu, zalety Polaków uiąć zdolne. Przymioty te, chę- ci naylepsze dla kraiu naszego, byłyby może u- koiły zwaśnionych domów zatargi, wróciły Pol- scze iakikolwiek porządek, gdyby nieprzernaga- ła w młodym królu żądza w oczach bitnego na-

rodu, wsławienia sie chwała woienną. Wierny poprzysiężonym paktom konwentom pierwsze sta- rania swoie obrocił król ten, by odzyskać oder- wane od Polski prowincje. Traktat Karło wieki przez Małachowskiego zawarty , mocą którego Kamieniec i Podole Polscze powróconemi zosta- ły, zmierzony iuż w te kraie oręż królewski w inna stronę odwrócił. Przypadkowe spotkanie się króla Augusta z Carem Piotrem w Rawie, powzięta przyiażń między dwoma Monarchami zarowno sławy chciwemi, układy ich wydania woyny Szwecyi, stały się zawiązkiem tych niefor- tunnych zdarzeń , które poźniéy nasz upadek sprawiły , Moskiewską wyniosły potęgę. Jak młody lew w puszczach Hirkańskich na krwa- wéy niezaprawiony pastwie buia swobodnie, tak Karol XII. w śnieżnych Szwecyi skałach ran- nego wieku podawał się zabawom; obudzony ra- ptem trzech sąsiadów napaścią, zrywa się, rzuca na wsz\stkie strony , łamie liczne zastępy, nieukoiony w gniewie pustoszy, walczy, aż wła- sney wściekłości pada ofiarą.

W tych to krwawych zapasach Car Piotr spra- wiedliwie poźniéy wielkim nazwany, zrodzony z nadzwyczaynemi umysłu władzami, wsparty wszechmocnością nieograniczonego samowładz- twa , wśród samych klęsk nauczał się zwycię- żać i rządzić, przeciwnie August równie z nim zwalczony, nie powstał iak on, bo nie znalazł wsparcia w zepsutym rządzie, i znarowionéy szla- chcie. W ten czas Moskwa uczuła pierwszy raz cala swoię potęgę. Polska okazała, że nierząd wiedzie za sobą słabość, a słabość na zniewagę wystawia, W ten c.zas pierwszy raz; obrażać za- częto niepodległość i dostoyność narodu. Już.

się skończyła woyna z Szwedami , wzięte na chwilę berło złożyć musiał Leszczyński, iuż Ka- rol XII. nie żył. Piotr W. nie wyprowadzał ie- dnak woysk swoich z Polski, a iak Poniński po- seł nasz w Petersburgu pisze, o zadzierżeniu Gdańska zamyślał. Nie przerwało to niebacznéy ospałości naszóy, zamiast zmocnienia się prze- ciw powstaiącóy groźnéy potędze , przyszło do skarg, nareście do krwawych wałek miedzy Pol- skim i Saskim żołnierzem: stanęła pod S. Ledu- chowskim korifederacya Tarnogrodzka woysko- \va. Piotr W. ofiaruie swoie pośrednictwo, i niebaczna na przyszłość, niecierpiąćą podatków, zmordowana uciskami i przewodzeniem woysko- wyeh szlachtę, łatwo do zwinienia woyska na- mawia. Nastąpiło zwinięcie to na seymie w r. 1717 , Seym ten trwał tylko godzin kilka, spełni- ło się na dniu tym fatalnym dobrowolne znacze- nia i bezpieczeństwa naszego bankructwo , i z 90,000. żołnierza które Polska za króla Jana li- czyła, 17,000 tylko na seymie tym utrzymywać postanowiono. Dotąd naród, był tylko nierzą- dnym, dziaiużstał się nierządnym i słabym. Wzby- tkach , duch rycerstwa zaginął , niezgody mo- żnych niszczyły obrady publiczne, powrócił zrzu- cony z tronu August II. lecz powrotem swoim mimo chęci naylepszych , nie wsparł chylącego się do upadku królestwa, iuż obcy przewodzić nad nim zaczęli. Syn Augusta Maurycy Saski z Hrabiny Konigimark spłodzony, prawnie Xią- żęciem Kurlaadyi obrany, ustąpić musiał prze- mocy Moskiewskiéy, która na hołdownicze Poł- scze xiestwo, Birona wsadziła. Umarł August,w Warszawie w r. 1733., wynisezenie Saxonii, o- słabienie Polski w woynie, w pokoiu najlepsza

usiłowania znisczone, te są ofiary, któremi Au- gust. opłacił tytuł króla bez władzy.

Po śmierci Augusta II. iuż nie wpływ iak do- tąd, lecz zuchwałe obcych dworów przewodze- nie na wyborze nowego króla, jawnie uczuć się dały; w kraiu Prymas Teodor Potocki z naywię- kszą częścią narodu słabą przez Francyą wspar- ty. trzymał za Stanisławem Leszczyńskim, prze- ciwnie Austrya i Moskwa, pierwsza uięra przy- rzeczeniem Augusta III. że pragmatycznéy san- kcyi przeciwić się nie będzie ; druga obietnicą xiestwa Kurlandzkiego dla Birona, usilnie wspie- rała partye Xięcia Wiśniowieckiego i innych, którzy utrzymywali Augusta. Prymas ogłosił królem Starusława, lecz Feldmarszałek Moskiew- ski Lascy na czele potężnego woyska wchodzi z Wiśniowieckim do Warszawy, i Augusta trze- ciego utrzymuje na tronie. Leszczyński i Pry- mas, uszli do Gdańska, tam przysłane na po- moc aooo. Francuzów pod dowództwem de la Motte Perouse i Hrabi Pielo , po walecznym oporze przeważaiącéy sfle Moskałów i Sa- sów uledz musieli: Leszczyński kryiomo ucho- dzi do Francyi, poźniey berła Polskiego zrzeka się za, dane sobie do życia xiestwo Lotaryńskie: trudniąc się usczęśliwieniem nowych poddanych, nie zapomniał nigdy o Poiscze, otoczony Pola- kami pod własnym dozorem, własnym nakładem, wychowywał liczne młodych ziomków grono, nieprzestawał dawnćy oyczyzuie zbawiennych przesyłać i rad i napomnień, w sędziwym wieku przypadkową od ognia śmiercią zszedł 17(36 r. Zu- czuciem patrzał wędrujący Polak na herby oy- czyste przez niego na gmachach w Nancy i Lu-

newilu wyryte , zagładziła pamiątkę tę rewolu- cya Francuzka.

Nieszczęsna woyna w Saxonii, w Polscze łupieskie przechody woysk Moskiewskich i Pruskich, zalanie kraiu przez ostatnich fałszywą moneta, wyuzdany zbytek, fatalny na dobro po- wszechne letarg, przerwany tylko wewnętrzną nie- zgodą lub ciągłym seymów zrywaniem, wypę- dzenie z Kurlandyi przez Moskwę obranego xią- żęciera syna królewskiego, te były panowania te- go cechy żałosne. Przecież w téy powszechnćy na dobro kraiu nieczułości, w tym powszechnym nauk przytłumieniu, wśród głuchéy nocy okro- pnie rozpostartey nad Polską, błyszczały gdzie niegdzie światła mężów pałających ogniem mi- łości oyczyzny i powszechnego dobra. Nie za- pomną dzieie Xiedza Stanisława Konarskiego , który pierwszy hydrę Liberum Veto walczyć za- czął , Andrzeia, i Jozefa Załuskich, pierwszego Krakowskiego, drugiego Kiiowskiego Biskupów. Oni to niezmiernym nakładem i pracą zebrali rozproszone skarby literatury oyczystéy, zosta- wi1! kraiowi w dziedzictwie (niestety dziś iuż st^conóm ) ieden z naywiekszych xięgozbiorów w Europie. Czerpał w zbiorze tym uczony i nie- zmordowany Ja nocki . wydawał na nowo za- tracone iuż xięgi Kolof Mitzler , im to winni- śmy, że po uwiezieniu tylu skarbów wiemy dziś choć po części, cośmy posiadali niegdyś. Jabło- nowski Wda Nowogrodzki obficie literaturę na- szą zbogacił. Nie przépomnę ia i ciebie, co pod skromnym zakonnika ubiorem karmiłeś serce godne niebian, ciebie Boduenie, który zaięty świętym ludzkości płomieniem, powziąłeś wiel- kie i godne dusz cnotliwych przedsięwzięcie,

