Przejdź do zawartości

Dwie blizny (Krzyszkowski, 1899)

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
<<< Dane tekstu >>>
Autor Erazm Krzyszkowski
Tytuł Dwie blizny
Pochodzenie Na starych skrzypkach
Wydawca nakładem rodziny
Data wyd. 1899
Druk „Słowa Polskiego“
Miejsce wyd. Lwów
Ilustrator Józef Czajkowski
Źródło Skany na Commons
Inne Cały zbiór
Pobierz jako: EPUB  • PDF  • MOBI 
Indeks stron
DWIE BLIZNY.

Anielskie miała liczko,
Cudowny kwiat dziewczyna;
Twarzyczka jej madonnę
Sykstyńską przypomina.

Ach, właśnie wtedy ospa
Szerzyła się po mieście;
Truchlało przed nią bardzo
Serduszko jej niewieście.

Więc ospy płyn ochronny,
Mikrobów rój z cielątka,
Wszczepiłem pod naskórek
Mojego niewiniątka.

Ślicznotkę taką zranić,
Ach, było mi kłopotem,
Bo ręka mi tak drżała,
A serce biło młotem.

Ucałowałem w myśli
Po stokroć pulchne ramię,

Nim potrafiłem wyryć
Lancetem krwawe znamię.
Ach, los nas dziwnie potem
Rozdzielał, a nie łączył,
Niejedno krwawe znamię,
Niejedną łzę wysączył.

Dziś wszystko już minęło.
Lecz został ślad w wspomnieniu,
Ja noszę bliznę w sercu,
A ona na... ramieniu

W Rymanowie 1889.





Tekst jest własnością publiczną (public domain). Szczegóły licencji na stronie autora: Erazm Krzyszkowski.