któryś w wykonaniu onego zapomniał o sobie, pamiętał tylko o bliźnim, który nrezrażonyod- rzutem i obelęą , trwałeś stale w zamiarze two- im, aż póki starania twoie nie wyniosły, nieupo- sażyły gmachu tego, gdzie tysiące pokoleń opu- szczonych od oyców i matek, skazanych na wieczną zagubę, przez ciebie ocalonemi zosta- ją. Chwała niech będzie cieniom twoim, o wiel- ki mężu, mało znany lecz nieśmiertelności go- dzień, te posągi co się zagładzicielom pokoleń ludzkich wynoszą, tobie coś ie od zniszczenia, zachował, słuszniéy się należą.

Taż sama pomoc, która Augusta III. utrzy- mała na tronie, wyznaczyła naslepce iego osta- tniego z królów naszych Stanisłwa Augusta: wyznać należy, iż niewielki przy obraniu tym znalazł się opór. Kroi rodak w czerstwości wie- ku, który w ohywatelskich urzedow'aniach nie- pospolite okazywał i przymioty i śmiałość - wzbu- dzał nadzieie, że godnym berła stanie się, a ko- ronie Polskiéy utraconą powroci światłość. Już na seymie konwokacyinym w r. 1764 pod laską J. O. Xcia Adama Czartoryskiego G. Z. P. od- bytym , ukazał się duch narodowy z wielu da- wnych uleczony przesądów, zniesione na tym seymie liberum veto, ustanowione cztery rzą- dowe komissye, zaprzeczone dotąd Imperatoro- rowéy i krolowi Pruskiemu tytuły, przez Rzpltą przyznane z uroczystym tychże zrzeczeniem się wszelkich do kraiów Polskich pretensyi. Ta zgo- da , ta w narodzie okazana chęć porządku i pu- blicznego dobra, obudziły niespokoyność zaws- nych sąsiadów, rzuciliinteresdyssydentówiak kość niezgody, iak ziarno ciężkich napotym zaburzeń. Moskwa raz wspierając króla, drugi raz naprze*

ciw niemu oburzaiąc niechętnych, fatalne prze- dłużała rozterki. Na seymie 176!), wchodzi do senatu kniaź Repnin poseł Moskiewski, i po- wyżéy Prymasa błizko tronu mieysee zasiadlszy, zuchwale za różnowiercami wdaie się: i 011 i po- seł Pruski, wymuszaią na stanach, że Liberum veto do dawnéy przywrócone powagi. W rok potym na seymie i767 tenże poseł Moskiewski kniaź Nikiticz Repnin przez pułkownika łlgostroni za gorące przy wierze Katolickiéy obstawanie, Soł- tyka Biskupa Krakowsk: Załuskiego, Kiio- wskiego, Wacława Rzewuskiego WdęKrak.' bierze inoMoskwę do Kaługi odsyła.

Ta zniewaga niepodległości i dostoieństwa narodowego, zbyteczna gorliwość o obrządek pa-, nuiącéy religii, naiechanie kraiu całego przez woyska Moskiewskie, powszechnego w koronie i Litwie oburzenia stała się powodem. Powsta- ła naprzód konfederacya Barska," za iéy przy- kładem podobne po innych woiewodztwach i ziemiach. W dziele z chwalebnych zaczętym po- budek, okazano więcé.y gorliwości niż rozsądku, więcéy osobistéy odwagi niż znaiomości sztuki wóienéy. Przez lat cztery trwały odmiennym bo- iem zapasy te z Moskwą, nie mieszał się do nich król Pruski, i owszem i 011 i Austrya zdawali sie taiemnie konfederatom sprzyiać. Niesforni z sobą, słabo popierani od niedołężnego Ludwika XV. uledz nakoniec musieli.

W ten czas dwór Wiedeński Spiskie staro- stwo opanow’ał swym woyskiem. Przykład ten obudzą chciwość innych sąsiadów, król Pruski brata swoiego xiążęcia Henryka wysvła do Pe- tersburga , staie między trzema dworami układ pierwszego Polski podziału, czyn nieznanéy do-

tąd w dziejach niesłuszności i gwałtu , źrzódło wszystkich na potym ludami Jrymarków. Seym 1775 mimo dzielnego oporu Reytana i Korsaka zabory te podpisać przymuszon. Ma tym to sey- mie do krzywd oyczyzny przez obce gwałty, przy- czyniła sie i własnych chciwość! przecież'wśród tych smutnych wypadków zeszła latoróść przy- szłych kraiu nadziei, wskrzeszone nauki, zache- ceni uczeni niedadzą zaginać imieniowi Stanisła- wa Augusta ostatniego króla Polaka: ustano- wiona Magistratura czuwaiaca nad wychowaniem publicznym: ta, i założona dawniéy szkoła rycer- ska, Konwikt XX. Piiarów gotowały dla kraiu nowe i oświecone plemie. Od téy chwili Polska pogrążona w letargu niemocy, obcym wpływem rządzona. Nastąpił seym konstytucyjny, w ten czas naród pamiętny długiego poniżenia i klęsk, pobudzony, zachęcony zdradliwą iednago z są- siadów namową, uwikłaniem drugiego, w dwóch ciężkich woynach chwycił sie tak pomyślnéy po- ry, by się stać rządnym, odzyskać utraconą nie- podległość i siły. Dokonane to dzieło, lecz wy- wróciły go zdrada sprzymierzeńca, cały ogrom nieprzyiacielskiéy potęgi, wahania sie, słabość władzy wykonawczéy, i niestety kilku rodaków gorzko opłakana ślepota. Z większym niż wprzódy gwałtem spełniony powtórny zabór: niecierpliwe téyhańby i lud i rycerstwo, szlachetną wiedzione rozpaczą biorą się do oręża, postanowiono wal- czyć, mnióy iuż o całość iak raczéy o Zgon szla- chetny; ogłoszony naczelnikiem nieustraszony Kościuszko, po czynach nayświetnieyszéy odwa- gi i wódz i rycerstwo w walce nie równéy pada- ią na usvpanéy iuż oyczyźnie mogile; zemsta, zawziętośść, chciwość dworaków spełniły niepo-

lityczne, szkodliwe samymże dzielącym, ostatnie dawnego królestwa zagładę. Zginęło imie Pol- skie, lecz pod śmiertelnym kirem, co dziedzictwa nasze okrywał, utaionym płomieniem pałała mi- łość ovczyzny. Ona to waleczną młodzież nasza zawiodła nad Ren, Tvber, i Nil, ona to wśród śnieżnych Alp wśród skwarnéy strefy oddalo- nych kraiów na obcéy ziemi dokupowała się na- dziei odzyskania swey własnéy. Nie zapomnieli

o niéy i ci, których los w dawnych zatrzymał sie- dliskach: utrzymanie pamiątek przodków anade- wszystko mowy oyczystéy, nieustannym było pieczołowitości ich celem. Utworzyło się w tym zamiarze Towarzystwo Przyiacioł Nauk: iuż był gorliwv i uczony Kopczyński napisał Gramatykę naszą, iaką mało któryż narodów w Europie chlu- bić się może, gdy ziomek nasz Bogumił Linde przedsięwziął i dokonał żądany od wieków tylu słownik Polski: gorliwy Czacki zebrał w wybor- nym dziele prawa, i setne oyczyzny pamiątki. Prezes Towarzystwa i Radca Stanu Staszyc zwie- dził Karpaty, i dał nam poznać płody téy ziemi, na któréy życie wzięliśmy. Poźniéy Wda Stan: Potocki w ważnym dziele swoim wskazał i pra- widła i piękności wymowy, w Polskim zaś Winkel- manie z doskonałością znawcy, skreśli! dzieie sztuk pięknych u wszystkich świata narodów.

Xżna Czartoryska G. Z. P. w wspaniałym gma- chu złożywszy naydroższe królów i przodków na- szych pamiątki, wspomnieniami przeszłości, o- żywiala czasów przyszłych nadzieie. Szanowny mąż i syn iéy, sprowadzili własnym kosztem za- brane w woynach Szwedzkich, drogie xięgi, re- kopisma, i inne pamiątki.

Kiedy geniusz woyny iednym potraceniem wywrócił Pruską monarchią, i zwycięzkie swe znaki nad brzegami Wisły rozwinął, po kilkona- stoletnim obcym panowaniu, znalazł w Polakach niezmienioną tylu klęskami miłość oyczyzny, to obywatelstwo, tę śmiałość i odwagę, wyższe nad wszystkie niebezpieczeństwa i straty! przemówił, i wzniosły się orły białe, stanęły pod niemi li- czne zbroynePolaków szyki, a walcząc obok nawy- kłych do zwyci-ztw pułków', nauczali się zwycie- żać: odzyskana znaczna część swobod, niepocPe- głośri i dziedzictw oyczystych, usiadł na tronie cno- tliwy Wnuk królów naszych. Lecz zaledwie uy- rzał Polak swóy rząd, swe szyki, powtórne na- wałnice uderzyły na tę podnoszącą się słabą la- torość, zasłaniały ią do ostatka odw aga i wytrwa- łość Polaków, aż przeznaczony od Boga Alexan- der spełnił tylekroć zawiedzione nadzieie nasze.

Chlubne zapasy zakończył nieodżałowany nigdy zgon wodza naszego Xcia Jozefa Poniato- wskiego, męża który do nayświetnieyszéy odwa- gi, łączył wszystkie dawnego rycerstwa cnoty, zyskał ufność żołnierza, miłość rodaków. W dniu ig Października i8i3. wtem dniu dla świata pamiętnym, okazawszy na czelepozostałéy garsi tki Polaków, nieporównanéy waleczności do- wody, mieniąc że w powszechném rozbiciu przy- szła ostateczna iuż chwila dla Polski, przeżyć iéy nie chciał, poległ mąż godzien wiekopomnéy chwały. Wiersz iego pogrzebowy zamyka pienia sławnych bóhatyrów naszych. Niestety! nieprze- widział nieodżałowany mąż, że ta w narodzie naszym miłość oyczyzny, to niezrażone niczym obywatelstwo, ziednaią mu szacuńek wielkomy-

ślnego zwycięzcy, cnotliwe tylko dusze, cnoty

cenić umieią. Nienależał Alexan3er do krzywd i obelg dawniéyPołscze zadanych, wzgardził chlu- bą niecnych zdobywców, burzenia izatracenia na- rodów, przeniósł prawdziwą sławę wskreszenia niewinnie zagładzonego ludu. Tyle w téy świę- téy sprawie wylanych krwi potoków, nagrodził spełnieniem naygorętszych życzeń naszych: pod- niósł królestwo Polskie, wskrzesił imie, wrócił swobody: ten szacunek, te szlachetne dla naro- du naszego uczucia, ileż dobrodzieystw niero- kuią na przyszłość? Niech wdzięczność nasza wy- równywa darów wielkości!


Pogrzeb

Xiecia JOZEFA PONIATOWSKIEGO.

ur. 1761, } x8i5.

Pienie żałobne.

Spomiędzy boiów i gradów ognistych, Wierna swéy sprawie nieodstepna znaków. Szła wolnym krokiem do siedlisk oyezystycli, Garstka Polaków, z.

flkoro lńJ postrzegł, iak wzdete wiatrami, Białe z ftcerwonym proporce migaia, .Wstrzęslo się miasto raJosci głosami,

„Nasi wracaią,,

Niedługa radość; każdy pyta chciwie,

Kfdyż iest wódz nasz dzielny, okazały,

Co nam tak długo przywodził szczęśliwie,

Na polu chwały?

4.

Już go nie widać na czele tych szyków,

Których był niegdyś duszą i ozdobą,

Okryte orły, zbroie woiowników,

Czarną żałobą.

5.

Już go nie widać wpośród hufców dzielnych, Gdzież iest.... czy słyszysz żal wszystkich głęboki? Patrzay złożone na marach śmiertelnych,

Rycerza zwłoki.

6.

Te mary, ten wóz spoczynek po znoiu,

Lud wdzięczny łzami oblewa rzewnemi,

Ciągną go wierni towarzysze boiu,

Piersi własnemi.

7;

Idzie za tramą koń iego waleczny,

Z schyloną głową, czarna niosąc zbroie,

Idź koniu smutnie, iuż Pan twóy bezpieczny, Zamknął dni swoie.

8-

Żałosne trąby, wy flety płaczliwe,

Wy chwiejących sie orłów srebrne dźwięki, Umilczcie, ranią piersi moie tkliwe,

Te smętne ięki.

9-

Patrz przed świątynią przy światłach gasnących, Porywa piłodzież z wozu ciężar drogi,

I wnosi wpośród grzmotu dział biiących,

.W wieczności progi.

Modły Kapłanów, braci twoich łkania,

Wznoszą się tam, gdzie mieszka Bóg przedwieczny, Ach przyim osLatnie te ich pożegnania,

Wodzu waleczny.

11.

Dzieliłeś' z nami cieżkie utrapienia,

Wielkie oiiary, prace bez nagrody,

I zamiast słodkich nadziei ziszczenia,

Gorzkie zawody.

12.

Tulmy łzy nasze, iuż iesteś szczęśliwy,

Kto za oyczyznę walczył, poległ śmiały,

Już temu wieniec dał Bóg sprawiedliwy, Wieczystéy chwały.

13.

Wdzięczni ziomkowie ceniąc zgon i życie,

!Nie dadzą wiekom zatrzeć twoich czynów, Wzniosą grob pyszny, zawiesza na szczycie, Wieniec wawrzynów.

14.

Wyryią na nim iak w ostatniéy toni,

Śmierć nad nadzieie przenosząc zgubione,

Runąłeś z koniem i z orężem w dłoni,

W nurty spienione.

i5..

Posąg twóy będzie lud otaczał mnogi,

Ten napis .twarde zachowaią głazy,

Tu leży rycerz, co walczył bez trwogi,

I żył bez skazy.

Tam żołnierz pełen rycerskiéy ochoty, Zaostrzy oręż o krawędź twéy tarczy, Pewien, że przez to nabywszy twéy cnoty, Tysiącom starczy.

UWAGI

Nad upadkiem i charakterem, Narodu Polskiego.

Skreśliwszy W powyższych przydatkach krótki obraz dzieiów oyczystych, przyzwoita rzeczą zdaie śie zastanowić sie nad przyczynami upad- ku, i nad charakterem narodu naszego.

Mniemaniem było u obcych, a nawet i u nas samych, że letkość i giętkość nasza, łatwość w przeymowaniu i naśladowaniu wszystkiego, co tyl- ko oczy nowością uderza, uczyniły nas ludem raczéy naśladowczym, niż noszącym oddzielną od innych, narodową cechę. Niesłusznym iest mniemanie podobne: geograficzne położenie na- sze, powietrze któretn oddychamy, praWa pod któremi żyliśmy, iak innym narodom tak i nam pewne wycisnęły znamię, a nieograniczona wol- ność któréy używali przodkowie nasi, i wadom i przymiotom wszelką boiaźn, wsżelki odeymu- iąc przymus, dozwoliły obudwóni okazać się ivi-

doczniéy isilniéy. Buyność rodzaynćy ziemi, wzywała nas do rolnictwa, natarczywość naie- zdnych sąsiadów do woien ustawnych, atąd w iednym narodzie dwa odrębne uczyniły się od- działy, rolników długo wolnych, poźniéy skaza- nych do posłuszeństa i pracy, i ludzi woiennych czyli szlachtę: ostatni walcząc pod okiem królów, panów na ow czas całéy Polskiéy ziemi, z zanie- dbaniem innych iak wprzód gdzieindziéy, iunas sami iedynie odbierali wszystkie nadania, do- stoieństwa, nagrody, sami byli znaczącą i wpły- wającą częścią narodu. Póki tędzy królowie spra- wowali rządy kraiu, w przyzwoitych klubach utrzymywać umieli tę szlachtę, lecz z rozdziele- niem Państwa przez Krzywoustego, z zdrobnie- niem powagi naywyższćy, z prowadzeniem po- źniéy frymarków o berło, władza téy szlachty wzrastaiąc, przywłaszczaiąc wszystko, ciężąc nad wszystkim, zniszczyła nakoniec rownowagę mię- dzy sobą, ludem i tronem. Wzbicie się iednéy części naroduw bogactwa i władze,uiarzmienie in- nych, osłabienia całości stały się przyczyną. Wkrótce szlachta tana pozór do równego wol- ności przypuszczona udziału, przez niezmierną w maiątkach różnicę, uboższa możnych stała się narzędziem: możni więc rządzili wszystkim, a często niezgodni z sobą, zawiśni królów, w błąd namiętności swoich zagarnąwszy oyczyznę całą, z szczytu wyniesienia pogrążyli ią stopniami w wiecznéy przepaści. Niepostrzegano w nieszczę- snéy ślepocie, że podobne nadużycia, że burzli- we królów wybory, oddalenie od swobod mie- szczan i pospolitego ludu, sprowadzą kiedyś skutki okropne. Na szabli tylko pokładano bez- pieczeństwo i całość: zaniedbane nauki, handel

i przemysł, zaniedbane porta morskie, bez któ- rych, rzadko nnrodwzniesięsiedo potęgi, światła

i bogactw. Przez kilka wieków z łatwością nad nieprzyjacielem odnoszone zwycięztwa, nadały mniemanie, że bez utrzymywania gotowego do boiu woyska, bez rządu, podatków, stałego o- patrzenia skarbu, dosyć iest wsiąść na koń, by naiazd odeprzeć; ztąd przez opieszałe ściąganie się woysk ginęła naypomyślnieysza do boiu pora, a niezapłacenie żołdu przez rozeyście się luh ro- kosze woyskowe, niszczyły nayświetnieysze wy- prawy, uciemiężeń dla kraiu i kleskjtysiącznych stawały się powodem. Trwano atoli w nałogu, nieuważaiąc, że w Europie odmieniłosięsystema, że barbarzyńskie lub słabe narody wzbiiały sią w potęgę i oświatę, że gdy gdzie indziéy obok swobod władza wykonawcza coraz silnieyszéy na- bierała tęgosci, że gdy lud rolniczy, przemysło- wy odbierał od teyże władzy coraz mocnieysze opiekę i zachęcenia, my dawnemi uprzedzenia- mi naszemi pogrążeni w ospałości i zbytkach, szlachtę tylko maiący za naród, królów za pod- ległych sobie urzędników, lud za narzędzia do- chodówibogactw, w głębokiem zapomnieniucze- kaliśmy, aż nas uderzy okropny cios polityczego zgonu, czekaliśmy aż do chwili, gdzie przebu- dzenie i szlachetna rozpacz poźnemi iuż były.

Te są błędy które zguby naszéy stały się przy- czyną, winy które niecałemu narodowi lecz zie- dnéy strony ślepocie możnych, z drugićy zbytméy powolności królów przypisać należy. Naduży- cia wolności przez szlachtę, zupełne oddalenie od niéy ludu, powszechnego uiarzmienia stało się przyrczvną: lecz nie możnaż na obronę Polaków\ powiedzieć, ze też same nadużycia są w ludzkiéy,

naturze: któryż naród niedopuścił się ich, ile- kroć poczuł, że wodze rządu w słabych spoczy- wały dłoniach! dopuściło się wielu nie raz z po- targaniem wszystkich społeczeństwa związków, z tym okropném wstrzasnieniem, na które wzdry- gała sie ludzkość! U nas przy powszechnéy, iż tak rzekę bezkarności nie widziano ani w publicznych zatargach passyy zawziętych, ani zbrodni wży- ciu cywilnym. Zawsze dobroć i uprzeymość prze- magały nad gniewem. Rząd arystokratyczno- gminny, gdziesię mniéylub wiecéy potrzebowano, na wzaiem, uczynił szlachtę nasze uprzeymą i gięt- ką, sam zbytek wolności, samo prawo mówienia królom prawd nayostrzeyszyęh, uczyniło ią ot- wartą i śmiałą, ciągnieprzerwanych woien wytrwa łą, bitną, kochaiącą się w rycerskich ćwiczeniach; dostatki ludzką, gościnną, chciwą roskosz i za- baw. Zarzucaią nSm skłonność do nieposłuszeń- stwa i zbytków, lecz boiaźń i zawiść ku władzy królewskiéy nie uwalniała nas nigdy od uszano- wania tronowi winnego. Niemasz podobno na- rodu, w którymby królom większą cześć oddawa- no iak w nąśzym; nigdy tron Polski krwią nie był zbroczonym ; wiecéy powiem, mimo wszelkich w téymierze zarzutów,nie masznarodu którybypod królem dzielnym i skłonności nasze znaiącym, łatwieyszyrn był do rządzenia iak nasz, dowiodł tego król Stefan, niestety! ną nieszczęście nasze zbyt wcześnie porwany,

W samym nawet nadużyciu bogactw iaśniał w Polakach umysł szlachetny iwoienny, nissczyli się wiecéy dla drugich niż siebie, nie wymysły, nie próżny wytwór, lecz przepych w zbroi, ry- sztunkach i koniach, okazałość w narodowych zjazdach, hoyna w prz;yięciu gościnność, takie

były ich' zbytki: mógł nierząd, uśpić na czas w Polakach ducha wojennego, zagnieździć w nich trwaiacy może dotąd nałóg, nieczynności, nie- smak do ciągłéy pracy, niepohamowaną chuć zabaw i roskosz; lecz nadając wady, zachował w całéy swéy sile śmiałość, szlachetne poświę- ceniesię dla krain, dla swobód, i tę iż tak rzekę żelazną woią bycia narodem. Ileż w dzieiach na- szych widziemy cnot tych przykładów. Ci na- wet możni co tak niebacznie wyłamywali się od ciężarów i poborów publicznych, gdy kray znay- dował się w potrzebie, wiedli własnym nakła- dem na obronę iego rycerzów hufce tysiączne. Na seymie Piotrkowskim w r. 156a gdy Zygmunt August oświadczył przed narodem, iż rozrzutno- ścią przodków iego, dobra i dochody koronne tak były strwonione, iż król nie był iuż w stanie wywieść siły zbroynéy na oparcie się Tatarom i Moskwie, senat i posłowie idąc ieden po drugim przed tron, darli nadane sobie przywileje, i wła- sności koronne koronie nazad wracali. Za na- szych czasów w ostatnich o istność nasza zapa- sach, widzieliśmy z iakim zapałem biegła mło- dzież nasza do broni, ziaką ochotą porywał lud wieyski rolnicze narzędzia, by naiezdników od- pierać, z iak rzewną hoynością sędziwa starość swe zbiory, płeć piękna, płeć słaba swe koszto- wne ozdoby, składały na ołtarzu konaiącév oy- czyzny. Kochali ią zawsze Polacy przodkowie nasi dla tego, że była świetną, że była ziemią, na; któréy odbierali tyle wolności i dobrodzieystw- my dla tego może naybardziey, żeśmy ia tak nie- sprawiedliwie zgnębioną, tak nieszczęśliwą wi- dzieli.

Nic uczciwego serca bardziéy nie wzrusza, iak widok niewinnego prześladowania i ucisku; do słodkich uczuć które nieci w każdym samo wspomnienie oyczyzny, łączy się dzisiay ta rze- wna litość, teł ubolewanie nad nią, ten żal które niesprawiedliwość, zniewaga, ostatnie nakoniec sprzysiężenie się na zatracenie imienia naszego, w sercach Polaków wzbudzały. Jak ze śmiercią lubéy nam osoby wszystkie iéy przymioty tym świetniéy, tym rzewniéy w oczach naszych kry- śląc się, powiększaią żal i miłość naszą dla niéy, tak i Polacy nigdy nie okazali większego do oy- czyzny swéy przywiązania, iak w ten czas gdy iastracili. Że szlachta, żeuprzy wiletowana klas- sa przywiązanie to zachowała, powie kto, że ia wiodła do tego pamięć używanych pod własnym rządem korzyści, lecz nie wiele zysków anaydo- wał pod nim lud pospolity, przecież widziemy, że w każdéy potrzebie leciał ochoczo ku kraiu obronie. Miłość więc ziemi oyczystéy iest po- wszechném narodu naszego znamieniem, i cno- ta, przydaymy do tego przy słodyczy nieustra- szoną odwagę, przy zbytniéy draźliwości łatwe przebaczenie urazy, przy zapale i uniesieniu cierpliwość, znoszenie wszystkiego, gdzie tylko idzie o naydroższe nam nadzieie.

Przy tylu świetnych zaletach, i wad naszych nie należy zataić: niektóre samo może przyrodze- nie i dawnego rządu nałogi, inne poźnieysze czasy, przygody których doznawaliśmy, obco przewodzenia , długa wspólność z postronnenń nadały. Przy żądzy chwały, i znaczenia, nieie- steśmy i od zawiści wolnemi, stąd nie łatwo prze- baczone ni znakomitsze talenta, ni nawet góruiące dostatki, przy gorącym zapalę, z którym chwytamy

się wszystkiego, co tylko iest szlachetnem, poży- tecznem i pięknem, zbywa nam na statku i wy- trwałości, nigdy niebezpieczeństwo nie ustraszy Polaka, lecz ciągła praca łatwo go zrazi. Bić się i używać, to iest co Polak lubi. Nieograni- czona wolność w czynach i słowach, któréy przez wieków tyle ;używaliśmy, uczyniła nas mniéy niż zmiana czasów wymaga ostrożnemi w postęp- kach i mowie. Okropne z całym kraiem obey- ście, do niesprawiedliwości nieznosnieysze nad nie przydane obelgi, utkwiły nieznane wprzó- dy w sercach Polaków niechęci uczucia. Cięż- kie powtarzane tylekroć zawody, nieufność i nie- dowierzanie wzbudziły. Doznawane od lat tylu uciski, wzgarda własności, stan nakoniec nie- przerwanego uciemiężenia, nadał cierpka draźli- wość: doymowani ustawicznemi dolegliwościa- mi w boleści nasszéy miotamy się na wszystko, a gdy oczekiwana ulga nie przychodzi zniskad, skargi i narzekano winnych i niewinnych ści- gaią. Zepsuta przez nierząd, przez gwałty wo- jenne moralność , tyle niecnych wydała przykła- dów , że iuż często i doświadczonéy niewierze- iriy cnocie.- ztąd zbyt porywcze krzywdzące po- sądzenia. Lud mieyski i wieyski niegdyś zbytnią podległością znękany, pot czoła swego poświę- caiący innym, rozpoiony i psuty od Zyrdów nie smakował w pracy i przemyśle, gdy owoców ich niezbierał dla siebie, poźniéy acz nadane im pra- wa, gwałty w'oienne ni własnych domow, ni pło- dów ziemi i pracy nieczyniąc ich pewnemi, zra- j ziły od usiłowań i wszelkich przedsięwzięć. Z tem wszystkiem iest w nas iakaś niepojęta do pracy odraza, iakaś na własne dobre mienie o- boiętność, gdy mimo wspomnionych przeszkód

jakiekolwiek są w kraiu naszym gałązki przemy- słu, opanowali ie wyłącznie,prawie cudzoziem- cy i Żydzi. Lecz iak i tę wadę tak i inne, bar- dziéy niescześliwym okolicznościom, niż nam sa- mym przypisać sie mogące , pomyślniejsze cza- sy, troskliwa rządu baczność, uszanowanie dla własności poprawić zdołaią. Fizyczne i umysło- we zdolności nasze, nieustępuiące zapewne ża- dnemu ludowi,, przyzwoicie zachęcone i wspar- te, rozwiną przytępioną tyło klęskami, wro- dzoną wnarodzie naszym do wszystkiego sposo- bność, sprawią że iak w woynie orężem, tak w pokoiu przemysłem pracą i moralnością, niko- mu Polak przewyższyć sie nieda.

Takie są wady i przymioty narodu Polskie- go, narodu nieznanego od obcych, osławionego nie raz przez tych naybardziey, co czernieniem go winowaycze rozszarpanie onego, napróżno usprawiedliwić szukaią.

Kto wie ieżeli ten cios okropny który w cie- niach śmierci przez lat tyle naród Polski pogrą- żył, nie był na przyszłość dobroczynném opa- trzności zrządzeniem. Dotknęła ona Polaków, by ich uleczyć z tych w'ad i przesądów , które powszechnéy zguby naszéy stały się przyczyną. Bodayby ogień doświadczenia przez który prze- szliśmy, pożywszy skazy, czyste tylko cnoty zo- stawił, a przy cnocie, miłości oyczyzny i odwa- dze, czegóż Polak spodziewać nie może.

Doprowadziłem do końca powierzone mi dzie- ło, ten krotko lecz wiernie skreślony obraz zna- komitszych zdarzeń narodu naszego. Nie zatai- łem w nim, ni świetnych pomyślności, ni chlu- bnych niesczeić, ni nawet tych klęsk , które na- dużycia wolności wiodą za sobą. Słodko było

opo-

opowiadać czyny męztwa i szlachetności, bolesną podnosić zasłonę zapuszczoną nad zapomnieniem, nierządem i rozwiązłością naszą, lecz wkładała tę smutną konieczność, pierwsza dziejopisa powinność , powinność w nayboleśnieyszych nawet wyznaniach nigdy prawdy nie taić. Wie- lu uniesionych narodową pychą, by pokryć co krzywdzi, nie wahało się przeistaczać czyny , lub ie niewiernie podawać, wzgardziłem tym spo- sobem iak dzieiopisa niegodnym. Ten co nie- wiernie kreśli niepomyślne dla narodu swego wypadki, odbiera wiarę i świetnym, choć nawet prawdziwym.

Ciężkie są w prawdzie przewinienia wolno- ści : przecież iest wr samych zaburzeniach naro- du wolnego, iakieś rozwinienie się władz i zdol- ności, ia kiś ruch, iakaś godność człowieka któ- rych na prożnO szukać będziesz w dzieiach lu- dów, gdzie niemasz iak rozkaz i posłuszeństwo, W dzieiachmowię.ludów wschodnich; minęły u nas czasy zaburzeń, iuż nam nadużyć wolności, lękać sie nienależy , lecz i owszem wszystkich przy- kładać starań, by nadane nam przez Wielkomy- ślnego At,exam)ka swobody, nienaruszenie i świę- cie dochować.

Koniec.

Wyrazy mniéy dzisiaj znane.

Bliiur, Rodzay materyi.

Mech ter. Blacha żelazna na piersiach, kirys dzisiejszy.

llnncznk, Ogon koński na drzewcu zawias sony, u Tatarów uży- wany zamiast chorągwi. U nas pułkownicy zamków poważ- nych używali go.

Butny, Hardy, dumny, pyszny.

Gonić na ostre, potykać się z kopią.

Karacena, Zbroia w stalową łuskę, czasem posrebrzana, lub po- złacana.

Kolczuga, Pancerna koszula z kolcami.

Koczować, Stać pod lichym przykryciem, raczńy pdł gołym nie_ bero, po francuzku bivaquer. Cudzych poddanych wywozić na. żywa się także koczować.

Kolcza zbroia, w którey się biega do pierścienia.

Kusza, machina na sprężyuie, sporządzona do ciskania grotow a nawet kamieni, na kształt dawnych balist.

Missurka, mis siarka, tak nazwana od inisrti czyli misyra, to iest Egiptu, żelazna iarinułka, od kcore'y wisi czepiec spadaiący na ramiona z kolek żelaznych zrobiony. Poważne towarzy- stwo nasze używało pancerzów z missiurką na głowie.

Mumszane, zakrycie kobiece na głowę welurn.

Rohatyna., Włócznia z mocnego drzewa do ciskania na nieprzy- iaciela. Bielski utrzymuie, że Polacy używali dawniéy Roha- tyn, które środkiem na prawym toku konia wspierali, ieden koniec sięgał ziemi, drugi był wsparty na łęku u siodła, od włóczenia po ziemi nazwano ie włóczniami.

Szturmalr» Rodzay hełmu używany przy szturmach.

iYici) Przypowieduie listy królewskie na woyne: troykrotne bywały; pierwsze i drugie nakazywały gotowość, trzecie naznaczały czas i mieysce dó zjazdu. Listy te nazywano wiciami, z przy- czyny, iż ie do wić, czyli żerdzi wysokich przywiązywano i tak rozwożono po Powiatach.

LISTA ALFABETYCZNA

Prenumerantow na Śpiewy Historyczne, Podług podania osób

Trudniących się zbieraniem prenumeraty.

B.

Bielski Albin ze Lwowa. Borodzicz Stanisław Nauczyciel I. w Szk: Woiew: Lubels: Bandikie Jan Winc: Dziekan i Pr: w Wydziale prawa i Admin. Bergonzoni Michał Di M. Bibliotek? Szkoły w Woiew: Płockim.

Bratoszewski Ignacy.

Borzewski Antoni.

X. Bystrzycki Jan Prof: Fizyki, Czł: Tow: Elem:

Brzeziński Tomasz.

Biblioteka Rady Stanu. Brzeziński Franciszek.

X. Bielski Szymon S. P.

Byszewski.

Balecki. ^

Batowski.

Byszewski Karol Kalkulator. Kossakowski Józef.

Hr: Bokowski Jan.

X- Bohusz Prałat Wił: Biblioteka Lyceum War:Ex:2. Bentkowski Prof; Lyc: War: Betley Naucz: Lyc: Warsa:

Barnatowiczowa Elżbieta. Baranowski.

Bronikowski.

Bvstmnowski Kazimierz Poseł Jedrz

Bninski Posił Obom.

Błazewska Teressa.

Bielski Ignacy Podpref: P. Kraam

Biernacki Stanisław z Barto- chowa.

Biernawski z Bliżyna.

Badeni.

Byszewski zięó Badeni ego.

Broglie.

Biliński Plen: Sk: Depi Krak.

Biegański z Potulić.

Bronikowski Raymund.

Bader Antoni Rektor Szk: Wyda: Warsz.

c

Czaykowski Stanisław były Po* rucznik.

X. Czaykowski Franciszek Ar* chidyakon Łowicki.

Ćwierzowie?- Stanisław Rektor Szkoły w Wąchocku.

X. Choromański Stanisław Kan*- clerz Kat: Płockiey.

X. Czarner ki Edward Kanonik Płocki, Sekr Tow: K. W. P. N.

Chrzanowski Łukasz.

Chopin Prof: Lyc: Warsz:

Chołoniewski Jan Marsz: Wladt

X. Chevałier.

Cza ka Barbara Ex: 4.

Hr: Chodkiewicz Alex: Pułko= wnik.

Xiążę Czartoryski Adam Swu

Woiew.

Czermiński-

Czcrnielowski.

Xzę Czartoryski Konstanty. Czacka Poclczaszyna. Chłapowska Karolina. Czartkowski Wincenty Podpref: Pow: Warts.

D.

Dutrepi Kupiec w Sandomierzu. Działowski Xawery uczeń klas- sy V. Lyc: Warszaw. Dmochowski Franciszek uczeń klassy VI. Szk: Woi: Warsz: Hr: Dzieduszycki Ludwik. Dłuski.

Hr: Dębiński Woyciech.

X. Dąbrowski Antoni Prof: Mat: Cz: Tow. Elem.

Dambski Tomasz. Dobrzylewska.

Dobrzyński Faustyn.

X. Dobrowolski Kan: Kat: Łuc. Dobrzycki Erazm.

Dobrzański Poseł Opatów. Dobrzański Łukasz.

. Drohoiewska Aniela.

Dombroski Leon Sekr. Jen. Doliński Felix.

Doliński Woyciech. Dobrowolski Piotr.

Dziakoński.

Dymitrowicz Kalk: Pref. Dzierzbiński z Krakowa. Daidowski Fxakior Pęw. Dziewanowski Jenerał.

E.

Estko Stanisław. Eydziatowiczowna Barbara Puł, kownikowna.

F.

Fiałkowski Ignacy D. M.

Fredro Jacek.

Faleński Józef.

JFiuke Henryk.

X. Gerykowski Tadeusz, Rektor Szk: Pułtuskiéy.

Gogolewski Jan.

Gutakowska Woiewodzina. Grotthus Józef Porucznik Strz: Kon: Gwardyi.

X. Gutowski Wawrzyniec Ar- chidyakon Dobrzyński,

Grek Pod-Prefekt.

Grebska.

Grabianka Antoni.

Grabkowski Tomasz.

Gutkowska Maryanna. Gołębiowski Łukasz Ex a. Grabowski Marcin.

Grabowska Olimpia z Tarno- wskich.

Grabowska w Krakowie.

X. Gołaszewski Biskup Wygier- ski.

Gorzeński Jenerał.

Garczyński Stefan Podpre: Ex 2. Grudzielski Woyc: Kass: Pref. Garczyński Antoni Pref: Deparr Kalis.

Garczyński Romuald Asses: Pref: Kalis.

Gorczyczewski Jan.

Grotowski Maciey.

H.

Hauke Jenerałowa.

Hackensclnmt.

J.

Jabłonowski Jozef Obywatel. Jaówiński ignacy Sędzia Pokoiu. Jjgmin Jan Ń epoin: Kad: P: LJw. Jeziorkowski Józef.

Jawornicka z domu Baierowna. Jaroszyńska z Wołynia.

Jasiński Naucz: Lyc: Warsz. Xże Jabłonowski Maciey. Jasiński Feli* Rad: Pref.

Jabłonowski Sta: E\: 3.

Jełowicka. Jełowicki Tomaw. Jaraczewski.

K.

Komierowska Józefa Sędzina Pokoiu.

Krzyżanowski Adryan Prof: Szk: Woiew: w Płocku.

Karpiński Gabryel Profes Szk: Woiew: w Kaliszu Ex. io. Krzyżanowski Piotr.

Kossakowski Józef Czło: Kom:

Ol: R. Ośw: Publ.

Kollegium Warszawskie Xieży Piiarów:

Kalinowska Katarzyna Józefa. Korpus Kadetów Kaliski. Kossecki Paweł.

Kollegium Nobilium XX. Piia- rów.

X. Kamiński Kaiet: Rek: Konw: Piiar: Warsz.

Kocowa.

Hr: Komorowski Baltazar.

Kar wieka Franciszka Ex: 2. Kruszewski Jan.

Krzeczunowicz Grzegorz. Krasiński Wincenty Jen: Dyw: Kęszycki ,Pos: Kościau;

Korn Krzysztof.

Korn Ludwik Kapitan.

Kicki.

Kromkowski z Chełmna.

Kochanowski.

Koźinian Kaieian Ex: 6- Kamieniecki Ex: 2.

Kaliuka Zast: Rad: lVef. Keszycki Rad: Dep.

Krzycki Podpref.

Karsznicki Józef.

Kiełczewski FtlixPodpr: P. Ostr. X. Kotowski Paweł, Rt.-ktor Szkół Piotrkow: XX. Piiar: Ex: a.

L.

Lottich Dawid.

Lessel Franciszek E*. 3. Lipiński Józef Czł: Kom: Rząd: Obr: Rei: i Ośw: Publ.

Laski.

Linde Rektor I.yc: Warsz. Lanckoroński Naucz: l.yc: War. Leduchowski Wincenty.

Lipski Stefan.

Xzna Lubecka Marya z Scipion: Xżę LubeckiXawerv Gubernator Wileń.

Xżna Lubecka Modesta.

Xże Lubomirski Konstanty. Xżna Lu bomiwka Jozefowa Exa. Linowski.

Lewicki Maxymilian Ex. 3. Lajard.

Lekszycki Izydor Rad: Pow: Odol. Lipski Józef Jenerał.

Ł.

Łempiclfi Jan Radaca DepaEt: Radomskiego.

Łanowski Andrzey.

Łęcki Prezes Rady Pow: Pilic.

Małachowski Jan Neporn; Sen: WToiew.

M&fewicz Wincenty Urzęd: Str" Cyw: w Warszawie. Miaczyński Ignacy uczeń klassy

V. Lyc1 Warszaw.

Malinowski Notaryusz Publiczny. X Mazurkiewicz Wincenty Rek.

Szkoły Rydzyńskiey. Mioduszewski Andraeykupiec. Moczeński Bazyli.

Miastkowski Kaw-; O. S. Stau., Milewski Jan.

Mierzeiewski Kalixt. Mukronowski Jenerał. Mostowski Tadeusz Min: S. W". Małachowski Kanclerz

m

Modzelewski Komandor Malt.

Małachowski Ludwik. Mossakowski Marcin.

Manteufel Baron.

Małachowski młody.

Mallet.

Matuszewicz Ex: 2. MaieranowskiNadkal. Dyr: Skar. Marusztwski Tomasz.

Morykoui Antonina.

N.

Niesiecki Woyciech Narbutt Woyciech Ex: 4*

S. Niemcewicz Guber: Grodz. Niemcewicz Jan.

Neyrnan Michał Rad: PowPozn. Cieszkowski Stanisław Podpref: Pnw: Częstochow:

Niemcewicz Julian, Sekr: Sen. Niemcewicz Iguacy.

O.

Orłowski Sebastyan były Maior.

Orzechowski.

Ostrowski Wincenty.

Owidzki.

Osiński Ignacy Rad: Pow: Koniń^

P.

Potocki Leon, uczeń klassy VI.

Szk: Woi: War: XX. Piiar.

X. Przybylski Ignacy Rektor Szk.

Woiew: w Piórku.

X. Podgorski Józel Kanonik Kat: Łucki.

X. Prażmowski Atłam Referen: R. Stanu Pr: Kat War: i Pł. Podgórski Tomasz Regent Sub: Brzeski Litew.

Prą^zdzie cki. Tadeusz S ędzi a Po- keiu.

Przewłocki Klemens

Podkański.

Paczkowska*

Potulicki.

Hr. Platerowa z Rzewuskich. Prądzyński Wincenty.

Paliszewski Franciszek. Pigłosiewicz Józef.

Pawłowski Xawery.

Przekowski Jan.

Potocka Janowa Kraycz: Ko- ronna Ex: 2.

Potocki Sranisław Sen: Woiew: Min: Ośw.

Potocka Stanisławowa z Xifjżąt Lubomirskich.

Potocki August.

Potocka Natalia.

Potocki Maurycy Koniuszyc Kor: Potocka Anna z Tyszkiewiczów. Pusłowska Józefa z Xi^zat Lu- beckich.

Tusłowski Woyciech Akt: Kons. Popiel Pos: Sandomier.

Potocka Adamowa.

Pokutińska Szambelanowa. Potocki Xawery Prezes Tryb. Podoski Starosta.

Podhorodyński Franciszek. Pensya żeńska JPanny Varnicł* w Kaliszu.

Pensya żeńska JPani Ostapowi- czowe’y w Kalis:

Podhorodecki*

Puchalski Poborca Jen: Dyrek: Sk: Piotrowski z Tura.

Postawka Hidraulik Dep: Krak: Poniński Józel’ Prefekt Dep. P. Potocki Maxymilian. Paciorkowska Antoaina z Boro-' wia.

Przeuski Franciszek.

R.

Rudnicki Tomasz Maior woyska Polskiego.

Raczyńska Ewa 2 Hrabiów Su- chodolskich.

Rozwadowski Jan Rotmistrz. Rosiworowski Antoni. Rulikowska.

Radkowski.

Rulikowski Wincenty.

Ratomski,

Rudziński Antoni.

Radzimińska.

Rotrermund.

Radwański Wincenty.

Rzewuska Rozalia z Xiąźąt Lu- bomirskich.

Radoliński Pos: Wał. Radzimińska Ludwika. Raczkowska.

Rembowski Sędzia wRaysku. Rayski Szambelan,

Raczyński młody.

Rostworowski z Gwardyi. Rożniecki Jenerał.

Radzimiński Szef.

Raczyński Podpór. Olkuski. Raduszewski z Dominikowie.

S-

Sałacki AntoniPodpółkownikJn- zyniferów.

Sawicki Ludwik Adwokat Biało- stocki z Rosyi.

Sokoluicki Micliał Jen: Dywizyi.

Sfawiarski Ignacy Mecenas Try: Nayw:

X. Sylwester Kameduła zBiełan.

Szkoły Woiewodzkie Wars: XX. Piiarów.

Sengtellér Marcin Kassyer Jener: Edukaeyyny.

Szymanowski Seweryn.

Hr: Suchodolski Jan.

Szaniecki Jan Olrych Obywatel Wo.iewr Krak.

Skibicki Franciszek*

Strzelecki Sylwery. .

Stankowski Ignacy Profr Szkół Woiew: Płock.

Sufczyński Michał.

Smorczewska^

Stryieiiska K.

Sokołowski Piotr.

Stefazyusa Pro!': Lyc: War:

X. Szweykowski Ran: Kat Płoe.

Szubert Prof: I.yc: Warszaw.

Szkoła Wydz. na koń: Targu.

Stadnicki "Xavary.

Starzyński Jan.

Hi: Stroynowski Walpryan.

Szulc Jan Prof: Szk: Byd: Ex: 5. Scypionowa Teressa z Xiąz: Lu- li e c k i c h.

Szczytowa Tekla Xią. Lubeckich,. Xżna Sapiezyna Pelagia.

Slaski Pos: Chełm.

Skorkowski Pos: Opocz.

Xźę Sapieha Alexander. Sołtykowa Karolina M. S. Ex: 2. Sołtyk Macicy Pos: Stop: —- a» Skorzewski Pos: llydg.

Hr: Scypion Karol.

Sierakowski.

Sławoszewski Felix.

Sikorski.

Stecki Marszałek Ex: 2. Sosnowska Woiewodz.

Xżna Sapieżyna Alex: Ex: i Serra.

Szombek Zast: Dyr: Skar. Sobiéniewski D. M. w Krak.

X. Skarżyński Sędzia Pok. P. W. Skoraszewski z Miłosławie. Sobański Piotr Ass: Reg: Pozn. Szkoły Depart: Kaliskiego. Szymanowski Józef Zast: PodpreF. Staniszewski Piotr Podpref: Po: Odol: Ex: 2.

Siemieński Franciszek Podprei* Pow: Radom.

Szop o wica.

T.

Tykiel Benedykt Kapitan Artyl- leryi.

Hr: Tarnowski Władysław.

Hr: Tarnowska Urszula z Ustrzyc- kich.

Hr: Tarnowski Wincenty.

Hr. Tarnowska Waierya z Stroy- nowskich.

Hr: T arnowski Jan Felix.

Hr: Tarnowski Jan Bogdan. Turczyn owi czowa Ewa Mars.%.

Pow: Kalw.

Tański Maior.

Trzciński Jcą^f Sędzia Pok. Tarczewski.

X. Torosiewicz Kanonik.

Tyszkiewieżowa W incentowa. Trzebiński Prezes Rady Dep.

U.

Unruh Antonina.

Uinieniecka Tekla.

Urmowskl Sędzia Appell.

Unruh Rad: Pow: Babimost.

V.

Vogel Prof: Lyc: Warsa.

W.

Werpeehowski Kazimierz Kapi- tan Artylleryi.

Wyżewski Stanisław uczeń klas:

VI. Szk. Woi: Warsz:

Wężyk Felix.

W^ńewodzki Tadeusz Podlasia- nin.

Wilkxycka Elżbieta.

Węgleński Bonawentura. Węgleński Jan Min: Stanu. W^agner Naucz: Lyc: Warsz: "Wąż Mikołay.

Woyciechowski Ignacy. Wielohorska Salomea.

Wolski Pos: Jnowi'.

Weber Ludwika.

Wierciński Woyciech z Wierz- ch owisk.

Wfglcńiki Józef Sednu Tryb.

Wereszc/.yuska Podkomorz. Wężyk.

Wtelogło Wfiki Pref: Dep: Krak. Wodzicki Prezes Senatu. Wroński z Pieszowa.

Witkowski Sek: Dyr: Skar.i Węgorzewska Jenerałowa.

X. Wolicki Kanonik. Woykowski Ignacy Rad. Mim: Pozn:

Wielowieyski Ludwik.

Węcki Właściciel Xięgarni w Warszawie Exem: 10.

Z.

Zamoyski Stanisław Ordyn: Sen. Woie: dla swego domu x; 9.

Zakrzewski Walenty Pisarz Sol- ny Magaz: Dohrzykow.

Hr: Zboiński z Płockiego.

Zieliński Michał.

Zbyszewska Teres: z Rakowskich Marszał: Pow: Taraszczans.

Zboiński Xawery Kaszt: Senator.

Zieliński Maxymilian.

Zarębski Podpref.

Zabełlewicz Prof: Lyc: W"arz.

Zieliński Naucz: Lyc: Warsz.

Zagorska Katarzyna.

Zaboklicki.

Z. wari.

Zschernig Budów: Dep: Krak.

Zakrzewski Rad: Pow: Gniez.

Zbiiewski były Podprf: Powiatu Kościań.

Zicukowicz Starosta.

,Żółtowski Ignacy Rad: Powiatu Szrem.

Zychliński Alexandei byty Pod- Pref: Pow: Pozn:

Załuskowski Józef Rad. Depar: Kalis.

Złotnicki Stefan Podpref: Pow: Szadk.

Biletów sprzedanych 45o.

UKAZICIEL TREŚCI

w téy xiędze zawartych.

Przemowa do Śpiewów PaS- 5 p.śńBtga Rodzica 23 Piast śpiew Historyczny 26 Pt zydak. do Piasta . 3° Bolesław Chrobry śpiew 33 Przydtki do śpiewu tego 35 Kazimierz Mnich S. H. 45 '/Bolesław Siniały S. II. 5o Przydatki do śpiewu tego 53 /? ).’; sl.r,v Krzywousty S. 11. 56 Przydatki d i śpiewu tego . 53 _ h Biały S. II- 62 Przydatek do śpiewu tego . 65 Władysław Łokietek S. II. 73 Pnydatek do niego 76 Rzu t oka nad stanem Polskim w czasie ozdzielmi iey między synów i potomków Krzy oustego~ 83 Kazimierz lirlelki S. PI. 86 Przydatek do niego 9° Jadwiga S. 11. . 95 Przydattk 9!) jyłady daw .Tagi Iło S. Ii. 10,5 Przydatek do niego 109 Zawisza Czarny S. II. 115 Przydatki do niego * 9 Władysław Warneńczyk li. 1 'aĄ Przydatek do niego 138 Kazimierz Jagiellończyk S. II. i3i Przydatki do niego i3t Jan Albrycht S. II. ‘44 Przydatki do niego . i-i 7 Król Alexander S. H. I5f Przydatki do niego. . 153 Duma o Michale Glińskim 58

lU

Przydatki do niego Zygmunt lwszy S. J{.

Przydatek do niego .

Konstanty X. Ostrogski S. U.

Przydatki do niego .

Jan Tarnowski S. H.

Przydatki do niego.

Zygmunt A Ligi S. II.

Przydatek do niego .

Uwagi nad królami z rodu Jagicłłói Henryk Watezyusz S. II.

Pizy datki do niego Stefan Batory S. H.

Przydatek do niego Jan Zamoyski S. H.

Przydatek do niego Zygmunt trzeci S. H.

Przydatki do niego Duma o hetm. Żółkiewskim S. H.

Przydatki do niego Karol Chodkiewicz S. H.

Przydatki do niego «

Triady sław IV’. S. //.

Przydatki do śpiewu tego .

Jan Kazimierz S. II.

Przydatki do śpiewu tego Stefan Potocki S. II.

Przydatki do śpiewu tego Czarniecki S. II. .

Przydatki do śpiewu tego Michał Kory but S. II.

Przydatki do śpiewu tego Jan III. S. H.

Przydatki do tegoż

Krótki rzut oka na czasy od Jana III. aż do dzi- sieyszych ...

Pogrzeb X. Józefa Poniatowskiego, pienie żałobne Ą30 jUwagi nad upadkiem, i charakterem narodu

Polskiego